Zdrowe państwo strzela do najeźdźców. Upadające – atakuje obrońców granic

Prokuratura postawiła żołnierzowi broniącemu granic zarzuty, a nielegalny imigrant domaga się odszkodowania. Agresor jest chroniony, a obrońca granic atakowany z urzędu. Ten scenariusz znamy z krajów Zachodu, a jest on elementem głębokiej inżynierii społecznej mającej na celu uczynienie wojska i obywateli niezdolnymi do obrony granic.
Wojska Obrony Terytorialnej na patrolu przygranicznym - zdjęcie ilustracyjne
Wojska Obrony Terytorialnej na patrolu przygranicznym - zdjęcie ilustracyjne / Facebook/Wojska Obrony Terytorialnej

Co musisz wiedzieć:

  • W Polsce agresor jest chroniony, a obrońca granic ścigany z urzędu.
  • Mamy do czynienia z głęboką inżynierią społeczną.
  • Migranci na granicy z Białorusią to nie są uchodźcy, ale najeźdźcy mający za zadanie zdestabilizowanie naszego kraju.

 

To nie jest przypadek, że kolejny żołnierz broniący granic państwa polskiego przed najazdem nielegalnych imigrantów jest ścigany przez prokuraturę. Jest to bowiem znany z krajów zachodnich UE element inżynierii społecznej mającej na celu uczynienie zarówno wojska, jak i obywateli niezdolnymi do obrony granic.

 

Podwójna presja

Presja wywierana na żołnierzy jest podwójna. Z jednej strony broniąc granicy narażają swoje życie, gdyż – jak pokazał przykład Mateusza Sitka, młodego żołnierza WP, który został zabity z rąk migranta – nielegalni migranci nie mają skrupułów, żeby zabijać. I nie są oni żadnymi uchodźcami, jak usiłuje się nam to przedstawiać, ale zadaniowanymi najeźdźcami, do których w zdrowym państwie strzelano by – skutecznie – przy pierwszej próbie naruszenia granicy. Gdyby rzeczywiście byli to poszukujący azylu, nie stosowaliby przemocy, ani nie forsowali siłowo granic, tylko sprawę swojego pobytu załatwili by drogą urzędową. Tymczasem ich podstawowe zadanie to destabilizacja państwa polskiego, w czym usłużnie pomagają im same polskie władze ścigając żołnierzy za wykonywanie na granicy zadań, do których zostali powołani.

I to jest właśnie ta druga strona żołnierskiej rzeczywistości w Polsce, ponieważ żaden z żołnierzy nie może być pewien, czy przy najmniejszej próbie oporu wobec atakujących migrantów nie zostanie zaciągnięty przed prokuraturę i ciągany po sądach, później zaś więzieniach.

 

Lewicowy eksperyment

Scenariusz ten znamy z krajów Zachodu. Europejskim służbom ochrony granic od lat zarzuca się „nielegalne praktyki”; przede wszystkim pushbacki, czyli odsyłanie przemocą lub pod groźbą użycia przemocy ludzi, którzy nie posiadając odpowiednich dokumentów przekroczyli granicę państwa europejskiego, bez możliwości złożenia wniosku o azyl. Zarzuty formułują przede wszystkim środowiska lewicowe i lewicowo-liberalne, które wobec problemów z poparciem w ten sposób usiłują pozyskać sobie nowy elektorat. W efekcie mamy sytuację, w której służby są bezradne wobec migracyjnego naporu.

I tak Frontex zamiast zajmować się ochroną granic zewnętrznych UE robi za taksówki dla nielegalnych migrantów. Służby hiszpańskie są w kropce, ponieważ rząd postanowił zalegalizować pobyt wszystkich nielegalnych przybyszów. Ze strony unijnych instytucji z kolei oficjalnie płynie przekaz, że należy ograniczyć migrację, ale w rzeczywistości się ją ułatwia, a sama Ursula von der Leyen podczas konferencji poświęconej temu zagadnieniu mówiła wprost o konieczności stworzenia mostów, przez które migranci mogliby sprawnie przedostawać się do Europy, i zalegalizowania ich pobytu w UE. Tajemnicą poliszynela są naciski na służby, aby nie rozprawiały się z migrantami w sposób siłowy.

 

Zepsute elity

To, że w takich warunkach polscy żołnierze chcą jeszcze bronić polskich granic świadczy o ich głębokim etosie do Ojczyzny. Fakt, że są za to ciągani po sądach świadczy po pierwsze o kompletnym zepsuciu dużej części elit, co przekłada się na dramatyczną jakość stanowionego prawa. Powielamy błędy państw Zachodu, jak Francja czy Niemcy, gdzie reakcją na agresję i terroryzm są albo rysunki kredą na chodniku, albo poronione tańce zamiast broni w ręku i użycia jej w celu eliminacji zagrożenia. Zresztą fatalny przykład daje samo ONZ, skąd cała ta zgnilizna się rozchodzi.

Nie tak znowu dawno ONZ zaatakowało Donalda Trumpa za to, że eliminuje przemytników narkotyków razem z należącymi do nich łodziami. Instytucja, która ma rzekomo stać na straży ładu światowego stanęła po stronie narkotykowej mafii uderzając w demokratycznie wybranego prezydenta największego mocarstwa świata.

Dokładnie ta sama – nota bene przeżarta przez nowolewicową rewolucję – instytucja ponadnarodowa forsuje migrację w ramach 8 i 10 punktu Agendy 2030 Zrównoważonego Rozwoju. Naciska, aby migracja – niezależnie od terrorystycznych konotacji migrantów – była bezpieczna dla najeźdźców i dokonywana w sposób uporządkowany. Celem jest stworzenie nowego człowieka, pozbawionego korzeni, wymieszanego w tyglu ras, narodów i ideologii.

 

Jak pozbyć się obrońców granic?

Żołnierze broniący granic stanowią przeszkodę dla tego diabolicznego w swojej istocie planu. Problem w tym, że liberalno-lewicowe władze nie bardzo mogą zupełnie odwołać wojsko z jego pozycji – dotyczy to przede wszystkim Polski, ale nie tylko. Podejmowane przez Donalda Tuska próby nielegalnego sprowadzania migrantów spotkały się z tak silnym oddolnym oporem, że nie miał wyboru i musiał rozstawić patrole. Ale zamiast udzielać żołnierzom wsparcia organa siłowe państwa otrzymały polecenie – bo przecież same tego nie wymyśliły – żeby tropić obrońców granic, a z migrantami obchodzić się jak najdelikatniej. Ma to zniechęcić żołnierzy do wykonywania powierzonych im obowiązków. I tak mamy sytuację w której kolejnemu żołnierzowi grozi więzienie, a migrant, który zamordował Mateusza Sitka nawet chyba niespecjalnie jest ścigany przez prokuraturę, bo do tej pory nie został ujęty.

 

Wszystkie oczy skierowane na dowódców

I teraz powstaje pytanie, co robią dowódcy? Czy w ogóle ujmują się za swoimi podwładnymi, czy i oni są zastraszani polityczną poprawnością i widmem prokuratorskich zarzutów? Co będzie, jak przyjdzie do odparcia ataku wrogiej armii? Czy również wówczas „rozgrzani” prokuratorzy i sędziowie będą wydawać akty oskarżenia przeciwko obrońcom granic?

Te pytania są o tyle zasadne, że mamy do czynienia z władzą, która działa ręka w rękę z agresorem. Zamiast strzelać do napastników z ostrej amunicji – nota bene kilku by padło, a reszta zrezygnowała – umieszczają ich w domach dziecka i innych placówkach narażając bezpieczeństwo ich podopiecznych oraz mieszkańców miejscowości, w których się znajdują. Przy pomocy takich akcji, jak zarzuty dla żołnierza, społeczeństwo jest tresowane, żeby się nie broniło, bo każda skuteczna obrona może zostać penalizowana. A nie słyszałam, żeby dowódcy wojskowi stanęli murem przeciwko takim praktykom.

 

Państwa upadające

Taka sytuacja jest charakterystyczna dla państw upadających. A mamy z nią do czynienia nie tylko w Polsce, ale i we Francji, gdzie zamiast siłowo rozprawić się z gangami migrantów, pozwala im się na wszystko, czy w Niemczech, gdzie mamy do czynienia z dokładnie takim samym scenariuszem. Nie jest on zresztą scenariuszem przypadkowym. W połowie ubiegłego stulecia austriacki hrabia Richard Coudenhove-Kalergi przedstawił taką oto wizję Europy przyszłości:

„Człowiek przyszłości będzie rasy mieszanej. Dzisiejsze rasy i klasy będą stopniowo znikać ze względu na eliminację przestrzeni, czasu i uprzedzeń. Eurazjatycko-negroidalna rasa przyszłości, podobna z wyglądu do starożytnych Egipcjan, zastąpi różnorodność narodów i różnorodność jednostek”.

Ów człowiek o cechach negroidalnych ma być podporządkowany „arystokracji”, która – jako jedyna – ma pozostać biała. Przy czym mowa tu o ludziach znajdujących się u steru władzy.

Dokładnie to się dzieje, ale zamiast przynieść Europie rozwój, przynosi jedynie chaos, anarchię i destrukcję. Europa upada, a Polska – decyzją władz – postanowiła pójść w jej ślady. I można byłoby zacytować klasyka: „Jakie piękne samobójstwo”, gdyby nie fakt towarzyszącego mu ogromu ludzkiego cierpienia tych, którzy najmniej zawinili i bynajmniej nie mam tu na myśli migrantów.


 

POLECANE
Tragedia w Hamburgu. Imigrant z Sudanu wciągnął pod pociąg metra przypadkową dziewczynę z ostatniej chwili
Tragedia w Hamburgu. Imigrant z Sudanu wciągnął pod pociąg metra przypadkową dziewczynę

W czwartek wieczorem na stacji metra Wandsbek Markt w Hamburgu imigrant z Sudanu wciągnął pod nadjeżdżający pociąg przypadkową dziewczynę. Zginęli oboje. Wydział zabójstw (LKA 41) przejął śledztwo w sprawie podejrzenia zabójstwa.

Tȟašúŋke Witkó: O Europie bez Europy tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: O Europie bez Europy

Czy ja kiedykolwiek pisałem Państwu, że Europa jest rządzona przez osobników, których charakteryzuje skrajny infantylizm? Pewnie pisałem i to wielokrotnie, ale dopiero wtedy, kiedy człowiek uświadomi sobie, że taka Francja – kraj zamieszkiwany przez niemalże 70 mln ludzi – kierowana jest batutą Emmanuela Macrona, człeka o intelekcie pośledniejszym, niż rozum Ewy Kopacz, może ogarnąć autentyczne przerażenie.

Zmarła znana hollywoodzka aktorka z ostatniej chwili
Zmarła znana hollywoodzka aktorka

Aktorka Catherine O'Hara zmarła w piątek w swoim domu w Los Angeles - poinformowała agencja reprezentująca artystkę. Urodzona w Kanadzie O'Hara miała 71 lat. Była znana m.in. z roli w filmie „Kevin sam w domu”, gdzie wcieliła się w matkę tytułowego chłopca czy kreacji w „Soku z żuka”.

Zdrowe państwo strzela do najeźdźców. Upadające – atakuje obrońców granic tylko u nas
Zdrowe państwo strzela do najeźdźców. Upadające – atakuje obrońców granic

Prokuratura postawiła żołnierzowi broniącemu granic zarzuty, a nielegalny imigrant domaga się odszkodowania. Agresor jest chroniony, a obrońca granic atakowany z urzędu. Ten scenariusz znamy z krajów Zachodu, a jest on elementem głębokiej inżynierii społecznej mającej na celu uczynienie wojska i obywateli niezdolnymi do obrony granic.

Rada Europy nie uderza w terapie konwersyjne tylko w wolność tylko u nas
Rada Europy nie uderza w "terapie konwersyjne" tylko w wolność

Rada Europy przyjęła właśnie rezolucję, która zakazuje „terapii konwersyjnych”. Nawet na Zachodzie Europy, gdzie było to częstą praktyką nie stosuje się od dawna niebezpiecznych praktyk "konwersyjnych", za to Rada Europy wrzuca nieszkodliwe praktyki religijne do jednego worka z torturami. Nowa rezolucja wspiera też ideologię gender, zaprzeczając ludzkiej biologii.

Sąd Najwyższy: legitymowanie nie jest dowolną władzą Policji tylko u nas
Sąd Najwyższy: legitymowanie nie jest dowolną władzą Policji

Czy obywatel ma obowiązek podać swoje dane osobowe zawsze, gdy funkcjonariusz tego zażąda? Sąd Najwyższy w wyroku z 17 grudnia 2025 r. (II KK 473/25) odpowiada jednoznacznie: nie.

Byłem na obchodach wyzwolenia Auschwitz. Karol Nawrocki stanął na wysokości zadania tylko u nas
Byłem na obchodach "wyzwolenia" Auschwitz. Karol Nawrocki stanął na wysokości zadania

Jak co roku 27 stycznia, pragniemy uczcić pamięć naszych Przodków w Muzeum Auschwitz-Birkenau. Jak co roku, towarzyszą nam te same procedury. Nikt bez zgody muzeum nie zostaje wpuszczony, by oddać hołd wszystkim ofiarom niemieckich zbrodni, w tym także Polakom. Świadczy temu szereg procedur, które działają tam od dłuższego już czasu. Procedur, które w żadnym innym byłym obozie czy to w Polsce czy na zachodzie, nie są praktykowane.

Mjr Rocco Spencer o zarzutach dla żołnierza: Wojsko musi stanąć i dać tym kretynom znać, że to oni dowodzą tylko u nas
Mjr Rocco Spencer o zarzutach dla żołnierza: Wojsko musi stanąć i dać tym kretynom znać, że to oni dowodzą

„Jeśli podążał za ROE (zasady użycia siły), to potknięcie się nie ma z tym nic wspólnego. Jeśli takie ściganie zostanie dopuszczone, podważy to morale żołnierzy i poczucie obowiązku” - skomentował mjr Rocco Spencer, były oficer US Army, zarzuty wobec broniącego granicy żołnierza, który od prokuratury Waldemara Żurka usłyszał zarzuty.

Opóźnienie startu telewizji Kanału Zero na ostatniej prostej. Jest komunikat Krzysztofa Stanowskiego Wiadomości
Opóźnienie startu telewizji Kanału Zero na ostatniej prostej. Jest komunikat Krzysztofa Stanowskiego

Zaplanowany na 1 lutego start telewizji Kanału Zero nie dojdzie do skutku. O opóźnieniu projektu poinformował Krzysztof Stanowski, zaznaczając, że decyzja wynika z powodów niezależnych od zespołu redakcyjnego.

Ukrainka ukradła z Kościoła Ewangeliarz i go spaliła z ostatniej chwili
Ukrainka ukradła z Kościoła Ewangeliarz i go spaliła

Jak poinformował portal epoznan.pl w połowie stycznia z Kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Tomyślu skradziono Ewangeliarz. Po przeanalizowaniu nagrań z monitoringu okazało się, że sprawcą była kobieta.

REKLAMA

Zdrowe państwo strzela do najeźdźców. Upadające – atakuje obrońców granic

Prokuratura postawiła żołnierzowi broniącemu granic zarzuty, a nielegalny imigrant domaga się odszkodowania. Agresor jest chroniony, a obrońca granic atakowany z urzędu. Ten scenariusz znamy z krajów Zachodu, a jest on elementem głębokiej inżynierii społecznej mającej na celu uczynienie wojska i obywateli niezdolnymi do obrony granic.
Wojska Obrony Terytorialnej na patrolu przygranicznym - zdjęcie ilustracyjne
Wojska Obrony Terytorialnej na patrolu przygranicznym - zdjęcie ilustracyjne / Facebook/Wojska Obrony Terytorialnej

Co musisz wiedzieć:

  • W Polsce agresor jest chroniony, a obrońca granic ścigany z urzędu.
  • Mamy do czynienia z głęboką inżynierią społeczną.
  • Migranci na granicy z Białorusią to nie są uchodźcy, ale najeźdźcy mający za zadanie zdestabilizowanie naszego kraju.

 

To nie jest przypadek, że kolejny żołnierz broniący granic państwa polskiego przed najazdem nielegalnych imigrantów jest ścigany przez prokuraturę. Jest to bowiem znany z krajów zachodnich UE element inżynierii społecznej mającej na celu uczynienie zarówno wojska, jak i obywateli niezdolnymi do obrony granic.

 

Podwójna presja

Presja wywierana na żołnierzy jest podwójna. Z jednej strony broniąc granicy narażają swoje życie, gdyż – jak pokazał przykład Mateusza Sitka, młodego żołnierza WP, który został zabity z rąk migranta – nielegalni migranci nie mają skrupułów, żeby zabijać. I nie są oni żadnymi uchodźcami, jak usiłuje się nam to przedstawiać, ale zadaniowanymi najeźdźcami, do których w zdrowym państwie strzelano by – skutecznie – przy pierwszej próbie naruszenia granicy. Gdyby rzeczywiście byli to poszukujący azylu, nie stosowaliby przemocy, ani nie forsowali siłowo granic, tylko sprawę swojego pobytu załatwili by drogą urzędową. Tymczasem ich podstawowe zadanie to destabilizacja państwa polskiego, w czym usłużnie pomagają im same polskie władze ścigając żołnierzy za wykonywanie na granicy zadań, do których zostali powołani.

I to jest właśnie ta druga strona żołnierskiej rzeczywistości w Polsce, ponieważ żaden z żołnierzy nie może być pewien, czy przy najmniejszej próbie oporu wobec atakujących migrantów nie zostanie zaciągnięty przed prokuraturę i ciągany po sądach, później zaś więzieniach.

 

Lewicowy eksperyment

Scenariusz ten znamy z krajów Zachodu. Europejskim służbom ochrony granic od lat zarzuca się „nielegalne praktyki”; przede wszystkim pushbacki, czyli odsyłanie przemocą lub pod groźbą użycia przemocy ludzi, którzy nie posiadając odpowiednich dokumentów przekroczyli granicę państwa europejskiego, bez możliwości złożenia wniosku o azyl. Zarzuty formułują przede wszystkim środowiska lewicowe i lewicowo-liberalne, które wobec problemów z poparciem w ten sposób usiłują pozyskać sobie nowy elektorat. W efekcie mamy sytuację, w której służby są bezradne wobec migracyjnego naporu.

I tak Frontex zamiast zajmować się ochroną granic zewnętrznych UE robi za taksówki dla nielegalnych migrantów. Służby hiszpańskie są w kropce, ponieważ rząd postanowił zalegalizować pobyt wszystkich nielegalnych przybyszów. Ze strony unijnych instytucji z kolei oficjalnie płynie przekaz, że należy ograniczyć migrację, ale w rzeczywistości się ją ułatwia, a sama Ursula von der Leyen podczas konferencji poświęconej temu zagadnieniu mówiła wprost o konieczności stworzenia mostów, przez które migranci mogliby sprawnie przedostawać się do Europy, i zalegalizowania ich pobytu w UE. Tajemnicą poliszynela są naciski na służby, aby nie rozprawiały się z migrantami w sposób siłowy.

 

Zepsute elity

To, że w takich warunkach polscy żołnierze chcą jeszcze bronić polskich granic świadczy o ich głębokim etosie do Ojczyzny. Fakt, że są za to ciągani po sądach świadczy po pierwsze o kompletnym zepsuciu dużej części elit, co przekłada się na dramatyczną jakość stanowionego prawa. Powielamy błędy państw Zachodu, jak Francja czy Niemcy, gdzie reakcją na agresję i terroryzm są albo rysunki kredą na chodniku, albo poronione tańce zamiast broni w ręku i użycia jej w celu eliminacji zagrożenia. Zresztą fatalny przykład daje samo ONZ, skąd cała ta zgnilizna się rozchodzi.

Nie tak znowu dawno ONZ zaatakowało Donalda Trumpa za to, że eliminuje przemytników narkotyków razem z należącymi do nich łodziami. Instytucja, która ma rzekomo stać na straży ładu światowego stanęła po stronie narkotykowej mafii uderzając w demokratycznie wybranego prezydenta największego mocarstwa świata.

Dokładnie ta sama – nota bene przeżarta przez nowolewicową rewolucję – instytucja ponadnarodowa forsuje migrację w ramach 8 i 10 punktu Agendy 2030 Zrównoważonego Rozwoju. Naciska, aby migracja – niezależnie od terrorystycznych konotacji migrantów – była bezpieczna dla najeźdźców i dokonywana w sposób uporządkowany. Celem jest stworzenie nowego człowieka, pozbawionego korzeni, wymieszanego w tyglu ras, narodów i ideologii.

 

Jak pozbyć się obrońców granic?

Żołnierze broniący granic stanowią przeszkodę dla tego diabolicznego w swojej istocie planu. Problem w tym, że liberalno-lewicowe władze nie bardzo mogą zupełnie odwołać wojsko z jego pozycji – dotyczy to przede wszystkim Polski, ale nie tylko. Podejmowane przez Donalda Tuska próby nielegalnego sprowadzania migrantów spotkały się z tak silnym oddolnym oporem, że nie miał wyboru i musiał rozstawić patrole. Ale zamiast udzielać żołnierzom wsparcia organa siłowe państwa otrzymały polecenie – bo przecież same tego nie wymyśliły – żeby tropić obrońców granic, a z migrantami obchodzić się jak najdelikatniej. Ma to zniechęcić żołnierzy do wykonywania powierzonych im obowiązków. I tak mamy sytuację w której kolejnemu żołnierzowi grozi więzienie, a migrant, który zamordował Mateusza Sitka nawet chyba niespecjalnie jest ścigany przez prokuraturę, bo do tej pory nie został ujęty.

 

Wszystkie oczy skierowane na dowódców

I teraz powstaje pytanie, co robią dowódcy? Czy w ogóle ujmują się za swoimi podwładnymi, czy i oni są zastraszani polityczną poprawnością i widmem prokuratorskich zarzutów? Co będzie, jak przyjdzie do odparcia ataku wrogiej armii? Czy również wówczas „rozgrzani” prokuratorzy i sędziowie będą wydawać akty oskarżenia przeciwko obrońcom granic?

Te pytania są o tyle zasadne, że mamy do czynienia z władzą, która działa ręka w rękę z agresorem. Zamiast strzelać do napastników z ostrej amunicji – nota bene kilku by padło, a reszta zrezygnowała – umieszczają ich w domach dziecka i innych placówkach narażając bezpieczeństwo ich podopiecznych oraz mieszkańców miejscowości, w których się znajdują. Przy pomocy takich akcji, jak zarzuty dla żołnierza, społeczeństwo jest tresowane, żeby się nie broniło, bo każda skuteczna obrona może zostać penalizowana. A nie słyszałam, żeby dowódcy wojskowi stanęli murem przeciwko takim praktykom.

 

Państwa upadające

Taka sytuacja jest charakterystyczna dla państw upadających. A mamy z nią do czynienia nie tylko w Polsce, ale i we Francji, gdzie zamiast siłowo rozprawić się z gangami migrantów, pozwala im się na wszystko, czy w Niemczech, gdzie mamy do czynienia z dokładnie takim samym scenariuszem. Nie jest on zresztą scenariuszem przypadkowym. W połowie ubiegłego stulecia austriacki hrabia Richard Coudenhove-Kalergi przedstawił taką oto wizję Europy przyszłości:

„Człowiek przyszłości będzie rasy mieszanej. Dzisiejsze rasy i klasy będą stopniowo znikać ze względu na eliminację przestrzeni, czasu i uprzedzeń. Eurazjatycko-negroidalna rasa przyszłości, podobna z wyglądu do starożytnych Egipcjan, zastąpi różnorodność narodów i różnorodność jednostek”.

Ów człowiek o cechach negroidalnych ma być podporządkowany „arystokracji”, która – jako jedyna – ma pozostać biała. Przy czym mowa tu o ludziach znajdujących się u steru władzy.

Dokładnie to się dzieje, ale zamiast przynieść Europie rozwój, przynosi jedynie chaos, anarchię i destrukcję. Europa upada, a Polska – decyzją władz – postanowiła pójść w jej ślady. I można byłoby zacytować klasyka: „Jakie piękne samobójstwo”, gdyby nie fakt towarzyszącego mu ogromu ludzkiego cierpienia tych, którzy najmniej zawinili i bynajmniej nie mam tu na myśli migrantów.



 

Polecane