Cezary Krysztopa: Niebezpieczne stado celebryckich małp
Co musisz wiedzieć:
- Zdaniem autora świat celebrytów to zbiorowisko osób kierujących się instynktem stadnym, pozbawionych krytycznego myślenia.
- Zwraca też uwagę, że celebryci są wykorzystywani jako narzędzie propagandy przez lewicowo-liberalną międzynarodówkę.
- Mechanizm ten prowadzi do publicznej krytyki osób uznawanych za „niebezpieczne dla władzy”, w tym prezydentów RP i ich rodzin, niezależnie od ich rzeczywistych zasług czy kompetencji.
Wszędzie, gdzie taka grupa istnieje, a istnieje prawie wszędzie, w zdecydowanej większości stanowi stado bezmyślnych małp z posuniętym do granic „inteligencji” zbiorowej instynktem stadnym, które fika w rytm impulsów podawanych przez „wiodące media” i „certyfikowane autorytety”. To jedno im trzeba oddać, że układy choreograficzne, które w tym zakresie nieustannie prezentują, cechują się najwyższym poziomem synchronizacji. Jednocześnie ktokolwiek postawi stopę choć o milimetr inaczej niż reszta, jest natychmiast obdzierany ze skóry.
Stado, choć w swojej masie bezmyślne, jednocześnie stanowi siłę roboczą potężnego przemysłu propagandowego, który służy utrzymaniu władzy przez lewicowo-liberalną międzynarodówkę i jej lokalne oddziały. Na każde zawołanie kierownictwa w zwartym ordynku stawia się rzesza robotników, którzy są gotowi powtarzać jednym głosem najstraszliwsze bzdury. Aktoreczki na tematy polityczne, szansoniści na tematy historyczne, a w sumie to każdy cymbał z miedzianym czołem na każdy temat.
Kreacja, nie rzeczywistość
I jest to niestety mechanizm bardzo skuteczny. To na opinię publiczną działa. Myślę, że nie dlatego, że ludzie są w większości głupi, tylko dlatego że nie mają na co dzień czasu zajmować się wszystkim, więc kiedy widzą kogoś, kogo wcześniej widzieli w jakichś pozytywnych kontekstach, jako aktora w filmie czy twarz akcji charytatywnej, odruchowo zakładają, że „z ich zdaniem warto się liczyć”. A tymczasem, co dość smutne, najczęściej nie warto, ponieważ istnieje poważna różnica pomiędzy medialną kreacją a rzeczywistym potencjałem stada małp.
- W ramach SAFE dostaniemy sprzęt z demobilu? Gen. Wroński: Nigdzie nie wyartykułowano, że będzie nowy
- Kto stoi za największym załamaniem oglądalności w historii TVP Info?
- Niemcy w tarapatach. Wracają niebezpieczne Tapinoma magnum
- Burza w Tańcu z Gwiazdami. Ta decyzja zaskoczyła widzów
- Komisja Wenecka akceptuje segregację sędziów. Ekspert: To przekracza granicę, której przekraczać nie wolno
- Netanjahu: "Wiele wskazuje, że najwyższego przywódcy Iranu Alego Chamenei już nie ma"
Nienachalnie inteligentne straszydła
W tryby tego mechanizmu zdarza się wpadać ludziom uznanym za „niebezpiecznych” dla władzy lewicowo-liberalnej międzynarodówki. Przykłady można mnożyć, jednak swego rodzaju odrażającą „świecką tradycją” III RP jest mielenie w jego żarnach prezydentów RP, których wybór nie został zatwierdzony przez „salon”. Mało kto już pamięta, że pierwszym, którego to spotkało, był Lech Wałęsa, który później poszedł do „salonu” na służbę. Najboleśniejszym przykładem był atak na Lecha Kaczyńskiego, a ostatnim na Karola Nawrockiego. Wraz ze swoimi mężami atakowane są żony prezydentów RP. Ostatnio Marta Nawrocka.
Stado celebryckich małp wraz z tabunem „ekspertek” „wiodących mediów” doktoryzuje się w krytyce wyglądu i inteligencji pierwszej damy. Standard. Być może najciekawsze w tym wszystkim jest porównanie z wyglądem i inteligencją przedstawicieli stada i tabunu. Nienachalnie inteligentnych straszydeł, czasem bez szkoły, za to po nieudanych operacjach plastycznych.
W jakimś bardziej normalnym świecie być może mogłyby za Martą Nawrocką nosić torebkę. A być może i to nie, bo dzieci by straszyły.
[Śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




