Niemieckie media: Smog w Niemczech to wina Polaków
Co musisz wiedzieć:
- Niemiecki dziennik „Bild” opublikował artykuł poświęcony gwałtownemu pogorszeniu jakości powietrza
- Niemcy wskazują, że smog napływa z Polski
- Eksperci mówią o „zablokowanej” sytuacji pogodowej
Alarm w niemieckich miastach
Niemiecki dziennik „Bild” opublikował artykuł poświęcony gwałtownemu pogorszeniu jakości powietrza. Jak podano, w wielu miejscowościach przekraczany jest najwyższy poziom ostrzegawczy WHO, wynoszący 15 mikrogramów PM2,5 na metr sześcienny w ujęciu dobowym.
W samej stolicy Niemiec sytuacja ma być szczególnie poważna. Stężenie pyłu PM2,5 w Berlinie sięgać ma nawet 102 mikrogramów na metr sześcienny.
- Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy
- ZUS wydał ważny komunikat
- TVN kontra szef Telewizji Republika. Sąd zdecydował
- "Nie ma drugiego takiego w Europie". Polska podpisała umowę na system antydronowy San
- Solidarność będzie protestować we Wrocławiu przeciwko Zielonemu Ładowi i umowie z Mercosur
- Współpraca niemiecko-włoska. Z dużej chmury mały deszcz
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Dolnego Śląska
- PKP Cargo w ciągu dwóch lat pozbyło się prawie 5 tysięcy pracowników. Od dziś spółka ma nowego prezesa
„Ponad połowa pyłu pochodzi z Polski”
„Bild” nie ma wątpliwości co do źródła problemu.
Ponad połowa pyłu w powietrzu pochodzi z Polski. Jak czerwona wstęga, brudne powietrze rozciąga się nad Niemcami
- alarmuje gazeta.
Według dziennika główną przyczyną są warunki pogodowe oraz napływ zanieczyszczeń znad Europy Wschodniej.
Zimno i śnieg w Polsce, a u nas duszne powietrze. Wschodni wiatr znów nawiewa do Niemiec spaliny z 14 elektrowni węglowych i tysięcy prywatnych kominów
- zaznacza "Bild".
Eksperci: winne wiatry i spalanie opału
Tezę dziennika potwierdza meteorolog Karsten Brandt. W rozmowie z „Bild” zwraca uwagę na kierunek wiatrów:
Winne są południowo-wschodnie wiatry, które sprowadzają zanieczyszczone powietrze z Europy Wschodniej. Duża część pyłu powstaje w wyniku spalania częściowo nieodpowiednich materiałów opałowych
- poinformowano.
Podobnie sytuację ocenia ekspert pogodowy Dominik Jung z portalu wetter.net.
Sytuacja pogodowa jest zablokowana, dlatego tworzy się to nagromadzenie pyłów. Potrzebowalibyśmy zachodniej cyrkulacji z niżami znad Atlantyku, które przyniosłyby świeże powietrze i wymianę mas powietrza. Zanieczyszczenia nie zatrzymują się na granicy. My stawiamy na ekologię, a brudne powietrze z sąsiedztwa dostajemy gratis
- stwierdził.
Nie wszędzie winna jest Polska
„Bild” zaznacza jednocześnie, że sytuacja wygląda inaczej w południowych i zachodnich Niemczech. Tam większość pyłu zawieszonego pochodzi z krajowych źródeł.
W Stuttgarcie udział lokalnych emisji wynosi około 60 procent, a we Frankfurcie 55 procent. Zanieczyszczenia pochodzą głównie z przemysłu oraz prywatnych pieców opalanych drewnem.




