Jadwiga z Andegawenów - jedyna kobieta będąca faktycznym i tytularnym władcą Polski

Jedyna kobieta będąca faktycznym i tytularnym władcą Polski. Dziedziczka dwóch królestw, wielka księżna. Święta Kościoła katolickiego. A wszystkie te tytuły i godności przypadły młodej kobiecie – pożegnała się bowiem z tym światem, mając niespełna 26 lat. Jej rola w polskiej historii jest nie do przecenienia – choć Jadwiga z Andegawenów Polką była co najwyżej w jednej czwartej.
/ Wikimedia Commons
Leszek Masierak

Na początku XIV wieku wygasła na Węgrzech rodzima dynastia Arpadów i tron w Budzie przejęli na krótko czescy Przemyślidzi, niemieccy Wittelsbachowie, po nich zaś pochodzący z Andegawenii ród Anjou – w 1310 roku królem Madziarów został Karol Robert.

Przymierze

Szybko zawarł przymierze z polskim księciem Władysławem Łokietkiem, który w 1320 roku odnowił Królestwo Polskie, koronując się w Krakowie. Obu władców połączyły też więzi rodzinne – Karol ożenił się bowiem z córką Łokietka, Elżbietą. Sojusz kontynuowali następcy obu władców – Kazimierz w Polsce i Ludwik na Węgrzech. Zawarli nawet układ o przeżycie – potomstwo jednego miało przejąć królestwo drugiego na wypadek wygaśnięcia męskiej linii jednej z dynastii. Polski król nie przewidział, że los obdarzy go jedynie legalnymi córkami… Po śmierci Kazimierza w 1370 roku Ludwik przejął polski tron, ale znów pojawił się problem sukcesyjny. Polskie prawo nie przewidywało bowiem dziedziczenia korony przez panie, a Ludwik, podobnie jak jego poprzednik na krakowskim tronie, miał jedynie córki.
Król węgierski był dwukrotnie żonaty. Pierwsza żona – Małgorzata Luksemburska – zmarła bezpotomnie po zaledwie czterech latach małżeństwa. Druga – Elżbieta Bośniaczka – przez ponad 11 lat nie zachodziła w ciążę, w 1365 roku urodziła córeczkę, która przeżyła tylko kilka miesięcy. W 1370 roku na świat przyszła królewna Katarzyna, rok później królewna Maria, zaś ostatnim dzieckiem królewskiej pary była właśnie bohaterka naszej opowieści – królewna Jadwiga. Nie jest znana dokładna data jej narodzin. Jan Długosz zapisał w swej „Kronice” rok 1371, lecz dziś pewne jest, że krakowski kanonik popełnił błąd. Według badań współczesnych historyków Jadwiga przyszła na świat pomiędzy 3 października 1373 a 17 kwietnia roku następnego. Nie jest znane też miejsce jej narodzin – w grę wchodzą Buda i Wyszehrad. Pewne jest natomiast, że młodziutka królewna nie była początkowo przez rodziców brana pod uwagę jako następczyni ojca w Krakowie – choć imię prawdopodobnie otrzymała po swojej prababce, żonie Władysława Łokietka. Tron węgierski miała przejąć Maria, polski zaś – Katarzyna. Ludwik uzyskał w sprawie polskiej sukcesji zgodę polskich panów, za którą zresztą zapłacił wielkimi przywilejami podatkowymi. Najmłodsza z królewien zaś miała być wsparciem dla dynastii poprzez małżeństwo z którymś z zaprzyjaźnionych rodów. Męża jej wybrano, gdy była jeszcze w kolebce – miał nim zostać o cztery lata starszy Wilhelm Habsburg, syn księcia Karyntii i Styrii. W 1378 roku odbył się nawet uroczysty ślub tej bardzo młodej pary. Mocy prawnej nabrać miał jednak dopiero po jego fizycznym dopełnieniu, gdy oboje „dojdą do lat sprawnych”. Dla dziewcząt było to ukończone dwanaście lat. W kontrakcie małżeńskim przewidziano nawet wysoką karę za jego ewentualne zerwanie – 200 tysięcy florenów. Można byłoby w owych czasach kupić za te pieniądze cztery księstwa na Śląsku.

Królowa z woli losu

Zaplanowane i ułożone życie królewny węgierskiej zmieniło się gwałtownie z chwilą śmierci jej siostry Katarzyny w 1378 roku. Przeznaczono ją na panią tronu w Budzie, u boku Wilhelma. Maria natomiast, z mężem Zygmuntem Luksemburczykiem, panować miała w Polsce. Jednak po śmierci Ludwika I w 1382 roku wdowa – regentka Elżbieta zmieniła zdanie. Swoją wagę miały też wyraźne sprzeciwy polskich możnowładców, którzy ani słyszeć nie chcieli o Luksemburczyku na polskim tronie. Pamiętano przecież doskonale wojny i spory z dziadkiem Zygmunta, Janem, królem czeskim, który był wrogiem Łokietka i przyjacielem Zakonu Krzyżackiego. Co ciekawe – od początku nie brano pod uwagę Wilhelma Habsburga jako oficjalnego małżonka Jadwigi. W listopadzie 1382 roku na zjeździe rycerstwa w Radomsku obwołano młodszą córkę Ludwika królem Polski. Królem – nie jedynie królową. Jadwiga miała pełnię praw władcy – jej potomstwo dziedziczyłoby krakowski tron.
W październiku 1384 roku dziesięcioletnia Jadwiga wyruszyła w podróż do swojego nowego królestwa. Na granicy witał ją liczny orszak, w którym ukrywał się nowy pretendent do królewskiej ręki, książę mazowiecki Ziemowit. Pragnął porwać Andegawenkę, ożenić się z nią i zasiąść na tronie. Został jednak rozpoznany przez możnowładców z orszaku i musiał zrezygnować ze swoich planów.
15 października w katedrze wawelskiej odbyła się uroczysta koronacja – ciekawostką jest fakt, że w Krakowie nie było insygniów królewskich – Ludwik zabrał je ze sobą do Budy. Posłużono się więc koroną królowych, przygotowaną przed ponad pół wiekiem dla Jadwigi Kaliskiej, żony Władysława Łokietka, a prababki nowo koronowanej władczyni. Od tej chwili młoda królowa objęła oficjalnie rządy – choć w rzeczywistości decyzję podejmowała rada koronna.
#REKLAMA_POZIOMA#
#NOWA_STRONA#
Awantury matrymonialne

Ziemowit Mazowiecki nie był jedynym kandydatem do ręki Andegawenki. Już w styczniu 1385 roku na Wawelu pojawiło się poselstwo wielkiego kniazia litewskiego Jogaiły (w Polsce zwanego Jagiełłą), na czele którego stał brat litewskiego władcy – Skirgiełło. 18 stycznia Jadwiga przyjęła poselstwo i odesłała je do matki na Węgry. Bośniaczka zaaprobowała tę kandydaturę – Litwini zaoferowali, że zapłacą karę umowną za zerwanie kontraktu z Habsburgami. Lecz Wilhelm, a raczej jego rodzina, nie zamierzali rezygnować z władania w Polsce. W sierpniu do Krakowa przyjechał Wilhelm, wspierany przez Władysława Opolczyka, dawniej zaufanego doradcę Ludwika. Przez dwa tygodnie młoda para spotykała się w klasztorze franciszkanów. Według niektórych kronikarzy doszło nawet do konsumpcji zawartego przed siedmioma laty małżeństwa. Lecz polscy panowie nie zamierzali zrywać porozumienia z Jogaiłą. Wilhelma zmuszono do ucieczki z Wawelu (podobno przez okno królewskiej sypialni), rychło też musiał opuścić Polskę. Sama Jadwiga była jakoby zrozpaczona takim obrotem rzeczy. Legenda głosi, że próbowała toporem otworzyć sobie zamkniętą zamkową furtę. Owo narzędzie miał jej odebrać jeden z dostojników królestwa, Dymitr z Goraja. Wilhelm do końca życia Jadwigi twierdził, że jest jej legalnym mężem, niewierną żonę określał mocnymi słowy, a po jej zgonie przywdział żałobę.
Projekt litewski rozwijał się dość żwawo. 2 lutego 1386 roku w Lublinie zjazd panów polskich wyraził zgodę ma małżeństwo królewskie i unię z Litwą. Jagiełło w towarzystwie dziesięciu najważniejszych dostojników litewskich wyruszył w stronę Krakowa. Po drodze napotkał rycerza Zawiszę Czerwonego z Oleśnicy, wysłanego przez Jadwigę z bardzo konkretną misją – miał dokładnie obejrzeć litewskiego księcia, a w szczególności sprawdzić, czy prawdziwe są legendy głoszące, że przyszły małżonek jest cały porośnięty futrem. Litwin przyjął rycerza bardzo ciepło i to w sensie dosłownym – zabrał go bowiem ze sobą do łaźni. Najwyraźniej nie miał się czego obawiać. 12 lutego orszak litewski wjechał na Wawel, 15 odbył się uroczysty chrzest litewskiego księcia, który przybrał imię Władysław, zaś trzy dni później uroczyste zaślubiny; przed ceremonią Jadwiga publicznie odwołała swoje wcześniejsze związki z Wilhelmem. 4 marca Władysław Jagiełło został koronowany – trzeba było chybcikiem sporządzić nową koronę, bo stara dalej leżała w budzińskim skarbcu.

Pani i żona

Jadwiga nie uchylała się od królewskich obowiązków – była przecież pełnoprawnym władcą. Wiosną 1387 roku stała na czele wyprawy zbrojnej, która odzyskała dla Korony Ruś Czerwoną ze Lwowem. W tym właśnie mieście 26 września tegoż roku przyjęła hołd hospodara mołdawskiego Piotra I. Wydawała wiele edyktów i przywilejów, potwierdzała także akty wydane przez męża. Zasłynęła w całym królestwie z dobroczynności – otaczała opieką szpitale i przytułki, fundowała kościoły i dbała o klasztory. Nie była jednak bynajmniej typem pustelniczki – lubiła ładne stroje, muzykę i taniec. Na jej dworze pojawiła się spora grupa intelektualistów – najczęściej duchownych. Zleciła przekład na język polski „Księgi psalmów”. Potrafiła też pokazać charakter – gdy w trakcie spowiedzi została napomniana przez spowiednika, zerwała się z kolan i nakazała księdzu milczenie. Zapewne również w kontaktach z małżonkiem umiała postawić na swoim. Miała niebagatelny atut – w zgodnej opinii współczesnych uznawana była za prawdziwą piękność. Urodę odziedziczyła po matce, Elżbieta Bośniaczka była powszechnie podziwiana. Jadwiga była wysoka, nawet według naszych współczesnych kryteriów (około 180 cm), szczupła, z pięknymi blond włosami. Jej pożycie małżeńskie nie było jednak usłane różami, ponad dwudziestoletnia różnica wieku robiła swoje, do tego dochodziła z początku bariera językowa. Zarówno Jadwiga, jak i Jagiełło uczyli się polskiego dopiero po zamieszkaniu w Krakowie. Władysław był też typem zazdrośnika, co wywołało nawet spory skandal. W 1387 roku niejaki Gniewosz z Dalewic oskarżył królową o cudzołóstwo. Oburzona Andegawenka złożyła wówczas uroczystą przysięgę, zaprzeczając pomówieniom. W jej obronie stanęło 12 najwybitniejszych rycerzy królestwa, wzywając oszczercę na pojedynek. Ostatecznie Gniewosz został skazany na wysoką grzywnę, a do tego musiał wypełnić szczególny przepis małopolskiego prawa – wejść pod ławę i zaszczekać. Małżonków różniło też podejście do najgroźniejszego ówcześnie wroga Korony – Zakonu Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego. Jagiełło Krzyżaków nie znosił, Jadwiga natomiast była im bardziej przychylna. Osobiście negocjowała z wielkim mistrzem Konradem von Jungingen zwrot zagarniętej przez Zakon ziemi dobrzyńskiej i miała ostrzegać Krzyżaków, iż pokój z Polską trwa jedynie dzięki niej. Niewiele jednak uzyskała – sprawę odłożono. Królowa dbała też o edukację – w 1397 roku założyła bursę dla studentów z Polski i Litwy, uczących się na Uniwersytecie Karola w Pradze. W tym samym roku uzyskała zgodę papieża na utworzenie w Akademii Krakowskiej wydziału teologicznego, co podnosiło stołeczną uczelnię do rangi uniwersyteckiej. Podupadła mocno po śmierci fundatora Kazimierza Wielkiego szkoła była dla królowej niezwykle ważna, pamiętała o niej nawet przy sporządzaniu testamentu. Po jej śmierci Uniwersytet otrzymał dziesięć kilogramów złota oraz wszystkie osobiste kosztowności Jadwigi. Za te środki kupiono bocheńskie żupy solne, które finansowały profesorów.

Wraz z latami coraz większego znaczenia nabrała kwestia następcy tronu. Przez dwanaście lat związek królewski był bezdzietny, o co Jadwiga oskarżała siebie, pamiętając o kłopotach, jakie miała jej matka. Kiedy wreszcie w drugiej połowie 1398 roku Andegawenka zaszła w ciążę, Jagiełło wręcz szalał ze szczęścia. Na wszystkie europejskie dwory pomknęli gońcy z radosną nowiną, zapraszający na uroczyste chrzciny. Ale Jadwiga była pełna obaw, źle znosiła ciążę, obawiała się śmierci. Dziś wiadomo, że cierpiała na przewężenie miednicy, które mogło bardzo utrudnić poród. 22 czerwca 1399 roku na świat przyszła córeczka Elżbieta Bonifacja – dziecko zmarło jednak po zaledwie trzech tygodniach. Nie wiadomo, czy do królowej dotarła ta tragiczna wiadomość, bo po porodzie Jadwiga nie wstała już z łoża. Najprawdopodobniej padła ofiarą gorączki połogowej. Zmarła 17 lipca 1399 roku. Zabrała ze sobą do grobu dziedziczne prawa do polskiej korony – wszyscy następni polscy królowie byli już obierani przez przyszłych poddanych.

Legenda świętości

Królową otaczano powszechną czcią jeszcze za życia, a po szybkiej śmierci powszechnie uznano za świętą. Kościół podchodził jednak do tego zagadnienia sceptycznie – zapewne swoje zrobiły tu oszczerstwa Wilhelma i Krzyżaków, zarzucające Jadwidze złamanie przysięgi małżeńskiej. Te obiekcje sprawiły, że choć pamiętano o postaci Jadwigi, zapomniano po latach o jej grobie. Pierwotnie jej skromne miejsce pochówku znajdowało się po północnej stronie głównego ołtarza katedry wawelskiej, ale w siedemnastym wieku zostało przykryte nową posadzką i zapomniane. Dopiero pod koniec XIX wieku grób odnaleziono – został wtedy otwarty, Jan Matejko naszkicował jego zawartość. Badano go ponownie jeszcze dwukrotnie – w 1949 i 1976 roku. Obecnie sarkofag królowej zdobi przepiękna marmurowa rzeźba dłuta Antoniego Madeyskiego.
Na potwierdzenie świętości Jadwiga musiała czekać aż do czasu, kiedy na tronie Piotrowym zasiadł Polak, wcześniej arcybiskup krakowski. 31 maja 1979 Jadwiga została beatyfikowana, zaś 8 czerwca 1997 roku uznana została przez Jana Pawła II za świętą – patronkę Polski.

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (40/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

#REKLAMA_POZIOMA#

 

 

POLECANE
Dzieci zatruły się trutką w przedszkolu. Dramatyczne zdarzenie na Pomorzu Wiadomości
Dzieci zatruły się trutką w przedszkolu. Dramatyczne zdarzenie na Pomorzu

Dwoje sześcioletnich dzieci trafiło do szpitala po spożyciu trutki na gryzonie w przedszkolu w Krokowej. Służby natychmiast podjęły interwencję, a sprawą zajęła się policja.

Szef CPAC Matt Schlapp do Tuska: Zadzierasz z nami wszystkimi z ostatniej chwili
Szef CPAC Matt Schlapp do Tuska: Zadzierasz z nami wszystkimi

Spór wokół zerwania kontaktów USA z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym wychodzi poza relacje dyplomatyczne. Po reakcji Donalda Tuska głos zabrał Matt Schlapp, szef CPAC, kierując do premiera Polski jednoznaczne ostrzeżenie.

Prokuratura uderza w wiceszefa Kancelarii Prezydenta. Karol Nawrocki reaguje pilne
Prokuratura uderza w wiceszefa Kancelarii Prezydenta. Karol Nawrocki reaguje

Po latach śledztwa bez zarzutów i mimo jednoznacznych opinii grafologicznych prokuratura wzywa wiceszefa KPRP Adama Andruszkiewicza w charakterze podejrzanego. Sprawa wywołała ostrą reakcję prezydenta Karola Nawrockiego.

Ambasador USA studzi Tuska: Pańska wiadomość trafiła do mnie chyba przez pomyłkę z ostatniej chwili
Ambasador USA studzi Tuska: Pańska wiadomość trafiła do mnie chyba przez pomyłkę

Decyzja Stanów Zjednoczonych o zerwaniu kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym wywołała polityczną burzę. Po wpisie Donalda Tuska głos zabrał ambasador USA Tom Rose, odpowiadając premierowi w zdecydowanym tonie.

MKOl dopuścił Rosjan do zimowej olimpiady. Politycy alarmują: weryfikacja była fikcją z ostatniej chwili
MKOl dopuścił Rosjan do zimowej olimpiady. Politycy alarmują: weryfikacja była fikcją

Dwudziestu sportowców z Rosji i Białorusi wystąpi w igrzyskach olimpijskich Mediolan–Cortina d’Ampezzo 2026 jako zawodnicy neutralni. Decyzja MKOl wywołała spór - część polityków uważa, że weryfikacja była zbyt pobieżna, inni przekonują, że obecne zasady są wystarczająco restrykcyjne.

Tusk staje murem za Czarzastym po decyzji ambasadora USA z ostatniej chwili
Tusk staje murem za Czarzastym po decyzji ambasadora USA

Po zerwaniu kontaktów przez stronę amerykańską z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym głos zabrał Donald Tusk. Premier publicznie skomentował decyzję ambasadora USA, stając w obronie polityka Lewicy.

Sytuacja niemieckiej gospodarki w niektórych sektorach krytyczna. Analiza Bundestagu tylko u nas
Sytuacja niemieckiej gospodarki w niektórych sektorach krytyczna. Analiza Bundestagu

Wysokie ceny energii, spadające inwestycje i rosnące koszty pracy coraz mocniej uderzają w niemiecką gospodarkę. Najnowsza analiza Bundestagu pokazuje, że w kluczowych sektorach Niemcy tracą konkurencyjność na tle USA, Chin i innych państw G7, a część problemów ma już charakter strukturalny.

Pouczał Polskę o praworządności, a sam miał brać pieniądze od Epsteina i utrzymywać z nim kontakty gorące
Pouczał Polskę o praworządności, a sam miał brać pieniądze od Epsteina i utrzymywać z nim kontakty

Mowa o byłym premierze Norwegii i byłym przewodniczącym Rady Europy Thorbjornie Jaglandzie. Jak poinformowała norweska gazeta VG, Jagland nie tylko że miał intensywne kontakty z Jeffreyem Epsteinem, ale... miał wziąć od niego pieniądze na kupno mieszkania. Polityk nie odniósł się jeszcze do stawianych mu zarzutów.

Rekordowa liczba cudzoziemców na polskim rynku pracy. ZUS podaje liczby Wiadomości
Rekordowa liczba cudzoziemców na polskim rynku pracy. ZUS podaje liczby

Mimo pogorszenia sytuacji na rynku pracy i wzrostu bezrobocia, liczba cudzoziemców legalnie zatrudnionych w Polsce osiągnęła historyczny rekord. Dane ZUS pokazują wyraźny trend, który zmienia strukturę zatrudnienia w kluczowych branżach.

Tusk w Kijowie zapowiada wsparcie ukraińskiego przemysłu z polskiej części programu SAFE z ostatniej chwili
Tusk w Kijowie zapowiada wsparcie ukraińskiego przemysłu z polskiej części programu SAFE

Bliższą współpracę dotyczącą rozwoju produkcji i technologii obronnych zapowiedzieli w czwartek w Kijowie premier Donald Tusk i prezydent Ukrainy Wołodymir Zełenski. Premier Polski zadeklarował, że zbada możliwość wsparcia ukraińskich żołnierzy sprzętem przeciwlotniczym.

REKLAMA

Jadwiga z Andegawenów - jedyna kobieta będąca faktycznym i tytularnym władcą Polski

Jedyna kobieta będąca faktycznym i tytularnym władcą Polski. Dziedziczka dwóch królestw, wielka księżna. Święta Kościoła katolickiego. A wszystkie te tytuły i godności przypadły młodej kobiecie – pożegnała się bowiem z tym światem, mając niespełna 26 lat. Jej rola w polskiej historii jest nie do przecenienia – choć Jadwiga z Andegawenów Polką była co najwyżej w jednej czwartej.
/ Wikimedia Commons
Leszek Masierak

Na początku XIV wieku wygasła na Węgrzech rodzima dynastia Arpadów i tron w Budzie przejęli na krótko czescy Przemyślidzi, niemieccy Wittelsbachowie, po nich zaś pochodzący z Andegawenii ród Anjou – w 1310 roku królem Madziarów został Karol Robert.

Przymierze

Szybko zawarł przymierze z polskim księciem Władysławem Łokietkiem, który w 1320 roku odnowił Królestwo Polskie, koronując się w Krakowie. Obu władców połączyły też więzi rodzinne – Karol ożenił się bowiem z córką Łokietka, Elżbietą. Sojusz kontynuowali następcy obu władców – Kazimierz w Polsce i Ludwik na Węgrzech. Zawarli nawet układ o przeżycie – potomstwo jednego miało przejąć królestwo drugiego na wypadek wygaśnięcia męskiej linii jednej z dynastii. Polski król nie przewidział, że los obdarzy go jedynie legalnymi córkami… Po śmierci Kazimierza w 1370 roku Ludwik przejął polski tron, ale znów pojawił się problem sukcesyjny. Polskie prawo nie przewidywało bowiem dziedziczenia korony przez panie, a Ludwik, podobnie jak jego poprzednik na krakowskim tronie, miał jedynie córki.
Król węgierski był dwukrotnie żonaty. Pierwsza żona – Małgorzata Luksemburska – zmarła bezpotomnie po zaledwie czterech latach małżeństwa. Druga – Elżbieta Bośniaczka – przez ponad 11 lat nie zachodziła w ciążę, w 1365 roku urodziła córeczkę, która przeżyła tylko kilka miesięcy. W 1370 roku na świat przyszła królewna Katarzyna, rok później królewna Maria, zaś ostatnim dzieckiem królewskiej pary była właśnie bohaterka naszej opowieści – królewna Jadwiga. Nie jest znana dokładna data jej narodzin. Jan Długosz zapisał w swej „Kronice” rok 1371, lecz dziś pewne jest, że krakowski kanonik popełnił błąd. Według badań współczesnych historyków Jadwiga przyszła na świat pomiędzy 3 października 1373 a 17 kwietnia roku następnego. Nie jest znane też miejsce jej narodzin – w grę wchodzą Buda i Wyszehrad. Pewne jest natomiast, że młodziutka królewna nie była początkowo przez rodziców brana pod uwagę jako następczyni ojca w Krakowie – choć imię prawdopodobnie otrzymała po swojej prababce, żonie Władysława Łokietka. Tron węgierski miała przejąć Maria, polski zaś – Katarzyna. Ludwik uzyskał w sprawie polskiej sukcesji zgodę polskich panów, za którą zresztą zapłacił wielkimi przywilejami podatkowymi. Najmłodsza z królewien zaś miała być wsparciem dla dynastii poprzez małżeństwo z którymś z zaprzyjaźnionych rodów. Męża jej wybrano, gdy była jeszcze w kolebce – miał nim zostać o cztery lata starszy Wilhelm Habsburg, syn księcia Karyntii i Styrii. W 1378 roku odbył się nawet uroczysty ślub tej bardzo młodej pary. Mocy prawnej nabrać miał jednak dopiero po jego fizycznym dopełnieniu, gdy oboje „dojdą do lat sprawnych”. Dla dziewcząt było to ukończone dwanaście lat. W kontrakcie małżeńskim przewidziano nawet wysoką karę za jego ewentualne zerwanie – 200 tysięcy florenów. Można byłoby w owych czasach kupić za te pieniądze cztery księstwa na Śląsku.

Królowa z woli losu

Zaplanowane i ułożone życie królewny węgierskiej zmieniło się gwałtownie z chwilą śmierci jej siostry Katarzyny w 1378 roku. Przeznaczono ją na panią tronu w Budzie, u boku Wilhelma. Maria natomiast, z mężem Zygmuntem Luksemburczykiem, panować miała w Polsce. Jednak po śmierci Ludwika I w 1382 roku wdowa – regentka Elżbieta zmieniła zdanie. Swoją wagę miały też wyraźne sprzeciwy polskich możnowładców, którzy ani słyszeć nie chcieli o Luksemburczyku na polskim tronie. Pamiętano przecież doskonale wojny i spory z dziadkiem Zygmunta, Janem, królem czeskim, który był wrogiem Łokietka i przyjacielem Zakonu Krzyżackiego. Co ciekawe – od początku nie brano pod uwagę Wilhelma Habsburga jako oficjalnego małżonka Jadwigi. W listopadzie 1382 roku na zjeździe rycerstwa w Radomsku obwołano młodszą córkę Ludwika królem Polski. Królem – nie jedynie królową. Jadwiga miała pełnię praw władcy – jej potomstwo dziedziczyłoby krakowski tron.
W październiku 1384 roku dziesięcioletnia Jadwiga wyruszyła w podróż do swojego nowego królestwa. Na granicy witał ją liczny orszak, w którym ukrywał się nowy pretendent do królewskiej ręki, książę mazowiecki Ziemowit. Pragnął porwać Andegawenkę, ożenić się z nią i zasiąść na tronie. Został jednak rozpoznany przez możnowładców z orszaku i musiał zrezygnować ze swoich planów.
15 października w katedrze wawelskiej odbyła się uroczysta koronacja – ciekawostką jest fakt, że w Krakowie nie było insygniów królewskich – Ludwik zabrał je ze sobą do Budy. Posłużono się więc koroną królowych, przygotowaną przed ponad pół wiekiem dla Jadwigi Kaliskiej, żony Władysława Łokietka, a prababki nowo koronowanej władczyni. Od tej chwili młoda królowa objęła oficjalnie rządy – choć w rzeczywistości decyzję podejmowała rada koronna.
#REKLAMA_POZIOMA#
#NOWA_STRONA#
Awantury matrymonialne

Ziemowit Mazowiecki nie był jedynym kandydatem do ręki Andegawenki. Już w styczniu 1385 roku na Wawelu pojawiło się poselstwo wielkiego kniazia litewskiego Jogaiły (w Polsce zwanego Jagiełłą), na czele którego stał brat litewskiego władcy – Skirgiełło. 18 stycznia Jadwiga przyjęła poselstwo i odesłała je do matki na Węgry. Bośniaczka zaaprobowała tę kandydaturę – Litwini zaoferowali, że zapłacą karę umowną za zerwanie kontraktu z Habsburgami. Lecz Wilhelm, a raczej jego rodzina, nie zamierzali rezygnować z władania w Polsce. W sierpniu do Krakowa przyjechał Wilhelm, wspierany przez Władysława Opolczyka, dawniej zaufanego doradcę Ludwika. Przez dwa tygodnie młoda para spotykała się w klasztorze franciszkanów. Według niektórych kronikarzy doszło nawet do konsumpcji zawartego przed siedmioma laty małżeństwa. Lecz polscy panowie nie zamierzali zrywać porozumienia z Jogaiłą. Wilhelma zmuszono do ucieczki z Wawelu (podobno przez okno królewskiej sypialni), rychło też musiał opuścić Polskę. Sama Jadwiga była jakoby zrozpaczona takim obrotem rzeczy. Legenda głosi, że próbowała toporem otworzyć sobie zamkniętą zamkową furtę. Owo narzędzie miał jej odebrać jeden z dostojników królestwa, Dymitr z Goraja. Wilhelm do końca życia Jadwigi twierdził, że jest jej legalnym mężem, niewierną żonę określał mocnymi słowy, a po jej zgonie przywdział żałobę.
Projekt litewski rozwijał się dość żwawo. 2 lutego 1386 roku w Lublinie zjazd panów polskich wyraził zgodę ma małżeństwo królewskie i unię z Litwą. Jagiełło w towarzystwie dziesięciu najważniejszych dostojników litewskich wyruszył w stronę Krakowa. Po drodze napotkał rycerza Zawiszę Czerwonego z Oleśnicy, wysłanego przez Jadwigę z bardzo konkretną misją – miał dokładnie obejrzeć litewskiego księcia, a w szczególności sprawdzić, czy prawdziwe są legendy głoszące, że przyszły małżonek jest cały porośnięty futrem. Litwin przyjął rycerza bardzo ciepło i to w sensie dosłownym – zabrał go bowiem ze sobą do łaźni. Najwyraźniej nie miał się czego obawiać. 12 lutego orszak litewski wjechał na Wawel, 15 odbył się uroczysty chrzest litewskiego księcia, który przybrał imię Władysław, zaś trzy dni później uroczyste zaślubiny; przed ceremonią Jadwiga publicznie odwołała swoje wcześniejsze związki z Wilhelmem. 4 marca Władysław Jagiełło został koronowany – trzeba było chybcikiem sporządzić nową koronę, bo stara dalej leżała w budzińskim skarbcu.

Pani i żona

Jadwiga nie uchylała się od królewskich obowiązków – była przecież pełnoprawnym władcą. Wiosną 1387 roku stała na czele wyprawy zbrojnej, która odzyskała dla Korony Ruś Czerwoną ze Lwowem. W tym właśnie mieście 26 września tegoż roku przyjęła hołd hospodara mołdawskiego Piotra I. Wydawała wiele edyktów i przywilejów, potwierdzała także akty wydane przez męża. Zasłynęła w całym królestwie z dobroczynności – otaczała opieką szpitale i przytułki, fundowała kościoły i dbała o klasztory. Nie była jednak bynajmniej typem pustelniczki – lubiła ładne stroje, muzykę i taniec. Na jej dworze pojawiła się spora grupa intelektualistów – najczęściej duchownych. Zleciła przekład na język polski „Księgi psalmów”. Potrafiła też pokazać charakter – gdy w trakcie spowiedzi została napomniana przez spowiednika, zerwała się z kolan i nakazała księdzu milczenie. Zapewne również w kontaktach z małżonkiem umiała postawić na swoim. Miała niebagatelny atut – w zgodnej opinii współczesnych uznawana była za prawdziwą piękność. Urodę odziedziczyła po matce, Elżbieta Bośniaczka była powszechnie podziwiana. Jadwiga była wysoka, nawet według naszych współczesnych kryteriów (około 180 cm), szczupła, z pięknymi blond włosami. Jej pożycie małżeńskie nie było jednak usłane różami, ponad dwudziestoletnia różnica wieku robiła swoje, do tego dochodziła z początku bariera językowa. Zarówno Jadwiga, jak i Jagiełło uczyli się polskiego dopiero po zamieszkaniu w Krakowie. Władysław był też typem zazdrośnika, co wywołało nawet spory skandal. W 1387 roku niejaki Gniewosz z Dalewic oskarżył królową o cudzołóstwo. Oburzona Andegawenka złożyła wówczas uroczystą przysięgę, zaprzeczając pomówieniom. W jej obronie stanęło 12 najwybitniejszych rycerzy królestwa, wzywając oszczercę na pojedynek. Ostatecznie Gniewosz został skazany na wysoką grzywnę, a do tego musiał wypełnić szczególny przepis małopolskiego prawa – wejść pod ławę i zaszczekać. Małżonków różniło też podejście do najgroźniejszego ówcześnie wroga Korony – Zakonu Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego. Jagiełło Krzyżaków nie znosił, Jadwiga natomiast była im bardziej przychylna. Osobiście negocjowała z wielkim mistrzem Konradem von Jungingen zwrot zagarniętej przez Zakon ziemi dobrzyńskiej i miała ostrzegać Krzyżaków, iż pokój z Polską trwa jedynie dzięki niej. Niewiele jednak uzyskała – sprawę odłożono. Królowa dbała też o edukację – w 1397 roku założyła bursę dla studentów z Polski i Litwy, uczących się na Uniwersytecie Karola w Pradze. W tym samym roku uzyskała zgodę papieża na utworzenie w Akademii Krakowskiej wydziału teologicznego, co podnosiło stołeczną uczelnię do rangi uniwersyteckiej. Podupadła mocno po śmierci fundatora Kazimierza Wielkiego szkoła była dla królowej niezwykle ważna, pamiętała o niej nawet przy sporządzaniu testamentu. Po jej śmierci Uniwersytet otrzymał dziesięć kilogramów złota oraz wszystkie osobiste kosztowności Jadwigi. Za te środki kupiono bocheńskie żupy solne, które finansowały profesorów.

Wraz z latami coraz większego znaczenia nabrała kwestia następcy tronu. Przez dwanaście lat związek królewski był bezdzietny, o co Jadwiga oskarżała siebie, pamiętając o kłopotach, jakie miała jej matka. Kiedy wreszcie w drugiej połowie 1398 roku Andegawenka zaszła w ciążę, Jagiełło wręcz szalał ze szczęścia. Na wszystkie europejskie dwory pomknęli gońcy z radosną nowiną, zapraszający na uroczyste chrzciny. Ale Jadwiga była pełna obaw, źle znosiła ciążę, obawiała się śmierci. Dziś wiadomo, że cierpiała na przewężenie miednicy, które mogło bardzo utrudnić poród. 22 czerwca 1399 roku na świat przyszła córeczka Elżbieta Bonifacja – dziecko zmarło jednak po zaledwie trzech tygodniach. Nie wiadomo, czy do królowej dotarła ta tragiczna wiadomość, bo po porodzie Jadwiga nie wstała już z łoża. Najprawdopodobniej padła ofiarą gorączki połogowej. Zmarła 17 lipca 1399 roku. Zabrała ze sobą do grobu dziedziczne prawa do polskiej korony – wszyscy następni polscy królowie byli już obierani przez przyszłych poddanych.

Legenda świętości

Królową otaczano powszechną czcią jeszcze za życia, a po szybkiej śmierci powszechnie uznano za świętą. Kościół podchodził jednak do tego zagadnienia sceptycznie – zapewne swoje zrobiły tu oszczerstwa Wilhelma i Krzyżaków, zarzucające Jadwidze złamanie przysięgi małżeńskiej. Te obiekcje sprawiły, że choć pamiętano o postaci Jadwigi, zapomniano po latach o jej grobie. Pierwotnie jej skromne miejsce pochówku znajdowało się po północnej stronie głównego ołtarza katedry wawelskiej, ale w siedemnastym wieku zostało przykryte nową posadzką i zapomniane. Dopiero pod koniec XIX wieku grób odnaleziono – został wtedy otwarty, Jan Matejko naszkicował jego zawartość. Badano go ponownie jeszcze dwukrotnie – w 1949 i 1976 roku. Obecnie sarkofag królowej zdobi przepiękna marmurowa rzeźba dłuta Antoniego Madeyskiego.
Na potwierdzenie świętości Jadwiga musiała czekać aż do czasu, kiedy na tronie Piotrowym zasiadł Polak, wcześniej arcybiskup krakowski. 31 maja 1979 Jadwiga została beatyfikowana, zaś 8 czerwca 1997 roku uznana została przez Jana Pawła II za świętą – patronkę Polski.

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (40/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

#REKLAMA_POZIOMA#

 


 

Polecane