Serial "Ołowiane dzieci" - "zielona" propaganda przeciw przemysłowi ciężkiemu

Uwaga! To będzie spiskowa teoria dziejów. Ale mój nos (czyli intuicja) podpowiada mi, że nowy, emitowany od 11 lutego br. serial Netflixa „Ołowiane dzieci” nie bez powodu ukazał się właśnie teraz. Bo to produkcja podlana ideologią, więc topowe nazwiska (Joanna Kulig, Agata Kulesza, Kinga Preis, Zbigniew Zamachowski, Marian Dziędziel) i wypasiona produkcja. Plenery kręcone w wielu miejscach, gdzie zachował się klimat choć trochę zbliżony do tego z Szopienic sprzed ponad półwiecza.
Kobieta, huta
Kobieta, huta

Co musisz wiedzieć:

  • Serial Ołowiane dzieci według autorki jest produkcją ideologiczną, która ma wzmacniać współczesną narrację przeciw przemysłowi ciężkiemu i pośrednio wspierać politykę klimatyczną UE.
  • Historia zatrucia ołowiem w Szopienicach i działalność lekarki Jolanty Wadowskiej-Król została w serialu zdaniem autora uproszczona i podkręcona dramatycznie.
  • Autorka sugeruje, że wokół likwidacji huty z Szopienice mogły istnieć silne interesy gospodarcze.

 

Kto zyska

Sceneria serialu jak z horroru: od razu wiadomo, że w powietrzu wisi katastrofa. Reżyser Maciej Pieprzyca tak kameruje plenery i sceny we wnętrzach „Ołowianych dzieci”, by słońce nigdy tam nie zagościło. Ma być dołująco. Na tym tle pojawiają się paskudne typy: ograniczeni lokalsi, tępi partyjniacy, usłużne zakapiory. Kontrastuje z nimi „Matka Boska Szopienicka”, doktórka (w tej roli Joanna Kulig), którą chyba niebo zesłało do Katowic. Siłaczka. Romantyczka, wierząca w zwycięstwo. Dobra. Piękna postać, ale dlaczego przypomniana akurat teraz?

Otóż miniserial Netflixa inspirowany wydarzeniami z lat 70. staje się memento dla współczesnych eksploratorów źródeł kopalnianych. Odstąpcie od dawnych metod, bo trujecie! Zobaczcie, na co narażacie dzieciaki i w ogóle cały ekosystem. Żeby nie było: to nie tylko obecna perspektywa, ale i diagnoza światłej lekarki sprzed półwiecza. Jasne, wtedy nie było mowy o Zielonym Ładzie ani ETS, ale serial nie pozostawia wątpliwości, że pani Jolanta Wadowska-Król na pewno przyklasnęłaby tej koncepcji. Cóż więc szkodzi podkręcić aktualne trendy historią „opartą na faktach” i pokazać, jak straszne następstwa ma przemysł ciężki.

 

Potrzeba ideologiczna

Krytycy filmowi porównują serial z innymi produkcjami o zatruwaniu środowiska. Moim zdaniem tych analogii nie ma z racji zupełnie innych okoliczności skutkowo-przyczynowych. Ale choćby rozbieżności czasowo-geograficzne. A więc – katastrofa w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej z wiosny 1986 r., którą przypomniał obraz z 2021 r.; heroiczna walka Erin Brockovich o kasę dla wielu poszkodowanych przez firmę Pacific Gas and Electric Company, który to bój znalazł pozytywny finał w 1996 r., a już cztery lata później historię zekranizował Steven Soderbergh.

Akcja „ołowików” dzieje się na Śląsku A.D. 1974. Dlaczego nasze ołowiane trucie odleżało się ponad pół wieku? Bo wcześniej ten temat nie był ideologicznie ani politycznie potrzebny. Tym razem w tle jest system ETS i handel emisjami CO2. Bo za wygaszaniem polskiego hutnictwa i górnictwa (o czym wielokrotnie pisaliśmy w „TS”) stoją zielonoładowa histeria oraz napędzające ją interesy.

 

Dawno temu w Szopienicach

Żeby pojąć skalę potransformacyjnych przekrętów w szopienickiej hucie, trzeba zdać sobie sprawę z finansowego potencjału przedsiębiorstwa. W 1834 r. Towarzystwo Górnicze Spadkobierców Georga von Gieschego uruchomiło w Szopienicach hutę cynku. Ponad ćwierć wieku później firma przejęła Hutę Paweł, a w 1880 r. – Hutę Norma. Potem jak po sznurku przedsiębiorstwo skupowało wiele innych hut cynku, aż w 1912 r. koncern Gieschego stał się największym na Śląsku producentem metali nieżelaznych i największym ośrodkiem kadmu na świecie. Z tego bogactwa skorzystali robotnicy, którym wybudowano osiedla w pobliżu firmy. Familoki oraz zabudowania huty cynku zostały zaprojektowane przez kuzynów Zillmannów, tych samych, co budowali istniejący do dziś Nikiszowiec.

Przechodząc do czasów powojennych: w 1946 r. koncern został upaństwowiony, a w 1947 r. przyjął nazwę Zakłady Cynkowe Szopienice. Od 1972 r. zakład (wzbogacony o wiele innych hut i rafinerii) używał nazwy Huta Metali Nieżelaznych Szopienice. Tak, z pewnością firma truła, jak wiele innych kiedyś i teraz. Z tego powodu w czerwcu 1976 r. zakończono produkcję cynku w Hucie Uthemann. Dwa lata później zamknięto najnowocześniejszą na świecie walcownię. Po transformacji 1989 r. szopienickie przedsiębiorstwo zostało skomercjalizowane.

 

Krzywdy i wyciszenia

Wieloetapowe i wieloletnie konanie Huty Metali Nieżelaznych Szopienice odbywało się w ciszy i przynosiło fortuny tym, którym na tej ciszy zależało. Doktor Jolanta Wadowska-Król, heroini walki o zdrowie szopienickich dzieci, na pewno nie należała do beneficjentów. A ponieważ rozstała się z doczesnością w wieku 83 lat niecałe trzy lata temu, o prawdę o niej walczą potomkowie.

Odezwał się też wnuk profesor Bożeny Hager-Małeckiej (granej przez Agatę Kuleszę), który stanął w obronie wizerunku swej babki, postaci wyjątkowo skrzywdzonej w serialowej wersji. To pod jej nadzorem prowadzone były badania tysięcy dzieci, które wykazały masowe zatrucie środowiskowe, to ona pierwsza zdiagnozowała ołowicę; ona też odważyła się sporządzić w 1974 r. ściśle tajny raport, który trafił do aparatu partyjnego i choć nie został ujawniony opinii publicznej, spowodował przesiedlenie ludzi mieszkających najbliżej huty. W 1975 r. zdecydowano o wyburzeniu familoków z Targowiska, tj. budynków położonych najbliżej zakładowych kominów.

 

Prywatny biznes w Szopienicach

Z dniem 1 lipca 1998 r. huta została przekształcona w spółkę akcyjną. W 2000 r. spółka weszła do grupy kapitałowej Impexmetal SA, zaś w 2005 r. – w struktury grupy kapitałowej Boryszew. We wrześniu 2008 r. zdecydowano, że spółka akcyjna zostanie rozwiązana i zacznie się proces likwidacji huty. Ale pojawiła się komplikacja – w listopadzie tegoż roku sąd wstrzymał likwidację spółki na wniosek skarbu państwa, mniejszościowego (32%) udziałowca, co… nic nie dało. W 2010 r. Huta Metali Nieżelaznych Szopienice, w której większościowy pakiet (62%) posiadał Hutmen, zawarła z brazylijską firmą Paranapanema umowę zbycia linii produkcyjnej walcowni taśm z miedzi i stopów za 4,2 mln euro. I co za zbieg okoliczności: 13 listopada 2011 r. częściowo spłonął zabytkowy budynek dawnej Huty Uthemann.

Około 2016 r. zakończono prace obejmujące wywóz odpadów i zabezpieczające grunty, co umożliwiło nowym właścicielom zagospodarowanie terenu. Zrekultywowane tereny w Katowicach-Szopienicach stały się gruntami inwestycyjnymi gotowymi pod działalność przemysłową, usługową lub rekreacyjną. No i mamy! Na miejscu najbardziej skażonych familoków na Burowcu obecnie mieści się Skwer Hilarego Krzysztofiaka i Basen Burowiec. W 2025 r. spółka PFR Nieruchomości SA oferowała 524 mieszkania na wynajem na nowym osiedlu katowickiej dzielnicy Szopienice. Ta sama firma wybudowała 513 mieszkań na osiedlu Nikiszowiec. Widziałam, naprawdę niebrzydkie, z użyciem cegły i „kolorystyki związanej z lokalnym krajobrazem”. Tylko… na pewno nie na robotniczą kieszeń, jak kiedyś były familoki.

 

Serial da zarobić

Od co najmniej 2008 r. trwa proceder uruchamiania zagranicznych zakładów produkujących gaz cieplarniany HFC-23 wyłącznie w celu zamknięcia i uzyskania w ten sposób pakietów uprawnień do emisji o znaczniej wartości rynkowej. Zatem w Polsce jest presja na wygaszanie kopalni i hut. Co więcej, wdrukowano ludziom do głów, że aby „ratować planetę”, muszą zapłacić więcej za energię, która pochodzi ze źródeł odnawialnych, takich jak słońce, wiatr, woda, biomasa czy biogaz. A że u nas znalazło się wielu sceptyków tej koncepcji, trzeba było zadziałać socjotechnicznie.

Co najbardziej bierze odbiorcę? Chore dzieci! I oto pojawia się duszoszczypatielny serial o truciu maluchów ołowiem. Na finalnej planszy po ostatnim odcinku czytamy:

„Najnowsze badania wykazują, że mimo zamknięcia huty w 2008 stężenie ołowiu wokół zakładu nadal przekracza wartości dopuszczalne przez Światową Organizację Zdrowia”.

Konsekwencją promowania działań i postaci bohaterki serialu jest Centrum Badań nad Środowiskiem Poprzemysłowym im. Jolanty Wadowskiej-Król, zainagurowane 19 stycznia tego roku. Czujecie to? Będą dłubać w temacie i w terenie, które choć prawie jałowe, są wciąż dochodowe. „Ołowiane dzieci” dodadzą skrzydeł.

 

Podkręcenie dramatu

Historię lekarki z Szopienic przedstawiali wcześniej w książkach Marta Fox, Magdalena Majcher i Michał Jędryka. Ba, w 2013 r. na YouTubie pojawił się film „Matka Boska szopienicka”, ze scenariuszem i w reżyserii Małgorzaty Król, wnuczki lekarki. Był to reportaż przygotowany na szkolny konkurs „Szukamy bohaterów”, z udziałem „doktórki” i jej męża – a więc najbliższy prawdzie. Prawie dekadę później (w 2022 r.) powstał spektakl teatralny „Matka Boska Szopienicka” w reżyserii Agnieszki Cygan, także wnuczki Jolanty Wadowskiej-Król. Było jeszcze w 2023 r. słuchowisko przygotowane na podstawie książki Marty Fox „Kanarek umiera pierwszy”. To jednak wciąż „nie żarło” jako materiał na serial. „Ołowiane dzieci” kręcono, zanim pojawiły się wątpliwości wokół ETS. Dlatego eskalowano emocje. Prawdziwa „doktórka od familoków” wcale nie przyjechała z Polski Centralnej. Pochodziła z Katowic, znała tamtejsze realia i nie działała w osamotnieniu. Nie miała też tak dramatycznych przeżyć, jak pokazano w serialu. Żadnych wywożeń do lasu w torbie na głowie, przystawianych pistoletów do głowy, spaleń samochodu (prywatnego państwa Królów). Żadnych zachorowań na ołowicę lekarki ani rodzenia dziecka w trakcie choroby.

Widownia przyjęła serial z mieszanymi uczuciami. Od aplauzu po ostrą krytykę. Szczególnie dotknięci poczuli się mieszkańcy Szopienic.

„Ten serial to jedno wielkie rozczarowanie, w którym ludzi przedstawia się jak skrajnych, prymitywnych idiotów”,

zauważa jedna z oglądających. Ktoś inny dorzuca:

„Zamiast oddać tę historię taką, jaką była, twórcy poszli w kierunku jakiejś sensacji”.

No właśnie – chodziło o wywołanie szumu, a jednocześnie o przykrycie geszeftów związanych z terenami po hucie i familokach. Tak, wiem, to zupełnie inna historia, ale obie opowieści są ze sobą splecione.


 

POLECANE
Szef robotyki OpenAI rezygnuje. W tle wykorzystanie sztucznej inteligencji do wojny i nadzoru z ostatniej chwili
Szef robotyki OpenAI rezygnuje. W tle wykorzystanie sztucznej inteligencji do wojny i nadzoru

Jak poinformował portal France24, najwyższy dyrektor ds. robotyki w OpenAI złożył rezygnację ze stanowiska w związku z umową firmy z Departamentem Obrony Stanów Zjednoczonych zezwalającą na wykorzystanie jej sztucznej inteligencji do wojny i potencjalnego nadzoru krajowego.

Grzegorz Braun w rządzie Czarnka? Kandydat PiS na premiera odpowiada z ostatniej chwili
Grzegorz Braun w rządzie Czarnka? Kandydat PiS na premiera odpowiada

Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek powiedział w niedzielę, że nie ma możliwości, by w jego rządzie znalazł się Grzegorz Braun (Konfederacja Korony Polskiej). Ocenił, że Braun nie nadaje się do jakiegokolwiek rządu. W deklaracje te nie wierzą politycy rządzącej koalicji.

Tagesschau: „Narracja Czarnka jest antyniemiecka”. Zaskakująca reakcja niemieckiego internauty gorące
Tagesschau: „Narracja Czarnka jest antyniemiecka”. Zaskakująca reakcja niemieckiego internauty

Portal Tagesschau odnotował sobotnią konwencję Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie, podczas której prezes PiS Jarosław Kaczyński przedstawił prof. Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera. Reakcja niemieckiego internauty może zaskakiwać władze w Berlinie.

KO wybiera liderów struktur i przewodniczącego. Tusk jedynym kandydatem z ostatniej chwili
KO wybiera liderów struktur i przewodniczącego. Tusk jedynym kandydatem

Od godz. 10 w niedzielę członkowie Koalicji Obywatelskiej wybierają liderów struktur powiatowych, regionalnych, a także przewodniczącego partii. Jedynym kandydatem na to ostatnie stanowisko jest premier Donald Tusk.

Ostre starcie Beaty Kempy z Radosławem Sikorskim. „Zrobiliście kobietom Afganistan” gorące
Ostre starcie Beaty Kempy z Radosławem Sikorskim. „Zrobiliście kobietom Afganistan”

Do ostrej wymiany zdań doszło na platformie X między ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim (KO) a europoseł Beatą Kempą (PiS). Wszystko zaczęło się od wpisu szefa MSZ na temat prof. Przemysława Czarnka.

Iran odgraża się USA. Jesteśmy gotowi na co najmniej pół roku wojny z ostatniej chwili
Iran odgraża się USA. "Jesteśmy gotowi na co najmniej pół roku wojny"

Przy obecnej intensywności wojny Iran jest w stanie walczyć ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem jeszcze przez co najmniej pół roku - zapewnił w niedzielę rzecznik Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Ali Mohammad Naini.

Wyłączenia prądu w Wielkopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców z ostatniej chwili
Wyłączenia prądu w Wielkopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców

Mieszkańcy województwa wielkopolskiego powinni przygotować się na planowane przerwy w dostawie energii elektrycznej. Operator Enea opublikował harmonogram wyłączeń, które obejmą m.in. Poznań i okoliczne miejscowości, a także rejony Gniezna, Leszna, Piły oraz Szamotuł. Przerwy w dostawie energii są związane z pracami prowadzonymi przy sieci energetycznej. Sprawdź, gdzie dokładnie zaplanowano wyłączenia.

Polityka klimatyczna zaczyna pękać tylko u nas
Polityka klimatyczna zaczyna pękać

Na łamach „Tygodnika Solidarność” wielokrotnie pisaliśmy o dramatycznych konsekwencjach, jakie dla obywateli Polski nieść będzie wejście w życie systemu ETS2. Choć w przestrzeni medialnej zaczęły pojawiać się jakiś czas temu alarmistyczne teksty na ten temat, można odnieść wrażenie, że do opinii publicznej wciąż nie dociera skala zagrożenia. Co za tym idzie, brak jest odpowiedniego społecznego oporu, który mógłby proces ten zatrzymać. Być może jednak wcale nie jesteśmy skazani na to samobójstwo pod zielonymi chorągwiami. Po zmianie paradygmatu polityki USA, również w krajach Unii Europejskiej zaczyna pojawiać się krytyczne stanowisko wokół niekwestionowanej dotychczas agendy.

Alarm w Oslo. Eksplozja tuż przy ambasadzie USA z ostatniej chwili
Alarm w Oslo. Eksplozja tuż przy ambasadzie USA

Do eksplozji doszło w nocy w pobliżu ambasady Stanów Zjednoczonych w stolicy Norwegii. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną wybuchu ani czy incydent może mieć związek z napiętą sytuacją międzynarodową wokół wojny na Bliskim Wschodzie.

Czy Rosja pomaga Iranowi w wojnie z USA? Trump zabiera głos z ostatniej chwili
Czy Rosja pomaga Iranowi w wojnie z USA? Trump zabiera głos

Nie wiemy, czy Rosja przekazuje Iranowi dane wywiadowcze pomocne przy uderzeniach na siły USA, lecz jeśli to robią, niewiele im to pomaga - oświadczył prezydent USA Donald Trump. Specjalny wysłannik prezydenta, Steve Witkoff, powiedział, że „stanowczo” ostrzegł Rosjan przed takim działaniem.

REKLAMA

Serial "Ołowiane dzieci" - "zielona" propaganda przeciw przemysłowi ciężkiemu

Uwaga! To będzie spiskowa teoria dziejów. Ale mój nos (czyli intuicja) podpowiada mi, że nowy, emitowany od 11 lutego br. serial Netflixa „Ołowiane dzieci” nie bez powodu ukazał się właśnie teraz. Bo to produkcja podlana ideologią, więc topowe nazwiska (Joanna Kulig, Agata Kulesza, Kinga Preis, Zbigniew Zamachowski, Marian Dziędziel) i wypasiona produkcja. Plenery kręcone w wielu miejscach, gdzie zachował się klimat choć trochę zbliżony do tego z Szopienic sprzed ponad półwiecza.
Kobieta, huta
Kobieta, huta

Co musisz wiedzieć:

  • Serial Ołowiane dzieci według autorki jest produkcją ideologiczną, która ma wzmacniać współczesną narrację przeciw przemysłowi ciężkiemu i pośrednio wspierać politykę klimatyczną UE.
  • Historia zatrucia ołowiem w Szopienicach i działalność lekarki Jolanty Wadowskiej-Król została w serialu zdaniem autora uproszczona i podkręcona dramatycznie.
  • Autorka sugeruje, że wokół likwidacji huty z Szopienice mogły istnieć silne interesy gospodarcze.

 

Kto zyska

Sceneria serialu jak z horroru: od razu wiadomo, że w powietrzu wisi katastrofa. Reżyser Maciej Pieprzyca tak kameruje plenery i sceny we wnętrzach „Ołowianych dzieci”, by słońce nigdy tam nie zagościło. Ma być dołująco. Na tym tle pojawiają się paskudne typy: ograniczeni lokalsi, tępi partyjniacy, usłużne zakapiory. Kontrastuje z nimi „Matka Boska Szopienicka”, doktórka (w tej roli Joanna Kulig), którą chyba niebo zesłało do Katowic. Siłaczka. Romantyczka, wierząca w zwycięstwo. Dobra. Piękna postać, ale dlaczego przypomniana akurat teraz?

Otóż miniserial Netflixa inspirowany wydarzeniami z lat 70. staje się memento dla współczesnych eksploratorów źródeł kopalnianych. Odstąpcie od dawnych metod, bo trujecie! Zobaczcie, na co narażacie dzieciaki i w ogóle cały ekosystem. Żeby nie było: to nie tylko obecna perspektywa, ale i diagnoza światłej lekarki sprzed półwiecza. Jasne, wtedy nie było mowy o Zielonym Ładzie ani ETS, ale serial nie pozostawia wątpliwości, że pani Jolanta Wadowska-Król na pewno przyklasnęłaby tej koncepcji. Cóż więc szkodzi podkręcić aktualne trendy historią „opartą na faktach” i pokazać, jak straszne następstwa ma przemysł ciężki.

 

Potrzeba ideologiczna

Krytycy filmowi porównują serial z innymi produkcjami o zatruwaniu środowiska. Moim zdaniem tych analogii nie ma z racji zupełnie innych okoliczności skutkowo-przyczynowych. Ale choćby rozbieżności czasowo-geograficzne. A więc – katastrofa w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej z wiosny 1986 r., którą przypomniał obraz z 2021 r.; heroiczna walka Erin Brockovich o kasę dla wielu poszkodowanych przez firmę Pacific Gas and Electric Company, który to bój znalazł pozytywny finał w 1996 r., a już cztery lata później historię zekranizował Steven Soderbergh.

Akcja „ołowików” dzieje się na Śląsku A.D. 1974. Dlaczego nasze ołowiane trucie odleżało się ponad pół wieku? Bo wcześniej ten temat nie był ideologicznie ani politycznie potrzebny. Tym razem w tle jest system ETS i handel emisjami CO2. Bo za wygaszaniem polskiego hutnictwa i górnictwa (o czym wielokrotnie pisaliśmy w „TS”) stoją zielonoładowa histeria oraz napędzające ją interesy.

 

Dawno temu w Szopienicach

Żeby pojąć skalę potransformacyjnych przekrętów w szopienickiej hucie, trzeba zdać sobie sprawę z finansowego potencjału przedsiębiorstwa. W 1834 r. Towarzystwo Górnicze Spadkobierców Georga von Gieschego uruchomiło w Szopienicach hutę cynku. Ponad ćwierć wieku później firma przejęła Hutę Paweł, a w 1880 r. – Hutę Norma. Potem jak po sznurku przedsiębiorstwo skupowało wiele innych hut cynku, aż w 1912 r. koncern Gieschego stał się największym na Śląsku producentem metali nieżelaznych i największym ośrodkiem kadmu na świecie. Z tego bogactwa skorzystali robotnicy, którym wybudowano osiedla w pobliżu firmy. Familoki oraz zabudowania huty cynku zostały zaprojektowane przez kuzynów Zillmannów, tych samych, co budowali istniejący do dziś Nikiszowiec.

Przechodząc do czasów powojennych: w 1946 r. koncern został upaństwowiony, a w 1947 r. przyjął nazwę Zakłady Cynkowe Szopienice. Od 1972 r. zakład (wzbogacony o wiele innych hut i rafinerii) używał nazwy Huta Metali Nieżelaznych Szopienice. Tak, z pewnością firma truła, jak wiele innych kiedyś i teraz. Z tego powodu w czerwcu 1976 r. zakończono produkcję cynku w Hucie Uthemann. Dwa lata później zamknięto najnowocześniejszą na świecie walcownię. Po transformacji 1989 r. szopienickie przedsiębiorstwo zostało skomercjalizowane.

 

Krzywdy i wyciszenia

Wieloetapowe i wieloletnie konanie Huty Metali Nieżelaznych Szopienice odbywało się w ciszy i przynosiło fortuny tym, którym na tej ciszy zależało. Doktor Jolanta Wadowska-Król, heroini walki o zdrowie szopienickich dzieci, na pewno nie należała do beneficjentów. A ponieważ rozstała się z doczesnością w wieku 83 lat niecałe trzy lata temu, o prawdę o niej walczą potomkowie.

Odezwał się też wnuk profesor Bożeny Hager-Małeckiej (granej przez Agatę Kuleszę), który stanął w obronie wizerunku swej babki, postaci wyjątkowo skrzywdzonej w serialowej wersji. To pod jej nadzorem prowadzone były badania tysięcy dzieci, które wykazały masowe zatrucie środowiskowe, to ona pierwsza zdiagnozowała ołowicę; ona też odważyła się sporządzić w 1974 r. ściśle tajny raport, który trafił do aparatu partyjnego i choć nie został ujawniony opinii publicznej, spowodował przesiedlenie ludzi mieszkających najbliżej huty. W 1975 r. zdecydowano o wyburzeniu familoków z Targowiska, tj. budynków położonych najbliżej zakładowych kominów.

 

Prywatny biznes w Szopienicach

Z dniem 1 lipca 1998 r. huta została przekształcona w spółkę akcyjną. W 2000 r. spółka weszła do grupy kapitałowej Impexmetal SA, zaś w 2005 r. – w struktury grupy kapitałowej Boryszew. We wrześniu 2008 r. zdecydowano, że spółka akcyjna zostanie rozwiązana i zacznie się proces likwidacji huty. Ale pojawiła się komplikacja – w listopadzie tegoż roku sąd wstrzymał likwidację spółki na wniosek skarbu państwa, mniejszościowego (32%) udziałowca, co… nic nie dało. W 2010 r. Huta Metali Nieżelaznych Szopienice, w której większościowy pakiet (62%) posiadał Hutmen, zawarła z brazylijską firmą Paranapanema umowę zbycia linii produkcyjnej walcowni taśm z miedzi i stopów za 4,2 mln euro. I co za zbieg okoliczności: 13 listopada 2011 r. częściowo spłonął zabytkowy budynek dawnej Huty Uthemann.

Około 2016 r. zakończono prace obejmujące wywóz odpadów i zabezpieczające grunty, co umożliwiło nowym właścicielom zagospodarowanie terenu. Zrekultywowane tereny w Katowicach-Szopienicach stały się gruntami inwestycyjnymi gotowymi pod działalność przemysłową, usługową lub rekreacyjną. No i mamy! Na miejscu najbardziej skażonych familoków na Burowcu obecnie mieści się Skwer Hilarego Krzysztofiaka i Basen Burowiec. W 2025 r. spółka PFR Nieruchomości SA oferowała 524 mieszkania na wynajem na nowym osiedlu katowickiej dzielnicy Szopienice. Ta sama firma wybudowała 513 mieszkań na osiedlu Nikiszowiec. Widziałam, naprawdę niebrzydkie, z użyciem cegły i „kolorystyki związanej z lokalnym krajobrazem”. Tylko… na pewno nie na robotniczą kieszeń, jak kiedyś były familoki.

 

Serial da zarobić

Od co najmniej 2008 r. trwa proceder uruchamiania zagranicznych zakładów produkujących gaz cieplarniany HFC-23 wyłącznie w celu zamknięcia i uzyskania w ten sposób pakietów uprawnień do emisji o znaczniej wartości rynkowej. Zatem w Polsce jest presja na wygaszanie kopalni i hut. Co więcej, wdrukowano ludziom do głów, że aby „ratować planetę”, muszą zapłacić więcej za energię, która pochodzi ze źródeł odnawialnych, takich jak słońce, wiatr, woda, biomasa czy biogaz. A że u nas znalazło się wielu sceptyków tej koncepcji, trzeba było zadziałać socjotechnicznie.

Co najbardziej bierze odbiorcę? Chore dzieci! I oto pojawia się duszoszczypatielny serial o truciu maluchów ołowiem. Na finalnej planszy po ostatnim odcinku czytamy:

„Najnowsze badania wykazują, że mimo zamknięcia huty w 2008 stężenie ołowiu wokół zakładu nadal przekracza wartości dopuszczalne przez Światową Organizację Zdrowia”.

Konsekwencją promowania działań i postaci bohaterki serialu jest Centrum Badań nad Środowiskiem Poprzemysłowym im. Jolanty Wadowskiej-Król, zainagurowane 19 stycznia tego roku. Czujecie to? Będą dłubać w temacie i w terenie, które choć prawie jałowe, są wciąż dochodowe. „Ołowiane dzieci” dodadzą skrzydeł.

 

Podkręcenie dramatu

Historię lekarki z Szopienic przedstawiali wcześniej w książkach Marta Fox, Magdalena Majcher i Michał Jędryka. Ba, w 2013 r. na YouTubie pojawił się film „Matka Boska szopienicka”, ze scenariuszem i w reżyserii Małgorzaty Król, wnuczki lekarki. Był to reportaż przygotowany na szkolny konkurs „Szukamy bohaterów”, z udziałem „doktórki” i jej męża – a więc najbliższy prawdzie. Prawie dekadę później (w 2022 r.) powstał spektakl teatralny „Matka Boska Szopienicka” w reżyserii Agnieszki Cygan, także wnuczki Jolanty Wadowskiej-Król. Było jeszcze w 2023 r. słuchowisko przygotowane na podstawie książki Marty Fox „Kanarek umiera pierwszy”. To jednak wciąż „nie żarło” jako materiał na serial. „Ołowiane dzieci” kręcono, zanim pojawiły się wątpliwości wokół ETS. Dlatego eskalowano emocje. Prawdziwa „doktórka od familoków” wcale nie przyjechała z Polski Centralnej. Pochodziła z Katowic, znała tamtejsze realia i nie działała w osamotnieniu. Nie miała też tak dramatycznych przeżyć, jak pokazano w serialu. Żadnych wywożeń do lasu w torbie na głowie, przystawianych pistoletów do głowy, spaleń samochodu (prywatnego państwa Królów). Żadnych zachorowań na ołowicę lekarki ani rodzenia dziecka w trakcie choroby.

Widownia przyjęła serial z mieszanymi uczuciami. Od aplauzu po ostrą krytykę. Szczególnie dotknięci poczuli się mieszkańcy Szopienic.

„Ten serial to jedno wielkie rozczarowanie, w którym ludzi przedstawia się jak skrajnych, prymitywnych idiotów”,

zauważa jedna z oglądających. Ktoś inny dorzuca:

„Zamiast oddać tę historię taką, jaką była, twórcy poszli w kierunku jakiejś sensacji”.

No właśnie – chodziło o wywołanie szumu, a jednocześnie o przykrycie geszeftów związanych z terenami po hucie i familokach. Tak, wiem, to zupełnie inna historia, ale obie opowieści są ze sobą splecione.



 

Polecane