Nowe informacje ws. funkcjonariusza SOP, który zaatakował rodzinę
Co musisz wiedzieć:
- Do tragicznych w skutkach zdarzeń doszło w poniedziałek, ok. godz. 21.30 w jednym z mieszkań przy ul. Bałtyckiej w Ustce na Pomorzu.
- 44-letni funkcjonariusz SOP zaatakował swoją rodzinę.
- W wyniku odniesionych ran zmarła czteroletnia córka napastnika, pięć osób zostało rannych, w tym on sam.
Tragedia w Ustce
Do tragicznych w skutkach zdarzeń doszło w poniedziałek, ok. godz. 21.30 w jednym z mieszkań przy ul. Bałtyckiej w Ustce na Pomorzu. Jak informował we wtorek oficer prasowy słupskiej policji podkom. Jakub Bagiński, 44-letni funkcjonariusz SOP zaatakował swoją rodzinę. W wyniku odniesionych ran zmarła czteroletnia córka napastnika, pięć osób zostało rannych, w tym on sam. Ranni zostali przetransportowani do szpitali w Lęborku, Sławnie i w Słupsku, w którym nadal przebywają żona i teściowa napastnika.
- Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska
- Beata Szydło alarmuje: Czy polski rząd wie, co jest w umowie?
- ZUS wydał ważny komunikat
- Największe zwolnienia grupowe od 2009 roku. NSZZ "S": To skutek systematycznego ignorowania głosu pracowników
- Wyłączenia prądu na Śląsku. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Hiszpański rząd zalegalizuje pobyt nielegalnych migrantów. "To wezwanie do przyspieszenia inwazji"
- Pilne doniesienia z granicy. Jest komunikat Straży Granicznej
- ZUS rusza po pieniądze. Te świadczenia trzeba będzie oddać
Prokurator przesłuchał świadków
Szef Prokuratury Okręgowej w Słupsku Patryk Wegner przekazał jeszcze we wtorek PAP, że funkcjonariuszom policji udało się przesłuchać pokrzywdzonych teściów 44-latka. Mężczyzna składał zeznania w Sławnie, hospitalizowana kobieta w Słupsku. W środę prokurator okręgowy odniósł się do treści tych zeznań. Przyznał, że było to „ciężkie przesłuchanie” dla obojga.
Z zeznań teściów 44-letniego Piotra K. wynika, że „nic nie wskazywało na to, że nastąpi awantura, nie mówiąc już o takiej tragedii”.
Grali w karty
„Tego wieczora grali w karty, 44-latek wypił śladowe ilości alkoholu. W pewnym momencie wyszedł do kuchni, wrócił z niej i zaatakował ich. Nie było żadnego 'stresora', 'zapalnika', który by wywołał taką jego reakcję. Zaatakował nagle”
– przekazał PAP prok. Wegner.
Pytany przez PAP, czy świadkowie wskazali, kto był celem ataku 44-latka, powiedział, że „w odczuciu jednego ze świadków głównym celem była żona mężczyzny”, przy czym „intensywność oddziaływania na innych pokrzywdzonych też była mocna i duża”.
„Ilość zadanych ciosów wskazuje na bardzo silne wzburzenie, nie wiadomo czym wywołane. Liczba tych ciosów jest niewytłumaczalna. Podobnie jak liczba osób, które sprawca zaatakował i które usiłował zaatakować, bo chłopcu udało się uciec. Tam była próba zadania ciosów w plecy”
– powiedział prok. Wegner.
Świadkowie są w traumie
Dodał, że przesłuchani świadkowie ze względu na traumę, a także dynamiczność zdarzenia, nie są w stanie określić chronologiczności kolejnych sekwencji.
W ich ocenie „tam nie było wcześniej kłótni, denerwujących, stresujących sytuacji, grali w karty, przestali i taka sytuacja się wydarzyła”.
44-latek, według informacji przekazanych PAP we wtorek i potwierdzonych w środę przez prok. Wegnera, ma zostać doprowadzony do siedziby Prokuratury Okręgowej w Słupsku o godz. 11. Psychiatra ocenił, że z Piotrem K. można wykonać czynności procesowe.
Prokurator chce przedstawić Piotrowi K. zarzut zabójstwa córki oraz usiłowania zabójstwa kilku osób.
Funkcjonariusz SOP został zawieszony
Funkcjonariusz SOP został zawieszony i wszczęto wobec niego procedurę usunięcia ze służby. Poinformował o tym we wtorkowym oświadczeniu dla mediów wicedyrektor departamentu komunikacji społecznej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Tomasz Kułakowski.
Przekazał również, że na polecenie kierownictwa resortu Biuro Nadzoru Wewnętrznego MSWiA wszczęło czynności sprawdzające przebieg służby tego funkcjonariusza, w tym także badań okresowych, którym się poddawał.
Kułakowski dodał, że mężczyzna był w formacji od 23 lat. Na początku października przeszedł badania okresowe. Służył w Warszawie, „nie brał bezpośredniego udziału w żadnych czynnościach ochronnych najważniejszych osób w państwie”.
44-latek z żoną i z dziećmi przebywał w Ustce na urlopie u teściów.




