Niemiecki przemysł ma dosyć ETS, wstrzymuje "zielone projekty" i wzywa do działania

Co musisz wiedzieć:
- Unia Europejska niszczy europejski przemysł między innymi przy pomocy tzw. handlu emisjami.
- Jest to częścią szerszego programu, tzw. Europejskiego Zielonego Ładu, który ma doprowadzić do znacznego obniżenia "emisyjności" europejskich gospodarek.
- Niemiecki przemysł ma dosyć.
Ratunek dla hutnictwa
W Niemczech, gdzie stal odpowiada za około 6% emisji CO2, produkcja "zielonej stali" napotyka na poważne przeszkody. Tradycyjne piece hutnicze emitują ogromne ilości gazów cieplarnianych, dlatego firmy jak Salzgitter AG inwestują miliardy w technologie oparte na zielonym wodorze i energii odnawialnej. Salzgitter planuje dostarczać niskoemisyjną stal już w 2027 roku, podkreślając, że osłabienie EU ETS ukarałoby pionierów transformacji. Jednak inni giganci, jak ArcelorMittal, wstrzymują swoje zielone projekty, mimo miliardów dotacji państwowych, powołując się na rosnące koszty energii i niepewność rynku. Brak obiecanego taniego prądu przemysłowego dodatkowo komplikuje sytuację, jak zauważa Nicole Voigt z Boston Consulting Group.
Niemiecki Związek Przemysłu Stalowego (WV Stahl) w swoim stanowisku, cytowanym przez niemieckie media publiczne, apeluje o zrównoważony rozwój. To uzupełnienie Zielonego Ładu, które ma zapewnić konkurencyjność poprzez plan działań dla stali "Made in Europe". Kluczowe propozycje obejmują politykę handlową: wzmocnienie instrumentów antydumpingowych przeciw nadwyżkom z Azji, zwłaszcza Chin, oraz poprawę mechanizmu CBAM (granicznego podatku węglowego), by chronił eksport stali. W energii apelują o capping podatków i opłat sieciowych, promowanie umów PPA na tani prąd oraz przedłużenie rekompensat za ETS po 2030 roku.
Przyszłość ETS
Krytycy, tacy jak Simon Wolf z proekologicznej organizacji Germanwatch, obawiają się, że żądania branży stalowej "torpedują ochronę klimatu". Inne sektory, jak lotnictwo czy chemia, też lobbują za zmianami, co pokazuje szerszy konflikt. Rząd federalny Niemiec rozważa dostosowania, ale podkreśla równowagę między przemysłem a ekologią. Eksperci jak Gunnar Groebler z Salzgitter ostrzegają: osłabienie zasad po inwestycjach byłoby fatalne.
Przyszłość zależy od reformy EU ETS, planowanej na przyszły rok. Bez tańszej energii i wodoru transformacja może utknąć, grożąc utratą miejsc pracy w hutach. Clean Industrial Deal mógłby być kluczem, ale wymaga konkretnych kroków, by Europa nie przegrała z Azją. Czy stal stanie się zielona, czy pozostanie szara? To pytanie o bilans ambicji i realiów.
[Aleksandra Fedorska jest dziennikarką Tysol.pl oraz licznych polskich i niemieckich mediów]