Reżim irański rzuci hasło do ogólnoświatowego dżihadu? Ekspert wyjaśnia
Co musisz wiedzieć:
- Telewizja ABC News poinformowała, że amerykańskie służby przechwyciły zaszyfrowaną transmisję radiową, która prawdopodobnie miała służyć aktywacji uśpionych irańskich agentów za granicą.
- W ocenie eksperta wzrósł poziom zagrożenia terrorystycznego.
Wzrosło prawdopodobieństwo ataków
Telewizja ABC News poinformowała, że amerykańskie służby przechwyciły zaszyfrowaną transmisję radiową, która prawdopodobnie miała służyć aktywacji uśpionych irańskich agentów za granicą. Czy to oznacza, że wzrósł poziom zagrożenia terrorystycznego?
Dr Wojciech Szewko: Sama ta opowieść z gatunku płaszcza i szpady jest mało prawdopodobna, bo jeżeli mówimy o uaktywnieniu wszystkich komórek na całym świecie, to można równie dobrze w oficjalnym pierwszym programie telewizji irańskiej powiedzieć: „ładna pogoda”. Znamy to z filmów szpiegowskich, więc to, że była to jakaś zaszyfrowana informacja, skądś nadawana, i przechwycona, jest moim zdaniem dla ubarwienia.
Natomiast jeśli chodzi o samo prawdopodobieństwo ataków, to tak, oczywiście. Trzeba pamiętać, że toczona jest wojna, więc podobnie jak Ukraina uderza w Rosję na całym świecie, tak samo Iran może uderzyć w izraelskie, czy amerykańskie interesy na całym świecie.
Reżim irański jest reżimem islamskim. Na ile jest prawdopodobne, że przyciśnięty do ściany będzie w stanie rzucić hasło do ogólnoświatowego dżihadu?
Nie. To nie jest takie proste. Dżihad jako taki to jest wojna w obronie muzułmańskiej ziemi, która została najechana. Nawet jeżeli taki dżihad zostanie ogłoszony – zdaje się, że został już nawet ogłoszony – to zobowiązujący jest tylko dla tych, którzy słuchają tego konkretnego wzywającego do dżihadu, w tym przypadku szyitów.
Mamy doświadczenia ostatnich kilkudziesięciu lat, gdzie jeżeli na świecie dochodziło do ataków, ze strony IRGC, to nie były to ataki spontaniczne. To nie były takie ataki, jak Państwa Islamskiego, bo to nie był aktor niepaństwowy. Tutaj mamy do czynienia z aktorem państwowym i najczęściej z jego służbami, które są służbami wywiadowczo-dywersyjnymi, zdolnymi do werbowania swoich zwolenników za granicą. Najczęściej do tej pory w Europie, a przez ostatnich kilka lat udaremniono już kilkadziesiąt ataków, to były działania bardziej przypominające nam KGB, a nie Państwo Islamskie, czy Al-Kaidę. Czyli były to raczej ukierunkowane zabójstwa, próby porwań, działania, które miały zmierzać do wysadzenia kogoś lub czegoś. Nie były one dokonywane przez fanatyków, ale przez profesjonalistów. Albo takich profesjonalistów, którzy wynajmowali sobie kogoś na rynku – często przestępców w ogóle niezwiązanych z szyizmem, nie wiem nawet czy z islamem.
Iran jest przygotowany na długą wojnę
Jaka jest w Pana ocenie szansa szybkiego zakończenia konfliktu w Iranie?
W tej chwili żadna. Stany Zjednoczone musiałyby zadecydować o zakończeniu ataków, a Trump tego nie zrobi, bo już powiedział, że wygrał. Natomiast Iran powiedział, że jest przygotowany na bardzo długą wojnę i w tej chwili nawet nie zamierza rozmawiać o rozejmie.
Trzeba pamiętać, że to nie jest tak, że tutaj jedna strona ma mocne karty - Iran w tej chwili, po tym, co się dzisiaj pojawiło na rynkach, że ta ropa może poszybować jeszcze bardzo, bardzo wysoko. Cieśnina Ormuz, pomimo tego, że Amerykanie obiecali, że ją odblokują, jest na razie zablokowana i nikt nie chce tamtędy pływać. Mamy uderzenie w rafinerie, różne, i w Bahrajnie, i w Iranie. Także tutaj mamy problem po pierwsze z ropą naftową, z gazem i cenami, które za chwilę wszyscy odczujemy na stacjach benzynowych. Powstaje pytanie: kto będzie w stanie dłużej to wytrzymać?
Iran jest przekonany, że będzie w stanie wytrzymywać to długo. Obawiam się, że możemy popełniać tu taki sam błąd, jak popełnialiśmy w sprawie Rosji, to znaczy kiedy nakładano takie dosyć lekkie sankcje na Rosję, wszyscy mówili, że Rosja upadnie za rok. Cztery lata minęły i nie upadła. Zresztą tak na marginesie żadnych porządnych sankcji nie nałożono, ale to jest inna sprawa – one ciągle czekają w Kongresie. Tak samo może być z Iranem.
Społeczeństwa zachodnie mają inny poziom bólu, dlatego Iran atakuje państwa Zatoki, a nie Izrael bo wiedzą, że w Izraelu czy zginie 5 osób czy 5 tysięcy, to Netanyahu nie zwróci uwagi. Natomiast w bogatych krajach Zatoki, czy sobie ten szejk kupi kolejne Ferrari, czy też nie, to jego to boli. I to są te państwa, które w tej chwili zaczynają coraz głośniej apelować do Trumpa, żeby zakończyć tę wojnę.
Nie da się zakończyć wojny bombardowaniami
Nie da się zakończyć tej wojny bombardowaniami z powietrza. Co więcej, im więcej będzie tych bombardowań, tym więcej będzie ginęło ludności cywilnej, i tym większa będzie nienawiść do Stanów Zjednoczonych. Krótko mówiąc, oddalają się perspektywy rewolucji, czy obalenia tego reżimu. Bombardowani ludzie nie będą z wdzięcznością prosili: „to zbombardujcie nas jeszcze więcej, rozumiemy, mamy zginąć, bo dzięki temu będzie demokracja”. Takiego narodu na świecie jeszcze nie wynaleziono. W związku z tym to oddala taką perspektywę.
Natomiast jeżeli celem jest całkowite zniszczenie Iranu, zniszczenie jego infrastruktury wodnej, kanalizacyjnej, szpitali itd., to w tym kierunku może zmierzać, ale to oznacza, że będzie to wojna trwająca jeszcze ze dwa lata. Proszę zobaczyć, ile czasu zajęło Izraelowi – przecież potężnej armii, świetnie uzbrojonej, z gigantyczną przewagą liczebną - zajmowanie Strefy Gazy. A tutaj mamy do czynienia z 90-milionowym krajem, dużo większym niż Polska, na dodatek jeszcze górzystym i ze sfanatyzowanymi zwolennikami reżimu.
Iran jest świetny do prowadzenia partyzantki
Łatwo prowadzić partyzantkę, krótko mówiąc...
Tak oczywiście. Afganistan był pewnym przykładem. Iran jest dużo bardziej rozwinięty. Co więcej, my cały czas znowu powtarzamy te mrzonki, że wybuchnie tam rewolucja i obali szacha. Jedna z amerykańskich gazet opublikowała ocenę wywiadu, która pojawiła się jeszcze przed wojną - przy czym nie wiadomo, czy trafiła do Trumpa - a która mówi o tym, że nawet przedłużająca się wojna nie daje żadnej gwarancji zmiany reżimu. Bombardowaniami z powietrza nie zmienia się reżimu. Trzeba byłoby wprowadzić tam wojska lądowe. Trzeba byłoby mieć gotowy rząd na uchodźstwie. Tego też nie ma. W innych krajach robiono tak, że pojawiał się jakiś opozycjonista, którego pompowano tak, żeby nagle się stał popularny, nawet jak nie był. Tutaj nie podejmuje się nawet takich prób.
Konsekwencje dla Europy
Jakie będą konsekwencje tego konfliktu dla Europy, oprócz tych wysokich cen?
Ceny wystarczą. To będzie przerwanie łańcuchów dostaw, wzrost cen transportu i wszystkich usług, czyli potężne uderzenie inflacyjne, gwałtowne poszukiwanie kogoś, kto będzie chciał sprzedawać ropę. Obawiam się, że w takiej sytuacji może dojść do tego, że Amerykanie bardzo mocno nacisną na natychmiastowe zakończenie konfliktu z Rosją. Proszę zwrócić uwagę, to jest zresztą największy beneficjent tego konfliktu. Skądś tę ropę trzeba będzie brać. Jeżeli nie z Zatoki, to trzeba będzie brać skądinąd: jest Wenezuela z tą swoją kiepską ropą, Nigeria, Libia, trochę jeszcze w Ameryce Południowej, ale nie ma tutaj takich złóż, które są w stanie zrekompensować 20 proc. ubytku na rynku. Amerykańscy producenci wyraźnie już powiedzieli, że oni nie są w stanie w krótkim czasie zwiększyć produkcji tak, żeby zrekompensować ten spadek. Przecież cały czas jeździmy na benzynie. Chyba że pojawi się jakiś genialny wynalazca, który stwierdzi, że jesteśmy w stanie jeździć na bimbrze – wtedy będziemy producencką potęgą.
- Wyłączenia prądu w Wielkopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Komunikat dla mieszkańców woj. lubelskiego
- Komunikat dla mieszkańców woj. śląskiego
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Dolnego Śląska
- Kryształ czasu naprawdę istnieje. Naukowcy po raz pierwszy mogli go zobaczyć
- Ekspert: "Konsultacje" ws. KRS to w istocie wybory, które łamią prawo
- Andrzej Gwiazda: Padały zarzuty, że PiS jest za miękki. Czarnek będzie twardy
- Prof. Przemysław Czarnek zdradza receptę i strategię na pokonanie Donalda Tuska i KO




