Rafał Woś: Ciemna strona zawodu artysty w realnym kapitalizmie

„Moja matka była włókniarką. W latach 90. potraktowali ją jak śmieć. Straciła pracę, straciła wszystko. Byłam wtedy dzieckiem. I wtedy postanowiłam, że ja nie pozwolę, żeby ktoś tak zrobił ze mną. Postanowiłam, że zostanę… aktorką”. Mniej więcej coś takiego mówi bohaterka popularnego dekadę temu serialu Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego „Artyści”. Te słowa brzmią oczywiście gorzko. Ale też i śmiesznie. Bo film pokazujący od kuchni życie pracowników jednego z warszawskich teatrów to przecież oczywisty dowód, że w warunkach realnego kapitalizmu bycie aktorem/artystą nie daje absolutnie żadnej stabilizacji finansowej ani bezpieczeństwa ekonomicznego. Przeciwnie.
Rafał Woś
Rafał Woś / Tygodnik Solidarność / rys. Barbara Sadowska

Co musisz wiedzieć:

  • Zdaniem autora, w realiach kapitalizmu zawody „kreatywne” (np. artyści czy pracownicy mediów) często nie zapewniają stabilności finansowej ani bezpieczeństwa
  • Pisze również, że pracownicy kreatywni niesłusznie dystansują się od solidarności pracowniczej, choć związki zawodowe mogłyby realnie poprawić ich sytuację ekonomiczną i warunki pracy.

 

Mija ćwierć wieku, odkąd popularność święciły książki amerykańskiego popsocjologa Richarda Floridy. Zaproponował on w nich koncepcję „klasy kreatywnej”. Było to określenie zawodów, które miały być siłą napędową nowych postindustrialnych społeczeństw gospodarek rozwiniętych. Owa klasa (lub sektor) kreatywna składać się miała z trzech zasadniczych grup. Superkreatywnego rdzenia, twórczych profesjonalistów i artystycznej bohemy. Wśród nich szukać należało – zdaniem Floridy – najbardziej atrakcyjnych zawodów przyszłości.

W praktyce realnego kapitalizmu z tą atrakcyjnością bywało i bywa różnie. Informatycy, ludzie mediów, filmowcy, graficy, artyści, coachowie i inni przedstawiciele klasy kreatywnej długo mogą opowiadać o ciemnej stronie swojej zawodowej egzystencji. O braku pewności zatrudnienia, pracy na akord, braniu roboty do domu, weekendowych szkoleniach albo nieobsługiwanych fakturach.

Jednocześnie klasa kreatywna to królestwo pracowników wykonujących swoje obowiązki albo w oderwaniu od grupy, albo za każdym razem w innym otoczeniu. To zaś sprawia, że oni sami rzadko w ogóle myślą o sobie jako o potencjalnym beneficjencie zbiorowej walki o swoje prawa pracownicze. Związek zawodowy pojawia się tu jako coś z zupełnie innej bajki. I to w najlepszym razie.

 

Uzwiązkowić "kreatywnych"

Niestety nieufność i stereotypy przełamuje się trudno. Klasa kreatywna przez cały okres III RP była kuszona biletem wstępu do świata zwycięzców współczesnego kapitalizmu. Powiadano im, że nawet jeśli teraz gonią w piętkę, to przecież już jutro (najdalej pojutrze) może przyjść ten dzień, w którym wszystko się zmieni. A że nie nadchodził, to detal. Oni mieli aspirować dalej. Ale także nie widzieć żadnej solidarności z resztą „niekreatywnych” pracujących Polaków. „Kreatywnym” wmawiano, że z tymi „tam na dole” nie łączy ich nic. Ani poglądy, ani estetyka, ani wybory polityczne, ani nawet interesy ekonomiczne.

Warto przypominać, że takie myślenie jest z gruntu błędne. Związki zawodowe mogą być bowiem użyteczne także dla nich. I na poziomie organizacji kształcenia. Ale także potem – w pracy zawodów kreatywnych. Na poziomie negocjacji zbiorowych z instytucjami, którym kreatywni sprzedają owoce swojej pracy. Czy na przykład w kontekście zabezpieczenia emerytalnego albo rentowego „kreatywnych” (a więc takich, którzy – najczęściej – mają z ciągłością składek wielki problem).

Bo Solidarność jest dla wszystkich. Im szerzej będzie się ta wieść rozchodziła, tym więcej będą mogli zrobić razem polscy pracownicy. Nieważne, czy nazwiemy ich kreatywnymi, czy też jakkolwiek inaczej.

[Tytuł, śródtytuł u sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Biały Dom: Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji CPAC z ostatniej chwili
Biały Dom: Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji CPAC

Prezydent USA Donald Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji środowisk konserwatywnych CPAC w Teksasie – przekazał w środę Biały Dom. Oznacza to, że Trump nie spotka się w Dallas z prezydentem RP Karolem Nawrockim, który w sobotę wystąpi na konferencji.

Samuel Pereira: Ten proces, to Wasz proces, Koalicjo Obywatelska tylko u nas
Samuel Pereira: Ten proces, to Wasz proces, Koalicjo Obywatelska

Mężczyzna spotykał się z dziewczynkami pod pretekstem badań nad wadami postawy. Miał im kazać się rozbierać, dotykać je oraz fotografować. Twierdził, że zdjęcia są po prostu elementem dokumentacji medycznej. Śledczy zajęli się sprawą po tym, jak matka jednej z ofiar złożyła zawiadomienie. Szefa złotowskiej Platformy Obywatelskiej i działacza sportowego Piotra P. zatrzymano pod zarzutem pedofilii 1 grudnia 2023 roku.

Copa-Cogeca: Ustępstwa poczynione przez KE wobec Australii są nie do przyjęcia z ostatniej chwili
Copa-Cogeca: Ustępstwa poczynione przez KE wobec Australii są nie do przyjęcia

„Ogłoszenie zawarcia umowy o wolnym handlu między UE a Australią w Canberze przez przewodniczącą Komisji Europejskiej von der Leyen i premiera Australii Albanese budzi liczne i poważne obawy dotyczące europejskiego rolnictwa, które jest wyraźnie i po raz kolejny kartą przetargową strategii UE mającej na celu zabezpieczenie szerszych celów handlowych i politycznych” – stwierdzają Copa-Cogeca.

Uzależniła się od mediów internetowych. Meta i YouTube mają jej wypłacić 3 mln dol. z ostatniej chwili
Uzależniła się od mediów internetowych. Meta i YouTube mają jej wypłacić 3 mln dol.

Ława przysięgłych w sądzie w Los Angeles uznała, że Meta i YouTube są odpowiedzialne za szkody dla zdrowia psychicznego 20-letniej kobiety, która oskarżyła je o przyczynienie się do uzależnienia, kiedy była dzieckiem. Firmy mają wypłacić kobiecie 3 mln dol. odszkodowania.

Biały Dom: Trump rozpęta piekło, jeśli Iran nie zawrze porozumienia z ostatniej chwili
Biały Dom: Trump "rozpęta piekło", jeśli Iran nie zawrze porozumienia

– Jeśli Iran nie zawrze porozumienia i nie zrozumie, że został pokonany, prezydent Donald Trump gotowy jest rozpętać piekło – zapowiedziała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Potwierdziła, że doniesienia o 15-punktowej propozycji USA są tylko częściowo prawdziwe.

Warszawa przegrała konkurs na siedzibę Urzędu Celnego UE z ostatniej chwili
Warszawa przegrała konkurs na siedzibę Urzędu Celnego UE

W środę Parlament Europejski i Rada UE podjęły decyzję o utworzeniu przyszłego Urzędu Celnego UE w Lille we Francji. O lokalizację unijnej instytucji ubiegała się Warszawa.

Nawrocki odpowiedział Tuskowi zdjęciem. W sieci zawrzało z ostatniej chwili
Nawrocki odpowiedział Tuskowi zdjęciem. W sieci zawrzało

Węgry zapowiadają zakręcanie kurka z gazem dla Ukrainy. Donald Tusk postanowił powiązać tę decyzję z niedawną wizytą Karola Nawrockiego na Węgrzech. Polski prezydent odpowiedział mu zdjęciem.

Sławomir Nowak złożył zawiadomienie na prokuratora, który wcześniej stawiał mu zarzuty z ostatniej chwili
Sławomir Nowak złożył zawiadomienie na prokuratora, który wcześniej stawiał mu zarzuty

Jak poinformował TVN24, Sławomir Nowak złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia serii przestępstw przez prokuratora Jana Drelewskiego, który prowadził śledztwa przeciwko niemu.

ZUS wydał pilny komunikat z ostatniej chwili
ZUS wydał pilny komunikat

ZUS zapowiada poradnik dla kobiet w ciąży i uruchamia specjalny adres mailowy dla przyszłych mam. Instytucja podkreśla też, że nadal prowadzi kontrole zgodnie z obowiązującymi przepisami.

ONZ: Konflikt USA i Izraela z Iranem wymyka się spod kontroli z ostatniej chwili
ONZ: Konflikt USA i Izraela z Iranem wymyka się spod kontroli

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres oświadczył w środę, że konflikt na Bliskim Wschodzie wymyka się spod kontroli i może się rozwinąć w jeszcze większą wojnę. Wezwał też USA i Izrael do zakończenia tego konfliktu zbrojnego, a Iran - do zaprzestania ataków na inne kraje.

REKLAMA

Rafał Woś: Ciemna strona zawodu artysty w realnym kapitalizmie

„Moja matka była włókniarką. W latach 90. potraktowali ją jak śmieć. Straciła pracę, straciła wszystko. Byłam wtedy dzieckiem. I wtedy postanowiłam, że ja nie pozwolę, żeby ktoś tak zrobił ze mną. Postanowiłam, że zostanę… aktorką”. Mniej więcej coś takiego mówi bohaterka popularnego dekadę temu serialu Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego „Artyści”. Te słowa brzmią oczywiście gorzko. Ale też i śmiesznie. Bo film pokazujący od kuchni życie pracowników jednego z warszawskich teatrów to przecież oczywisty dowód, że w warunkach realnego kapitalizmu bycie aktorem/artystą nie daje absolutnie żadnej stabilizacji finansowej ani bezpieczeństwa ekonomicznego. Przeciwnie.
Rafał Woś
Rafał Woś / Tygodnik Solidarność / rys. Barbara Sadowska

Co musisz wiedzieć:

  • Zdaniem autora, w realiach kapitalizmu zawody „kreatywne” (np. artyści czy pracownicy mediów) często nie zapewniają stabilności finansowej ani bezpieczeństwa
  • Pisze również, że pracownicy kreatywni niesłusznie dystansują się od solidarności pracowniczej, choć związki zawodowe mogłyby realnie poprawić ich sytuację ekonomiczną i warunki pracy.

 

Mija ćwierć wieku, odkąd popularność święciły książki amerykańskiego popsocjologa Richarda Floridy. Zaproponował on w nich koncepcję „klasy kreatywnej”. Było to określenie zawodów, które miały być siłą napędową nowych postindustrialnych społeczeństw gospodarek rozwiniętych. Owa klasa (lub sektor) kreatywna składać się miała z trzech zasadniczych grup. Superkreatywnego rdzenia, twórczych profesjonalistów i artystycznej bohemy. Wśród nich szukać należało – zdaniem Floridy – najbardziej atrakcyjnych zawodów przyszłości.

W praktyce realnego kapitalizmu z tą atrakcyjnością bywało i bywa różnie. Informatycy, ludzie mediów, filmowcy, graficy, artyści, coachowie i inni przedstawiciele klasy kreatywnej długo mogą opowiadać o ciemnej stronie swojej zawodowej egzystencji. O braku pewności zatrudnienia, pracy na akord, braniu roboty do domu, weekendowych szkoleniach albo nieobsługiwanych fakturach.

Jednocześnie klasa kreatywna to królestwo pracowników wykonujących swoje obowiązki albo w oderwaniu od grupy, albo za każdym razem w innym otoczeniu. To zaś sprawia, że oni sami rzadko w ogóle myślą o sobie jako o potencjalnym beneficjencie zbiorowej walki o swoje prawa pracownicze. Związek zawodowy pojawia się tu jako coś z zupełnie innej bajki. I to w najlepszym razie.

 

Uzwiązkowić "kreatywnych"

Niestety nieufność i stereotypy przełamuje się trudno. Klasa kreatywna przez cały okres III RP była kuszona biletem wstępu do świata zwycięzców współczesnego kapitalizmu. Powiadano im, że nawet jeśli teraz gonią w piętkę, to przecież już jutro (najdalej pojutrze) może przyjść ten dzień, w którym wszystko się zmieni. A że nie nadchodził, to detal. Oni mieli aspirować dalej. Ale także nie widzieć żadnej solidarności z resztą „niekreatywnych” pracujących Polaków. „Kreatywnym” wmawiano, że z tymi „tam na dole” nie łączy ich nic. Ani poglądy, ani estetyka, ani wybory polityczne, ani nawet interesy ekonomiczne.

Warto przypominać, że takie myślenie jest z gruntu błędne. Związki zawodowe mogą być bowiem użyteczne także dla nich. I na poziomie organizacji kształcenia. Ale także potem – w pracy zawodów kreatywnych. Na poziomie negocjacji zbiorowych z instytucjami, którym kreatywni sprzedają owoce swojej pracy. Czy na przykład w kontekście zabezpieczenia emerytalnego albo rentowego „kreatywnych” (a więc takich, którzy – najczęściej – mają z ciągłością składek wielki problem).

Bo Solidarność jest dla wszystkich. Im szerzej będzie się ta wieść rozchodziła, tym więcej będą mogli zrobić razem polscy pracownicy. Nieważne, czy nazwiemy ich kreatywnymi, czy też jakkolwiek inaczej.

[Tytuł, śródtytuł u sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane