77 lat temu majorowi „Zaporze” strzelił w tył głowy pijany kat
Co musisz wiedzieć:
- 7 marca 1949 r. komuniści zamordowali mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”.
- Egzekucję wykonano w więzieniu mokotowskim w Warszawie.
- Strzał oddał funkcjonariusz UB Piotr Śmietański, nazywany „katem Mokotowa”.
77 lat temu w ubeckiej katowni przy ul. Rakowieckiej komuniści zamordowali mjr Hieronima Dekutowskiego "Zaporę", żołnierza PSZ na Zachodzie, cichociemnego, legendarnego dowódcę oddziałów partyzanckich AK, następnie DSZ i WiN na Lubelszczyźnie. Wraz z nim stracono jego sześciu podkomendnych. W tył głowy strzelał „Zaporczykom” kat Mokotowa Piotr Śmietański będąc zapewne pod wpływem alkoholu.
Piotr Śmietański
Śmietański urodził się 27 czerwca 1899 r. w podwarszawskich Zawadach, w rodzinie robotniczej, jako syn Władysława i Anny. Władysław miał mieć poglądy lewicowe i należeć do PPS. Ukończył cztery klasy szkoły powszechnej. W 1923 r. związał się Komunistyczną Partią Robotniczą Polski, gdzie przyjął pseudonim „Mojżesz”. Pracował – jak podał później w ankiecie personalnej złożonej w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego – jako „chydrałulik”, najpierw na Stacji Pomp „Osadnik” (ul. Czerniakowska), a od 1928 r. w Wodociągach i Kanalizacji.
Śmietański ożenił się z Eufemią Chmielewską, a ze związku przyszły na świat trzy córki: Irena (urodzona 26 lipca 1924 r.), Zofia (urodzona 28 października 1926 r.) i Zdzisława (urodzona 4 maja 1933 r.). Mieszkali na Zaciszu przy ul. Żwirki i Wigury 3 m. 316. Nawiasem mówiąc, Irena i Zdzisława też trafiły pracowały potem w bezpiece.
W czasie wojny – według własnych zeznań – Śmietański zajmował się handlem. Był też przez chwilę osadzony na Pawiaku za „sabotaż kolejowy”, czyli kradzież; oraz wywieziony na 6 tygodni na przymusowe roboty do Niemiec. Należał do komunistycznych: PPR (miał organizować komórkę tej partii na Targówku) i GL/AL. Po zajęciu Polski przez Sowietów „brał czynny udział w rozlepianiu plakatów, agitowaniu ludzi, sztandarowaniu w potrzebnych razach”.
Kat Mokotowa
W Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie zaczął pracę 17 stycznia 1945 r. jako wywiadowca komórki, która przeprowadzała dla „wszystkich operacyjnych sekcji i wydziałów [...] wywiad lub zewnętrzną obserwację obiektów”. Do katowni przy ul. Rakowieckiej został przeniesiony z dniem 1 stycznia 1946 r. Funkcja kata ukryta była pod pojęciami: „oficer do zleceń” i „do dyspozycji szefa”, gdyż struktura stołecznej bezpieki nie przewidywała etatu kata. Wydział Personalny WUBP uznał go za element „politycznie rozwinięty nieźle”. Określono go także jako „dobrego demokratę, na co ma poręczenia przez członków PPR”.
W resorcie Śmietański był kilkukrotnie karany naganami – za awantury pod wpływem alkoholu oraz zgubienie służbowego pistoletu – gdyby nie cieszył się szczególnymi względami jako kat – zapewne zostałby z pracy wyrzucony dyscyplinarnie. Ale Śmietańskiego także nagradzano - „za dobrą pracę”. Na podstawową pensję – mimo braku kwalifikacji i niski stopień starszego sierżanta – też nie mógł narzekać: był zaszeregowany w wysokiej VIII grupie uposażenia.
A zasługi dla resortu miał wyjątkowe. Prócz mjr Hieronima Dekutowskiego, strzałem w tył głowy zamordował m. in. związanych z podziemiem narodowym ks. Rudolfa Marszałka i kpt Włodzimierza Marszewskiego (obu 10 marca 1948 r.), ostatniego komendanta NSZ ppłk Stanisława Kasznicę i jego współpracownika kpt Lecha Neymana (obu 12 maja 1948 r.), rtm Witolda Pileckiego (25 maja 1948 r.), działacza narodowego Adama Doboszyńskiego (29 sierpnia 1949 r.).
Pijany analfabeta
Sądząc z podpisów na protokołach wykonania wyroków śmierci – był ledwo piśmienny. Tymczasem w dokumentach bezpieki widnieje jako „dowódca plutonu egzekucyjnego”. Ale żadnego plutonu na Mokotowie nie było – Śmietański strzelał sam. Strzelał w tył głowy, przebrany w polski mundur i… pijany.
Po raz pierwszy zdjęcie st. sierż. Piotra Śmietańskiego opublikowano w albumie Jacka Pawłowicza „Rotmistrz Witold Pilecki 1901-1948” (Wydawnictwo Instytutu Pamięci Narodowej, 2009). Namówiłem historyka IPN, aby prócz materiałów ikonograficznych przedstawiających rotmistrza, jego rodzinę i współpracowników, pokazać także twarze morderców – od przywódców komunistycznej partii i państwa, szefostwa Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, po „oficerów” śledczych bezpieki, sędziów, prokuratorów, w końcu Śmietańskiego. Jacek Pawłowicz najdłużej szukał właśnie jego fotografii.
Po opublikowaniu albumu rozdzwoniły się telefony – wreszcie, po latach mogliśmy zobaczyć twarz (w bardziej dosadnych słowach: mordę) tego oprawcy. Ale zaraz pojawiło się pytanie: Co się z nim dzieje? Nikt nigdy go nie odszukał. Pojawiały się jedynie informacje, że wyjechał do Izraela.
Tajemnica śmierci Śmietańskiego
Adam Cyra, historyk z Muzeum Auschwitz, pisał wówczas: „Na temat tego zbrodniarza, wykonującego wyroki śmierci w majestacie komunistycznego prawa, niewiele można ustalić. Kiedy się urodził, jak przebiegała jego młodość i jakie były jego losy w czasie wojny, nic nie wiemy. Podobno za pozbawienie życia więźnia otrzymywał tysiąc złotych. Pensja nauczycielska w tym czasie wynosiła sześćset złotych. (…) Obecnie powinno się ustalić jego losy, o ile tam [w Izraelu] żyje. Polska powinna zażądać jego wydania celem należytego osądzenia i ukarania”.
Informacji o kacie z Rakowieckiej szukaliśmy wszędzie. Nie było ich jednak w żadnej polskiej ewidencji: Wydziale Kadr Centralnego Zarządu Służby Więziennej, Centralnym Departamencie Kadr MON, Archiwum Wojsk Lądowych i jego trzech filiach, Biurze Ewidencji i Archiwum UOP, Biurze Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN w Warszawie. Śmietański nie figurował również w rejestrze PESEL. W związku z brakiem jakichkolwiek danych o mordercy śledztwo przeciwko niemu zostało w 2004 r. umorzone.
Ostatecznie udało się ustalić, że Piotr Śmietański zmarł na gruźlicę jeszcze w latach 50. A stało się to tak, że owej choroby (obok uzależnienia alkoholowego) miał się nabawić w czasie okupacji niemieckiej. Dlatego też kierownictwo bezpieki skierowało go na kurację do Sanatorium „dla płucno-chorych” MBP w Korczakowie (późniejszy Barcinek) na Dolnym Śląsku. Tam zmarł, 23 lutego 1950 r., o godz. 13.56. Cztery dni później kat Mokotowa został pochowany na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie.
Hieronim Dekutowski
Hieronim Dekutowski był jednym z najsłynniejszych dowódców polskiego podziemia niepodległościowego. Urodził się w 1918 r., a w czasie II wojny światowej walczył najpierw w kampanii 1939 roku, a później w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie.
Był jednym z elitarnych cichociemnych – specjalnie szkolonych żołnierzy zrzucanych do okupowanej Polski. Po przerzuceniu do kraju dowodził oddziałami partyzanckimi Armia Krajowa na Lubelszczyźnie, prowadząc walkę z okupantem niemieckim.
Po zakończeniu wojny nie złożył broni. Sprzeciwiając się narzuconej Polsce władzy komunistycznej, kontynuował działalność konspiracyjną w strukturach Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość. W 1947 r. został aresztowany przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa, brutalnie torturowany i skazany na karę śmierci.
Wyrok wykonano 7 marca 1949 r. w więzieniu mokotowskim w Warsaw. Dziś „Zapora” jest uznawany za jeden z symboli walki o niepodległość Polski po II wojnie światowej.

[mjr Hieronim Dekutowski "Zapora". Zdjęcie archiwalne]




