Fenomen Solidarności. "Była wydarzeniem formacyjnym dla całego pokolenia ludzi"

Jak to się stało, że nagle miliony zwykłych ludzi, zmęczonych trudami zwykłego życia w komunistycznym kraju utożsamiły się z wielką abstrakcyjną ideą etyczną, wzniosłym ruchem politycznym bez wcześniejszego przygotowania, bez kursów filozoficznych? Solidarność nie przestaje zadziwiać do dziś.
/ fot. T. Gutry

„Solidarność” – słowo nam znane, słowo w nas wrośnięte. To Solidarność wywalczyła w Polsce demokrację i jest kluczowym pojęciem naszej najnowszej historii. Znamy ją z rodzinnych opowiadań, większość Polaków średniego i starszego pokolenia zna ją z osobistych doświadczeń lub doświadczeń osób z bliskiego kręgu. O Solidarności uczymy się w szkole, świadomość o niej towarzyszy nam w dyskusjach o III RP. Solidarność szybko nam się kojarzy jako coś swojego, oswojonego, nazwanego.

Solidarność z nas

Gdy nad fenomenem Solidarności pochylają się badacze, to im głębiej w nią wchodzą, tym bardziej im ten fenomen ucieka. Okazuje się, że Solidarność dla filozofów, socjologów, politologów, psychologów społecznych ma tak wiele wątków, tak wiele furtek, warstw, że ciężko zamknąć ten wielki ruch, związek zawodowy w jednej formule czy definicji.

Solidarności uczyli się związani z nią robotnicy i intelektualiści i od samego początku ten fenomen wszystkich przerastał. Te miliony, które ją budowały, miały świadomość, że są siłą sprawczą związku, ale też czuli, że ten ruch ich jednak przerasta, jest czymś większym niż dotychczasowe protesty społeczne czy inne ruchy.

A może był to owoc wezwań papieża Jana Pawła II, który podczas I Pielgrzymki do Ojczyzny mówił w Warszawie 2 czerwca 1979 r.: „Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi!”. No bo jak to się stało, że nagle miliony zwykłych ludzi, zmęczonych trudami zwykłego życia w komunistycznym kraju utożsamiły się z wielką abstrakcyjną ideą etyczną, wzniosłym ruchem politycznym bez wcześniejszego przygotowania, bez kursów filozoficznych?

Kto wlał w serca i umysły milionów Polaków zrozumienie dla tej trudnej idei i przekonanie, że warto za nią być szykanowanym przez władze, a nawet trafić do więzienia? W rzeczywistości, gdy wyzwaniem było zdobycie papieru toaletowego i mięsa, nagle rzesze zniewolonych przez reżim ludzi zaczynają wychodzić na ulice i bronić nawet nie siebie, ale pracowników z innych zakładów, których nawet nie znali.

Jakie tradycje polskiej kultury politycznej sprawiły, że Solidarność mogła się zadziać? – Polska kultura polityczna od samego początku swego istnienia, opisana po raz pierwszy w Kronice Mistrza Wincentego Kadłubka, naznaczona jest klasycznym myśleniem republikańskim. Dlatego kategoria dobra wspólnego oraz troska o najsłabszych zawsze zajmowały ważne miejsce w świadomości naszych elit. Takie przesłanie niesiemy przez wieki, czego przejawem było powstanie Solidarności. Ślady tego dostrzegamy także dzisiaj. To, co się działo na granicy z Ukrainą, pomoc Polaków uchodźcom, można by nazwać drugim cudem Solidarności. Jeszcze dwa lata temu, wiele wskazywało na to, że młode pokolenie nie przejęło od swych rodziców tego dziedzictwa, teraz widać, że „gen” Solidarności także wśród młodzieży wciąż jest żywy i mocny. To, że ruch Solidarności mógł wybuchnąć w roku 1980, spowodowały w głównej mierze dwa czynniki, wewnętrzny i zewnętrzny. Rok wcześniej, w czasie pierwszej pielgrzymki do Polski, Jan Paweł II przypomniał Polakom o ich godności, że nie są „robolami”, niewolnikami, ale wolnymi ludźmi, odpowiedzialnymi za siebie, swoich bliskich i swoją ojczyznę. Przywracając ludziom świadomość godności, wzmocnił nie tylko ich wewnętrzną wrażliwość moralną, ale również ich gotowość do odwagi i poświęcenia. Drugi element to wymuszenie strajkami na komunistycznej władzy podpisania Porozumień Gdańskich, a tym samym wywalczenie zgody na szeroką swobodę działania obywateli w życiu publicznym – mówi „Tygodnikowi Solidarność” prof. Zbigniew Stawrowski z UKSW, autor książki „Solidarność znaczy więź. W kręgu myśli Józefa Tischnera i Jana Pawła II” poświęconej właśnie fenomenowi Solidarności.

Polska specjalność

„W 1980 roku udało się falę strajków zakończyć porozumieniami sierpniowymi. Zgodę władz na NSZZ «Solidarność» i poszerzenie zakresu wolności wymusiło nie tylko to, co już miało miejsce, ale przede wszystkim świadomość, że za chwilę władza może znaleźć się w jeszcze trudniejszym położeniu. Było to sukcesem osiągniętym bez przelewu krwi nie dlatego przecież, że władze PRL nagle zmieniły swoją naturę. Po prostu bały się zastosować rozwiązania siłowe. Przecież wiedziały, z jakim społeczeństwem mają do czynienia. Świadomość zakorzenionych tradycji buntów i insurekcji stwarzała daleko idący nacisk psychologiczny na reprezentantów narzuconego reżimu. Obawa, że może być gorzej, zmuszała do ustępstw” – pisze w tekście „ Solidarność a polska tradycja insurekcyjna” w pracy zbiorowej „Polska Solidarności. Kontrowersje, oblicza, interpretacje” Maciej Korkuć.

Solidarność była fenomenem sytuacyjnym, zbiorowym przeżywaniem polskości na nowo i wspólnie, był to błogosławiony czas zarażania się emocjami tłumu, okres patosu i realizowania w praktyce społecznej nauki Kościoła. Tym, którzy twierdzą, że w roku 1980 odbywały się narodowe rekolekcje, trudno nie przyznać racji. To Prymas Tysiąclecia Stefan Kardynał Wyszyński, inicjując wielkie masowe akcje społeczno-religijne, jak Wielka Nowenna, mająca przygotować rodaków do Millenium Chrztu Polski w 1966 roku, czy Społeczna Krucjata Miłości, otwierał katolików polskich na wzięcie odpowiedzialności za przestrzeń publiczną, która objawiła się wybuchem Solidarności. „W miejsce chronicznej podejrzliwości idea wskazywała na otwartość, dobrą wolę. Nie była to liberalna formuła zaufania, kierowała uwagę ku odtworzeniu więzi opartych na przekształconej przez chrześcijaństwo Arystotelesowskiej przyjaźni. Solidarność nie prowadziła do kolektywizmu, lecz sankcjonowała wspólnotę. Wymagała od jej członków samoograniczeń i dyscypliny społecznej. A na polskim gruncie jeszcze klarowniej wyrażała zdecydowany sprzeciw wobec «znicestwienia narodu»” – pisze prof. Tomasz Żyro w artykule „Solidarność – piękne, zbiorowe marzenie” na portalu Teologii Politycznej.

Prof. Stawrowski, tłumacząc fenomen Solidarności, proponuje, by wyjść od ogólnoludzkiego pojęcia tego zjawiska. – Aby zrozumieć sens fenomenu Solidarności pisanej dużą literą, czyli wielkiego ruchu społecznego, dobrze jest zacząć od solidarności pisanej małą literą – zwykłej międzyludzkiej więzi dobrze znanej ludziom wszystkich epok i wszystkich kultur. To szczególna forma więzi, która pojawia się wtedy, gdy dostrzegamy wokół siebie innych znajdujących się w potrzebie i angażujemy się, by im pomóc. Uważa się zazwyczaj, że solidarność jest formą miłości. Jan Paweł II w 1999 roku w Sopocie mówił do nas: „nie ma solidarności bez miłości”. W Katechizmie Kościoła Katolickiego została ona nazwana miłością społeczną. Solidarność jest jednak czymś nieco innym – jest więzią wzajemności nadbudowaną na fundamencie miłości do bliźniego. Można to dostrzec, gdy spojrzymy uważniej na często przywołaną w kontekście solidarności ewangeliczną opowieść o miłosiernym Samarytaninie. Czy ten, kto pomaga pobitemu człowiekowi, okazuje mu solidarność czy raczej miłosierdzie? Gdyby znalazł się ktoś jeszcze, kto – tak jak Samarytanin – również ruszyłby na ratunek poranionemu bliźniemu, dopiero wtedy mogłaby pojawić się solidarność jako więź między tymi, którzy współpracują ze sobą i wspólnie udzielają pomocy. Solidarność pisaną z dużą literą, która narodziła się w 1980 roku, obudziła wrażliwość ludzi na dziejące się wokół zło – na ludzką krzywdę. Zapalnikiem strajku w Stoczni Gdańskiej okazało się wyrzucenie z pracy Anny Walentynowicz. Jawna krzywda wzbudziła powszechny sprzeciw, wybuchł strajk. Ta pierwsza faza sierpniowych wydarzeń oparta była na proteście i negacji, na powiedzeniu „nie” – „tak dalej być nie może”. Dopiero druga faza, po podpisaniu Porozumień Gdańskich, odsłoniła najgłębszy, pozytywny sens Solidarności. Nowa przestrzeń, która się wtedy otwarła, to przestrzeń wolności, w ramach której ludzie dobrej woli zaczęli wspólnie odbudowywać i porządkować ojczysty dom, przejmując odpowiedzialność za kolejne obszary życia społecznego – mówi.

Solidarność była wydarzeniem formacyjnym dla całego pokolenia ludzi, od elit po robotników. Wydarzenia sierpniowe zmieniły naszą mentalność, kulturę i politykę. Polska miała to szczęście u progu niepodległości w 1989 roku, że do rządzenia przygotowani byli ludzie wyrośli na etosie Solidarności, to była armia świadoma siebie, bitna i gotowa na ciężkie wyzwania przemiany Polski w kraj demokratyczny.

Tekst pochodzi z 8 (1778) numeru „Tygodnika Solidarność”.


 

POLECANE
Szefowa KRS: To będzie koniec TK z ostatniej chwili
Szefowa KRS: To będzie koniec TK

„Ci, którzy cieszyć się będą z siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego, będą płakać już następnego dnia, kiedy zrozumieją. To będzie koniec TK. Autorytetu też nie będzie. Krótkowzroczność nie jest zaletą” - napisała na platformie X Dagmara Pawełczyk-Woicka, przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa.

Przydacz do Tuska: Usuń twitta, a najlepiej konto gorące
Przydacz do Tuska: Usuń twitta, a najlepiej konto

„Usuń twitta, a najlepiej konto” - zwrócił się do Donalda Tuska Marcin Przydacz w odpowiedzi na komentarz premiera odnośnie do planów prezydenckich wizyt.

Media: Prezydent Nawrocki przyjedzie do Budapesztu, by poprzeć Orbana z ostatniej chwili
Media: Prezydent Nawrocki przyjedzie do Budapesztu, by poprzeć Orbana

W poniedziałek, w Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, prezydent Polski Karol Nawrocki przyjedzie z krótką wizytą do Budapesztu, by udzielić poparcia premierowi Węgier Viktorowi Orbanowi przed wyborami parlamentarnymi 12 kwietnia - podał w sobotę Szabolcs Panyi, dziennikarz śledczy portalu Vsquare.

Czy mikrotubule są rozwiązaniem zagadki ludzkiej świadomości? tylko u nas
Czy mikrotubule są rozwiązaniem zagadki ludzkiej świadomości?

Czy świadomość człowieka powstaje dzięki efektom kwantowym w mózgu? To pytanie od lat dzieli naukowców – a najnowsze badania przynoszą zaskakujące wskazówki. Na dziś nie ma dowodów, że mikrotubule wyjaśniają świadomość – ale część badań sugeruje, że mogą odgrywać w niej rolę.

Konferencja CPAC: Trump z „całkowitym poparciem” dla Orbana z ostatniej chwili
Konferencja CPAC: Trump z „całkowitym poparciem” dla Orbana

Prezydent USA Donald Trump udzielił premierowi Węgier Viktorowi Orbanowi swojego „całkowitego” poparcia w kwietniowych wyborach w nagraniu wideo wyświetlonym w sobotę na konferencji CPAC w Budapeszcie. W swoim przemówieniu premier Orban obiecał zwycięstwo i „zburzenie postępowych bram Brukseli”.

Rada Pokoju przedstawiła Hamasowi pisemną propozycję rozbrojenia z ostatniej chwili
Rada Pokoju przedstawiła Hamasowi pisemną propozycję rozbrojenia

Rada Pokoju przedstawiła Hamasowi pisemną propozycję rozbrojenia tej organizacji terrorystycznej - przekazał amerykański publiczny nadawca NPR. Zainaugurowana przez prezydenta USA Donalda Trumpa Rada ma współpracować z ONZ przy rozwiązywaniu konfliktów, a początkowo koncentrować się na Strefie Gazy.

Prognoza pogody na 22 i 23 marca. Komunikat IMGW z ostatniej chwili
Prognoza pogody na 22 i 23 marca. Komunikat IMGW

Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, Europa centralna i wschodnia będzie pod wpływem wyżu wschodnio-europejskiego. Południe i północ kontynentu będą w zasięgu oddziaływania układów niskiego ciśnienia znad Pirenejów oraz znad Morza Norweskiego. Polska będzie pod wpływem słabnącego wyżu znad zachodniej Rosji, w powietrzu polarnym napływającym ze wschodu.

Nawrocki pod ostrzałem Giertycha. W tle USA i CPAC gorące
Nawrocki pod ostrzałem Giertycha. W tle USA i CPAC

Romanowi Giertychowi nie spodobało się zaproszenie, jakie do Karola Nawrockiego wystosowali amerykańscy konserwatyści. Doczekał się riposty szefa Kancelarii Prezydenta.

Zbigniew Bogucki: Plan B pana Żurka to plan bezprawia wideo
Zbigniew Bogucki: Plan B pana Żurka to plan bezprawia

„Plan B pana Żurka to plan bezprawia. Mam wrażenie, że pan Żurek staje się specjalistą od planów B.” - napisał na plaftormie X szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki odnosząc się do planów ministra sprawiedliwości zaprzysiężenia sędziów do Trybunału Konstytucyjnego z pominięciem obowiązku złożenia przysięgi przed prezydentem.

Tragiczny pożar w Warszawie. Cztery osoby nie żyją z ostatniej chwili
Tragiczny pożar w Warszawie. Cztery osoby nie żyją

Najpierw zapalił się bus, potem ogień objął remontowaną strzelnicę. Bilans pożaru na warszawskim Ursynowie jest tragiczny: nie żyją cztery osoby.

REKLAMA

Fenomen Solidarności. "Była wydarzeniem formacyjnym dla całego pokolenia ludzi"

Jak to się stało, że nagle miliony zwykłych ludzi, zmęczonych trudami zwykłego życia w komunistycznym kraju utożsamiły się z wielką abstrakcyjną ideą etyczną, wzniosłym ruchem politycznym bez wcześniejszego przygotowania, bez kursów filozoficznych? Solidarność nie przestaje zadziwiać do dziś.
/ fot. T. Gutry

„Solidarność” – słowo nam znane, słowo w nas wrośnięte. To Solidarność wywalczyła w Polsce demokrację i jest kluczowym pojęciem naszej najnowszej historii. Znamy ją z rodzinnych opowiadań, większość Polaków średniego i starszego pokolenia zna ją z osobistych doświadczeń lub doświadczeń osób z bliskiego kręgu. O Solidarności uczymy się w szkole, świadomość o niej towarzyszy nam w dyskusjach o III RP. Solidarność szybko nam się kojarzy jako coś swojego, oswojonego, nazwanego.

Solidarność z nas

Gdy nad fenomenem Solidarności pochylają się badacze, to im głębiej w nią wchodzą, tym bardziej im ten fenomen ucieka. Okazuje się, że Solidarność dla filozofów, socjologów, politologów, psychologów społecznych ma tak wiele wątków, tak wiele furtek, warstw, że ciężko zamknąć ten wielki ruch, związek zawodowy w jednej formule czy definicji.

Solidarności uczyli się związani z nią robotnicy i intelektualiści i od samego początku ten fenomen wszystkich przerastał. Te miliony, które ją budowały, miały świadomość, że są siłą sprawczą związku, ale też czuli, że ten ruch ich jednak przerasta, jest czymś większym niż dotychczasowe protesty społeczne czy inne ruchy.

A może był to owoc wezwań papieża Jana Pawła II, który podczas I Pielgrzymki do Ojczyzny mówił w Warszawie 2 czerwca 1979 r.: „Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi!”. No bo jak to się stało, że nagle miliony zwykłych ludzi, zmęczonych trudami zwykłego życia w komunistycznym kraju utożsamiły się z wielką abstrakcyjną ideą etyczną, wzniosłym ruchem politycznym bez wcześniejszego przygotowania, bez kursów filozoficznych?

Kto wlał w serca i umysły milionów Polaków zrozumienie dla tej trudnej idei i przekonanie, że warto za nią być szykanowanym przez władze, a nawet trafić do więzienia? W rzeczywistości, gdy wyzwaniem było zdobycie papieru toaletowego i mięsa, nagle rzesze zniewolonych przez reżim ludzi zaczynają wychodzić na ulice i bronić nawet nie siebie, ale pracowników z innych zakładów, których nawet nie znali.

Jakie tradycje polskiej kultury politycznej sprawiły, że Solidarność mogła się zadziać? – Polska kultura polityczna od samego początku swego istnienia, opisana po raz pierwszy w Kronice Mistrza Wincentego Kadłubka, naznaczona jest klasycznym myśleniem republikańskim. Dlatego kategoria dobra wspólnego oraz troska o najsłabszych zawsze zajmowały ważne miejsce w świadomości naszych elit. Takie przesłanie niesiemy przez wieki, czego przejawem było powstanie Solidarności. Ślady tego dostrzegamy także dzisiaj. To, co się działo na granicy z Ukrainą, pomoc Polaków uchodźcom, można by nazwać drugim cudem Solidarności. Jeszcze dwa lata temu, wiele wskazywało na to, że młode pokolenie nie przejęło od swych rodziców tego dziedzictwa, teraz widać, że „gen” Solidarności także wśród młodzieży wciąż jest żywy i mocny. To, że ruch Solidarności mógł wybuchnąć w roku 1980, spowodowały w głównej mierze dwa czynniki, wewnętrzny i zewnętrzny. Rok wcześniej, w czasie pierwszej pielgrzymki do Polski, Jan Paweł II przypomniał Polakom o ich godności, że nie są „robolami”, niewolnikami, ale wolnymi ludźmi, odpowiedzialnymi za siebie, swoich bliskich i swoją ojczyznę. Przywracając ludziom świadomość godności, wzmocnił nie tylko ich wewnętrzną wrażliwość moralną, ale również ich gotowość do odwagi i poświęcenia. Drugi element to wymuszenie strajkami na komunistycznej władzy podpisania Porozumień Gdańskich, a tym samym wywalczenie zgody na szeroką swobodę działania obywateli w życiu publicznym – mówi „Tygodnikowi Solidarność” prof. Zbigniew Stawrowski z UKSW, autor książki „Solidarność znaczy więź. W kręgu myśli Józefa Tischnera i Jana Pawła II” poświęconej właśnie fenomenowi Solidarności.

Polska specjalność

„W 1980 roku udało się falę strajków zakończyć porozumieniami sierpniowymi. Zgodę władz na NSZZ «Solidarność» i poszerzenie zakresu wolności wymusiło nie tylko to, co już miało miejsce, ale przede wszystkim świadomość, że za chwilę władza może znaleźć się w jeszcze trudniejszym położeniu. Było to sukcesem osiągniętym bez przelewu krwi nie dlatego przecież, że władze PRL nagle zmieniły swoją naturę. Po prostu bały się zastosować rozwiązania siłowe. Przecież wiedziały, z jakim społeczeństwem mają do czynienia. Świadomość zakorzenionych tradycji buntów i insurekcji stwarzała daleko idący nacisk psychologiczny na reprezentantów narzuconego reżimu. Obawa, że może być gorzej, zmuszała do ustępstw” – pisze w tekście „ Solidarność a polska tradycja insurekcyjna” w pracy zbiorowej „Polska Solidarności. Kontrowersje, oblicza, interpretacje” Maciej Korkuć.

Solidarność była fenomenem sytuacyjnym, zbiorowym przeżywaniem polskości na nowo i wspólnie, był to błogosławiony czas zarażania się emocjami tłumu, okres patosu i realizowania w praktyce społecznej nauki Kościoła. Tym, którzy twierdzą, że w roku 1980 odbywały się narodowe rekolekcje, trudno nie przyznać racji. To Prymas Tysiąclecia Stefan Kardynał Wyszyński, inicjując wielkie masowe akcje społeczno-religijne, jak Wielka Nowenna, mająca przygotować rodaków do Millenium Chrztu Polski w 1966 roku, czy Społeczna Krucjata Miłości, otwierał katolików polskich na wzięcie odpowiedzialności za przestrzeń publiczną, która objawiła się wybuchem Solidarności. „W miejsce chronicznej podejrzliwości idea wskazywała na otwartość, dobrą wolę. Nie była to liberalna formuła zaufania, kierowała uwagę ku odtworzeniu więzi opartych na przekształconej przez chrześcijaństwo Arystotelesowskiej przyjaźni. Solidarność nie prowadziła do kolektywizmu, lecz sankcjonowała wspólnotę. Wymagała od jej członków samoograniczeń i dyscypliny społecznej. A na polskim gruncie jeszcze klarowniej wyrażała zdecydowany sprzeciw wobec «znicestwienia narodu»” – pisze prof. Tomasz Żyro w artykule „Solidarność – piękne, zbiorowe marzenie” na portalu Teologii Politycznej.

Prof. Stawrowski, tłumacząc fenomen Solidarności, proponuje, by wyjść od ogólnoludzkiego pojęcia tego zjawiska. – Aby zrozumieć sens fenomenu Solidarności pisanej dużą literą, czyli wielkiego ruchu społecznego, dobrze jest zacząć od solidarności pisanej małą literą – zwykłej międzyludzkiej więzi dobrze znanej ludziom wszystkich epok i wszystkich kultur. To szczególna forma więzi, która pojawia się wtedy, gdy dostrzegamy wokół siebie innych znajdujących się w potrzebie i angażujemy się, by im pomóc. Uważa się zazwyczaj, że solidarność jest formą miłości. Jan Paweł II w 1999 roku w Sopocie mówił do nas: „nie ma solidarności bez miłości”. W Katechizmie Kościoła Katolickiego została ona nazwana miłością społeczną. Solidarność jest jednak czymś nieco innym – jest więzią wzajemności nadbudowaną na fundamencie miłości do bliźniego. Można to dostrzec, gdy spojrzymy uważniej na często przywołaną w kontekście solidarności ewangeliczną opowieść o miłosiernym Samarytaninie. Czy ten, kto pomaga pobitemu człowiekowi, okazuje mu solidarność czy raczej miłosierdzie? Gdyby znalazł się ktoś jeszcze, kto – tak jak Samarytanin – również ruszyłby na ratunek poranionemu bliźniemu, dopiero wtedy mogłaby pojawić się solidarność jako więź między tymi, którzy współpracują ze sobą i wspólnie udzielają pomocy. Solidarność pisaną z dużą literą, która narodziła się w 1980 roku, obudziła wrażliwość ludzi na dziejące się wokół zło – na ludzką krzywdę. Zapalnikiem strajku w Stoczni Gdańskiej okazało się wyrzucenie z pracy Anny Walentynowicz. Jawna krzywda wzbudziła powszechny sprzeciw, wybuchł strajk. Ta pierwsza faza sierpniowych wydarzeń oparta była na proteście i negacji, na powiedzeniu „nie” – „tak dalej być nie może”. Dopiero druga faza, po podpisaniu Porozumień Gdańskich, odsłoniła najgłębszy, pozytywny sens Solidarności. Nowa przestrzeń, która się wtedy otwarła, to przestrzeń wolności, w ramach której ludzie dobrej woli zaczęli wspólnie odbudowywać i porządkować ojczysty dom, przejmując odpowiedzialność za kolejne obszary życia społecznego – mówi.

Solidarność była wydarzeniem formacyjnym dla całego pokolenia ludzi, od elit po robotników. Wydarzenia sierpniowe zmieniły naszą mentalność, kulturę i politykę. Polska miała to szczęście u progu niepodległości w 1989 roku, że do rządzenia przygotowani byli ludzie wyrośli na etosie Solidarności, to była armia świadoma siebie, bitna i gotowa na ciężkie wyzwania przemiany Polski w kraj demokratyczny.

Tekst pochodzi z 8 (1778) numeru „Tygodnika Solidarność”.



 

Polecane