Unijna polityka klimatyczna wyklucza produkcję uzbrojenia
Co musisz wiedzieć:
- Do produkcji stali potrzebny jest węgiel koksowy.
- Stal jest niezbędna dla przemysłu zbrojeniowego.
- Stawianie na dekarbonizację jest zarazem wykluczaniem w dalszej perspektywie istnienia i rozwoju przemysłu zbrojeniowego.
Ograniczenie emisji CO2
Komisja Europejska (KE) dąży do tego, aby gospodarki Unii Europejskiej całkowicie zrezygnowały z węgla, co jest częścią szerszej strategii dekarbonizacji i osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku. Działania te wynikają z polityki klimatycznej UE, w tym Porozumienia paryskiego, zakładającej drastyczną redukcję emisji CO2. Oznacza to, że do tego czasu państwa europejskie zostaną najprawdopodobniej zmuszone do tego, aby stać się bezbronne, chyba że zdecydują się na prowadzenie suwerennej polityki w tym zakresie i zrezygnują z unijnych regulacji.
- Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy
- Warszawa: Ogromny pożar na Białołęce. Kłęby dymu nad miastem
- "Kompromitacja Żurkowców". Sąd zwrócił prokuraturze akt oskarżenia w sprawie Dworczyka
- IMGW wydał nowy komunikat. Oto co nas czeka
- Nie żyje Tadeusz Surdy. Małopolskie władze wydały komunikat
- USA otworzyły archiwa z pełnymi kartotekami członków NSDAP
- Ogromny meteoryt eksplodował nad Ohio. Nagrania obiegły sieć
- Przewodniczący "S" w Solinie dla Tysol.pl: Protest głodowy trwa, morale jest wysokie
Zbrojenia i obrona
Zarówno prowadzenie zbrojeń, jak i obrony przed potencjalnym agresorem to emisja CO2. W składzie prochu znajduje się węgiel, a CO2 jest emitowany do atmosfery na przykład przy spalaniu węglowodorów. Te ostatnie w sytuacji potencjalnego konfliktu zbrojnego są niezbędne ze względu na towarzyszący konfliktom brak dostępu do energii elektrycznej. Z kolei do produkcji stali, niezbędnej dla zbrojeń, wykorzystuje się węgiel koksowy. Widać zatem wyraźnie, że zobowiązanie do rezygnacji z węgla i paliw kopalnych stoi w sprzeczności z programem przygotowania danego państwa – czy to będzie Polska, czy jakiekolwiek inne – do obrony przed agresorem. Polityka Ursuli von der Leyen w tym zakresie zatem zastanawia, w szczególności w kontekście wciskanej Polakom na siłę pożyczki SAFE.
Niemcy kupują w USA
Co ciekawe, Niemcy nie przejawiają patriotycznych skłonności korzystania z własnych zakładów zbrojeniowych, ale sięgają po lepszy, amerykański sprzęt. Niemiecki pozostawiają dla Polski i innych krajów członkowskich UE. Przy czym należy zauważyć, że wskutek unijnej polityki klimatycznej ów niemiecki przemysł ledwie trzyma się na powierzchni, zatapiany kolejnymi kryzysami związanymi z drożyzną na spekulacyjnym rynku pozwoleniami na emisję CO2. Jeżeli KE utrzyma swoją politykę – i on nie przetrwa, a z zakupionego amerykańskiego nie będzie wolno strzelać, bo klimat [sic!]. To wszystko wygląda na chaotycznie prowadzoną politykę, bez głębszych refleksji i zrozumienia sytuacji, ale czy rzeczywiście?
„Koniec historii”
Już raz w ubiegłym stuleciu przerabialiśmy „koniec historii” - ogłoszony przez Francisa Fukuyamę dogmat, zgodnie z którym państwa nie potrzebują się zbroić i utrzymywać wojska, ponieważ żyjemy w epoce, w której nie ma zagrożeń. Agresja Rosji na Ukrainę, najpierw w 2014, a następnie – pełnoskalowa – w 2022 roku obaliła ten sposób myślenia. Nie oznacza to jednak, że z niego zrezygnowano. Wręcz przeciwnie. Niemcy i Francja nadal patrzą na Rosję bardziej jako na partnera niż agresora, stąd wysiłki, aby doprowadzić do pokoju i wznowić prowadzenie biznesów.
Dla ideologii wyznawanej przez Komisję Europejską – wbrew oficjalnej retoryce – Rosja nie stanowi zagrożenia. Projekt przestrzeni gospodarczej od Władywostoku do Lizbony jest nadal aktualny, a w tym projekcie Rosja ujęta jest nie jako agresor, ale jako gwarant bezpieczeństwa [sic!]. To dlatego Ursuli von der Leyen tak bardzo zależy na tym, aby kraje członkowskie, w tym przede wszystkim Polska, związały się z UE pożyczką SAFE, ale niekoniecznie się zbroiły. To dlatego też władze na Kremlu zupełnie ignorują unijną retorykę wojny i konieczności przygotowania się do zbrojnego starcia. To dlatego w końcu KE pozwala sobie na tak restrykcyjną politykę klimatyczną. Nie wiem, czy na europejskich salonach jest ktokolwiek, kto realnie wierzy w to, iż Rosja może zaatakować Europę, wielu zaś jest takich, którzy aż piszczą do powrotu business as usual.
Klimatyczne szaleństwo
Komisja Europejska z uporem maniaka prze do wymuszenia na krajach członkowskich rezygnacji z węgla, a co za tym idzie – obniżania własnej odporności i obronności. W nowej UE, zbrojnym ramieniem której miałaby być Rosja, europejski mainstream nie widzi potrzeby dla utrzymywania wewnętrznego wojska większego niż 100 tys. żołnierzy na całą Europę. To, co na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło absurdem, w rzeczywistości wygląda na bardzo mocno przemyślany plan, którego państwa członkowskie i ich społeczeństwa niekoniecznie są świadome.




