Mecz Rosja-Polska i polityczne konteksty

Mecz Rosja-Polska i polityczne konteksty

Proponuje lekturę zapisu mojego wywiadu w „Telewizji w Polsce”

Program: „Gorące pytania”

Prowadzenie: Maciej Wolny

Emisja: 01 luty 2022

 

Maciej Wolny, witam Państwa bardzo serdecznie i bardzo gorąco, oczywiście w „Gorących pytaniach” na antenie „Telewizji w Polsce”, serdecznie witam mojego i Państwa gościa, Pan Ryszard Czarnecki europoseł Prawa i Sprawiedliwości, byłego wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Panie Przewodniczący, kłaniam się, dzień dobry.

 

– Witam Pana, witam Państwa, ukłony z Brukseli, z gmachu Parlamentu Europejskiego.

 

Zanim Panie Przewodniczący o wielkiej polityce porozmawiamy, to o wielkim sporcie na początek, dla rozróżnienia, poznaliśmy wreszcie powiększyć wielkim zamieszaniu i chaosie nazwisko z nowego selekcjonera reprezentacji Polski w piłce nożnej, został nim Czesław Michniewicz, niedawny trener Legii Warszawa. Jak Pan, Panie przewodniczący ocenia wybór nowego selekcjonera?

 

– Będziemy oceniać po efektach, za 51 dni mecz w Moskwie decydujący o tym, kto znajdzie się w finale baraży : Rosja czy Polska. Jeśli więc  Michniewicz poprowadzi drużynę do awansu do finału , a potem do awansu po meczu finałowym albo ze Szwecją albo z Czechami, do listopadowych mistrzostw świata w Katarze - to będziemy oceniać tę decyzję dobrze, jeżeli nie doprowadzi, czyli przegra bądź półfinał barażowy lub finał, to będziemy oceniać źle tę decyzję. „Po owocach poznacie ich”, trzymam kciuki za Biało-Czerwonych, wierzę, że skoro zawsze nasi sportowcy mobilizują się na mecz z Rosją czy z Niemcami - też zmobilizują się nasi piłkarze na ten mecz na Łużnikach.

 

Być może ta mobilizacja będzie jeszcze większa, chociażby z uwagi na ten kontekst polityczny, czy myśli Pan,  że on też będzie miał znaczenie w tym spotkaniu?

 

– Absolutnie tak, choćbyśmy się zaklinali, czy zarzekali, my, piłkarze, czy trener nowo powołany, ze nie -to oczywiście tak. Ja wiem o tym, że była z tego, co słyszę, była rozmowa prezydenta Putina z prezesem federacji rosyjskiej piłkarskiej, wiem, że Rosjanie, o czym się w polskich mediach nie mówi - przynajmniej nie widziałem takiej informacji - dostali obietnice olbrzymich nagród finansowych, jeżeli „przejdą” Polskę, a potem awansują na mundial, bo najpierw muszą „przejść” Polskę. To będzie konfrontacja bardzo prestiżowa i polityczna jednak, choć byśmy się zarzekali, że tak nie jest. To, co się dzieje w tej chwili na Wschodzie, też jakby nakręca ten pozasportowy aspekt, który zawsze się pojawiał w czasie meczów czy piłkarzy, siatkarzy, czy koszykarzy ostatnio, czy wcześniej hokeistów na lodzie ze Związkiem Sowieckim, a teraz z Rosją. Tak było i tak będzie. Zresztą podobnie, jak mecze z Niemcami.

 

Zgrabnie przechodzimy zatem do wielkiej polityki. Zanim porozmawiamy tutaj też o napiętej sytuacji na linii Rosja – Ukraina, bo ten wątek do nas wróci, to chcę zapytać o niedawne spotkanie liderów europejskich partii konserwatywnych i prawicowych. Tam, podczas tego spotkania, została przyjęta taka wspólna deklaracja. Pytanie, czy ta deklaracja ma znaczenie czysto symboliczne, czy może za tym kryje się coś więcej, czy może waga tej deklaracji jest znacznie większa?

 

– Znowu powiem „po owocach poznacie ich”. To nie była pierwsza konferencja, pierwsza była w Warszawie, w grudniu, ten szczyt był drugim z kolei, ale myślę, że nie jest tajemnicą, że przed nami kolejne, myślę, że kulminacja nastąpi w połowie roku. Po coś rozmawiamy, tu nie chodzi o debatę akademickie „pogadali, pogadali i poszli”, tylko chodzi o stworzenie pewnej szerszej formacji, która będzie wspólnie starała się oceniać sytuację. Generalnie spoiwem nie są bieżące kwestie polityczne, stosunek do Chin czy stosunek do Rosji - tym się mogą te partie polityczne różnić, ale wspólnym spoiwem, tym wspólnym mianownikiem jest podobna wizja przyszłości Unii Europejskiej jako „Europy Ojczyzn” i „Europy Narodów”, a nie federalistycznego super -państwa, które łapczywie zabiera kompetencje państwom członkowskim, co się dzieje w tej chwili, a które tak naprawdę jest narzędziem, instrumentem w rękach tego największego państwa członkowskiego Unii Europejskiej czyli Niemiec lub tandemu Berlin – Paryż. Tutaj chodzi o przyszłość Europy i o to, żeby znajdować tych, którzy myślą podobnie jak my, gdy chodzi o kwestię właśnie postrzegania przyszłości Starego Kontynentu jako związku państw, które blisko ze sobą współpracują, ale jednak te decyzje kluczowe są podejmowane w stolicach tych państw, a nie w jakiej stolicy super-państwa, w które miałaby się przekształcić Unia Europejska.

 

Ale tutaj dołóżmy do tego, jednak trochę krytyki Panie Przewodniczący, bo taka pojawiła się ze strony opozycji, między innymi lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk krytykował ostro Prawo i Sprawiedliwość, pana premiera, za współpracę z europejskimi partiami, które jego zdaniem są prorosyjskie. Panie przewodniczący, tutaj jeszcze jedna wypowiedź minister Adam Andruszkiewicz skomentował to w ten sposób: „boi się tego (w domyśle Donald Tusk), że porozumienie europejskich ugrupowań prawicowych, które dzisiaj buduje premier Morawiecki, może zmienić oblicze Unii Europejskiej, może w przyszłości zbudować nową większość w Parlamencie Europejskim, co spowoduje, że szaleńczy układ EPL, który prowadzi Europę w przepaść, straci władzę w Unii Europejskiej”. Czy Pan się pod tymi słowami podpisze, czy rzeczywiście Donald Tusk boi się tych zmian w Europie, które mogą zajść za sprawą tego sojuszu party konserwatywnych i prawicowych?

 

– Pan minister Andruszkiewicz ma prawo opisywać i słusznie, jak sądzę, strach Donalda Tuska, ja jednak wolę, jeżeli Pan pozwoli opisać hipokryzję tego samego Donalda Tuska. Przypomnę, że to Donald Tusk mówił o Putinie, w czasie wywiadu dla TVN-u nomen omen: „Nasz człowiek w Moskwie” ! To są słowa Tuska o Putinie, to Donald Tusk prowadził sekretne negocjacje z Putinem, nie tylko ten słynny spacer sam na sam z Putinem po molo w Sopocie, ale również negocjacje w Moskwie i - uwaga! - nie ujawnioną przez Tuska, dopiero po tym zostało, to życzliwie nagłośnione przez inne osoby i potwierdzał to minister spraw zagranicznych w rządzie Tuska pan Sikorski, propozycję Putina do Tuska, żeby Polsce przekazać część należących kiedyś do Polski ziem, będących obecnie cześcią terytorium Ukrainy. A więc to były rozmowy dość, powiedziałbym, daleko idące. Donald Tusk, który jest przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej, powinien się mocno uderzyć w piersi i klęknąć na grochu za to, co wyrabiają partie, które są w EPL-u, nie tylko CDU–CSU, które przez lata pilotowały skutecznie Nord Stream, a więc taką nie werbalną, tylko praktyczną kooperację czy kolaborację z Rosją, ale również, np. ministrowie i były kanclerz z Austriackiej Partii Ludowej, też będącej częścią EPL, gdzie to są ludzie, którzy teraz są na „payrollu”, którzy są zatrudniani przez rosyjskie firmy z obszaru energetycznego. Oczywiście możemy krytykować niezbyt mądre, tak to określę, wypowiedzi niektórych polityków z Europy Południowej, z Włoch, Francji, ale może nie tyle wypowiedzi są tutaj grzechem ciężkim, co czyny, a te czyny, to już jest specjalność CDU-CSU w kontekście Nord Stream i za to powinien przeprosić Donald Tusk, bo tutaj szukanie źdźbła w oku polskiego premiera, polskiego rządu, gdy nie widzi się belki we własnym oku, to jest ta platformerska hipokryzja. Myślę, że tutaj Tusk, nie wiem, czy do końca przemyślał to, bo przecież bardzo łatwo mu jest wyciągnąć te jego grzechy i to śmiertelne grzechy CDU-CSU, która pod rękę z Putinem, podkreślam, skutecznie budowała Nord Stream 2, a potem okazało się, że blokuje transporty broni do Ukrainy, ponieważ okazało się, że pani kanclerz Merkel robiła to wcześniej, zanim to zrobił obecny kanclerz Olaf Scholz.

 

Robiła to wcześniej, zanim to stało się modne, tak by można powiedzieć w kontekście całej Republiki Federalnej Niemiec, oczywiście pół żartem, pół serio, ale nie zmienia to faktu, że sytuacja jest niezwykle poważna. Tutaj dopytam Panie Przewodniczącego, bo w tej deklaracji, o której na początku rozmawialiśmy, po spotkaniu tych ugrupowań i konserwatywnych, ta deklaracja, która została przyjęta, mówi się w tej deklaracji między innymi o „potrzebie działań by Europa solidarnie odpowiedziała na ewentualną agresję z zewnątrz”. Patrząc na reakcję Europy wobec działań Rosji w kontekście właśnie ukraińskim, możemy o tej solidarności w ogóle mówić, czy dzisiaj wyraźnie widać, że w Europie tej solidarności brakuje?

 

– Brakuje tej solidarności i to jest bardzo spektakularne, to widać po działaniach rządu niemieckiego, oczywiście, można także cytować włoskich dziennikarzy, którzy piszą o tym, że „nie będziemy umierać za Ukrainę”, skądś to znajomo brzmi, prawda? Pamiętamy Francuzów, którzy mówili: „Nie będziemy umierać za Gdańsk”. Jak to się skończyło dla Francji, tak na marginesie, wiemy. Bardziej liczą się czyny polityków niż, przy całym szacunku, artykuły dziennikarzy. Jest za co oskarżać, zwłaszcza Niemców, chociaż nie tylko Niemców w tej kwestii, ale budzi to też pewną reakcję, zwracam uwagę na wypowiedź dla „Bild” ministra obrony Łotwy, który zaatakował Berlin za blokowanie dostaw na Ukrainę. Akurat Łotwa obok Estonii, to są następne dwa następne kraje, bardziej niż Litwa, w kolejce do potencjalnej rosyjskiej agresji, o tym Ryga doskonale wie, podobnie jak Tallin. We własnym interesie minister obrony Łotwy mówił, że brakuje tej solidarności, na co dostał taką kontrę: „No tak, ale to jest zdanie większości państw Unii Europejskiej”. Na co Łotysz odpowiedział: „To trzeba stworzyć nową większość” i myślę, że to jest trochę odpowiedź także na Pańskie pierwsze pytanie. Coraz więcej państw, które do tej pory siedziały cicho, bo są małe, bo nie odgrywają większego znaczenia, nie odgrywają większej roli w Unii Europejskiej, bo są od niedawna w Unii, bo biorą swoje środki z Unii, to są tylko powody, dla których siedziały cicho, nagle, gdy dochodzi do pewnego „egzystencjalnego zagrożenia”, jak to napisał „Die Zeit”  w kontekście Polski, nagle te kraje, też zaczynają rozumieć, że trzeba tworzyć nową większość w Unii Europejskiej, bo ta obecna tak naprawdę nie gwarantuje realnej obrony przed rosyjskim imperializmem, w sytuacji, gdy coraz mniej gwarantuje to również Waszyngton – niestety.

 

Panie przewodniczący, nie tylko!, jeżeli chodzi o ten sojusz, nie tylko w Unii, ale także trochę poza nią, mówię tutaj o Wielkiej Brytanii, bo w kontekście wizyty premiera Mateusza Morawieckiego na Ukrainie, do spotkania z prezydentem i premierem Ukrainy i wizyty również polityków przecież z Wielkiej Brytanii, mówi się i takie plotki medialne się pojawiły, o być może sojuszu polsko-brytyjsko-ukraińskim. Czy widzi Pan przewodniczący szansę na taki sojusz, czy to jest realne, czy to po prostu jest wymysł dziennikarski?

 

– Współpraca w ramach NATO, współpraca militarna, to jasne, to będzie, myślę nawet, że większym stopniu, współpraca ekonomiczna, zwracam uwagę, że setki polskich firm mają wielki eksport do Wielkiej Brytanii, ten eksport jest coraz większy, także dlatego, że jeszcze do niedawna półtora miliona Polaków mieszkało w Wielkiej Brytanii, teraz mieszka już trochę mniej, bo wielu wróciło do krajów, z różnych powodów ekonomicznych, a także ze względu na zagrożenie terrorystyczne. Natomiast, że tak powiem „miej proporcje mocium panie”, nie ma co ukrywać, że Londyn w tej chwili bardzo mocno inwestuje w relacje transatlantyckie, inwestuje w relacje z krajami Commonwealth’u, takimi jak:  Australia, Nowa Zelandia, czyli Oceania, ale także  Kanada, Azja, bardzo mocno w relacjach bilateralnych na przykład z Koreą, czy Japonią, miałem okazję to obserwować, więc tutaj ta europejska scena dla Wielkiej Brytanii jest jedną z…  dla Polski jest główną.

 

Tutaj musimy postawić kropkę. Bardzo dziękuję za rozmowę, Panie przewodniczący, życzę dobrego dnia.

 

– Dziękuję bardzo, dziękuję za zaproszenie do tego prestiżowego programu, kłaniam się, miłego dnia.


 

POLECANE
Prof. Czarnek: Jeżeli Tusk będzie chciał obejść weto prezydenta ws. SAFE uchwałą, stanie przed sądem z ostatniej chwili
Prof. Czarnek: Jeżeli Tusk będzie chciał obejść weto prezydenta ws. SAFE uchwałą, stanie przed sądem

„Herr Kamerad Czarzasty, Herr OberTusk i popychadła Tuska z Koalicji 13 grudnia chcą zrobić Polsce wielką krzywdę, i jeśli będą ją robili, to za nią odpowiedzą” - zapowiedział podczas środowej konferencji prasowej w Sejmie prof. Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera.

Ważny komunikat dla mieszkańców Szczecina gorące
Ważny komunikat dla mieszkańców Szczecina

Mieszkańcy Szczecina powinni zachować ostrożność. Służby ostrzegają przed ryzykiem przekroczenia poziomu informowania dla pyłu PM10 w powietrzu. Zanieczyszczenie może być szczególnie niebezpieczne dla dzieci, seniorów oraz osób z chorobami układu oddechowego i serca.

Zełenski wzywa Europę, aby opracowała „Plan B“ finansowania Ukrainy z ostatniej chwili
Zełenski wzywa Europę, aby opracowała „Plan B“ finansowania Ukrainy

W obliczu blokady przez Węgry obiecanej pożyczki w wysokości 90 miliardów euro prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wzywa Europę do znalezienia alternatywnego rozwiązania.

Ursula von der Leyen: Potrzebujemy ETS z ostatniej chwili
Ursula von der Leyen: Potrzebujemy ETS

„Potrzebujemy więc ETS, ale musimy go zmodernizować. Z niecierpliwością czekam na kontynuację tej debaty z Państwem tutaj, w Parlamencie Europejskim” - powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podczas sesji plenarnej w Parlamencie Europejskim.

SAFE. Z ziemi tuskiej do Polski tylko u nas
SAFE. Z ziemi tuskiej do Polski

Nie ustaje spór o SAFE. Czy ten unijny, czy ten prezydencki. Argumentów padło wiele, ale wymowne jest to, że nikt nie jest w stanie podać konkretnej wysokości należnych odsetek. Dlaczego? Bo to niemożliwe.

Zamach PE na suwerenność państw UE. „Autonomia Europy zaczyna się od jednolitego rynku obronnego” z ostatniej chwili
Zamach PE na suwerenność państw UE. „Autonomia Europy zaczyna się od jednolitego rynku obronnego”

Posłowie do Parlamentu Europejskiego przyjęli propozycje mające na celu utworzenie wspólnego rynku obronnego i podjęcie działań w sprawie sztandarowych projektów obronnych Unii Europejskiej.

Młodzi muzułmanie w Niemczech się radykalizują z ostatniej chwili
Młodzi muzułmanie w Niemczech się radykalizują

Jak poinformował portal European Conservative, obawy dotyczące radykalizacji wśród muzułmanów w Niemczech — szczególnie wśród młodszego pokolenia — wzrosły po opublikowaniu badań finansowanych przez trzy ministerstwa federalne.

Ekspert: Pierwsza wypłata zysków NBP przeznaczonych na zbrojenia mogłaby nastąpić dopiero za 1,5 roku z ostatniej chwili
Ekspert: Pierwsza wypłata zysków NBP przeznaczonych na zbrojenia mogłaby nastąpić dopiero za 1,5 roku

Pomysł sfinansowania zbrojeń z zysków NBP uzyskanych ze sprzedaży części złota oznaczałby, że pierwsze wpływy nastąpiłyby za półtora roku, tymczasem potrzeby wojska trzeba zaspokoić jak najszybciej – wskazał w rozmowie z PAP analityk Santander Bank Polska Piotr Bielski.

Wraz z wetem prezydenta ws. SAFE posypie się plan KE rabunku i neutralizacji Polski tylko u nas
Wraz z wetem prezydenta ws. SAFE posypie się plan KE rabunku i neutralizacji Polski

Komisja Europejska nieoficjalnie wyraża „poważne zaniepokojenie” sytuacją wokół polskiego programu SAFE. Chodzi o spór między rządem a Pałacem Prezydenckim, który według informacji z Brukseli wprowadza „niepewność co do realizacji projektu”. Niepokój Ursuli von der Leyen jest o tyle zrozumiały, że wraz z zawetowaniem przez Karola Nawrockiego ustawy ws. SAFE, o ile takie by nastąpiło, posypie się misterny plan rabunku i neutralizacji Polski.

Raport: Niemcy nie nadążają deportować migrantów tylko u nas
Raport: Niemcy nie nadążają deportować migrantów

W Niemczech rośnie liczba migrantów zobowiązanych do opuszczenia kraju. Z rządowego raportu wynika, że w połowie 2025 roku było ich ponad 226 tys., a skuteczność deportacji wynosi zaledwie ok. 5 proc. Problem pogłębia brak dokumentów, bariery prawne i niewydolność systemu dublińskiego.

REKLAMA

Mecz Rosja-Polska i polityczne konteksty

Mecz Rosja-Polska i polityczne konteksty

Proponuje lekturę zapisu mojego wywiadu w „Telewizji w Polsce”

Program: „Gorące pytania”

Prowadzenie: Maciej Wolny

Emisja: 01 luty 2022

 

Maciej Wolny, witam Państwa bardzo serdecznie i bardzo gorąco, oczywiście w „Gorących pytaniach” na antenie „Telewizji w Polsce”, serdecznie witam mojego i Państwa gościa, Pan Ryszard Czarnecki europoseł Prawa i Sprawiedliwości, byłego wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Panie Przewodniczący, kłaniam się, dzień dobry.

 

– Witam Pana, witam Państwa, ukłony z Brukseli, z gmachu Parlamentu Europejskiego.

 

Zanim Panie Przewodniczący o wielkiej polityce porozmawiamy, to o wielkim sporcie na początek, dla rozróżnienia, poznaliśmy wreszcie powiększyć wielkim zamieszaniu i chaosie nazwisko z nowego selekcjonera reprezentacji Polski w piłce nożnej, został nim Czesław Michniewicz, niedawny trener Legii Warszawa. Jak Pan, Panie przewodniczący ocenia wybór nowego selekcjonera?

 

– Będziemy oceniać po efektach, za 51 dni mecz w Moskwie decydujący o tym, kto znajdzie się w finale baraży : Rosja czy Polska. Jeśli więc  Michniewicz poprowadzi drużynę do awansu do finału , a potem do awansu po meczu finałowym albo ze Szwecją albo z Czechami, do listopadowych mistrzostw świata w Katarze - to będziemy oceniać tę decyzję dobrze, jeżeli nie doprowadzi, czyli przegra bądź półfinał barażowy lub finał, to będziemy oceniać źle tę decyzję. „Po owocach poznacie ich”, trzymam kciuki za Biało-Czerwonych, wierzę, że skoro zawsze nasi sportowcy mobilizują się na mecz z Rosją czy z Niemcami - też zmobilizują się nasi piłkarze na ten mecz na Łużnikach.

 

Być może ta mobilizacja będzie jeszcze większa, chociażby z uwagi na ten kontekst polityczny, czy myśli Pan,  że on też będzie miał znaczenie w tym spotkaniu?

 

– Absolutnie tak, choćbyśmy się zaklinali, czy zarzekali, my, piłkarze, czy trener nowo powołany, ze nie -to oczywiście tak. Ja wiem o tym, że była z tego, co słyszę, była rozmowa prezydenta Putina z prezesem federacji rosyjskiej piłkarskiej, wiem, że Rosjanie, o czym się w polskich mediach nie mówi - przynajmniej nie widziałem takiej informacji - dostali obietnice olbrzymich nagród finansowych, jeżeli „przejdą” Polskę, a potem awansują na mundial, bo najpierw muszą „przejść” Polskę. To będzie konfrontacja bardzo prestiżowa i polityczna jednak, choć byśmy się zarzekali, że tak nie jest. To, co się dzieje w tej chwili na Wschodzie, też jakby nakręca ten pozasportowy aspekt, który zawsze się pojawiał w czasie meczów czy piłkarzy, siatkarzy, czy koszykarzy ostatnio, czy wcześniej hokeistów na lodzie ze Związkiem Sowieckim, a teraz z Rosją. Tak było i tak będzie. Zresztą podobnie, jak mecze z Niemcami.

 

Zgrabnie przechodzimy zatem do wielkiej polityki. Zanim porozmawiamy tutaj też o napiętej sytuacji na linii Rosja – Ukraina, bo ten wątek do nas wróci, to chcę zapytać o niedawne spotkanie liderów europejskich partii konserwatywnych i prawicowych. Tam, podczas tego spotkania, została przyjęta taka wspólna deklaracja. Pytanie, czy ta deklaracja ma znaczenie czysto symboliczne, czy może za tym kryje się coś więcej, czy może waga tej deklaracji jest znacznie większa?

 

– Znowu powiem „po owocach poznacie ich”. To nie była pierwsza konferencja, pierwsza była w Warszawie, w grudniu, ten szczyt był drugim z kolei, ale myślę, że nie jest tajemnicą, że przed nami kolejne, myślę, że kulminacja nastąpi w połowie roku. Po coś rozmawiamy, tu nie chodzi o debatę akademickie „pogadali, pogadali i poszli”, tylko chodzi o stworzenie pewnej szerszej formacji, która będzie wspólnie starała się oceniać sytuację. Generalnie spoiwem nie są bieżące kwestie polityczne, stosunek do Chin czy stosunek do Rosji - tym się mogą te partie polityczne różnić, ale wspólnym spoiwem, tym wspólnym mianownikiem jest podobna wizja przyszłości Unii Europejskiej jako „Europy Ojczyzn” i „Europy Narodów”, a nie federalistycznego super -państwa, które łapczywie zabiera kompetencje państwom członkowskim, co się dzieje w tej chwili, a które tak naprawdę jest narzędziem, instrumentem w rękach tego największego państwa członkowskiego Unii Europejskiej czyli Niemiec lub tandemu Berlin – Paryż. Tutaj chodzi o przyszłość Europy i o to, żeby znajdować tych, którzy myślą podobnie jak my, gdy chodzi o kwestię właśnie postrzegania przyszłości Starego Kontynentu jako związku państw, które blisko ze sobą współpracują, ale jednak te decyzje kluczowe są podejmowane w stolicach tych państw, a nie w jakiej stolicy super-państwa, w które miałaby się przekształcić Unia Europejska.

 

Ale tutaj dołóżmy do tego, jednak trochę krytyki Panie Przewodniczący, bo taka pojawiła się ze strony opozycji, między innymi lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk krytykował ostro Prawo i Sprawiedliwość, pana premiera, za współpracę z europejskimi partiami, które jego zdaniem są prorosyjskie. Panie przewodniczący, tutaj jeszcze jedna wypowiedź minister Adam Andruszkiewicz skomentował to w ten sposób: „boi się tego (w domyśle Donald Tusk), że porozumienie europejskich ugrupowań prawicowych, które dzisiaj buduje premier Morawiecki, może zmienić oblicze Unii Europejskiej, może w przyszłości zbudować nową większość w Parlamencie Europejskim, co spowoduje, że szaleńczy układ EPL, który prowadzi Europę w przepaść, straci władzę w Unii Europejskiej”. Czy Pan się pod tymi słowami podpisze, czy rzeczywiście Donald Tusk boi się tych zmian w Europie, które mogą zajść za sprawą tego sojuszu party konserwatywnych i prawicowych?

 

– Pan minister Andruszkiewicz ma prawo opisywać i słusznie, jak sądzę, strach Donalda Tuska, ja jednak wolę, jeżeli Pan pozwoli opisać hipokryzję tego samego Donalda Tuska. Przypomnę, że to Donald Tusk mówił o Putinie, w czasie wywiadu dla TVN-u nomen omen: „Nasz człowiek w Moskwie” ! To są słowa Tuska o Putinie, to Donald Tusk prowadził sekretne negocjacje z Putinem, nie tylko ten słynny spacer sam na sam z Putinem po molo w Sopocie, ale również negocjacje w Moskwie i - uwaga! - nie ujawnioną przez Tuska, dopiero po tym zostało, to życzliwie nagłośnione przez inne osoby i potwierdzał to minister spraw zagranicznych w rządzie Tuska pan Sikorski, propozycję Putina do Tuska, żeby Polsce przekazać część należących kiedyś do Polski ziem, będących obecnie cześcią terytorium Ukrainy. A więc to były rozmowy dość, powiedziałbym, daleko idące. Donald Tusk, który jest przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej, powinien się mocno uderzyć w piersi i klęknąć na grochu za to, co wyrabiają partie, które są w EPL-u, nie tylko CDU–CSU, które przez lata pilotowały skutecznie Nord Stream, a więc taką nie werbalną, tylko praktyczną kooperację czy kolaborację z Rosją, ale również, np. ministrowie i były kanclerz z Austriackiej Partii Ludowej, też będącej częścią EPL, gdzie to są ludzie, którzy teraz są na „payrollu”, którzy są zatrudniani przez rosyjskie firmy z obszaru energetycznego. Oczywiście możemy krytykować niezbyt mądre, tak to określę, wypowiedzi niektórych polityków z Europy Południowej, z Włoch, Francji, ale może nie tyle wypowiedzi są tutaj grzechem ciężkim, co czyny, a te czyny, to już jest specjalność CDU-CSU w kontekście Nord Stream i za to powinien przeprosić Donald Tusk, bo tutaj szukanie źdźbła w oku polskiego premiera, polskiego rządu, gdy nie widzi się belki we własnym oku, to jest ta platformerska hipokryzja. Myślę, że tutaj Tusk, nie wiem, czy do końca przemyślał to, bo przecież bardzo łatwo mu jest wyciągnąć te jego grzechy i to śmiertelne grzechy CDU-CSU, która pod rękę z Putinem, podkreślam, skutecznie budowała Nord Stream 2, a potem okazało się, że blokuje transporty broni do Ukrainy, ponieważ okazało się, że pani kanclerz Merkel robiła to wcześniej, zanim to zrobił obecny kanclerz Olaf Scholz.

 

Robiła to wcześniej, zanim to stało się modne, tak by można powiedzieć w kontekście całej Republiki Federalnej Niemiec, oczywiście pół żartem, pół serio, ale nie zmienia to faktu, że sytuacja jest niezwykle poważna. Tutaj dopytam Panie Przewodniczącego, bo w tej deklaracji, o której na początku rozmawialiśmy, po spotkaniu tych ugrupowań i konserwatywnych, ta deklaracja, która została przyjęta, mówi się w tej deklaracji między innymi o „potrzebie działań by Europa solidarnie odpowiedziała na ewentualną agresję z zewnątrz”. Patrząc na reakcję Europy wobec działań Rosji w kontekście właśnie ukraińskim, możemy o tej solidarności w ogóle mówić, czy dzisiaj wyraźnie widać, że w Europie tej solidarności brakuje?

 

– Brakuje tej solidarności i to jest bardzo spektakularne, to widać po działaniach rządu niemieckiego, oczywiście, można także cytować włoskich dziennikarzy, którzy piszą o tym, że „nie będziemy umierać za Ukrainę”, skądś to znajomo brzmi, prawda? Pamiętamy Francuzów, którzy mówili: „Nie będziemy umierać za Gdańsk”. Jak to się skończyło dla Francji, tak na marginesie, wiemy. Bardziej liczą się czyny polityków niż, przy całym szacunku, artykuły dziennikarzy. Jest za co oskarżać, zwłaszcza Niemców, chociaż nie tylko Niemców w tej kwestii, ale budzi to też pewną reakcję, zwracam uwagę na wypowiedź dla „Bild” ministra obrony Łotwy, który zaatakował Berlin za blokowanie dostaw na Ukrainę. Akurat Łotwa obok Estonii, to są następne dwa następne kraje, bardziej niż Litwa, w kolejce do potencjalnej rosyjskiej agresji, o tym Ryga doskonale wie, podobnie jak Tallin. We własnym interesie minister obrony Łotwy mówił, że brakuje tej solidarności, na co dostał taką kontrę: „No tak, ale to jest zdanie większości państw Unii Europejskiej”. Na co Łotysz odpowiedział: „To trzeba stworzyć nową większość” i myślę, że to jest trochę odpowiedź także na Pańskie pierwsze pytanie. Coraz więcej państw, które do tej pory siedziały cicho, bo są małe, bo nie odgrywają większego znaczenia, nie odgrywają większej roli w Unii Europejskiej, bo są od niedawna w Unii, bo biorą swoje środki z Unii, to są tylko powody, dla których siedziały cicho, nagle, gdy dochodzi do pewnego „egzystencjalnego zagrożenia”, jak to napisał „Die Zeit”  w kontekście Polski, nagle te kraje, też zaczynają rozumieć, że trzeba tworzyć nową większość w Unii Europejskiej, bo ta obecna tak naprawdę nie gwarantuje realnej obrony przed rosyjskim imperializmem, w sytuacji, gdy coraz mniej gwarantuje to również Waszyngton – niestety.

 

Panie przewodniczący, nie tylko!, jeżeli chodzi o ten sojusz, nie tylko w Unii, ale także trochę poza nią, mówię tutaj o Wielkiej Brytanii, bo w kontekście wizyty premiera Mateusza Morawieckiego na Ukrainie, do spotkania z prezydentem i premierem Ukrainy i wizyty również polityków przecież z Wielkiej Brytanii, mówi się i takie plotki medialne się pojawiły, o być może sojuszu polsko-brytyjsko-ukraińskim. Czy widzi Pan przewodniczący szansę na taki sojusz, czy to jest realne, czy to po prostu jest wymysł dziennikarski?

 

– Współpraca w ramach NATO, współpraca militarna, to jasne, to będzie, myślę nawet, że większym stopniu, współpraca ekonomiczna, zwracam uwagę, że setki polskich firm mają wielki eksport do Wielkiej Brytanii, ten eksport jest coraz większy, także dlatego, że jeszcze do niedawna półtora miliona Polaków mieszkało w Wielkiej Brytanii, teraz mieszka już trochę mniej, bo wielu wróciło do krajów, z różnych powodów ekonomicznych, a także ze względu na zagrożenie terrorystyczne. Natomiast, że tak powiem „miej proporcje mocium panie”, nie ma co ukrywać, że Londyn w tej chwili bardzo mocno inwestuje w relacje transatlantyckie, inwestuje w relacje z krajami Commonwealth’u, takimi jak:  Australia, Nowa Zelandia, czyli Oceania, ale także  Kanada, Azja, bardzo mocno w relacjach bilateralnych na przykład z Koreą, czy Japonią, miałem okazję to obserwować, więc tutaj ta europejska scena dla Wielkiej Brytanii jest jedną z…  dla Polski jest główną.

 

Tutaj musimy postawić kropkę. Bardzo dziękuję za rozmowę, Panie przewodniczący, życzę dobrego dnia.

 

– Dziękuję bardzo, dziękuję za zaproszenie do tego prestiżowego programu, kłaniam się, miłego dnia.



 

Polecane