Ryszard Czarnecki: Silny siłą swoich wyborców

Od 9 lat, a dokładnie od grudnia 2009 europarlament zyskał więcej kompetencji i teraz żadna unijna regulacja nie może wejść w życie bez akceptacji PE. Tym bardziej warto mieć wpływ na ten jeden z trzech głównych organów Unii, obok Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej. Jeszcze nie wszyscy wiedzą, ale aż trzy czwarte polskiego prawa w praktyce tworzone jest właśnie w Brukseli i Strasburgu. To kolejny argument, żeby 26 maja pójść na wybory europejskie, skoro zależy od niego lwia część polskiego ustawodawstwa
/ źródło: Screen You Tube
Zapraszam do lektury wywiadu, którego udzieliłem dla gazety „Wiadomości pw.” Ukazującej się w Wołominie. Przeprowadził go redaktor Mirosław Oleksiak
 
Ci, którzy Pana dobrze znają  mówią, że dla Ryszarda Czarneckiego doba nigdy się nie kończy. Jest Pan dość aktywnym politykiem, na wszystko znajdującym czas. Niektórzy samorządowcy, burmistrzowie czy starostowie z trudem znajdują czas na spotkanie z mieszkańcami czy przedstawicielami mediów. A jeśli już go znajdą, to wyznaczają termin tak odległy jak do wysoce specjalistycznej poradni lekarskiej. Nieraz tygodniami lub nawet miesiącami trzeba oczekiwać na spotkanie.  Pan o wiele chętniej wchodzi w kontakt z ludźmi, praktycznie bez żadnych barier. Czy wynika to z dobrej organizacji pracy czy też z innego nastawienia do ludzi?
 
Po pierwsze: lubię ludzi. Niektórzy politycy boją się kontaktu z wyborcami i to z różnych powodów: a to bo usłyszą słowa prawdy, a to bo trzeba będzie komuś pomóc, a na to zły polityk nie zawsze ma czas. A mnie spotkania z ludźmi dają dodatkową siłę i motywację. Mam poczucie, że jestem silny siłą swoich wyborców. Po drugie: ma Pan rację, jestem człowiekiem bardzo dobrze zorganizowanym i potrafię w związku z tym wygospodarować więcej czasu na różne inicjatywy i spotkania. Moja ś. p. Mama nauczyła mnie angielskiej zasady „saturation of time” czyli maksymalnego „wysycenia”, wykorzystania czasu, który jest nam dany.

Aktywnie Pan odwiedza także powiat wołomiński. Dwa tygodnie temu oficjalnie rozpoczął Pan kampanię na Placu 3-go Maja w Wołominie, odwiedził Pan wiele sąsiednich miejscowości, zapewne też wiele przed Panem…

W ostatnim czasie byłem parokrotnie w Wołominie. Ostatnio na spotkaniu z kilkudziesięcioma samorządowcami PiS z powiatu wołomińskiego. Byłem też dwukrotnie w Kobyłce - w tym w ostatni weekend, aby wręczać medale siatkarzom miejscowej drużyny „Wicher”, za zdobycie wicemistrzostwa Mazowsza - ale byłem też w ostatnich dniach w Markach, Ręczajach Polskich, Tłuszczu, Jadowie, Strachówce, Dąbrówce i Radzyminie. Zamierzam też być w najbliższym czasie  w kolejnych miejscowościach powiatu wołomińskiego - ale, uwaga, będę obecny nie tylko przed wyborami, ale też po wyborach. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że tak będzie.
 
Podczas wspomnianej inauguracji zachęcał Pan do jak największej frekwencji. Dla większości Polaków Parlament Europejski jest instytucją słabo znaną, mimo że PE w systemie instytucji Unii Europejskiej historycznie zyskiwał coraz to większe znaczenie i dziś jest bardzo poważnym organem w procesie legislacyjnym, praktycznie w większości obszarów. Natomiast Pan jest doświadczonym europarlamentarzystą, był Pan również przez lata wiceprzewodniczącym PE. Korzystając zatem z bogatego doświadczenia proszę o krótką odpowiedź, dlaczego wybory do europarlamentu są tak ważne?

Od 9 lat, a dokładnie od grudnia 2009 europarlament zyskał więcej kompetencji i teraz żadna unijna regulacja nie może wejść w życie bez akceptacji PE. Tym bardziej  warto mieć wpływ na ten jeden z trzech głównych organów Unii, obok Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej. Jeszcze nie wszyscy wiedzą, ale aż trzy czwarte polskiego prawa w praktyce tworzone jest właśnie w Brukseli i Strasburgu. To kolejny argument, żeby 26 maja pójść na wybory europejskie, skoro zależy od niego lwia część polskiego ustawodawstwa. Pamiętajmy, że wybory europejskie przypadają na Dzień Matki, a każdy z nas ma poza swoją mamą - Ojczyznę, która także jest Matką. Mamy wobec Niej swoje obowiązki - także ten polegający na zapewnieniu godnej reprezentacji Polski w Parlamencie Europejskim. A to zależy od wyborów 26 maja.
 
Obecność w Unii Europejskim ma także istotny wymiar finansowy. Praktycznie gdzie się nie obejrzymy to bez trudu zauważymy inwestycję, zrealizowaną z udziałem środków unijnych (czy to drogi, kolej, budynki użyteczności publicznej). Czy w przyszłości również  będziemy mogli liczyć na  tak znaczące wsparcie?

No, właśnie - jest jeszcze kolejny, być może kluczowy argument, że warto wziąć udział w ostatnią niedzielę maja w wyborach europejskich.  To w nowym europarlamencie decydować się będzie kształt budżetu PE na lata 2021-2027. Będzie to ostatni pełny 7-letni budżet Unii , gdzie Polska będzie otrzymywać z Brukseli więcej pieniędzy niż wynosić będzie nasza składka członkowska do UE. W kolejnej „siedmiolatce” czyli w latach 2028-2034 Polska przy wzroście zamożności i PKB na głowę mieszkańca, stanie się płatnikiem netto -czyli będziemy więcej wpłacać do kasy Unii niż z stamtąd brać. Znajdziemy się więc w sytuacji ,w której są obecnie kraje znacznie bardziej zamożne niż nasz, jak Niemcy, Austria, Holandia, Szwecja, Francja czy inne. Tym bardziej więc ważne jest aby polscy - nie tylko z nazwy - europosłowie wywalczyli maksymalnie korzystny kształt budżetu Unii na kolejne 7 lat ,bo to będzie ostatni budżet Polski na plusie. To następna zachęta , żeby 26 maja wybrać ludzi i doświadczonych i patriotów, którzy skutecznie zmienią projekt budżetu przedstawiony przez Komisję Europejską. Projekt, który dla Polski i krajów naszego regionu jest fatalny, bo zakłada przesunięcie środków finansowych z naszej części Europy do Europy Południowej, a nawet do najbogatszej części UE czyli do Europy Północnej i Zachodniej. Zupełnie nie rozumiem dlaczego ten projekt budżetu poparła komisarz z Polski, wicepremier w rządzie PO-PSL Elżbieta Bieńkowska. Dlaczego podpisała się pod budżetem, który dla naszej ojczyzny jest tak zły? Przecież powinna walczyć o polskie interesy, a nie im szkodzić. Politycy PO tyle mówią o swoich wpływach w UE, po czym okazuje się, że te wpływy wykorzystują wbrew polskim interesom.
 
Jest Pan miłośnikiem historii. Na pewno też samo istnienie i funkcjonowanie Unii analizuje Pan w kategoriach procesu historycznego. Jakie realne scenariusze rozwoju UE Pan rozpatruje i jaką rolę w nich odgrywałaby Polska? Który z nich byłby dla nas optymalny?

Jestem historykiem nie tylko z wyksztalcenia, ale także „praktykującym”. To znaczy interesuje się i pisze o dziejach nie tylko Polski, ale naszego regionu i całej Europy oraz USA. Uważam, ze historia jest „nauczycielką życia” i znajomość dziejów pozwala na podejmowanie mądrzejszych decyzji politycznych. Po raz pierwszy o integracji europejskiej pisano już w I połowie XIX wieku. Jestem jednak sceptyczny w doszukiwaniu się tu jakichś ciągłości, bo Europejska Wspólnota Węgla i Stali nic nie miała wspólnego z tymi manifestami sprzed kilkudziesięciu lat, tylko powstała jako odpowiedź na II wojnę światową i totalitaryzmy, z których pierwszy pochłonął kilkadziesiąt milionów ludzkich istnień, w tym 6 milionów obywateli Polski, a drugi cały czas zagrażał Europie Zachodniej, a już wcześniej opanował Europę Środkowo-Wschodnią  - chodzi oczywiście o komunizm. W kontekście współczesności mocno podkreślam, że Unia Europejska Unią, integracja integracją, globalizm globalizmem, a w XXI wieku, tak samo jak w XX i XIX  każde państwo i każdy Naród - w  Europie, ale też na całym świecie – walczy o swoje interesy. Polska też nie może być „od macochy” i też musi o nie zabiegać. Tak zresztą dzieje się za rządu Prawa i Sprawiedliwości.

Jest Pan znanym działaczem sportowym, członkiem prezydium Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz wiceprezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej. W przeszłości był Pan też wiceprzewodniczącym Wydziału Zagranicznego PZPN, a także kierował Pan klubem żużlowym i współkierował klubem piłkarskim. Czy poza sportem przez duże „S” interesuje się Pan też sportem w wymiarze lokalnym, na przykład w naszym powiecie wołomińskim?

Tak, oczywiście. Rozmawiamy akurat tuż po tym, jak jako wiceprezes PZPS wręczałem srebrne medale siatkarzom „Wichru” Kobyłka za wicemistrzostwo Mazowsza. A potem oglądałem ich mecz. Pamiętajmy, że sport przez duże „S” – jak to Pan określił – rodzi się właśnie z takich mniejszych, lokalnych klubów, które zasługują na mocne wsparcie, nie tylko samorządów, ale i spółek Skarbu Państwa.                                          
Dziękuje Panu Przewodniczącemu za rozmowę.
 
 
 

 

POLECANE
Nowy rząd Syrii uwolnił z więzień tysiące bojowników ISIS. Europa zagrożona gorące
Nowy rząd Syrii uwolnił z więzień tysiące bojowników ISIS. Europa zagrożona

Armia nowego rządu Syrii uwolniła tysiące byłych członków samozwańczego Państwa Islamskiego (ISIS), którzy byli przetrzymywani w więzieniach na północnym wschodzie kraju. Wielu uwolnionych walczyło wcześniej u boku milicji islamistycznych, które obecnie są częścią struktury władzy w Damaszku.

Wykolejenie pociągu w woj. małopolskim. Wstrzymano ruch pociągów pilne
Wykolejenie pociągu w woj. małopolskim. Wstrzymano ruch pociągów

Do wykolejenia dwóch wagonów pociągu Polregio doszło w wtorek po godz. 21:00 na trasie Miechów - Słomniki w woj. małopolskim. W pociągu było ok. 20 osób, nikomu nic się nie stało. Ruch pociągów jest wstrzymany; na miejscu pracują służby pod nadzorem prokuratora.

Emmanuel Macron: Potrzebujemy więcej chińskich inwestycji z ostatniej chwili
Emmanuel Macron: Potrzebujemy więcej chińskich inwestycji

– Chiny są mile widziane, ale potrzebujemy więcej chińskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Europie – mówił we wtorek w Davos prezydent Francji Emmanuel Macron.

Sułtan Erdogan i tureckie mocarstwo z ostatniej chwili
Sułtan Erdogan i tureckie mocarstwo

Ostatnie wydarzenia w Syrii, gdzie Kurdowie ponoszą z rąk armii rządowej porażkę za porażką to kolejny powód do triumfu Turcji. Od początku wojny domowej u południowego sąsiada głównym celem Ankary było zniszczenie autonomii kurdyjskiej, którą Turcy uważają za przedłużenie zwalczanej jako terrorystyczna organizacji PKK na własnym podwórku. Jeśli obecny konflikt zakończy się ostateczną klęską syryjskich Kurdów, Recep Tayyip Erdogan będzie mógł odtrąbić kolejny sukces w tej części świata. Co więcej, Turcja wiedzie się nie tylko w bezpośrednim sąsiedztwie, ale też z powodzeniem realizuje ona swe mocarstwowe plany w bardziej odległych regionach, choćby w Afryce.

Trump: Rada Pokoju może zastąpić ONZ z ostatniej chwili
Trump: Rada Pokoju może zastąpić ONZ

Prezydent USA Donald Trump powiedział we wtorek, że tworzona przez niego Rada Pokoju może zastąpić Organizację Narodów Zjednoczonych. Stwierdził jednak, że chce, by ONZ kontynuowała działalność i zrealizowała swój potencjał.

Poważna awaria. PKP wydało pilny komunikat z ostatniej chwili
Poważna awaria. PKP wydało pilny komunikat

Z powodu awarii sieci trakcyjnej na stacji w Zbąszynku w powiecie świebodzińskim, do której doszło we wtorkowe popołudnie, wstrzymano ruch na linii kolejowej nr 3 łączącej Poznań z Berlinem.

Prezydent spotkał się z prezesem Banku Światowego z ostatniej chwili
Prezydent spotkał się z prezesem Banku Światowego

Prezydent Karol Nawrocki spotkał się we wtorek na marginesie 56. Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w Davos z prezesem Banku Światowego Ajayem Bangą.

Adam Borowski z wyrokiem bezwzględnego więzienia z ostatniej chwili
Adam Borowski z wyrokiem bezwzględnego więzienia

Adam Borowski, legendarny działacz Solidarności, usłyszał wyrok pół roku bezwzględnego więzienia – informuje Telewizja Republika. Borowski ma 70 lat, jest po udarze i choruje na nowotwór.

„Szatańska rewolucja” - wiwisekcja destrukcji cywilizacji łacińskiej tylko u nas
„Szatańska rewolucja” - wiwisekcja destrukcji cywilizacji łacińskiej

Ideologie gender i woke nie wzięły się znikąd, podobnie zresztą jak i ataki na rodzinę i dzieci – wszystko to są narzędzia rewolucji, która niczym potężny walec miażdży świat, który znamy, wartości, którymi się kierujemy i wyznawaną przez nas wiarę. Książka „Szatańska rewolucja” to klucz do zrozumienia procesów zachodzących we współczesnym świecie, które wcale nie są przypadkowe.

Kate Middleton wrzuciła zdjęcie. Lawina komentarzy z ostatniej chwili
Kate Middleton wrzuciła zdjęcie. Lawina komentarzy

Książę William i księżna Kate rozpoczęli wizytę w Szkocji. Opublikowali zdjęcie, które podbiło serca fanów.

REKLAMA

Ryszard Czarnecki: Silny siłą swoich wyborców

Od 9 lat, a dokładnie od grudnia 2009 europarlament zyskał więcej kompetencji i teraz żadna unijna regulacja nie może wejść w życie bez akceptacji PE. Tym bardziej warto mieć wpływ na ten jeden z trzech głównych organów Unii, obok Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej. Jeszcze nie wszyscy wiedzą, ale aż trzy czwarte polskiego prawa w praktyce tworzone jest właśnie w Brukseli i Strasburgu. To kolejny argument, żeby 26 maja pójść na wybory europejskie, skoro zależy od niego lwia część polskiego ustawodawstwa
/ źródło: Screen You Tube
Zapraszam do lektury wywiadu, którego udzieliłem dla gazety „Wiadomości pw.” Ukazującej się w Wołominie. Przeprowadził go redaktor Mirosław Oleksiak
 
Ci, którzy Pana dobrze znają  mówią, że dla Ryszarda Czarneckiego doba nigdy się nie kończy. Jest Pan dość aktywnym politykiem, na wszystko znajdującym czas. Niektórzy samorządowcy, burmistrzowie czy starostowie z trudem znajdują czas na spotkanie z mieszkańcami czy przedstawicielami mediów. A jeśli już go znajdą, to wyznaczają termin tak odległy jak do wysoce specjalistycznej poradni lekarskiej. Nieraz tygodniami lub nawet miesiącami trzeba oczekiwać na spotkanie.  Pan o wiele chętniej wchodzi w kontakt z ludźmi, praktycznie bez żadnych barier. Czy wynika to z dobrej organizacji pracy czy też z innego nastawienia do ludzi?
 
Po pierwsze: lubię ludzi. Niektórzy politycy boją się kontaktu z wyborcami i to z różnych powodów: a to bo usłyszą słowa prawdy, a to bo trzeba będzie komuś pomóc, a na to zły polityk nie zawsze ma czas. A mnie spotkania z ludźmi dają dodatkową siłę i motywację. Mam poczucie, że jestem silny siłą swoich wyborców. Po drugie: ma Pan rację, jestem człowiekiem bardzo dobrze zorganizowanym i potrafię w związku z tym wygospodarować więcej czasu na różne inicjatywy i spotkania. Moja ś. p. Mama nauczyła mnie angielskiej zasady „saturation of time” czyli maksymalnego „wysycenia”, wykorzystania czasu, który jest nam dany.

Aktywnie Pan odwiedza także powiat wołomiński. Dwa tygodnie temu oficjalnie rozpoczął Pan kampanię na Placu 3-go Maja w Wołominie, odwiedził Pan wiele sąsiednich miejscowości, zapewne też wiele przed Panem…

W ostatnim czasie byłem parokrotnie w Wołominie. Ostatnio na spotkaniu z kilkudziesięcioma samorządowcami PiS z powiatu wołomińskiego. Byłem też dwukrotnie w Kobyłce - w tym w ostatni weekend, aby wręczać medale siatkarzom miejscowej drużyny „Wicher”, za zdobycie wicemistrzostwa Mazowsza - ale byłem też w ostatnich dniach w Markach, Ręczajach Polskich, Tłuszczu, Jadowie, Strachówce, Dąbrówce i Radzyminie. Zamierzam też być w najbliższym czasie  w kolejnych miejscowościach powiatu wołomińskiego - ale, uwaga, będę obecny nie tylko przed wyborami, ale też po wyborach. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że tak będzie.
 
Podczas wspomnianej inauguracji zachęcał Pan do jak największej frekwencji. Dla większości Polaków Parlament Europejski jest instytucją słabo znaną, mimo że PE w systemie instytucji Unii Europejskiej historycznie zyskiwał coraz to większe znaczenie i dziś jest bardzo poważnym organem w procesie legislacyjnym, praktycznie w większości obszarów. Natomiast Pan jest doświadczonym europarlamentarzystą, był Pan również przez lata wiceprzewodniczącym PE. Korzystając zatem z bogatego doświadczenia proszę o krótką odpowiedź, dlaczego wybory do europarlamentu są tak ważne?

Od 9 lat, a dokładnie od grudnia 2009 europarlament zyskał więcej kompetencji i teraz żadna unijna regulacja nie może wejść w życie bez akceptacji PE. Tym bardziej  warto mieć wpływ na ten jeden z trzech głównych organów Unii, obok Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej. Jeszcze nie wszyscy wiedzą, ale aż trzy czwarte polskiego prawa w praktyce tworzone jest właśnie w Brukseli i Strasburgu. To kolejny argument, żeby 26 maja pójść na wybory europejskie, skoro zależy od niego lwia część polskiego ustawodawstwa. Pamiętajmy, że wybory europejskie przypadają na Dzień Matki, a każdy z nas ma poza swoją mamą - Ojczyznę, która także jest Matką. Mamy wobec Niej swoje obowiązki - także ten polegający na zapewnieniu godnej reprezentacji Polski w Parlamencie Europejskim. A to zależy od wyborów 26 maja.
 
Obecność w Unii Europejskim ma także istotny wymiar finansowy. Praktycznie gdzie się nie obejrzymy to bez trudu zauważymy inwestycję, zrealizowaną z udziałem środków unijnych (czy to drogi, kolej, budynki użyteczności publicznej). Czy w przyszłości również  będziemy mogli liczyć na  tak znaczące wsparcie?

No, właśnie - jest jeszcze kolejny, być może kluczowy argument, że warto wziąć udział w ostatnią niedzielę maja w wyborach europejskich.  To w nowym europarlamencie decydować się będzie kształt budżetu PE na lata 2021-2027. Będzie to ostatni pełny 7-letni budżet Unii , gdzie Polska będzie otrzymywać z Brukseli więcej pieniędzy niż wynosić będzie nasza składka członkowska do UE. W kolejnej „siedmiolatce” czyli w latach 2028-2034 Polska przy wzroście zamożności i PKB na głowę mieszkańca, stanie się płatnikiem netto -czyli będziemy więcej wpłacać do kasy Unii niż z stamtąd brać. Znajdziemy się więc w sytuacji ,w której są obecnie kraje znacznie bardziej zamożne niż nasz, jak Niemcy, Austria, Holandia, Szwecja, Francja czy inne. Tym bardziej więc ważne jest aby polscy - nie tylko z nazwy - europosłowie wywalczyli maksymalnie korzystny kształt budżetu Unii na kolejne 7 lat ,bo to będzie ostatni budżet Polski na plusie. To następna zachęta , żeby 26 maja wybrać ludzi i doświadczonych i patriotów, którzy skutecznie zmienią projekt budżetu przedstawiony przez Komisję Europejską. Projekt, który dla Polski i krajów naszego regionu jest fatalny, bo zakłada przesunięcie środków finansowych z naszej części Europy do Europy Południowej, a nawet do najbogatszej części UE czyli do Europy Północnej i Zachodniej. Zupełnie nie rozumiem dlaczego ten projekt budżetu poparła komisarz z Polski, wicepremier w rządzie PO-PSL Elżbieta Bieńkowska. Dlaczego podpisała się pod budżetem, który dla naszej ojczyzny jest tak zły? Przecież powinna walczyć o polskie interesy, a nie im szkodzić. Politycy PO tyle mówią o swoich wpływach w UE, po czym okazuje się, że te wpływy wykorzystują wbrew polskim interesom.
 
Jest Pan miłośnikiem historii. Na pewno też samo istnienie i funkcjonowanie Unii analizuje Pan w kategoriach procesu historycznego. Jakie realne scenariusze rozwoju UE Pan rozpatruje i jaką rolę w nich odgrywałaby Polska? Który z nich byłby dla nas optymalny?

Jestem historykiem nie tylko z wyksztalcenia, ale także „praktykującym”. To znaczy interesuje się i pisze o dziejach nie tylko Polski, ale naszego regionu i całej Europy oraz USA. Uważam, ze historia jest „nauczycielką życia” i znajomość dziejów pozwala na podejmowanie mądrzejszych decyzji politycznych. Po raz pierwszy o integracji europejskiej pisano już w I połowie XIX wieku. Jestem jednak sceptyczny w doszukiwaniu się tu jakichś ciągłości, bo Europejska Wspólnota Węgla i Stali nic nie miała wspólnego z tymi manifestami sprzed kilkudziesięciu lat, tylko powstała jako odpowiedź na II wojnę światową i totalitaryzmy, z których pierwszy pochłonął kilkadziesiąt milionów ludzkich istnień, w tym 6 milionów obywateli Polski, a drugi cały czas zagrażał Europie Zachodniej, a już wcześniej opanował Europę Środkowo-Wschodnią  - chodzi oczywiście o komunizm. W kontekście współczesności mocno podkreślam, że Unia Europejska Unią, integracja integracją, globalizm globalizmem, a w XXI wieku, tak samo jak w XX i XIX  każde państwo i każdy Naród - w  Europie, ale też na całym świecie – walczy o swoje interesy. Polska też nie może być „od macochy” i też musi o nie zabiegać. Tak zresztą dzieje się za rządu Prawa i Sprawiedliwości.

Jest Pan znanym działaczem sportowym, członkiem prezydium Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz wiceprezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej. W przeszłości był Pan też wiceprzewodniczącym Wydziału Zagranicznego PZPN, a także kierował Pan klubem żużlowym i współkierował klubem piłkarskim. Czy poza sportem przez duże „S” interesuje się Pan też sportem w wymiarze lokalnym, na przykład w naszym powiecie wołomińskim?

Tak, oczywiście. Rozmawiamy akurat tuż po tym, jak jako wiceprezes PZPS wręczałem srebrne medale siatkarzom „Wichru” Kobyłka za wicemistrzostwo Mazowsza. A potem oglądałem ich mecz. Pamiętajmy, że sport przez duże „S” – jak to Pan określił – rodzi się właśnie z takich mniejszych, lokalnych klubów, które zasługują na mocne wsparcie, nie tylko samorządów, ale i spółek Skarbu Państwa.                                          
Dziękuje Panu Przewodniczącemu za rozmowę.
 
 
 


 

Polecane