Marcin Brixen: Warunek, czyli zlikwiduj tą izbę!

Niewesoły nastrój panował u Hiobowskich. Tata Łukaszka nie dostał wypłaty. - Prezes mi ją zablokował - wyznał tata. - To twoja wina! - zakrzyknęła mama Łukaszka.
/ pixabay.com.MabelAmber

Niewesoły nastrój panował u Hiobowskich. Tata Łukaszka nie dostał wypłaty.
- Prezes mi ją zablokował - wyznał tata.
- To twoja wina! - zakrzyknęła mama Łukaszka.
- Prezes zablokował, a to moja wina?
- Tak! - upierała się mama. - Bo to ty nie chcesz spełnić warunku, żeby dostać wypłatę!
- Ale to oni mi ją blokują!
- I nie odblokują w ogóle?
- Muszę spełnić pewien warunek.
- No to spełnij, co to za problem?
Tata Łukaszka zaczął krzyczeć, że ten warunek jest bezprawny, bezsensowny i w ogóle.
- Spełnij go i dostaniesz wypłatę, co za problem?
- A wiesz chociaż jaki? - spytał z westchnieniem tata Łukaszek.
- No, jaki?
- Mam zlikwidować izbę.
Zapadła cisza.
- Czego co? - spytała ostrożnie mama.
- Izbę mam zlikwidować. Znaczy zamurować jeden pokój, żebyśmy z niego nie korzystali.
- To zamuruj swój! - wpadła na genialny pomysł mama. - Prezes odblokuje ci wypłatę i będziemy mieć za co żyć!
- Dlaczego mój pokój mam zamurować? - zaperzył się tata.
- Przecież to ty zablokowałeś wypłatę! Inni na pewno tak nie mają!
- Przepraszam... - rozległo się od drzwi. W wejściu do kuchni stał mały Wiktymiusz, syn sąsiadki i ziewał. - My też tak mamy. Od kilku miesięcy.
- Co ty w ogóle robisz u nas? - zainteresował się tata Łukaszka. - Bawisz się z Łukaszem?
- E nie, przychodzę spać.
- Jak to: spać??? - zdumiała się mama Łukaszka. - A u siebie spać nie możesz?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo... A, najlepiej to państwu pokażę.
I tata i mama poszli do mieszkania Wiktymiusza. Wiktymiusz stanął przed wejściem i zadzwonił. Za drzwiami rozległ się jakiś rumor i uchylił się nieco. Weszli ostrożnie. Za drzwiami siedział na łóżku polowym tata Wiktymiusza, zmięty i zarośnięty. Płakał.
- Dlaczego śpi pan w korytarzu? - zapytał żartobliwie tata Łukaszka, żeby rozładować atmosferę.
Nie rozładował.
- Najpierw kazali mi zlikwidować izbę - zaczął mówić zgaszonym tonem tata Wiktymiusza. - Wszystko jedno jaką. Jedna decyzja, która dzieliła mnie od pieniędzy. Żona cały czas piliła, więc się zgiąłem. Zamurowaliśmy pokój Wiktymiusza, spał od tej pory u nas. Ale okazało się, że są następne warunki. Musiałem zamurować wszystkie pozostałe pokoju, kuchnię, a nawet odpiłować balkon. Obecnie została nam tylko łazienka. Mamy tam wstawioną kuchenkę i żona śpi we wannie, ja żyję w korytarzu, a Wiktymiusz - przetarł rękawem zaczerwienione oczy. - A Wiktymiusz sypia po sąsiadach. Ale podobno w tym miesiącu mają mi wreszcie odblokować pensję.
Hiobowscy wracali do siebie z niewesołymi myślami. Weszli do kuchni i dalej się spierali aż w końcu usłyszał ich Łukaszek i też do nich dołączył.
- Może ty przemówisz ojcu do rozsądku  - załamywała ręce mama Łukaszka. - Jedna, jedyna jego decyzja dzieli nas od pieniędzy!
- A to on księgowej dał dyspozycje, żeby nie płacić? - zapytał Łukaszek.
- No nie, to był prezes. Ale czy wy tego nie rozumiecie, że wystarczy tylko odrobina dobrej woli, tylko jeden krok, by odzyskać pieniądze! Czy wy tego nie rozumiecie, że trzeba spełnić ten warunek?
- Trzeba? - mruknął Łukaszek. - Bo?
- Bo tak sobie zażyczył prezes - pośpieszyła z wyjaśnieniem mama Łukaszka.
- Miał prawo?
- Nie wolno zadawać takich pytań - zdenerwowała się mama. - Co ty chcesz, co? Chcesz wyrwać tatę z posady w dobrej firmie? Prezes postawił warunek, to postawił, teraz to od taty i tylko od taty zależy czy spełni ten warunek czy nie!
- A co to za warunek?
- Ma zamurować swój pokój.
- Nie mów jak nie wiesz - ofuknął mamę tata. - Dokładnie rzecz biorąc, mam zlikwidować izbę.
- I to wszystko? - Łukaszek wzruszył ramionami i wyszedł wrócił po trzech minutach z kartką z napisem "korytarz" i powiesił ją na drzwiach pokoju taty.
- Proszę bardzo. Izba zlikwidowana.
- Nie wiem czy to o to chodziło. To oszustwo! - głos mamy drżał ze zburzenia.
- Zobaczymy co na to powie prezes - zmartwiony tata Łukaszka zrobił zdjęcie telefon.
Następnego dnia pokazał zdjęcie prezesowi. Prezes o dziwo to zaakceptował.
- No tak spełnił pan jeden warunek - powiedział prezes na stojącą obok niego sekretarkę. - Drugi warunek...
- To miał być jedyny warunek! - krzyknął boleśnie tata Łukaszka.
- Taki pan niby biedny, pensję pan woła, a na samochód pana stać - podkablowała prezesowi sekretarka.
- O, panie Hiobowski, burżuj z pana - zażartował prezes. - Musi pan wprowadzić u siebie trójpodział samochodu.
- Jak?
- Piłą mechaniczną - wyjaśnił prezes i dodał:
- Za każdy dzień zwłoki karne odsetki! Czas start!
Załamany tata Łukaszka wrócił do swojego biurka i usiadł naprzeciwko swojego kolegi Kubiaka.
- Co taki smutny? - spytał radośnie Kubiak grając z pasją w pasjansa na komputerze.
- Wypłaty mi nie dali.
- To już? Faktycznie - Kubiak zerknął na telefon. - A wypłata jeszcze nie doszła. Pewno znów prezes zablokował.
- Będziesz musiał spełnić warunek - podpowiedział tata Łukaszka.
- Nie będę spełniać żadnych warunków - zachichotał Kubiak i odsłonił firanę. Na parapecie leżała listwa zasilająca z powpinanymi kablami. - Ten przewód tutaj prowadzi do gabinetu prezesa. Prezes ma podpięty do niego swój komputer.
I Kubiak wyjął jedną z wtyczek, po czym opuścił firanę.
- Wurma Kać!!! - rozległo się za ścianą i po chwili wpadł do nich prezes.
- Komputer mi się wyłączył! Nie mam prądu!
- Mój boże - Kubiak złożył ręce jak do modlitwy. - Świetnie pana rozumiem. A ja nie mam wypłaty.
Prezes zamrugał oczami, wyprostował się i spojrzał na Kubiaka złym wzrokiem.
- Dobrze to rozumiem? To pan?
- Tak, to ja - przyznał odważnie Kubiak.
- Porozmawiajmy, no panie Kubiak niech pan będzie rozsądny, jak przedstawię jakieś warunki, pan przedstawi jakieś, spotkamy się po drodze, osiągniemy konsesus...
- Powiem to tak, żeby pan zrozumiał - przerwał mu Kubiak. - W dupie to mam. Chcę wypłatę. Całą.
Prezes pomilczał jeszcze chwilę, sięgnął po telefon i wrócił do siebie.
Po dziesięciu minutach telefon Kubiaka zapikał.
- No - rzekł Kubiak z satysfakcją. - Wypłata doszła.
I sięgnął po wtyczkę.
- Zaczekaj...! - jęknął tata Łukaszka. - Ja też jeszcze nie mam wypłaty!
- No dobrze  - zgodził się Kubiak.
- Wurma Kać!!! - rozległo się za ścianą i znowu do nich wpadł prezes. - Panie Kubiak, przecież spełniłem pan pana ohydny szantaż. Dlaczego nadal blokuje mi pan prąd?
- Pan mnie obraża! - Kubiak uniósł się i palnął pięścią w stół. - Ja nie blokuję.
- To dlaczego nadal nie mogę włączyć komputera? - zawołał żałośnie prezes.
- Może on blokuje - Kubiak wskazał tatę Łukaszka.
- Pan??? - prezes spojrzał na tatę Łukaszka. - A pan to to kto? Pan tu w ogóle u nas pracuje? Od kiedy?
- Hiobowski jestem. Też chcę wypłatę - wychrypiał odważnie tata Łukaszka.
- Nie mógł pan mówić od razu? - zgrzytnął zębami prezes.
Dziesięć minut później tata Łukaszka miał wypłatę. Kubiak wpiął wtyczkę, prezes mógł ponownie włączyć komputer i wszyscy byli zadowoleni.
Wszyscy oprócz mamy Łukaszka. Kiedy tata wrócił d domu i obwieścił triumfalnie, że odblokowano mu wypłatę, mama zapytała:
- A spełniłeś warunek?
- Nie.
- W takim razie twoja wypłata jest niezgodna z twoją umową o pracę - wyrzekła mama drżącym głosem. - To jest neo-wypłata.
- W takim razie nie dostaniesz moich pieniędzy - odparował tata.
Mama Łukaszka wstała i krzyknęła wielkim głosem:
- Ty nie masz swoich pieniędzy! To są pieniądze nas wszystkich!


 

POLECANE
Młodzi muzułmanie w Niemczech się radykalizują z ostatniej chwili
Młodzi muzułmanie w Niemczech się radykalizują

Jak poinformował portal European Conservative, obawy dotyczące radykalizacji wśród muzułmanów w Niemczech — szczególnie wśród młodszego pokolenia — wzrosły po opublikowaniu badań finansowanych przez trzy ministerstwa federalne.

Ekspert: Pierwsza wypłata zysków NBP przeznaczonych na zbrojenia mogłaby nastąpić dopiero za 1,5 roku z ostatniej chwili
Ekspert: Pierwsza wypłata zysków NBP przeznaczonych na zbrojenia mogłaby nastąpić dopiero za 1,5 roku

Pomysł sfinansowania zbrojeń z zysków NBP uzyskanych ze sprzedaży części złota, oznaczałaby, że pierwsze wpływy nastąpiłyby za półtora roku, tymczasem potrzeby wojska trzeba zaspokoić jak najszybciej - wskazał w rozmowie z PAP analityk Santander Bank Polska Piotr Bielski.

Wraz z wetem prezydenta ws. SAFE posypie się plan KE rabunku i neutralizacji Polski tylko u nas
Wraz z wetem prezydenta ws. SAFE posypie się plan KE rabunku i neutralizacji Polski

Komisja Europejska nieoficjalnie wyraża „poważne zaniepokojenie” sytuacją wokół polskiego programu SAFE. Chodzi o spór między rządem a Pałacem Prezydenckim, który według informacji z Brukseli wprowadza „niepewność co do realizacji projektu”. Niepokój Ursuli von der Leyen jest o tyle zrozumiały, że wraz z zawetowaniem przez Karola Nawrockiego ustawy ws. SAFE, o ile takie by nastąpiło, posypie się misterny plan rabunku i neutralizacji Polski.

Raport: Niemcy nie nadążają deportować migrantów tylko u nas
Raport: Niemcy nie nadążają deportować migrantów

W Niemczech rośnie liczba migrantów zobowiązanych do opuszczenia kraju. Z rządowego raportu wynika, że w połowie 2025 roku było ich ponad 226 tys., a skuteczność deportacji wynosi zaledwie ok. 5 proc. Problem pogłębia brak dokumentów, bariery prawne i niewydolność systemu dublińskiego.

Trwa debata w Sejmie. Siemoniak przekonuje: Po likwidacji CBA żadna sprawa nie zginie z ostatniej chwili
Trwa debata w Sejmie. Siemoniak przekonuje: "Po likwidacji CBA żadna sprawa nie zginie"

W Sejmie trwa spór o projekt likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Rządowa koalicja chce zakończyć działalność CBA jeszcze w tym roku, a minister Tomasz Siemoniak przekonuje, że wszystkie prowadzone sprawy zostaną przejęte przez inne służby.

Przez masowe legalizacje Hiszpania staje się magnesem dla nielegalnej migracji z ostatniej chwili
Przez masowe legalizacje Hiszpania staje się magnesem dla nielegalnej migracji

Jak informuje portal tichyseinblick.de, legalizacja przez władze Hiszpanii pół miliona migrantów, którzy nielegalnie przedostali się do kraju, ma wpływ na ruch migracyjny. Nie tylko w Ceucie na granicach czekają nowi pretendenci do stania się Europejczykami. Mieszkańcy Afryki Północnej lecą do Stambułu i przejeżdżają przez Pireneje. Sytuacja wymyka się rządowi Pedro Sáncheza spod kontroli.

Polski SAFE 0% daje możliwość rozbudowy mocy produkcyjnych polskiego przemysłu zbrojeniowego tylko u nas
Polski SAFE 0% daje możliwość rozbudowy mocy produkcyjnych polskiego przemysłu zbrojeniowego

Polska stoi przed strategiczną decyzją dotyczącą finansowania rozwoju przemysłu obronnego. Według byłego wiceministra aktywów państwowych Zbigniewa Gryglasa wybór między unijnym mechanizmem SAFE a propozycją „Polskie SAFE 0%” może przesądzić o tym, czy krajowe firmy zbrojeniowe – w tym spółki z grupy Polska Grupa Zbrojeniowa – będą w stanie znacząco zwiększyć produkcję uzbrojenia w najbliższych latach.

KE poważnie zaniepokojona polskim konfliktem wokół SAFE z ostatniej chwili
KE "poważnie zaniepokojona" polskim konfliktem wokół SAFE

Komisja Europejska z "niepokojem" obserwuje spór polityczny w Polsce wokół programu SAFE. W Brukseli pojawiają się głosy o „bałaganie” i braku pewności co do realizacji projektu, który ma mieć duże znaczenie dla bezpieczeństwa w Europie.

Tusk przyjmie SAFE mimo weta? Prof. Genowefa Grabowska: Tutaj nie ma żartów, jest Trybunał Stanu! tylko u nas
Tusk przyjmie SAFE mimo weta? Prof. Genowefa Grabowska: Tutaj nie ma żartów, jest Trybunał Stanu!

Portal Tysol.pl zapytał prawnik, prof. Genowefę Grabowską, jakie konsekwencje miałoby podpisanie przez Donalda Tuska unijnej pożyczki SAFE mimo ewentualnego weta prezydenta.

W Świnoujściu zaczyna brakować paliwa. Powodem „turystyka paliwowa” z Niemiec pilne
W Świnoujściu zaczyna brakować paliwa. Powodem „turystyka paliwowa” z Niemiec

Masowe tankowanie po polskiej stronie granicy sprawia, że na stacjach paliw w Świnoujściu zaczynają pojawiać się braki. Do miasta przyjeżdżają nie tylko polscy kierowcy, ale również Niemcy, którzy chcą skorzystać z niższych cen paliwa.

REKLAMA

Marcin Brixen: Warunek, czyli zlikwiduj tą izbę!

Niewesoły nastrój panował u Hiobowskich. Tata Łukaszka nie dostał wypłaty. - Prezes mi ją zablokował - wyznał tata. - To twoja wina! - zakrzyknęła mama Łukaszka.
/ pixabay.com.MabelAmber

Niewesoły nastrój panował u Hiobowskich. Tata Łukaszka nie dostał wypłaty.
- Prezes mi ją zablokował - wyznał tata.
- To twoja wina! - zakrzyknęła mama Łukaszka.
- Prezes zablokował, a to moja wina?
- Tak! - upierała się mama. - Bo to ty nie chcesz spełnić warunku, żeby dostać wypłatę!
- Ale to oni mi ją blokują!
- I nie odblokują w ogóle?
- Muszę spełnić pewien warunek.
- No to spełnij, co to za problem?
Tata Łukaszka zaczął krzyczeć, że ten warunek jest bezprawny, bezsensowny i w ogóle.
- Spełnij go i dostaniesz wypłatę, co za problem?
- A wiesz chociaż jaki? - spytał z westchnieniem tata Łukaszek.
- No, jaki?
- Mam zlikwidować izbę.
Zapadła cisza.
- Czego co? - spytała ostrożnie mama.
- Izbę mam zlikwidować. Znaczy zamurować jeden pokój, żebyśmy z niego nie korzystali.
- To zamuruj swój! - wpadła na genialny pomysł mama. - Prezes odblokuje ci wypłatę i będziemy mieć za co żyć!
- Dlaczego mój pokój mam zamurować? - zaperzył się tata.
- Przecież to ty zablokowałeś wypłatę! Inni na pewno tak nie mają!
- Przepraszam... - rozległo się od drzwi. W wejściu do kuchni stał mały Wiktymiusz, syn sąsiadki i ziewał. - My też tak mamy. Od kilku miesięcy.
- Co ty w ogóle robisz u nas? - zainteresował się tata Łukaszka. - Bawisz się z Łukaszem?
- E nie, przychodzę spać.
- Jak to: spać??? - zdumiała się mama Łukaszka. - A u siebie spać nie możesz?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo... A, najlepiej to państwu pokażę.
I tata i mama poszli do mieszkania Wiktymiusza. Wiktymiusz stanął przed wejściem i zadzwonił. Za drzwiami rozległ się jakiś rumor i uchylił się nieco. Weszli ostrożnie. Za drzwiami siedział na łóżku polowym tata Wiktymiusza, zmięty i zarośnięty. Płakał.
- Dlaczego śpi pan w korytarzu? - zapytał żartobliwie tata Łukaszka, żeby rozładować atmosferę.
Nie rozładował.
- Najpierw kazali mi zlikwidować izbę - zaczął mówić zgaszonym tonem tata Wiktymiusza. - Wszystko jedno jaką. Jedna decyzja, która dzieliła mnie od pieniędzy. Żona cały czas piliła, więc się zgiąłem. Zamurowaliśmy pokój Wiktymiusza, spał od tej pory u nas. Ale okazało się, że są następne warunki. Musiałem zamurować wszystkie pozostałe pokoju, kuchnię, a nawet odpiłować balkon. Obecnie została nam tylko łazienka. Mamy tam wstawioną kuchenkę i żona śpi we wannie, ja żyję w korytarzu, a Wiktymiusz - przetarł rękawem zaczerwienione oczy. - A Wiktymiusz sypia po sąsiadach. Ale podobno w tym miesiącu mają mi wreszcie odblokować pensję.
Hiobowscy wracali do siebie z niewesołymi myślami. Weszli do kuchni i dalej się spierali aż w końcu usłyszał ich Łukaszek i też do nich dołączył.
- Może ty przemówisz ojcu do rozsądku  - załamywała ręce mama Łukaszka. - Jedna, jedyna jego decyzja dzieli nas od pieniędzy!
- A to on księgowej dał dyspozycje, żeby nie płacić? - zapytał Łukaszek.
- No nie, to był prezes. Ale czy wy tego nie rozumiecie, że wystarczy tylko odrobina dobrej woli, tylko jeden krok, by odzyskać pieniądze! Czy wy tego nie rozumiecie, że trzeba spełnić ten warunek?
- Trzeba? - mruknął Łukaszek. - Bo?
- Bo tak sobie zażyczył prezes - pośpieszyła z wyjaśnieniem mama Łukaszka.
- Miał prawo?
- Nie wolno zadawać takich pytań - zdenerwowała się mama. - Co ty chcesz, co? Chcesz wyrwać tatę z posady w dobrej firmie? Prezes postawił warunek, to postawił, teraz to od taty i tylko od taty zależy czy spełni ten warunek czy nie!
- A co to za warunek?
- Ma zamurować swój pokój.
- Nie mów jak nie wiesz - ofuknął mamę tata. - Dokładnie rzecz biorąc, mam zlikwidować izbę.
- I to wszystko? - Łukaszek wzruszył ramionami i wyszedł wrócił po trzech minutach z kartką z napisem "korytarz" i powiesił ją na drzwiach pokoju taty.
- Proszę bardzo. Izba zlikwidowana.
- Nie wiem czy to o to chodziło. To oszustwo! - głos mamy drżał ze zburzenia.
- Zobaczymy co na to powie prezes - zmartwiony tata Łukaszka zrobił zdjęcie telefon.
Następnego dnia pokazał zdjęcie prezesowi. Prezes o dziwo to zaakceptował.
- No tak spełnił pan jeden warunek - powiedział prezes na stojącą obok niego sekretarkę. - Drugi warunek...
- To miał być jedyny warunek! - krzyknął boleśnie tata Łukaszka.
- Taki pan niby biedny, pensję pan woła, a na samochód pana stać - podkablowała prezesowi sekretarka.
- O, panie Hiobowski, burżuj z pana - zażartował prezes. - Musi pan wprowadzić u siebie trójpodział samochodu.
- Jak?
- Piłą mechaniczną - wyjaśnił prezes i dodał:
- Za każdy dzień zwłoki karne odsetki! Czas start!
Załamany tata Łukaszka wrócił do swojego biurka i usiadł naprzeciwko swojego kolegi Kubiaka.
- Co taki smutny? - spytał radośnie Kubiak grając z pasją w pasjansa na komputerze.
- Wypłaty mi nie dali.
- To już? Faktycznie - Kubiak zerknął na telefon. - A wypłata jeszcze nie doszła. Pewno znów prezes zablokował.
- Będziesz musiał spełnić warunek - podpowiedział tata Łukaszka.
- Nie będę spełniać żadnych warunków - zachichotał Kubiak i odsłonił firanę. Na parapecie leżała listwa zasilająca z powpinanymi kablami. - Ten przewód tutaj prowadzi do gabinetu prezesa. Prezes ma podpięty do niego swój komputer.
I Kubiak wyjął jedną z wtyczek, po czym opuścił firanę.
- Wurma Kać!!! - rozległo się za ścianą i po chwili wpadł do nich prezes.
- Komputer mi się wyłączył! Nie mam prądu!
- Mój boże - Kubiak złożył ręce jak do modlitwy. - Świetnie pana rozumiem. A ja nie mam wypłaty.
Prezes zamrugał oczami, wyprostował się i spojrzał na Kubiaka złym wzrokiem.
- Dobrze to rozumiem? To pan?
- Tak, to ja - przyznał odważnie Kubiak.
- Porozmawiajmy, no panie Kubiak niech pan będzie rozsądny, jak przedstawię jakieś warunki, pan przedstawi jakieś, spotkamy się po drodze, osiągniemy konsesus...
- Powiem to tak, żeby pan zrozumiał - przerwał mu Kubiak. - W dupie to mam. Chcę wypłatę. Całą.
Prezes pomilczał jeszcze chwilę, sięgnął po telefon i wrócił do siebie.
Po dziesięciu minutach telefon Kubiaka zapikał.
- No - rzekł Kubiak z satysfakcją. - Wypłata doszła.
I sięgnął po wtyczkę.
- Zaczekaj...! - jęknął tata Łukaszka. - Ja też jeszcze nie mam wypłaty!
- No dobrze  - zgodził się Kubiak.
- Wurma Kać!!! - rozległo się za ścianą i znowu do nich wpadł prezes. - Panie Kubiak, przecież spełniłem pan pana ohydny szantaż. Dlaczego nadal blokuje mi pan prąd?
- Pan mnie obraża! - Kubiak uniósł się i palnął pięścią w stół. - Ja nie blokuję.
- To dlaczego nadal nie mogę włączyć komputera? - zawołał żałośnie prezes.
- Może on blokuje - Kubiak wskazał tatę Łukaszka.
- Pan??? - prezes spojrzał na tatę Łukaszka. - A pan to to kto? Pan tu w ogóle u nas pracuje? Od kiedy?
- Hiobowski jestem. Też chcę wypłatę - wychrypiał odważnie tata Łukaszka.
- Nie mógł pan mówić od razu? - zgrzytnął zębami prezes.
Dziesięć minut później tata Łukaszka miał wypłatę. Kubiak wpiął wtyczkę, prezes mógł ponownie włączyć komputer i wszyscy byli zadowoleni.
Wszyscy oprócz mamy Łukaszka. Kiedy tata wrócił d domu i obwieścił triumfalnie, że odblokowano mu wypłatę, mama zapytała:
- A spełniłeś warunek?
- Nie.
- W takim razie twoja wypłata jest niezgodna z twoją umową o pracę - wyrzekła mama drżącym głosem. - To jest neo-wypłata.
- W takim razie nie dostaniesz moich pieniędzy - odparował tata.
Mama Łukaszka wstała i krzyknęła wielkim głosem:
- Ty nie masz swoich pieniędzy! To są pieniądze nas wszystkich!



 

Polecane