Przed Marszem Godności. Ważni są ludzie, którym coraz ciężej żyć w rzeczywistości kryzysu

Przedstawiciele Solidarności przekonują, że wysokie ceny energii, płace, które nie zapewniają godnego życia, i brak możliwości przechodzenia na emeryturę po przepracowaniu kilkudziesięciu lat sprawiają, że odziera się Polaków z godności. Że rząd, oprócz wielkich cyfr, którymi na co dzień operuje, powinien dostrzec też ludzi, którym coraz ciężej jest żyć w rzeczywistości kryzysu. To dlatego Solidarność 17 listopada przejdzie ulicami Warszawy w Marszu Godności.
/ fot. arch.

– Demonstracje i protesty to też jest jedna z form dialogu społecznego. Skoro ten miękki dialog społeczny, który toczy się za zamkniętymi drzwiami, czy to na Radzie Dialogu Społecznego, czy bezpośrednio z każdą organizacją związkową, nie przynosi pozytywnych efektów, to zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych przechodzimy do kolejnego etapu – twardszych rozwiązań, czyli demonstracji. Wcześniej wyczerpaliśmy wszystkie możliwości negocjacyjne – przekonywał pod koniec października w Radiu Poznań Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność”, mówiąc o powodach podjęcia decyzji o organizacji Marszu Godności.

Nasze racje muszą być brane pod uwagę

Przypomnijmy, we wrześniu członkowie Komisji Krajowej NSZZ „S” spotkali się z przedstawicielami rządu: Marleną Maląg, minister rodziny i polityki społecznej, Anną Moskwą, minister klimatu i środowiska, Waldemarem Budą, ministrem rozwoju i technologii, Arturem Soboniem, sekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, i Maciejem Małeckim, sekretarzem stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych. – To ważne spotkanie oznacza, że jest prowadzony dialog między stroną społeczną a rządem, między NSZZ „Solidarność” a rządem – mówił po obradach Piotr Duda i dodał: – To były ważne negocjacje, które przyniosły efekt. Jestem pewien, że po dzisiejszym spotkaniu przede wszystkim wiemy więcej jako NSZZ „Solidarność”.
Jednak już wówczas zastrzegał w Radiu Łódź: – Jeżeli rząd nie podejdzie poważnie do tych postulatów [3xP – przyp. B.M.], to Solidarność potrafi demonstrować i będziemy zmuszeni do wyjścia na ulicę. Wtedy już żartów nie będzie.

5 października przez niemal dwie godziny przewodniczący Zarządów Regionów i Sekretariatów Branżowych NSZZ „Solidarność” rozmawiali z kolei w warszawskiej siedzibie Związku z premierem Mateuszem Morawieckim. Dyskutowano o sposobach systemowego powstrzymania wzrostu cen energii uzyskiwanej ze wszystkich rodzajów surowców i nośników oraz zapewnienia godziwego (systemowego) wzrostu wynagrodzeń pracowników w szeroko rozumianej sferze finansów publicznych. Piotr Duda zapewnił również, że nie ma zamiaru odpuścić postulatu emerytur stażowych. Rozmowy jednak nie przyniosły oczekiwanych przez Solidarność skutków. – To było bardzo dobre spotkanie, ale w kilku punktach różnimy się – mówił po spotkaniu premier.

– My, jako Solidarność, chcemy angażować się w dialog merytoryczny, ale nasze racje muszą być nie tylko słyszane, ale także brane pod uwagę – podsumowywał spotkanie Piotr Duda. Dwa dni po spotkaniu podczas nadzwyczajnego posiedzenia Komisja Krajowa NSZZ „S” postanowiła zorganizować manifestację.

Związkowcy podkreślają, że rząd przyjął pewne rozwiązania. Tak było chociażby z obligiem giełdowym. Jednak wiele postulatów, których domaga się Solidarność, nie zostało zrealizowanych. – Premier przedstawił swoją wizję, my mamy swoje przemyślenia w tym temacie. Dlatego nie mogliśmy podjąć innej decyzji, jak tylko przygotować się do protestu – wyjaśnił przewodniczący Piotr Duda w Radiu Łódź.

Chcemy zachować godność

Zdaniem KK NSZZ „Solidarność” propozycje rządu nie chronią społeczeństwa przed ubóstwem energetycznym, nie chronią firm energochłonnych przed upadłością, a w kontekście wysokiej inflacji nie gwarantują podwyżek dla szeroko rozumianej sfery finansów publicznych. Nie dają też jasnej odpowiedzi na pytanie: Co dalej z emeryturami stażowymi? Stąd jednogłośna decyzja Komisji Krajowej o zorganizowaniu Marszu Godności.

Skąd ta nazwa? Przedstawiciele Solidarności przekonują, że wysokie ceny energii, płace, które nie zapewniają godnego życia, i brak możliwości przechodzenia na emeryturę po przepracowaniu kilkudziesięciu lat sprawiają, że odziera się Polaków z godności. Że rząd, oprócz wielkich cyfr, którymi na co dzień operuje, powinien dostrzec też ludzi, którym coraz ciężej jest żyć w rzeczywistości kryzysu.

Solidarność wychodzi na ulice przede wszystkim z trzema postulatami:
• systemowego powstrzymania wzrostu cen energii uzyskiwanej ze wszystkich rodzajów surowców i nośników;
• zapewnienia godziwego (systemowego) wzrostu wynagrodzeń pracowników w szeroko rozumianej sferze finansów publicznych;
• przyjęcia ustawy dotyczącej tzw. emerytur stażowych.

Dość drogiej energii

– W przypadku pierwszego postulatu dotyczącego cen energii zasadnicza różnica między nami [stanowiskami rządu i Solidarności – przyp. B.M.] polega na tym, że rząd uruchamia cały system wsparcia m.in. dla konkretnych firm, podmiotów, organizacji, samorządów, gospodarstw domowych (wprowadzając jednocześnie limity) zamiast – czego domaga się Solidarność – systemowego zablokowania wzrostu cen dla wszystkich. To skomplikowane i groźne, bo w wielu przypadkach mamy do czynienia z pomocą publiczną, a ta musi być zgodna z prawem unijnym. Dla przykładu, jeśli udziela się wsparcia dla firm energochłonnych, to konieczna jest notyfikacja Komisji Europejskiej. A ta nie jest oczywista, co mogliśmy obserwować np. wobec hut szkła – wyjaśnia Marek Lewandowski, rzecznik przewodniczącego KK NSZZ „Solidarność”.

"Jeśli Komisja uzna pomoc za niezgodną z prawem unijnym, będzie trzeba ją zwrócić, a firmy takie jak huty, cementownie, zakłady chemiczne będą musiały upaść. To oznacza utratę nawet miliona miejsc pracy i nienotowane od lat dwucyfrowe bezrobocie. Zablokowanie wzrostu cen dla wszystkich będzie wymagało wsparcia jedynie dla wytwórców energii i nie będzie niosło za sobą groźby wzrostu inflacji oraz upadłości zakładów przemysłowych. Nie będzie również konieczny system dotacji, który wielu z takiego wsparcia wyklucza" – dodaje Marek Lewandowski.

Chcemy godnie zarabiać

Związek domaga się także podwyżek jeszcze w tym roku oraz 20 proc. podwyżki w roku 2023 dla pracowników państwowej sfery budżetowej, oświaty, ochrony zdrowia, cywilnych pracowników sądów, prokuratur, służb mundurowych, wojska, pracowników jednostek samorządowych, m.in. pracowników socjalnych, domów pomocy społecznej, administracji samorządowej. Żąda również odmrożenia wskaźnika naliczania zakładowego funduszu świadczeń socjalnych.

Bartłomiej Mickiewicz, przewodniczący Sekretariatu Służb Publicznych, przekonuje, że każdy obywatel pracujący w prywatnej firmie w związku z inflacją może udać się do swojego pracodawcy i negocjować regulację czy podwyżkę własnej płacy. – My jako sfera budżetowa zawsze spotykamy się z informacją, że nasi bezpośredni pracodawcy nie mają wpływu na wysokość naszych zarobków. Na finanse jednostek sfery budżetowej mają wpływ pieniądze, które zapisane są w budżecie państwa. W związku z tym występujemy jako Solidarność w całej szeroko rozumianej sferze budżetowej po to, żeby rząd dokonał regulacji naszych płac, zachowując poziom życia, jaki mieliśmy do tej pory.

Odmroźcie emerytury stażowe

W przypadku emerytur stażowych sprawa jest najbardziej oczywista. Od 10 miesięcy mrożony jest w komisji sejmowej obywatelski projekt Solidarności, który miał pierwsze czytanie w grudniu ubiegłego roku. Jeszcze gorzej jest z projektem prezydenckim w tej sprawie. Ten od grudnia nie miał nawet swojego pierwszego czytania. – Domagamy się natychmiastowego odmrożenia prac w Sejmie, przeprowadzenia pierwszego czytania projektu prezydenckiego oraz dialogu. Jesteśmy otwarci na dialog, ale ten dialog trzeba prowadzić. Co najważniejsze, podnosząc te argumenty w bezpośrednich rozmowach z rządem, nie udało nam się przekonać premiera do zmiany stanowiska w powyższych sprawach. Stąd decyzja o skorzystaniu z kolejnego narzędzia w demokracji – manifestacji na ulicach Warszawy – przekonuje Marek Lewandowski.

Ostatnie słowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na temat tego, że nie możemy sobie pozwolić na to, aby kopalnie były nierentowne, wywołały z kolei ostrą reakcję górników i całej Solidarności. W Polskim Radiu Piotr Duda przekonywał: – No, przepraszam bardzo. Czołgi też kupujemy, a one również mają się nijak do gospodarki rynkowej. Ale co nam dają?

Bezpieczeństwo militarne. A my potrzebujemy bezpieczeństwa energetycznego. A to bezpieczeństwo dzisiaj dają nam kopalnie, czyli węgiel kamienny i węgiel brunatny – mówił. Przewodniczący zapowiedział także, że jeśli będzie trzeba, Solidarność sformułuje czwarty postulat – powstrzymania likwidacji polskiego górnictwa.

Nadal jesteśmy otwarci na dialog

Związkowcy zaznaczają, że protest nie jest skierowany przeciwko rządowi. Zorganizowano go, aby wspomóc pracowników w konkretnych sprawach. Dodają, że manifestacja nie zamyka drogi do porozumienia i że Solidarność zawsze jest otwarta na rzeczowy dialog.

– Nie robimy protestów politycznych, nie będziemy zbrojnym ramieniem żadnej opozycji ani obecnej, ani w przypadku rządów innych opcji – PiS-owskiej. Nie. My chcemy z każdym rządem rozmawiać, ale jeżeli rozmowy idą w złym kierunku, to ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych jasno nam mówi, jakie są kolejne działania – przekonywał Piotr Duda w rozmowie z „TS”. Dodał również, że: – Rozpoczynamy od protestu 17 listopada, a niewykluczone, że potem będą jeszcze następne bolesne dla rządu pod różnym względem działania, i że będziemy tę śnieżną kulę toczyć dalej.

Marsz Godności rozpocznie się 17 listopada, o godzinie 12.00, przed siedzibą Komisji Europejskiej w Warszawie, u zbiegu ulic Jasnej i Świętokrzyskiej. Następnie strajkujący udadzą się ulicą Marszałkowską pod Sejm. Potem Solidarność przejdzie Alejami Ujazdowskimi pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Ostatnim punktem Marszu będzie Ambasada Rosji, gdzie związkowcy przejdą ulicą Belwederską.

Tekst pochodzi z 46. (1765) numeru „Tygodnika Solidarność”.


 

POLECANE
Biały Dom: Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji CPAC z ostatniej chwili
Biały Dom: Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji CPAC

Prezydent USA Donald Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji środowisk konserwatywnych CPAC w Teksasie – przekazał w środę Biały Dom. Oznacza to, że Trump nie spotka się w Dallas z prezydentem RP Karolem Nawrockim, który w sobotę wystąpi na konferencji.

Samuel Pereira: Ten proces, to Wasz proces, Koalicjo Obywatelska tylko u nas
Samuel Pereira: Ten proces, to Wasz proces, Koalicjo Obywatelska

Mężczyzna spotykał się z dziewczynkami pod pretekstem badań nad wadami postawy. Miał im kazać się rozbierać, dotykać je oraz fotografować. Twierdził, że zdjęcia są po prostu elementem dokumentacji medycznej. Śledczy zajęli się sprawą po tym, jak matka jednej z ofiar złożyła zawiadomienie. Szefa złotowskiej Platformy Obywatelskiej i działacza sportowego Piotra P. zatrzymano pod zarzutem pedofilii 1 grudnia 2023 roku.

Copa-Cogeca: Ustępstwa poczynione przez KE wobec Australii są nie do przyjęcia z ostatniej chwili
Copa-Cogeca: Ustępstwa poczynione przez KE wobec Australii są nie do przyjęcia

„Ogłoszenie zawarcia umowy o wolnym handlu między UE a Australią w Canberze przez przewodniczącą Komisji Europejskiej von der Leyen i premiera Australii Albanese budzi liczne i poważne obawy dotyczące europejskiego rolnictwa, które jest wyraźnie i po raz kolejny kartą przetargową strategii UE mającej na celu zabezpieczenie szerszych celów handlowych i politycznych” – stwierdzają Copa-Cogeca.

Uzależniła się od mediów internetowych. Meta i YouTube mają jej wypłacić 3 mln dol. z ostatniej chwili
Uzależniła się od mediów internetowych. Meta i YouTube mają jej wypłacić 3 mln dol.

Ława przysięgłych w sądzie w Los Angeles uznała, że Meta i YouTube są odpowiedzialne za szkody dla zdrowia psychicznego 20-letniej kobiety, która oskarżyła je o przyczynienie się do uzależnienia, kiedy była dzieckiem. Firmy mają wypłacić kobiecie 3 mln dol. odszkodowania.

Biały Dom: Trump rozpęta piekło, jeśli Iran nie zawrze porozumienia z ostatniej chwili
Biały Dom: Trump "rozpęta piekło", jeśli Iran nie zawrze porozumienia

– Jeśli Iran nie zawrze porozumienia i nie zrozumie, że został pokonany, prezydent Donald Trump gotowy jest rozpętać piekło – zapowiedziała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Potwierdziła, że doniesienia o 15-punktowej propozycji USA są tylko częściowo prawdziwe.

Warszawa przegrała konkurs na siedzibę Urzędu Celnego UE z ostatniej chwili
Warszawa przegrała konkurs na siedzibę Urzędu Celnego UE

W środę Parlament Europejski i Rada UE podjęły decyzję o utworzeniu przyszłego Urzędu Celnego UE w Lille we Francji. O lokalizację unijnej instytucji ubiegała się Warszawa.

Nawrocki odpowiedział Tuskowi zdjęciem. W sieci zawrzało z ostatniej chwili
Nawrocki odpowiedział Tuskowi zdjęciem. W sieci zawrzało

Węgry zapowiadają zakręcanie kurka z gazem dla Ukrainy. Donald Tusk postanowił powiązać tę decyzję z niedawną wizytą Karola Nawrockiego na Węgrzech. Polski prezydent odpowiedział mu zdjęciem.

Sławomir Nowak złożył zawiadomienie na prokuratora, który wcześniej stawiał mu zarzuty z ostatniej chwili
Sławomir Nowak złożył zawiadomienie na prokuratora, który wcześniej stawiał mu zarzuty

Jak poinformował TVN24, Sławomir Nowak złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia serii przestępstw przez prokuratora Jana Drelewskiego, który prowadził śledztwa przeciwko niemu.

ZUS wydał pilny komunikat z ostatniej chwili
ZUS wydał pilny komunikat

ZUS zapowiada poradnik dla kobiet w ciąży i uruchamia specjalny adres mailowy dla przyszłych mam. Instytucja podkreśla też, że nadal prowadzi kontrole zgodnie z obowiązującymi przepisami.

ONZ: Konflikt USA i Izraela z Iranem wymyka się spod kontroli z ostatniej chwili
ONZ: Konflikt USA i Izraela z Iranem wymyka się spod kontroli

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres oświadczył w środę, że konflikt na Bliskim Wschodzie wymyka się spod kontroli i może się rozwinąć w jeszcze większą wojnę. Wezwał też USA i Izrael do zakończenia tego konfliktu zbrojnego, a Iran - do zaprzestania ataków na inne kraje.

REKLAMA

Przed Marszem Godności. Ważni są ludzie, którym coraz ciężej żyć w rzeczywistości kryzysu

Przedstawiciele Solidarności przekonują, że wysokie ceny energii, płace, które nie zapewniają godnego życia, i brak możliwości przechodzenia na emeryturę po przepracowaniu kilkudziesięciu lat sprawiają, że odziera się Polaków z godności. Że rząd, oprócz wielkich cyfr, którymi na co dzień operuje, powinien dostrzec też ludzi, którym coraz ciężej jest żyć w rzeczywistości kryzysu. To dlatego Solidarność 17 listopada przejdzie ulicami Warszawy w Marszu Godności.
/ fot. arch.

– Demonstracje i protesty to też jest jedna z form dialogu społecznego. Skoro ten miękki dialog społeczny, który toczy się za zamkniętymi drzwiami, czy to na Radzie Dialogu Społecznego, czy bezpośrednio z każdą organizacją związkową, nie przynosi pozytywnych efektów, to zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych przechodzimy do kolejnego etapu – twardszych rozwiązań, czyli demonstracji. Wcześniej wyczerpaliśmy wszystkie możliwości negocjacyjne – przekonywał pod koniec października w Radiu Poznań Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność”, mówiąc o powodach podjęcia decyzji o organizacji Marszu Godności.

Nasze racje muszą być brane pod uwagę

Przypomnijmy, we wrześniu członkowie Komisji Krajowej NSZZ „S” spotkali się z przedstawicielami rządu: Marleną Maląg, minister rodziny i polityki społecznej, Anną Moskwą, minister klimatu i środowiska, Waldemarem Budą, ministrem rozwoju i technologii, Arturem Soboniem, sekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, i Maciejem Małeckim, sekretarzem stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych. – To ważne spotkanie oznacza, że jest prowadzony dialog między stroną społeczną a rządem, między NSZZ „Solidarność” a rządem – mówił po obradach Piotr Duda i dodał: – To były ważne negocjacje, które przyniosły efekt. Jestem pewien, że po dzisiejszym spotkaniu przede wszystkim wiemy więcej jako NSZZ „Solidarność”.
Jednak już wówczas zastrzegał w Radiu Łódź: – Jeżeli rząd nie podejdzie poważnie do tych postulatów [3xP – przyp. B.M.], to Solidarność potrafi demonstrować i będziemy zmuszeni do wyjścia na ulicę. Wtedy już żartów nie będzie.

5 października przez niemal dwie godziny przewodniczący Zarządów Regionów i Sekretariatów Branżowych NSZZ „Solidarność” rozmawiali z kolei w warszawskiej siedzibie Związku z premierem Mateuszem Morawieckim. Dyskutowano o sposobach systemowego powstrzymania wzrostu cen energii uzyskiwanej ze wszystkich rodzajów surowców i nośników oraz zapewnienia godziwego (systemowego) wzrostu wynagrodzeń pracowników w szeroko rozumianej sferze finansów publicznych. Piotr Duda zapewnił również, że nie ma zamiaru odpuścić postulatu emerytur stażowych. Rozmowy jednak nie przyniosły oczekiwanych przez Solidarność skutków. – To było bardzo dobre spotkanie, ale w kilku punktach różnimy się – mówił po spotkaniu premier.

– My, jako Solidarność, chcemy angażować się w dialog merytoryczny, ale nasze racje muszą być nie tylko słyszane, ale także brane pod uwagę – podsumowywał spotkanie Piotr Duda. Dwa dni po spotkaniu podczas nadzwyczajnego posiedzenia Komisja Krajowa NSZZ „S” postanowiła zorganizować manifestację.

Związkowcy podkreślają, że rząd przyjął pewne rozwiązania. Tak było chociażby z obligiem giełdowym. Jednak wiele postulatów, których domaga się Solidarność, nie zostało zrealizowanych. – Premier przedstawił swoją wizję, my mamy swoje przemyślenia w tym temacie. Dlatego nie mogliśmy podjąć innej decyzji, jak tylko przygotować się do protestu – wyjaśnił przewodniczący Piotr Duda w Radiu Łódź.

Chcemy zachować godność

Zdaniem KK NSZZ „Solidarność” propozycje rządu nie chronią społeczeństwa przed ubóstwem energetycznym, nie chronią firm energochłonnych przed upadłością, a w kontekście wysokiej inflacji nie gwarantują podwyżek dla szeroko rozumianej sfery finansów publicznych. Nie dają też jasnej odpowiedzi na pytanie: Co dalej z emeryturami stażowymi? Stąd jednogłośna decyzja Komisji Krajowej o zorganizowaniu Marszu Godności.

Skąd ta nazwa? Przedstawiciele Solidarności przekonują, że wysokie ceny energii, płace, które nie zapewniają godnego życia, i brak możliwości przechodzenia na emeryturę po przepracowaniu kilkudziesięciu lat sprawiają, że odziera się Polaków z godności. Że rząd, oprócz wielkich cyfr, którymi na co dzień operuje, powinien dostrzec też ludzi, którym coraz ciężej jest żyć w rzeczywistości kryzysu.

Solidarność wychodzi na ulice przede wszystkim z trzema postulatami:
• systemowego powstrzymania wzrostu cen energii uzyskiwanej ze wszystkich rodzajów surowców i nośników;
• zapewnienia godziwego (systemowego) wzrostu wynagrodzeń pracowników w szeroko rozumianej sferze finansów publicznych;
• przyjęcia ustawy dotyczącej tzw. emerytur stażowych.

Dość drogiej energii

– W przypadku pierwszego postulatu dotyczącego cen energii zasadnicza różnica między nami [stanowiskami rządu i Solidarności – przyp. B.M.] polega na tym, że rząd uruchamia cały system wsparcia m.in. dla konkretnych firm, podmiotów, organizacji, samorządów, gospodarstw domowych (wprowadzając jednocześnie limity) zamiast – czego domaga się Solidarność – systemowego zablokowania wzrostu cen dla wszystkich. To skomplikowane i groźne, bo w wielu przypadkach mamy do czynienia z pomocą publiczną, a ta musi być zgodna z prawem unijnym. Dla przykładu, jeśli udziela się wsparcia dla firm energochłonnych, to konieczna jest notyfikacja Komisji Europejskiej. A ta nie jest oczywista, co mogliśmy obserwować np. wobec hut szkła – wyjaśnia Marek Lewandowski, rzecznik przewodniczącego KK NSZZ „Solidarność”.

"Jeśli Komisja uzna pomoc za niezgodną z prawem unijnym, będzie trzeba ją zwrócić, a firmy takie jak huty, cementownie, zakłady chemiczne będą musiały upaść. To oznacza utratę nawet miliona miejsc pracy i nienotowane od lat dwucyfrowe bezrobocie. Zablokowanie wzrostu cen dla wszystkich będzie wymagało wsparcia jedynie dla wytwórców energii i nie będzie niosło za sobą groźby wzrostu inflacji oraz upadłości zakładów przemysłowych. Nie będzie również konieczny system dotacji, który wielu z takiego wsparcia wyklucza" – dodaje Marek Lewandowski.

Chcemy godnie zarabiać

Związek domaga się także podwyżek jeszcze w tym roku oraz 20 proc. podwyżki w roku 2023 dla pracowników państwowej sfery budżetowej, oświaty, ochrony zdrowia, cywilnych pracowników sądów, prokuratur, służb mundurowych, wojska, pracowników jednostek samorządowych, m.in. pracowników socjalnych, domów pomocy społecznej, administracji samorządowej. Żąda również odmrożenia wskaźnika naliczania zakładowego funduszu świadczeń socjalnych.

Bartłomiej Mickiewicz, przewodniczący Sekretariatu Służb Publicznych, przekonuje, że każdy obywatel pracujący w prywatnej firmie w związku z inflacją może udać się do swojego pracodawcy i negocjować regulację czy podwyżkę własnej płacy. – My jako sfera budżetowa zawsze spotykamy się z informacją, że nasi bezpośredni pracodawcy nie mają wpływu na wysokość naszych zarobków. Na finanse jednostek sfery budżetowej mają wpływ pieniądze, które zapisane są w budżecie państwa. W związku z tym występujemy jako Solidarność w całej szeroko rozumianej sferze budżetowej po to, żeby rząd dokonał regulacji naszych płac, zachowując poziom życia, jaki mieliśmy do tej pory.

Odmroźcie emerytury stażowe

W przypadku emerytur stażowych sprawa jest najbardziej oczywista. Od 10 miesięcy mrożony jest w komisji sejmowej obywatelski projekt Solidarności, który miał pierwsze czytanie w grudniu ubiegłego roku. Jeszcze gorzej jest z projektem prezydenckim w tej sprawie. Ten od grudnia nie miał nawet swojego pierwszego czytania. – Domagamy się natychmiastowego odmrożenia prac w Sejmie, przeprowadzenia pierwszego czytania projektu prezydenckiego oraz dialogu. Jesteśmy otwarci na dialog, ale ten dialog trzeba prowadzić. Co najważniejsze, podnosząc te argumenty w bezpośrednich rozmowach z rządem, nie udało nam się przekonać premiera do zmiany stanowiska w powyższych sprawach. Stąd decyzja o skorzystaniu z kolejnego narzędzia w demokracji – manifestacji na ulicach Warszawy – przekonuje Marek Lewandowski.

Ostatnie słowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na temat tego, że nie możemy sobie pozwolić na to, aby kopalnie były nierentowne, wywołały z kolei ostrą reakcję górników i całej Solidarności. W Polskim Radiu Piotr Duda przekonywał: – No, przepraszam bardzo. Czołgi też kupujemy, a one również mają się nijak do gospodarki rynkowej. Ale co nam dają?

Bezpieczeństwo militarne. A my potrzebujemy bezpieczeństwa energetycznego. A to bezpieczeństwo dzisiaj dają nam kopalnie, czyli węgiel kamienny i węgiel brunatny – mówił. Przewodniczący zapowiedział także, że jeśli będzie trzeba, Solidarność sformułuje czwarty postulat – powstrzymania likwidacji polskiego górnictwa.

Nadal jesteśmy otwarci na dialog

Związkowcy zaznaczają, że protest nie jest skierowany przeciwko rządowi. Zorganizowano go, aby wspomóc pracowników w konkretnych sprawach. Dodają, że manifestacja nie zamyka drogi do porozumienia i że Solidarność zawsze jest otwarta na rzeczowy dialog.

– Nie robimy protestów politycznych, nie będziemy zbrojnym ramieniem żadnej opozycji ani obecnej, ani w przypadku rządów innych opcji – PiS-owskiej. Nie. My chcemy z każdym rządem rozmawiać, ale jeżeli rozmowy idą w złym kierunku, to ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych jasno nam mówi, jakie są kolejne działania – przekonywał Piotr Duda w rozmowie z „TS”. Dodał również, że: – Rozpoczynamy od protestu 17 listopada, a niewykluczone, że potem będą jeszcze następne bolesne dla rządu pod różnym względem działania, i że będziemy tę śnieżną kulę toczyć dalej.

Marsz Godności rozpocznie się 17 listopada, o godzinie 12.00, przed siedzibą Komisji Europejskiej w Warszawie, u zbiegu ulic Jasnej i Świętokrzyskiej. Następnie strajkujący udadzą się ulicą Marszałkowską pod Sejm. Potem Solidarność przejdzie Alejami Ujazdowskimi pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Ostatnim punktem Marszu będzie Ambasada Rosji, gdzie związkowcy przejdą ulicą Belwederską.

Tekst pochodzi z 46. (1765) numeru „Tygodnika Solidarność”.



 

Polecane