Ciężka sytuacja w Grupie Azoty. Solidarność bije na alarm: Rząd dobija polską chemię
Co musisz wiedzieć:
- Zapaść finansowa: Grupa Azoty notuje gigantyczne straty, a brak realnego wsparcia rządu stawia przyszłość zakładów pod znakiem zapytania.
- Import ze Wschodu: Polskie rolnictwo jest zalewane tanimi nawozami z Rosji i Białorusi, co niszczy rodzimą produkcję chemiczną.
- Bierność ministerstwa: Związkowcy krytykują Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz minister Paulinę Hennig-Kloskę za brak działań chroniących polski rynek.
- Zagrożenie strategiczne: Potencjalny upadek Azotów to utrata tysięcy miejsc pracy, jak też utrata suwerenności żywnościowej Polski.
Gospodarka Polski stoi przed ogromnym wyzwaniem. Grupa Azoty, jeden z filarów europejskiego przemysłu nawozowo-chemicznego, znalazła się w głębokim zapaści. Związkowcy z NSZZ „Solidarność” Zakładów Azotowych Puławy alarmują: brak skutecznych działań osłonowych, rosnące koszty emisji CO2 oraz niekontrolowany import produktów ze Wschodu mogą doprowadzić do nieodwracalnej katastrofy.
„Rząd dobija Grupę Azoty” – mocne słowa związkowców
W oficjalnym komunikacie opublikowanym przez puławską „Solidarność” padają mocne oskarżenia pod adresem decydentów. Zdaniem pracowników, obecna polityka klimatyczna Unii Europejskiej, ślepo przyjmowana przez Warszawę, staje się pętlą na szyi polskiego przemysłu. Największym problemem pozostaje system handlu uprawnieniami do emisji (ETS), który faworyzuje producentów spoza UE, niemuszących ponosić tak drastycznych kosztów.
Związkowcy zwracają uwagę, że podczas gdy polskie zakłady muszą walczyć o przetrwanie z powodu drogiej energii i surowców, rynek zalewany jest produktami z kierunków wschodnich. Rosja i Białoruś, wykorzystując tani gaz, eksportują do Polski nawozy po cenach dumpingowych, z którymi Zakłady Azotowe Puławy nie są w stanie konkurować.
Ministerstwo Klimatu pod ostrzałem
Większość krytyki spada resort kierowany przez Paulinę Hennig-Kloskę. Według strony społecznej, Ministerstwo Klimatu i Środowiska wykazuje się całkowitą biernością wobec dramatu polskiej chemii. Zamiast walczyć o polskie interesy w Brukseli czy wprowadzić skuteczne cła zaporowe na produkty z krajów agresorów, resort skupia się na wdrażaniu rygorystycznych norm, które - zdaniem pracowników - dobijają firmę.
Mamy do czynienia z sytuacją, w której polski rząd de facto przygląda się, jak upada narodowy czempion
– czytamy w relacjach płynących z Puław.
Bezpieczeństwo żywnościowe na szali
Problem Grupy Azoty to nie tylko sprawa gospodarki państwa, ale też strategicznego bezpieczeństwa Polski. Nawozy produkowane w kraju są gwarantem stabilności cen żywności. Uzależnienie się od dostaw z Rosji czy Białorusi może w przyszłości doprowadzić do szantażu energetyczno-żywnościowego, podobnego do tego, który obserwowaliśmy na rynku gazu przed wybuchem wojny na Ukrainie.
NSZZ „Solidarność” w Azotach zapowiada, że nie pozostanie bierny wobec niszczenia zakładu pracy, który dawał utrzymanie pokoleniom Polaków. Jeśli rząd nie przedstawi konkretnego planu ratunkowego, który obejmie ochronę rynku przed nieuczciwą konkurencją i wsparcie w obszarze kosztów energii, protesty mogą przybrać na sile.
Czy czeka nas fala zwolnień?
Obecnie w Grupie Azoty trwają procesy restrukturyzacyjne, jednak pracownicy obawiają się, że „optymalizacja” to jedynie eufemizm dla masowych zwolnień. Sytuacja w Puławach jest papierkiem lakmusowym dla całego polskiego przemysłu ciężkiego. Pytanie, które stawiają związkowcy, brzmi: czy Polska pod wodzą obecnej koalicji pozostanie krajem z własnym przemysłem, czy stanie się jedynie rynkiem zbytu dla obcych mocarstw?




