Serbia nie ma wyjścia. Musi zbliżyć się z Zachodem

17 lutego 2008 r. Kosowo proklamowało niepodległość. 15 lat później dążenia polityczne Belgradu, kosowskich Serbów oraz Albańczyków pozostają rozbieżne, co jest bardzo nie na rękę Unii Europejskiej i Stanom Zjednoczonym. Rozbieżności na Bałkanach jest wiele, lecz pilną sprawą staje się integracja Bałkanów Zachodnich z UE, a Serbia jest największym państwem tego regionu, więc stała się ważna.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / fot. EPA/ANDREJ CUKIC

Od pewnego czasu serbskie elity polityczne, niezależnie od swoich szyldów ideowych, są pod coraz silniejszą presją Zachodu. Szczególnie pod presją USA, które chcą, aby Serbia zaczęła realizować politykę zagraniczną zgodną z linią Waszyngtonu. Trudno się dziwić – gdy spojrzeć na mapę Bałkanów i Europy Południowo-Wschodniej, Serbia jest nie tylko centrum tego regionu, ale także największym i najludniejszym państwem. Masowe sympatie prorosyjskie właśnie tu są faktem. Choć mimo symbolicznych gestów wsparcia wobec Kremla serbskie władze są coraz bardziej świadome, że rosyjski potencjał ochrony ich interesów nigdy nie był duży, a obecnie wobec agresywnej wojny przeciw Ukrainie maleje w oczach.

USA zainteresowane Bałkanami Zachodnimi, czyli Serbią

Ostatecznie cała Serbia nie ma wyjścia – musi przyspieszyć i pogłębić zbliżenie z Zachodem. Tym bardziej że USA są zainteresowane Serbią, bo okazuje się, że Prisztina nie zastąpi Belgradu. Tym bardziej że Kosowarów (albańskich mieszkańców Kosowa) coraz bardziej obciąża rozwój europejskiego rynku narkotykami organizowanego na wielką skalę przez mafijne rodziny albańskie. Inny rozwój Kosowarom niespecjalnie się udaje.

„New York Times” zauważa: „Dziś, trzeba przyznać, sprawę Serbii i Kosowa rozwiązalibyśmy zupełnie inaczej. Albańczycy w Kosowie nie byli bez winy. Bombardowanie Belgradu było bez sensu. Miloševicia obalili studenci i wielki ruch ludowy rok później, w 2000 r. To znaczy, że Serbowie sami mieli go dość, tylko myśmy tego nie zauważyli.

Skutek w Serbii jest fatalny – bardzo silna emocjonalna niechęć do NATO i częściowo do Zachodu przy równie emocjonalnym traktowaniu Rosji jako kraju „bratniej przeciwwagi”.

Gdy pominąć emocje, okazuje się, że serbską politykę zagraniczną definiuje fundamentalny dylemat dotyczący pożądanego kształtu państwa. Jego ważnym przedmiotem pozostaje stosunek do kwestii niepodległości Kosowa i – w mniejszym stopniu – do sytuacji bośniackich Serbów w Bośni i Hercegowinie (BiH) oraz relacji ze światem zachodnim.

Kosowo i narastające problemy

Tymczasem problem Serbii zaczyna się od Albanii. Od niewątpliwego i obecnie zapominanego niewygodnego faktu, że kulturowo i historycznie „Kosowo to Serbia”. Kolebka i średniowieczne centrum Serbii, tak jak dla Polaków Wielkopolska. Kto nie dowierza – proszę sięgnąć po zabytek polskiej literatury świeckiej początków XV wieku potocznie zwany „Pamiętniki Janczara”. Poprawnie „Kronika Turecka”, napisana (po polsku) przez Serba Konstantego Mihajlovicia z Ostrowicy, miejscowości znajdującej się właśnie w sercu Kosowa. Do początków XX w. etnicznie i kulturowo Kosowo i Metohia były serbskie i należały do Serbii. A jeśli dziś w Kosowie Serbowie stanowią zdecydowaną mniejszość, to sprawa historii i Kosowarów. Jako ludność wyznająca islam stopniowo zdobywali przewagę demograficzną zarówno z uwagi na szariat i obyczajowość muzułmańską, jak i mocno uprzywilejowaną pozycję muzułmanów w imperium osmańskim. W czasie okupacji hitlerowskiej elity kosowskie kolaborowały z Niemcami. Po wojnie w Kosowie w 1999 r. i interwencji NATO ogromna większość ludności serbskiej musiała opuścić Kosowo. Za wyjątkiem 10 gmin na północy Kosowa, gdzie Serbowie stanowią większość. Kosowarzy dążą do pozbycia się resztek ludności serbskiej ze swojego państwa, ich celem jest Kosowo wyłącznie dla Albańczyków i w prywatnych rozmowach wcale tego nie ukrywają. Zaś premier Albin Kurti, zwolennik radykalnej polityki wobec serbskiej mniejszości, nie ma najmniejszego zamiaru podporządkować się sugestiom Miroslava Lajčáka, specjalnego przedstawiciela UE ds. dialogu między Belgradem a Prisztiną oraz zniecierpliwionego Białego Domu. Na tym obszarze są nieustanne konflikty. Zwykle w takich sytuacjach odpowiedzialnością obciążano ludność serbską. Ostatnio zarówno Bruksela, jak i Amerykanie odpowiedzialnością obciążają realnie nie tyle Serbów, co Albańczyków.

Wybory, których nie było?

W Kosowie mieszka około 140. tys. Serbów (przy 1,8 mln Albańczyków), głównie na północy Kosowa. Jest to 10 gmin, w których zdecydowaną – niemal 100 procent – większość stanowią Serbowie. Na podstawie uznanego przez strony serbską i albańską porozumienia w Ochrydzie 18 marca br. stanowią one Wspólnotę Gmin Serbskich (srb. Zajednica srpskih opština, alb. Asociacioni i Komunave Serbe) – według jednego z postanowień porozumienia brukselskiego z 2013 r. pomiędzy Serbią a Kosowem. Strona kosowska jednak nie wprowadziła go w życie. Natomiast w czterech gminach przeprowadziła wybory samorządowe, w których Serbowie nie wzięli udziału, więc władze gmin wybrane zostały przy frekwencji wyborczej poniżej 2 proc. Serbski elektorat nie uznał tych wyborów i doszło do poważnych zamieszek. Albańska policja użyła siły, co serbskie społeczności rozwścieczyło, protestujący Serbowie poturbowali także przedstawicieli SFOR (Sił Stabilizacyjnych NATO). Po kilku dniach konflikt osłabł, Prisztina doczekała się z Zachodu ostrych pouczeń, że wybory nie są prawomocne, bo wciąż nie zaistniała Wspólnota Serbskich Gmin. A nieprawomocne wybory sprowokowały serbską społeczność. Prisztina doczekała się też przykrej niespodzianki ze strony premiera Albanii Ediego Ramy. Przygotował on projekt czegoś w rodzaju statutu Wspólnoty Serbskich Gmin, które konsultuje z „państwami zachodnimi, ale bez wiedzy Prisztiny”. Być może dążeniem Tirany jest przyłączenie Kosowa, co znaczyłoby w jakimś stopniu powstanie Wielkiej Albanii.

Serbia i Zachód

Władze Serbii w gruncie rzeczy wahają się przed praktycznym wyborem głównej osi strategii politycznej. Obecnie wydaje się, że zdecydowano się na podjęcie intensywnych starań o integrację z UE i głęboką konwergencję prawno-instytucjonalną Serbii ze strukturami europejskimi. Ze strony USA może być różnie. Jeśli wybory prezydenckie w 2024 r. wygra Donald Trump – Biały Dom z nową ekipą będzie zdecydowanie starał się poprawić relacje z Serbią. Zapowiedział to wprost kilka dni temu właśnie Trump („W Prisztinie rządzą islamiści i trzeba z tym skończyć”).

Strategia balansowania

Oficjalnie stosunki Serbii z Zachodem zostały zdefiniowane przez dwa wydarzenia – uzyskanie przez nią w 2012 r. statusu kandydata do UE i rozpoczęcie w 2014 r. rozmów akcesyjnych z Brukselą. We wrześniu 2013 r. weszła w życie umowa stowarzyszeniowa tworząca strefę wolnego handlu i zobowiązująca Belgrad do harmonizacji swojego ustawodawstwa z przepisami unijnymi. Pogłębiło to integrację serbskiej gospodarki z unijną przez otwarcie na napływ zachodniego kapitału. Integracja z UE dotyczy przede wszystkim obszarów gospodarczych i handlowych. Dość długo wydawało się, że było to w interesie samej UE, obecnie gospodarka serbska również uzyskała duże korzyści. Pojawiły się oznaki rozwoju gospodarczego – wzrost płac, napływ inwestycji zagranicznych i zyskowna realizacja dużych projektów infrastrukturalnych. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne z UE w Serbii osiągnęły w latach 2010–2020 wartość 17,5 mld euro. Dynamicznie wzrósł serbski eksport do państw UE – z 5 mld euro w 2012 r. do 14 mld euro w 2021 r. Tymczasem wartość eksportu do Rosji w 2021 r. wyniosła 840 mln euro, a do Chin – 820 mln euro. Co więcej, w wyniku przejęć w sektorze bankowym, do których doszło w ciągu ostatnich pięciu lat, właścicielami 75 proc. udziałów na lokalnym rynku stały się banki z Zachodu, co znacząco zwiększyło powiązanie kapitałowe Serbii z zachodnią częścią świata. Belgrad bardzo skutecznie korzysta z kredytów rozwojowych od takich instytucji jak Europejski Bank Inwestycyjny, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, Bank Światowy czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Kolejne rządy w Serbii od kilkunastu lat uprawiają taktykę balansowania. Podglebiem dla tej taktyki jest od trzech dekad zakorzeniony w społeczeństwie serbskim bardzo silny resentyment oparty na postrzeganiu relacji z Zachodem jako serii upokorzeń. Są to pierwsza pauperyzacja w wyniku rozpadu państwa jugosłowiańskiego, bombardowania przez siły NATO w 1999 r., kolejna pauperyzacja wskutek zachodnich sankcji, utrata Kosowa, konieczność współpracy z Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii w Hadze. Te nastroje wśród obywateli są podtrzymywane przez elity władzy i kontrolowane przez nie media.

Tekst pochodzi z 28 (1798) numeru „Tygodnika Solidarność”.


 

POLECANE
Marcin Warchoł: Jeśli pozwolimy upolitycznionym sędziom układać nam życie, nie poznamy naszego kraju gorące
Marcin Warchoł: Jeśli pozwolimy upolitycznionym sędziom układać nam życie, nie poznamy naszego kraju

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Marcin Warchoł skomentował na platformie X decyzję NSA nakazującą urzędom stanu cywilnego wpisanie do polskiego rejestru aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego za granicą.

Szef FBI: Związani z Rosją hakerzy atakują użytkowników komunikatorów, w tym polityków z ostatniej chwili
Szef FBI: Związani z Rosją hakerzy atakują użytkowników komunikatorów, w tym polityków

Szef FBI Kash Patel poinformował w piątek o zidentyfikowaniu hakerów związanych z Rosją, atakujących użytkowników komunikatorów, w tym byłych i obecnych przedstawicieli władz USA, wojskowych i dziennikarzy.

Tȟašúŋke Witkó: Armia z brukselskiego sufitu tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: Armia z brukselskiego sufitu

Pod koniec stycznia 2026 roku Komisja Europejska zatwierdziła pakiet inwestycyjnych planów zbrojeniowych, zwanych Instrumentem na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy, a w Polsce wdrażanego pod nazwą Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa, określanego potocznie jako „SAFE”. Nasz kraj znalazł się wówczas w grupie państw, którym Bruksela zaaprobowała wzięcie owej pożyczki.

Szefowa KRS: TSUE wykazał się aktywizmem sędziowskim gorące
Szefowa KRS: TSUE wykazał się aktywizmem sędziowskim

„Po pierwsze, NSA zadając pytanie TSUE w sprawie transkrypcji aktu małżeństwa osób jednopłciowych, w świetle traktatu był zoobligowany uwzględnić odpowiedź TSUE, a zatem bezpośrednio to nie NSA wykazał się aktywizmem sędziowskim, ale TSUE” - oceniła na platformie X przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka.

Kosiniak-Kamysz: PSL złoży w Sejmie „poprawioną wersję” projektu prezydenta SAFE 0 proc. z ostatniej chwili
Kosiniak-Kamysz: PSL złoży w Sejmie „poprawioną wersję” projektu prezydenta SAFE 0 proc.

Wicepremier, szef MON i lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział w piątek, że PSL złoży w Sejmie projekt ustawy, która ma być de facto „poprawioną wersją” przedstawionej propozycji prezydenta Karola Nawrockiego o tzw. polskim SAFE 0 proc. Projekt ma trafić do Sejmu w przyszłym tygodniu.

Bosak: Wyrok NSA ws. par tej samej płci jest sprzeczny z Konstytucją gorące
Bosak: Wyrok NSA ws. par tej samej płci jest sprzeczny z Konstytucją

„Wyrok NSA ws. par tej samej płci jest sprzeczny nie tylko z naszą Konstytucją, ale także z utrwalonym orzecznictwem TK, SN i NSA, a przede wszystkim z prawem naturalnym” - napisał na platformie X wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak (Konfederacja).

Metsola wsparła KE: UE sięgnie po oszczędności obywateli tylko u nas
Metsola wsparła KE: UE sięgnie po oszczędności obywateli

Na posiedzeniu Rady Europejskiej przewodnicząca Parlamentu Roberta Metsola poruszyła trzy główne tematy: konkurencyjność, energię i rozwój geopolityczny. Jeżeli ktokolwiek jednak sądził, że UE odejdzie od zielonego szaleństwa, jest w błędzie. Z wypowiedzi przewodniczącej Parlamentu Europejskiego jasno wynika, że UE, oficjalnie dla ratowania gospodarki, sięgnie po oszczędności obywateli.

Źródło: W kuluarach PE mówi się o zmianie szefowej KE. Pogrążyła ją polityka gospodarcza tylko u nas
Źródło: W kuluarach PE mówi się o zmianie szefowej KE. Pogrążyła ją polityka gospodarcza

„W kuluarach mówi się, że mniej więcej za pół roku, kiedy będzie połowa tej kadencji Parlamentu Europejskiego, może dojść do wymiany przewodniczącej Komisji Europejskiej, dlatego że Unia Europejska gospodarczo grzęźnie” - poinformowało portal Tysol.pl źródło w Unii Europejskiej.

Rzońca: Ursula von der Leyen jest zakładniczką Zielonych i spekulantów na rynkach ETS tylko u nas
Rzońca: Ursula von der Leyen jest zakładniczką Zielonych i spekulantów na rynkach ETS

„Ursula von der Leyen jest zakładniczką Zielonych i spekulantów na rynkach ETS” - mówi portalowi Tysol.pl eurodeputowany PiS Bogdan Rzońca, zapytany, dlaczego szefowa KE nie chce wycofać UE z ETS.

Kontrowersyjna decyzja w kancelarii Tuska. Pracownica odwołana po urodzeniu dziecka Wiadomości
Kontrowersyjna decyzja w kancelarii Tuska. Pracownica odwołana po urodzeniu dziecka

Kilka tygodni po narodzinach dziecka zastępczyni dyrektor Departamentu ds. Równego Traktowania w Kancelarii Premiera została odwołana ze stanowiska. Jak podaje WP, decyzję podjęto 21 października, jednak w oficjalnym piśmie nie wskazano żadnego powodu.

REKLAMA

Serbia nie ma wyjścia. Musi zbliżyć się z Zachodem

17 lutego 2008 r. Kosowo proklamowało niepodległość. 15 lat później dążenia polityczne Belgradu, kosowskich Serbów oraz Albańczyków pozostają rozbieżne, co jest bardzo nie na rękę Unii Europejskiej i Stanom Zjednoczonym. Rozbieżności na Bałkanach jest wiele, lecz pilną sprawą staje się integracja Bałkanów Zachodnich z UE, a Serbia jest największym państwem tego regionu, więc stała się ważna.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / fot. EPA/ANDREJ CUKIC

Od pewnego czasu serbskie elity polityczne, niezależnie od swoich szyldów ideowych, są pod coraz silniejszą presją Zachodu. Szczególnie pod presją USA, które chcą, aby Serbia zaczęła realizować politykę zagraniczną zgodną z linią Waszyngtonu. Trudno się dziwić – gdy spojrzeć na mapę Bałkanów i Europy Południowo-Wschodniej, Serbia jest nie tylko centrum tego regionu, ale także największym i najludniejszym państwem. Masowe sympatie prorosyjskie właśnie tu są faktem. Choć mimo symbolicznych gestów wsparcia wobec Kremla serbskie władze są coraz bardziej świadome, że rosyjski potencjał ochrony ich interesów nigdy nie był duży, a obecnie wobec agresywnej wojny przeciw Ukrainie maleje w oczach.

USA zainteresowane Bałkanami Zachodnimi, czyli Serbią

Ostatecznie cała Serbia nie ma wyjścia – musi przyspieszyć i pogłębić zbliżenie z Zachodem. Tym bardziej że USA są zainteresowane Serbią, bo okazuje się, że Prisztina nie zastąpi Belgradu. Tym bardziej że Kosowarów (albańskich mieszkańców Kosowa) coraz bardziej obciąża rozwój europejskiego rynku narkotykami organizowanego na wielką skalę przez mafijne rodziny albańskie. Inny rozwój Kosowarom niespecjalnie się udaje.

„New York Times” zauważa: „Dziś, trzeba przyznać, sprawę Serbii i Kosowa rozwiązalibyśmy zupełnie inaczej. Albańczycy w Kosowie nie byli bez winy. Bombardowanie Belgradu było bez sensu. Miloševicia obalili studenci i wielki ruch ludowy rok później, w 2000 r. To znaczy, że Serbowie sami mieli go dość, tylko myśmy tego nie zauważyli.

Skutek w Serbii jest fatalny – bardzo silna emocjonalna niechęć do NATO i częściowo do Zachodu przy równie emocjonalnym traktowaniu Rosji jako kraju „bratniej przeciwwagi”.

Gdy pominąć emocje, okazuje się, że serbską politykę zagraniczną definiuje fundamentalny dylemat dotyczący pożądanego kształtu państwa. Jego ważnym przedmiotem pozostaje stosunek do kwestii niepodległości Kosowa i – w mniejszym stopniu – do sytuacji bośniackich Serbów w Bośni i Hercegowinie (BiH) oraz relacji ze światem zachodnim.

Kosowo i narastające problemy

Tymczasem problem Serbii zaczyna się od Albanii. Od niewątpliwego i obecnie zapominanego niewygodnego faktu, że kulturowo i historycznie „Kosowo to Serbia”. Kolebka i średniowieczne centrum Serbii, tak jak dla Polaków Wielkopolska. Kto nie dowierza – proszę sięgnąć po zabytek polskiej literatury świeckiej początków XV wieku potocznie zwany „Pamiętniki Janczara”. Poprawnie „Kronika Turecka”, napisana (po polsku) przez Serba Konstantego Mihajlovicia z Ostrowicy, miejscowości znajdującej się właśnie w sercu Kosowa. Do początków XX w. etnicznie i kulturowo Kosowo i Metohia były serbskie i należały do Serbii. A jeśli dziś w Kosowie Serbowie stanowią zdecydowaną mniejszość, to sprawa historii i Kosowarów. Jako ludność wyznająca islam stopniowo zdobywali przewagę demograficzną zarówno z uwagi na szariat i obyczajowość muzułmańską, jak i mocno uprzywilejowaną pozycję muzułmanów w imperium osmańskim. W czasie okupacji hitlerowskiej elity kosowskie kolaborowały z Niemcami. Po wojnie w Kosowie w 1999 r. i interwencji NATO ogromna większość ludności serbskiej musiała opuścić Kosowo. Za wyjątkiem 10 gmin na północy Kosowa, gdzie Serbowie stanowią większość. Kosowarzy dążą do pozbycia się resztek ludności serbskiej ze swojego państwa, ich celem jest Kosowo wyłącznie dla Albańczyków i w prywatnych rozmowach wcale tego nie ukrywają. Zaś premier Albin Kurti, zwolennik radykalnej polityki wobec serbskiej mniejszości, nie ma najmniejszego zamiaru podporządkować się sugestiom Miroslava Lajčáka, specjalnego przedstawiciela UE ds. dialogu między Belgradem a Prisztiną oraz zniecierpliwionego Białego Domu. Na tym obszarze są nieustanne konflikty. Zwykle w takich sytuacjach odpowiedzialnością obciążano ludność serbską. Ostatnio zarówno Bruksela, jak i Amerykanie odpowiedzialnością obciążają realnie nie tyle Serbów, co Albańczyków.

Wybory, których nie było?

W Kosowie mieszka około 140. tys. Serbów (przy 1,8 mln Albańczyków), głównie na północy Kosowa. Jest to 10 gmin, w których zdecydowaną – niemal 100 procent – większość stanowią Serbowie. Na podstawie uznanego przez strony serbską i albańską porozumienia w Ochrydzie 18 marca br. stanowią one Wspólnotę Gmin Serbskich (srb. Zajednica srpskih opština, alb. Asociacioni i Komunave Serbe) – według jednego z postanowień porozumienia brukselskiego z 2013 r. pomiędzy Serbią a Kosowem. Strona kosowska jednak nie wprowadziła go w życie. Natomiast w czterech gminach przeprowadziła wybory samorządowe, w których Serbowie nie wzięli udziału, więc władze gmin wybrane zostały przy frekwencji wyborczej poniżej 2 proc. Serbski elektorat nie uznał tych wyborów i doszło do poważnych zamieszek. Albańska policja użyła siły, co serbskie społeczności rozwścieczyło, protestujący Serbowie poturbowali także przedstawicieli SFOR (Sił Stabilizacyjnych NATO). Po kilku dniach konflikt osłabł, Prisztina doczekała się z Zachodu ostrych pouczeń, że wybory nie są prawomocne, bo wciąż nie zaistniała Wspólnota Serbskich Gmin. A nieprawomocne wybory sprowokowały serbską społeczność. Prisztina doczekała się też przykrej niespodzianki ze strony premiera Albanii Ediego Ramy. Przygotował on projekt czegoś w rodzaju statutu Wspólnoty Serbskich Gmin, które konsultuje z „państwami zachodnimi, ale bez wiedzy Prisztiny”. Być może dążeniem Tirany jest przyłączenie Kosowa, co znaczyłoby w jakimś stopniu powstanie Wielkiej Albanii.

Serbia i Zachód

Władze Serbii w gruncie rzeczy wahają się przed praktycznym wyborem głównej osi strategii politycznej. Obecnie wydaje się, że zdecydowano się na podjęcie intensywnych starań o integrację z UE i głęboką konwergencję prawno-instytucjonalną Serbii ze strukturami europejskimi. Ze strony USA może być różnie. Jeśli wybory prezydenckie w 2024 r. wygra Donald Trump – Biały Dom z nową ekipą będzie zdecydowanie starał się poprawić relacje z Serbią. Zapowiedział to wprost kilka dni temu właśnie Trump („W Prisztinie rządzą islamiści i trzeba z tym skończyć”).

Strategia balansowania

Oficjalnie stosunki Serbii z Zachodem zostały zdefiniowane przez dwa wydarzenia – uzyskanie przez nią w 2012 r. statusu kandydata do UE i rozpoczęcie w 2014 r. rozmów akcesyjnych z Brukselą. We wrześniu 2013 r. weszła w życie umowa stowarzyszeniowa tworząca strefę wolnego handlu i zobowiązująca Belgrad do harmonizacji swojego ustawodawstwa z przepisami unijnymi. Pogłębiło to integrację serbskiej gospodarki z unijną przez otwarcie na napływ zachodniego kapitału. Integracja z UE dotyczy przede wszystkim obszarów gospodarczych i handlowych. Dość długo wydawało się, że było to w interesie samej UE, obecnie gospodarka serbska również uzyskała duże korzyści. Pojawiły się oznaki rozwoju gospodarczego – wzrost płac, napływ inwestycji zagranicznych i zyskowna realizacja dużych projektów infrastrukturalnych. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne z UE w Serbii osiągnęły w latach 2010–2020 wartość 17,5 mld euro. Dynamicznie wzrósł serbski eksport do państw UE – z 5 mld euro w 2012 r. do 14 mld euro w 2021 r. Tymczasem wartość eksportu do Rosji w 2021 r. wyniosła 840 mln euro, a do Chin – 820 mln euro. Co więcej, w wyniku przejęć w sektorze bankowym, do których doszło w ciągu ostatnich pięciu lat, właścicielami 75 proc. udziałów na lokalnym rynku stały się banki z Zachodu, co znacząco zwiększyło powiązanie kapitałowe Serbii z zachodnią częścią świata. Belgrad bardzo skutecznie korzysta z kredytów rozwojowych od takich instytucji jak Europejski Bank Inwestycyjny, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, Bank Światowy czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Kolejne rządy w Serbii od kilkunastu lat uprawiają taktykę balansowania. Podglebiem dla tej taktyki jest od trzech dekad zakorzeniony w społeczeństwie serbskim bardzo silny resentyment oparty na postrzeganiu relacji z Zachodem jako serii upokorzeń. Są to pierwsza pauperyzacja w wyniku rozpadu państwa jugosłowiańskiego, bombardowania przez siły NATO w 1999 r., kolejna pauperyzacja wskutek zachodnich sankcji, utrata Kosowa, konieczność współpracy z Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii w Hadze. Te nastroje wśród obywateli są podtrzymywane przez elity władzy i kontrolowane przez nie media.

Tekst pochodzi z 28 (1798) numeru „Tygodnika Solidarność”.



 

Polecane