Tȟašúŋke Witkó: O Europie bez Europy
Co musisz wiedzieć:
- 23 i 24 stycznia 2025 roku w Abu Zabi, stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich odbyły się rozmowy o zakończeniu wojny rosyjsko-ukraińskiej. W rozmowach nie uczestniczyli przywódcy UE.
- Decyzje na temat przyszłego zakończenia, lub zawieszenia broni w wojnie na Ukrainie mogą być podejmowane bez udziału przywódców Unii Europejskiej.
- Według autora tekstu Europa została zmarginalizowana w kluczowych decyzjach geopolitycznych, m.in. w rozmowach dotyczących wojny rosyjsko-ukraińskiej, co autor wiąże z upadkiem przywództwa i ideologią dominującą w UE.
Należy bezwzględnie zadać sobie pytanie: „Dokąd my wszyscy z zmierzamy?”. Odpowiedź może być tylko jedna: „Na skraj przepaści!”. Najgorsze w całej sprawie jest to, że nie ma na horyzoncie żadnej siły, która jest w stanie ów obłęd zatrzymać. Trudno więc dziwić się, że Donald Trump – którego wiele posunięć oceniam niezwykle surowo i krytycznie – nie chce nawet rozmawiać o przyszłych losach Starego Kontynentu z jego włodarzami. No bo jak i o czym debatować poważnie z kimś takim jak prezydent V Republiki? Dlatego Amerykanie kreślą nam naszą przyszłość za naszymi plecami.
O Europie, bez Europy
23 i 24 stycznia 2025 roku w Abu Zabi, stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich odbyły się rozmowy o zakończeniu wojny rosyjsko-ukraińskiej. Uczestniczyli w nich przedstawicie trzech państw: Ukrainy, Rosji i Stanów Zjednoczonych. Już teraz moi Czytelnicy wiedzą, dlaczego we wstępnie do niniejszego felietonu tak spostponowałem głowy krajów europejskich; to one i ich poprzednicy, swoim wieloletnim zachowaniem doprowadziły do tego, że zostało im czcze bajanie o klimacie i iluś tam płciach, ale nikt decyzyjny nie chce z nimi nawet rozmawiać o poważnych sprawach i, do tego, bezpośrednio ich dotyczących. Jest już pewne, że wysłannicy Kremla będą żądać od Kijowa ustępstw terytorialnych, zamaskowanych pustymi frazami o autonomii Donbasu, więc – co tragiczne i niepokojące – o poważnej zmianie granic europejskich decyduje się bez udziału Europejczyków.
Być może moja wiedza historyczna jest niewystarczająca, ale to chyba pierwszy taki przypadek w dziejach, kiedy Wielka Brytania jest bez głosu. Londyn – słynący z tego, że przez wieki mieszał w kontynentalnym kotle tak, by nie pozwolić żadnemu z państw zza kanału La Manche wyrosnąć ponad miarę – dziś ogląda grę decydentów z pozycji widza. Dodajmy, że tuż przed wybuchem konfliktu w lutym 2022 roku, samoloty Zjednoczonego Królestwa wykonały gigantyczną robotę zaopatrując wojska spod niebieskożółtego sztandaru w kultowe już dziś przenośne przeciwpancerne pociski kierowane typu „Javelin”, które znacznie przyczyniły się do zatrzymania rosyjskiego walca czołgowego. A jednak Amerykanie pominęli Wyspiarzy, co jest chyba najlepszym wskaźnikiem dzisiejszej wagi dawnego imperium, nad którym nigdy nie zachodziło słońce"; nikt nie potrzebuje się z nim liczyć, a do takiego stanu rzeczy doprowadziła ów kraj liberalno-lewicowa ideologia.
Dobra nasza – bez przełomu!
Rosja, czego należało się spodziewać, rozmów w Abu Zabi priorytetowo nie potraktowała. Skąd to wiem? Ze składu delegacji! Waszyngton wysłał Jareda Kushnera, zięcia Trumpa i Steve'a Witkoffa, bliskiego totumfackiego 47. prezydenta. Kijów reprezentował szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy, Kyryło Budanow i sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, Rustem Umierow. Tymczasem Moskwa posłała na Bliski Wschód bliżej nieokreślonych członków wywiadu wojskowego i sił zbrojnych. Nie pojechał nikt znaczny z najbliższego kręgu Putina lub Ławrowa, a jacyś nieznani szerszej publiczności żołnierze. Naturalnie, nie twierdzę, że nie są oni fachowcami, ale sam fakt, iż strona rosyjska wystawiła taką delegację świadczy o pośledniej powadze z jaką traktuje owe rozmowy. W ocenie indywiduum klecącego dla Państwa niniejszy artykuł, dla Polski to bardzo dobry prognostyk, albowiem zwiastuje on, że konflikt ów jeszcze potrwa, na froncie będą wciąż ginąć Rosjanie i płonąć ich tanki. Każdy dzień walk oddala od nas widmo kolejnej inwazji „niedźwiedzia”, a to jest dla Warszawy – w czasie całkowitego upadku militarnego Europy i zmiany głównego kierunku operowania wojsk amerykańskich – bezcenne. Cóż, moja nota jest brutalna i bezwzględna, ale – jak zawsze –szczera.
Howgh!
Tȟašúŋke Witkó, 30 stycznia 2026 r.
[Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Miłośnik kawy w dużym kubku ceramicznym – takiej czarnej, parzonej, słodzonej i ze śmietanką. Samotnik, cynik, szyderca i czytacz politycznych informacji. Dawniej nerwus, a obecnie już nie nerwus]




