Działacze związkowi są szczególnie narażeni na szykany, wykluczenie, pominięcie przy awansach czy zwolnienie z pracy

Związek zawodowy działa w interesie wszystkich pracowników, ale tylko jego członkowie płacą składki, a ponadto są szczególnie narażeni na bezprawne działania pracodawcy: szykany, wykluczenie, pominięcie przy awansach czy nawet zwolnienie z pracy. To główne powody, dla których Solidarność domaga się skutecznej ochrony działaczy związkowych i podniesienia limitu ulgi z tytułu składek wpłaconych na rzecz związku zawodowego.
Pikieta Solidarności - zdjęcie poglądowe
Pikieta Solidarności - zdjęcie poglądowe / fot. arch.

W polskim prawie zapisano, że związki zawodowe „bronią godności, praw oraz interesów materialnych i moralnych, zarówno zbiorowych, jak i indywidualnych” i tym samym „współuczestniczą w tworzeniu korzystnych warunków pracy, bytu i wypoczynku”.
Ich starania przynoszą korzyści wszystkim zatrudnionym, niezależnie czy należą do związku zawodowego czy też nie. Czy osoby, które zdecydowały się „podjąć rękawicę” i w zorganizowany sposób zawalczyć o lepsze warunki pracy w danej firmie, powinny być bardziej finansowo obciążone od – jak mówią związkowcy – „pasażerów na gapę”?

Ulga związkowa w podatku PIT

W celu rozwiązania tego problemu Solidarność wynegocjowała w rozmowach z rządem możliwość odliczenia od dochodu części składki wpłacanej na rzecz związku zawodowego. W tym roku ulga z tytułu składek członkowskich na rzecz związku ponownie wzrosła i od przyszłego roku wyniesie już 840 zł. Uprzednio było to 500 zł, a jeszcze wcześniej 300 zł.

Jeżeli po październikowych wyborach parlamentarnych nowy rząd będzie otwarty na dialog z Solidarnością, kwota ta będzie nadal wzrastać. Marzeniem związkowców jest, by w przyszłości ulga pokrywała całą składkę i odciążyła finansowo wszystkich działaczy. Nim do tego dojdzie, powinna być sukcesywnie zwiększana, co roku bowiem rosną również wynagrodzenia pracownicze. To naturalna droga do tego, by nie spowodować deprecjacji tej ulgi.

Realna ochrona działaczy związkowych

By związki zawodowe mogły skutecznie walczyć o prawa pracownicze, wyższe wynagrodzenia i godne warunki pracy, potrzebne są im odpowiednie narzędzia zagwarantowane w krajowym ustawodawstwie. Prawo powołania i wstępowania do niezależnej organizacji związkowej będzie martwe, jeżeli nie zagwarantuje jednocześnie skutecznej ochrony związkowców przed bezprawnym zwolnieniem.
Ustawa o związkach zawodowych z 1991 roku w artykule trzecim wyraźnie mówi, że działacze związkowi nie mogą być dyskryminowani przez pracodawcę. Podane w przepisach przykłady „nierównego traktowania” to pominięcie związkowca przy awansach czy szkoleniach podnoszących kwalifikacje, niekorzystne kształtowanie jego wynagrodzenia albo odmowa nawiązania czy rozwiązania z nim stosunku prawnego. Z doświadczenia pracy związkowej można byłoby dopisać ich znacznie więcej, ale clou problemu leży w tym, jak związek zawodowy może skutecznie im przeciwdziałać.

Do tej pory brak skutecznej ochrony działaczy związkowych pozwalał nieuczciwym pracodawcom pozbywać się niewygodnych pracowników, a w konsekwencji na długi czas sparaliżować czy blokować efektywną działalność całej organizacji związkowej.
Tak było, gdy zwalniano liderów Solidarności w Browarze Braniewo, Spółdzielni Mleczarskiej Łapy, Muzeum Wsi Lubelskiej, przewodniczącego i członków komisji zakładowej w Castoramie, liderkę strajku w firmie obuwniczej W&W w Lubsku, przewodniczącego w IKEA Industry Lubawa, w Nexteer Automotive Poland czy wiceprzewodniczącego „S” w Operze Bałtyckiej. Przykłady można by mnożyć, tak jak pikiety, akcje poparcia i protesty organizowane w tych konkretnych sprawach przez Solidarność.

Po batalii sądowej i przywróceniu do pracy każdy ze związkowców mówił to samo: sprawiedliwość zwyciężyła, ale szkoda, że musieliśmy czekać na to tak długo. Jedna z najbardziej stresujących sytuacji życiowych, do jakich należy utrata stałego zatrudnienia, musiała odbić się na zdrowiu wielu z nich. Miesięcy, a niekiedy lat tułaczki po sądach nie zrekompensuje wypłata odszkodowania i wewnętrzna satysfakcja.

„Zawalił mi się świat”

Długi i wyczerpujący proces sądowy pozostawił ślad na zdrowiu psychicznym i życiu rodzinnym wielu poszkodowanych związkowców.
Tak było, gdy przez ponad 900 dni toczyły się procesy trojga członków Solidarności –przewodniczącego Wojciech Kasprzyka, jego zastępcy Marka Trochimowicza i Ewy Michalskiej – zwolnionych, a następnie przywróconych do pracy w Castoramie.

– To był bardzo trudny okres w moim życiu. Zawalił mi się świat. Byłam w totalnej rozsypce. Jeszcze dziś trudno mi o tym mówić – powiedziała nam Ewa Michalska.

– Po wszystkich próbach wcześniejszych działań pracodawcy, zmierzających do rozwiązania ze mną umowy o pracę, jednostronnego wypowiedzenia warunków pracy, ogólnej alienacji, dochodzących sygnałach o możliwych częstszych kontrolach monitoringu wizyjnego znajdującego się na terenie sklepu – to wszystko bardzo mocno odbiło się na moim zdrowiu. Musiałem skorzystać z pomocy psychiatry, jak i pomocy psychologicznej. Nadmienię, iż w okresie wypowiedzenia przebywałem na zwolnieniu lekarskim, a zarzuty z wypowiedzenia zawierały okres, w którym przebywałem na zwolnieniu – wskazywał z kolei Marek Trochimowicz, wiceprzewodniczący „S” w Castoramie.

Podobnie trudne doświadczenia przetrwała Katarzyna Tyszkiewicz, przewodnicząca Komisji Oddziałowej NSZZ „Solidarność” w Auchan w Rumi i w Gdyni, która także doznała uszczerbku na zdrowiu w wyniku sądowego sporu z pracodawcą.

– Dopóki pracodawca nie wiedział, że jestem związkowcem, wszystko było OK. Pracowałam na stanowisku kierownika linii, a w momencie, gdy się dowiedzieli, zaczęły się różnego rodzaju roszady i przenoszenie mnie ze stanowiska na stanowisko, a w końcu poza firmę – mówiła Katarzyna Tyszkiewicz, która po roku sądowych walk została przywrócona do pracy na dawne stanowisko. – Próbowano mnie złamać, ale się nie udało – podsumowywała. I choć sprawiedliwość zatriumfowała, to problemów kardiologicznych powstałych na skutek tak dużego stresu nie uleczy już żaden wyrok.

Dlatego też skuteczna, realna, praktyczna, jednym słowem prawdziwa ochrona działaczy związkowych przed bezprawnymi zwolnieniami to najbardziej żywotny dla Solidarności postulat. Mówił o tym w rozmowie z „Tygodnikiem Solidarność” przewodniczący związku.
– Dla mnie najważniejszym postulatem, którego nie mogliśmy przez kolejne kilkanaście, a może i więcej lat wynegocjować z kolejnym rządami, była ochrona działaczy związkowych przed nieuzasadnionymi zwolnieniami z zakładów pracy; a tak faktycznie przed zwolnieniami po to, by zlikwidować w zakładzie pracy związek zawodowy „Solidarność”. Praktyczna ochrona działaczy związkowych to dla mnie postulat numer jeden – podkreślał przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotr Duda.

Warto przypomnieć, że droga do domknięcia tego konkretnego przepisu trwała wiele lat. Dzięki staraniom Solidarności w nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego, która weszła w życie w listopadzie 2019 roku, wprowadzono przepis zwiększający ochronę pracownika podlegającego szczególnej ochronie przed bezprawnym zwolnieniem. Był to sukces, ale tylko połowiczny, wspomniane przepisy zabezpieczają bowiem pracownika tylko na okres od pierwszego wyroku sądu do uprawomocnienia wyroku.

Tymczasem w praktyce, nim sąd pierwszej instancji orzeknie, że pracownik może powrócić do pracy, mija wiele miesięcy, a nawet lat. Dlatego związkowcy domagali się, by pracownik pozostawał zatrudniony przez cały okres trwania procesu sądowego. I to udało się wynegocjować „S” w porozumieniu podpisanym z rządem 7 czerwca br.

Solidarność: Konsultacje społeczne już się odbyły

NSZZ „Solidarność” odrzuca oskarżenia, że związkowcy będą kryć się za immunitetem, a projekt dotyczący realnej ochrony działaczy związkowych nie był poddany konsultacjom społecznym.

Mówił o tym w czerwcu br. na wspólnym posiedzeniu Komisji Polityki Senioralnej oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny ekspert Solidarności Henryk Nakonieczny.

– Ten projekt w tożsamym kształcie był prezentowany również w Radzie Dialogu Społecznego. Pierwszy projekt jako wniosek legislacyjny Solidarności do ministra sprawiedliwości został złożony w 2018 roku. Jego kształt został nadany do projektu ustawy o tzw. czynach zabronionych podmiotów zbiorowych. W poprzedniej kadencji Sejmu przeszedł całą ścieżkę opiniowania przez RDS, przez wszystkich partnerów społecznych, przeszedł przez Komitet Stały Rady Ministrów, Radę Ministrów i utknął w Sejmie, a z uwagi na upływ kadencji został zaniechany. Wnosił on tożsamą zmianę w Kodeksie postępowania cywilnego, więc trudno mówić, że to jakaś nowość poza konsultacjami – podkreślał Nakonieczny.

Dodawał przy tym, że postulat Solidarności to realizacja obowiązku wynikającego ze 135 Konwencji MOP, która nakłada obowiązek skutecznej ochrony osób podlegających szczególnej ochronie, a którą to Polska ratyfikowała. – Ochrony skutecznej, nie iluzorycznej – zaznaczył.

Henryk Nakonieczny przedstawił również wyniki badania, które Solidarność przeprowadziła na przestrzeni lat 2013–2016 dotyczące tego, jak wygląda praktyka sądowa ws. zabezpieczenia osób szczególnie chronionych.

– Jeżeli dotyczy to tylko działaczy związkowych, to na 84 złożone wnioski 75 wniosków zostało oddalonych, 6 uwzględnionych przez sąd, a w drugiej instancji oddalono 5. Czyli mamy 1 skuteczny wniosek na 84. Rozmawialiśmy z praktykami, sędziami, co jest powodem, że tego nie stosują. Odpowiadali: bo wyraźnie nie ma wskazania, że sąd powinien to uczynić – wskazywał Nakonieczny.
O kluczowym znaczeniu zmiany tego drobnego, ale jakże istotnego zapisu mówił również przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” Krzysztof Dośla na antenie Radia Gdańsk.

– Udało się wreszcie uzgodnić szczególną ochronę dla działaczy związkowych. Takie zapisy w Kodeksie postępowania cywilnego co prawda funkcjonowały, ale były martwe przez jedno słowo, że sąd „może” ustanowić zabezpieczenie na wniosek zainteresowanego pracownika. Cała filozofia poprawki polega na tym, że będzie zmiana w kpc polegająca na wykreśleniu słowa „może”. I jeżeli pracownik z takim wnioskiem wystąpi, to sąd ustanowi zabezpieczenie w postaci przywrócenia danej osoby do pracy do czasu, dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok w jego sprawie – wyjaśniał.

Teraz, gdy wieloletni postulat Solidarności znajduje się już na ostatniej prostej w Sejmie i Senacie, związkowcy bacznie przyglądają się temu, którzy parlamentarzyści stoją realnie po stronie pracowników, a którzy z nich tylko to deklarują.

Tekst pochodzi z 30 (1800) numeru „Tygodnika Solidarność”.


 

POLECANE
Szefowa KRS: TSUE wykazał się aktywizmem sędziowskim gorące
Szefowa KRS: TSUE wykazał się aktywizmem sędziowskim

„Po pierwsze, NSA zadając pytanie TSUE w sprawie transkrypcji aktu małżeństwa osób jednopłciowych, w świetle traktatu był zoobligowany uwzględnić odpowiedź TSUE, a zatem bezpośrednio to nie NSA wykazał się aktywizmem sędziowskim, ale TSUE” - oceniła na platformie X przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka.

Kosiniak-Kamysz: PSL złoży w Sejmie „poprawioną wersję” projektu prezydenta SAFE 0 proc. z ostatniej chwili
Kosiniak-Kamysz: PSL złoży w Sejmie „poprawioną wersję” projektu prezydenta SAFE 0 proc.

Wicepremier, szef MON i lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział w piątek, że PSL złoży w Sejmie projekt ustawy, która ma być de facto „poprawioną wersją” przedstawionej propozycji prezydenta Karola Nawrockiego o tzw. polskim SAFE 0 proc. Projekt ma trafić do Sejmu w przyszłym tygodniu.

Bosak: Wyrok NSA ws. par tej samej płci jest sprzeczny z Konstytucją gorące
Bosak: Wyrok NSA ws. par tej samej płci jest sprzeczny z Konstytucją

„Wyrok NSA ws. par tej samej płci jest sprzeczny nie tylko z naszą Konstytucją, ale także z utrwalonym orzecznictwem TK, SN i NSA, a przede wszystkim z prawem naturalnym” - napisał na platformie X wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak (Konfederacja).

Metsola wsparła KE: UE sięgnie po oszczędności obywateli tylko u nas
Metsola wsparła KE: UE sięgnie po oszczędności obywateli

Na posiedzeniu Rady Europejskiej przewodnicząca Parlamentu Roberta Metsola poruszyła trzy główne tematy: konkurencyjność, energię i rozwój geopolityczny. Jeżeli ktokolwiek jednak sądził, że UE odejdzie od zielonego szaleństwa, jest w błędzie. Z wypowiedzi przewodniczącej Parlamentu Europejskiego jasno wynika, że UE, oficjalnie dla ratowania gospodarki, sięgnie po oszczędności obywateli.

Źródło: W kuluarach PE mówi się o zmianie szefowej KE. Pogrążyła ją polityka gospodarcza tylko u nas
Źródło: W kuluarach PE mówi się o zmianie szefowej KE. Pogrążyła ją polityka gospodarcza

„W kuluarach mówi się, że mniej więcej za pół roku, kiedy będzie połowa tej kadencji Parlamentu Europejskiego, może dojść do wymiany przewodniczącej Komisji Europejskiej, dlatego że Unia Europejska gospodarczo grzęźnie” - poinformowało portal Tysol.pl źródło w Unii Europejskiej.

Rzońca: Ursula von der Leyen jest zakładniczką Zielonych i spekulantów na rynkach ETS tylko u nas
Rzońca: Ursula von der Leyen jest zakładniczką Zielonych i spekulantów na rynkach ETS

„Ursula von der Leyen jest zakładniczką Zielonych i spekulantów na rynkach ETS” - mówi portalowi Tysol.pl eurodeputowany PiS Bogdan Rzońca, zapytany, dlaczego szefowa KE nie chce wycofać UE z ETS.

Kontrowersyjna decyzja w kancelarii Tuska. Pracownica odwołana po urodzeniu dziecka Wiadomości
Kontrowersyjna decyzja w kancelarii Tuska. Pracownica odwołana po urodzeniu dziecka

Kilka tygodni po narodzinach dziecka zastępczyni dyrektor Departamentu ds. Równego Traktowania w Kancelarii Premiera została odwołana ze stanowiska. Jak podaje WP, decyzję podjęto 21 października, jednak w oficjalnym piśmie nie wskazano żadnego powodu.

Dariusz Lipiński: Euro jako problem nieekonomiczny tylko u nas
Dariusz Lipiński: Euro jako problem nieekonomiczny

Stosunek do wprowadzenia w Polsce waluty euro (czyli pozbycia się tak istotnego atrybutu niepodległego państwa jak własny pieniądz) – i zresztą stosunek do waluty euro w ogóle – nie jest kwestią ekonomii, lecz poglądów politycznych, a nawet wierzeń ideologicznych. Gdyby było inaczej, wszyscy ekonomiści musieliby mieć z grubsza jednakowy pogląd na sprawę, a tak nie jest. (Swoją drogą, gdyby ekonomiści znali się na pieniądzach, wszyscy musieliby być milionerami, a tak również nie jest).

Nie będzie polsko-litewskiego poligonu na granicy. Rząd Tuska nie wykazał zainteresowania Wiadomości
Nie będzie polsko-litewskiego poligonu na granicy. Rząd Tuska nie wykazał zainteresowania

Polski rząd nie jest zainteresowany budową wspólnego poligonu z Litwą przy granicy - poinformował wiceminister obrony Paweł Bejda. W środę litewski rząd zatwierdził budowę poligonu w Kopciowie, tuż przy granicy z Polską. Litewskie władze planowały, by w przyszłości odbywały się tam również wspólne ćwiczenia z żołnierzami z Polski.

Podwójna gra szefowej KE – nowy europejski człowiek ma być ciemnoskóry tylko u nas
Podwójna gra szefowej KE – nowy europejski człowiek ma być ciemnoskóry

Ursula von der Leyen podczas unijnego szczytu ostrzegła przed wzrostem migracji w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Problem w tym, że nie dość, że UE nadal przyjmuje migrantów, to szefowa KE wcześniej wielokrotnie odnosiła się do wizji Richarda Coudenhove-Kalergiego, zgodnie z którą nowy europejski człowiek ma być ciemnoskóry, a elity – białe i wywodzące się ze społeczności żydowskich. Taką wizję Europy von der Leyen chce wcielić w życie.

REKLAMA

Działacze związkowi są szczególnie narażeni na szykany, wykluczenie, pominięcie przy awansach czy zwolnienie z pracy

Związek zawodowy działa w interesie wszystkich pracowników, ale tylko jego członkowie płacą składki, a ponadto są szczególnie narażeni na bezprawne działania pracodawcy: szykany, wykluczenie, pominięcie przy awansach czy nawet zwolnienie z pracy. To główne powody, dla których Solidarność domaga się skutecznej ochrony działaczy związkowych i podniesienia limitu ulgi z tytułu składek wpłaconych na rzecz związku zawodowego.
Pikieta Solidarności - zdjęcie poglądowe
Pikieta Solidarności - zdjęcie poglądowe / fot. arch.

W polskim prawie zapisano, że związki zawodowe „bronią godności, praw oraz interesów materialnych i moralnych, zarówno zbiorowych, jak i indywidualnych” i tym samym „współuczestniczą w tworzeniu korzystnych warunków pracy, bytu i wypoczynku”.
Ich starania przynoszą korzyści wszystkim zatrudnionym, niezależnie czy należą do związku zawodowego czy też nie. Czy osoby, które zdecydowały się „podjąć rękawicę” i w zorganizowany sposób zawalczyć o lepsze warunki pracy w danej firmie, powinny być bardziej finansowo obciążone od – jak mówią związkowcy – „pasażerów na gapę”?

Ulga związkowa w podatku PIT

W celu rozwiązania tego problemu Solidarność wynegocjowała w rozmowach z rządem możliwość odliczenia od dochodu części składki wpłacanej na rzecz związku zawodowego. W tym roku ulga z tytułu składek członkowskich na rzecz związku ponownie wzrosła i od przyszłego roku wyniesie już 840 zł. Uprzednio było to 500 zł, a jeszcze wcześniej 300 zł.

Jeżeli po październikowych wyborach parlamentarnych nowy rząd będzie otwarty na dialog z Solidarnością, kwota ta będzie nadal wzrastać. Marzeniem związkowców jest, by w przyszłości ulga pokrywała całą składkę i odciążyła finansowo wszystkich działaczy. Nim do tego dojdzie, powinna być sukcesywnie zwiększana, co roku bowiem rosną również wynagrodzenia pracownicze. To naturalna droga do tego, by nie spowodować deprecjacji tej ulgi.

Realna ochrona działaczy związkowych

By związki zawodowe mogły skutecznie walczyć o prawa pracownicze, wyższe wynagrodzenia i godne warunki pracy, potrzebne są im odpowiednie narzędzia zagwarantowane w krajowym ustawodawstwie. Prawo powołania i wstępowania do niezależnej organizacji związkowej będzie martwe, jeżeli nie zagwarantuje jednocześnie skutecznej ochrony związkowców przed bezprawnym zwolnieniem.
Ustawa o związkach zawodowych z 1991 roku w artykule trzecim wyraźnie mówi, że działacze związkowi nie mogą być dyskryminowani przez pracodawcę. Podane w przepisach przykłady „nierównego traktowania” to pominięcie związkowca przy awansach czy szkoleniach podnoszących kwalifikacje, niekorzystne kształtowanie jego wynagrodzenia albo odmowa nawiązania czy rozwiązania z nim stosunku prawnego. Z doświadczenia pracy związkowej można byłoby dopisać ich znacznie więcej, ale clou problemu leży w tym, jak związek zawodowy może skutecznie im przeciwdziałać.

Do tej pory brak skutecznej ochrony działaczy związkowych pozwalał nieuczciwym pracodawcom pozbywać się niewygodnych pracowników, a w konsekwencji na długi czas sparaliżować czy blokować efektywną działalność całej organizacji związkowej.
Tak było, gdy zwalniano liderów Solidarności w Browarze Braniewo, Spółdzielni Mleczarskiej Łapy, Muzeum Wsi Lubelskiej, przewodniczącego i członków komisji zakładowej w Castoramie, liderkę strajku w firmie obuwniczej W&W w Lubsku, przewodniczącego w IKEA Industry Lubawa, w Nexteer Automotive Poland czy wiceprzewodniczącego „S” w Operze Bałtyckiej. Przykłady można by mnożyć, tak jak pikiety, akcje poparcia i protesty organizowane w tych konkretnych sprawach przez Solidarność.

Po batalii sądowej i przywróceniu do pracy każdy ze związkowców mówił to samo: sprawiedliwość zwyciężyła, ale szkoda, że musieliśmy czekać na to tak długo. Jedna z najbardziej stresujących sytuacji życiowych, do jakich należy utrata stałego zatrudnienia, musiała odbić się na zdrowiu wielu z nich. Miesięcy, a niekiedy lat tułaczki po sądach nie zrekompensuje wypłata odszkodowania i wewnętrzna satysfakcja.

„Zawalił mi się świat”

Długi i wyczerpujący proces sądowy pozostawił ślad na zdrowiu psychicznym i życiu rodzinnym wielu poszkodowanych związkowców.
Tak było, gdy przez ponad 900 dni toczyły się procesy trojga członków Solidarności –przewodniczącego Wojciech Kasprzyka, jego zastępcy Marka Trochimowicza i Ewy Michalskiej – zwolnionych, a następnie przywróconych do pracy w Castoramie.

– To był bardzo trudny okres w moim życiu. Zawalił mi się świat. Byłam w totalnej rozsypce. Jeszcze dziś trudno mi o tym mówić – powiedziała nam Ewa Michalska.

– Po wszystkich próbach wcześniejszych działań pracodawcy, zmierzających do rozwiązania ze mną umowy o pracę, jednostronnego wypowiedzenia warunków pracy, ogólnej alienacji, dochodzących sygnałach o możliwych częstszych kontrolach monitoringu wizyjnego znajdującego się na terenie sklepu – to wszystko bardzo mocno odbiło się na moim zdrowiu. Musiałem skorzystać z pomocy psychiatry, jak i pomocy psychologicznej. Nadmienię, iż w okresie wypowiedzenia przebywałem na zwolnieniu lekarskim, a zarzuty z wypowiedzenia zawierały okres, w którym przebywałem na zwolnieniu – wskazywał z kolei Marek Trochimowicz, wiceprzewodniczący „S” w Castoramie.

Podobnie trudne doświadczenia przetrwała Katarzyna Tyszkiewicz, przewodnicząca Komisji Oddziałowej NSZZ „Solidarność” w Auchan w Rumi i w Gdyni, która także doznała uszczerbku na zdrowiu w wyniku sądowego sporu z pracodawcą.

– Dopóki pracodawca nie wiedział, że jestem związkowcem, wszystko było OK. Pracowałam na stanowisku kierownika linii, a w momencie, gdy się dowiedzieli, zaczęły się różnego rodzaju roszady i przenoszenie mnie ze stanowiska na stanowisko, a w końcu poza firmę – mówiła Katarzyna Tyszkiewicz, która po roku sądowych walk została przywrócona do pracy na dawne stanowisko. – Próbowano mnie złamać, ale się nie udało – podsumowywała. I choć sprawiedliwość zatriumfowała, to problemów kardiologicznych powstałych na skutek tak dużego stresu nie uleczy już żaden wyrok.

Dlatego też skuteczna, realna, praktyczna, jednym słowem prawdziwa ochrona działaczy związkowych przed bezprawnymi zwolnieniami to najbardziej żywotny dla Solidarności postulat. Mówił o tym w rozmowie z „Tygodnikiem Solidarność” przewodniczący związku.
– Dla mnie najważniejszym postulatem, którego nie mogliśmy przez kolejne kilkanaście, a może i więcej lat wynegocjować z kolejnym rządami, była ochrona działaczy związkowych przed nieuzasadnionymi zwolnieniami z zakładów pracy; a tak faktycznie przed zwolnieniami po to, by zlikwidować w zakładzie pracy związek zawodowy „Solidarność”. Praktyczna ochrona działaczy związkowych to dla mnie postulat numer jeden – podkreślał przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotr Duda.

Warto przypomnieć, że droga do domknięcia tego konkretnego przepisu trwała wiele lat. Dzięki staraniom Solidarności w nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego, która weszła w życie w listopadzie 2019 roku, wprowadzono przepis zwiększający ochronę pracownika podlegającego szczególnej ochronie przed bezprawnym zwolnieniem. Był to sukces, ale tylko połowiczny, wspomniane przepisy zabezpieczają bowiem pracownika tylko na okres od pierwszego wyroku sądu do uprawomocnienia wyroku.

Tymczasem w praktyce, nim sąd pierwszej instancji orzeknie, że pracownik może powrócić do pracy, mija wiele miesięcy, a nawet lat. Dlatego związkowcy domagali się, by pracownik pozostawał zatrudniony przez cały okres trwania procesu sądowego. I to udało się wynegocjować „S” w porozumieniu podpisanym z rządem 7 czerwca br.

Solidarność: Konsultacje społeczne już się odbyły

NSZZ „Solidarność” odrzuca oskarżenia, że związkowcy będą kryć się za immunitetem, a projekt dotyczący realnej ochrony działaczy związkowych nie był poddany konsultacjom społecznym.

Mówił o tym w czerwcu br. na wspólnym posiedzeniu Komisji Polityki Senioralnej oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny ekspert Solidarności Henryk Nakonieczny.

– Ten projekt w tożsamym kształcie był prezentowany również w Radzie Dialogu Społecznego. Pierwszy projekt jako wniosek legislacyjny Solidarności do ministra sprawiedliwości został złożony w 2018 roku. Jego kształt został nadany do projektu ustawy o tzw. czynach zabronionych podmiotów zbiorowych. W poprzedniej kadencji Sejmu przeszedł całą ścieżkę opiniowania przez RDS, przez wszystkich partnerów społecznych, przeszedł przez Komitet Stały Rady Ministrów, Radę Ministrów i utknął w Sejmie, a z uwagi na upływ kadencji został zaniechany. Wnosił on tożsamą zmianę w Kodeksie postępowania cywilnego, więc trudno mówić, że to jakaś nowość poza konsultacjami – podkreślał Nakonieczny.

Dodawał przy tym, że postulat Solidarności to realizacja obowiązku wynikającego ze 135 Konwencji MOP, która nakłada obowiązek skutecznej ochrony osób podlegających szczególnej ochronie, a którą to Polska ratyfikowała. – Ochrony skutecznej, nie iluzorycznej – zaznaczył.

Henryk Nakonieczny przedstawił również wyniki badania, które Solidarność przeprowadziła na przestrzeni lat 2013–2016 dotyczące tego, jak wygląda praktyka sądowa ws. zabezpieczenia osób szczególnie chronionych.

– Jeżeli dotyczy to tylko działaczy związkowych, to na 84 złożone wnioski 75 wniosków zostało oddalonych, 6 uwzględnionych przez sąd, a w drugiej instancji oddalono 5. Czyli mamy 1 skuteczny wniosek na 84. Rozmawialiśmy z praktykami, sędziami, co jest powodem, że tego nie stosują. Odpowiadali: bo wyraźnie nie ma wskazania, że sąd powinien to uczynić – wskazywał Nakonieczny.
O kluczowym znaczeniu zmiany tego drobnego, ale jakże istotnego zapisu mówił również przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” Krzysztof Dośla na antenie Radia Gdańsk.

– Udało się wreszcie uzgodnić szczególną ochronę dla działaczy związkowych. Takie zapisy w Kodeksie postępowania cywilnego co prawda funkcjonowały, ale były martwe przez jedno słowo, że sąd „może” ustanowić zabezpieczenie na wniosek zainteresowanego pracownika. Cała filozofia poprawki polega na tym, że będzie zmiana w kpc polegająca na wykreśleniu słowa „może”. I jeżeli pracownik z takim wnioskiem wystąpi, to sąd ustanowi zabezpieczenie w postaci przywrócenia danej osoby do pracy do czasu, dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok w jego sprawie – wyjaśniał.

Teraz, gdy wieloletni postulat Solidarności znajduje się już na ostatniej prostej w Sejmie i Senacie, związkowcy bacznie przyglądają się temu, którzy parlamentarzyści stoją realnie po stronie pracowników, a którzy z nich tylko to deklarują.

Tekst pochodzi z 30 (1800) numeru „Tygodnika Solidarność”.



 

Polecane