Dlaczego Szymon Hołownia publicznie nazwał Michała Koboskę "zdrajcą"
Co musisz wiedzieć:
- Tekst stawia tezę, że rozłam w Polsce 2050 mógł być efektem zakulisowej operacji politycznej inspirowanej przez Donalda Tuska, wymierzonej w Szymona Hołownię.
- Odejścia polityków (m.in. wokół Pauliny Hennig-Kloski i Michała Koboski) oraz powstanie klubu „Centrum” miały nastąpić przy „parasolu ochronnym” premiera, co osłabiło nową liderkę Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz i podzieliło ugrupowanie.
- Największym beneficjentem kryzysu ma być Tusk, który wzmocnił kontrolę nad koalicją, zneutralizował potencjalnych konkurentów i może wykorzystać „rozłamowców” jako polityczne zaplecze przed wyborami w 2027 roku.
Gorzka lekcja „brudnej” polityki
Losy Polski 2050 powinny być przestrogą dla każdego, kto marzy o budowie „nowej jakości” na polskiej scenie politycznej. Partia Hołowni miała być nadzieją dla wyborców centrum, zmęczonych trwającym dwie dekady duopolem PO – PiS. Piękne marzenie o „trzeciej drodze” rozbiło się jednak o brutalną grę o władzę. Zarówno założyciel ruchu, jak i nowa przewodnicząca Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz boleśnie przekonali się, że w polityce nie da się przeskoczyć z pierwszej klasy prosto do ósmej. Hołownia wydaje się, że nie podołał ciężarowi przywództwa, a największe problemy ugrupowania zaczęły się – co trzeba napisać wprost – właśnie przez jego błędy.
Gdy w październiku ubiegłego roku na łamach „Tygodnika Solidarność” (nr 41/2025) stawiałem tezę o „zamachu na Hołownię”, który wykonać miano za rzekome zatrzymanie planów „zamachu stanu” i przyjęcie zaprzysiężenia od prezydenta Karola Nawrockiego, za co Hołownia miał trafić na czarną listę premiera, wielu działaczy Polski 2050 pytało o twarde dowody. Przyznawali, że im także taka myśl niejednokrotnie przeszła przez głowę. Nie rozumieli bowiem, dlaczego ich lider nagle ogłosił porzucenie polityki krajowej i zrezygnował z walki o reelekcję w partii na rzecz – skazanej z góry na porażkę – próby zdobycia stanowiska komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR). Do dziś zagadką pozostaje, kto podsunął mu ten samobójczy pomysł. Czy to była „złota klatka”, którą Tusk obiecał Hołowni, byle tylko pozbyć się go z krajowego podwórka? Faktem jest jednak, że tamte jesienne ruchy przypieczętowały dzisiejszy los formacji.
- Gen. Wroński: Niemcy budują parasol dla siebie
- Nie żyje 23-letni polski żołnierz. Służby badają sprawę
- Ważny komunikat dla mieszkańców Torunia
- Komunikat dla mieszkańców woj. wielkopolskiego
- PKO BP wydał pilny komunikat
- Burza po niedzielnej „Familiadzie”. Widzowie podzieleni
- Marcin Bąk: Zajdel miał rację. Niestety...
- Weber mówi o wspólnej unijnej armii. "Musimy być gotowi na to, że Kaczyński wróci do władzy"
Kryzys pod presją
Motywacje Hołowni wciąż budzą wątpliwości i mogą mieć drugie, mroczniejsze dno. Ujawnione przez Rzeczpospolitą informacje o „głębokim kryzysie zdrowotnym” i przyjmowaniu silnych leków mogą być tylko częścią bolesnej prawdy. Kluczowe pytanie brzmi: co wywołać miało tak silne załamanie u osoby piastującej jeden z najważniejszych urzędów w państwie? Jak ogromnej presji musiał zostać poddany, by podjąć najgorsze z możliwych decyzji dla swojej formacji i dla swojej politycznej przyszłości?
Hipoteza o tym, że Hołownia został do tych kroków zmuszony przez Donalda Tuska, z każdym tygodniem staje się coraz bardziej prawdopodobna. To już nie tylko publicystyczna teza, ale coraz częstsze przekonanie także wśród polityków, którzy pozostali u boku Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. W kuluarach mówią wprost:
„Gdybyśmy mieli na to twarde dowody, byłoby już po koalicji. Na razie musimy robić dobrą minę do złej gry”.
Twardych dowodów – w postaci taśm czy dokumentów – prawdopodobnie jednak nikt nie dostarczy. W polityce rzadko zostawia się pokwitowania na zniszczenie koalicjanta. Lecz brak „taśm” czy dowodów nie oznacza jednak, że Donald Tusk nie przyłożył swojej ręki do rozłamu Polski 2050.
Parasol ochronny nad „rebeliantami”
Pewne jest, że w dniach poprzedzających wybuch rebelii odbywały się zakulisowe rozmowy premiera z Pauliną Hennig-Kloską oraz europosłem Michałem Koboską. To ten ostatni uruchomił lawinę odejść z Polski 2050, uderzając w nową przewodniczącą Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz oskarżeniami o dyktaturę niczym za Jaruzelskiego, brak demokracji i skręt w lewo. Czy możliwe, że ta narracja, powtarzana potem jak mantra, została uzgodniona w gabinecie szefa rządu, a Kobosko spiskował potajemnie już wtedy o rozłamie w partii z liderem koalicji rządzącej? Jeśli tak było, to zupełnie oczywiste staje się, dlaczego Hołownia nazwał publicznie Koboskę, z którym zakładał przecież Polskę 2050, „zdrajcą”.
Nie jest tajemnicą, że tuż przed ogłoszeniem secesji i powołaniem sejmowego klubu „Centrum” minister klimatu Paulina Hennig-Kloska także rozmawiała z Tuskiem, który obiecać miał jej podobno zachowanie status quo w rządzie, nawet jeśli Pełczyńska-Nałęcz będzie się domagała ich odwołania w wyniku odejścia „rozłamowców” z Polski 2050. Te „żelazne gwarancje” miały stać się decydującym impulsem do kolejnych wydarzeń i podziału klubu parlamentarnego dokładnie na pół.
Zarówno Hennig-Kloska, która stała się twarzą rebelii, jak i Paweł Zalewski – obecny wiceszef MON, który chwilę wcześniej ogłosił wyjście z Polski 2050 i pozostanie posłem niezrzeszonym – mają mieć zagwarantowane posady ministerialne mimo wycofania partyjnych rekomendacji przez Polskę 2050. Premier nie zamierza ich odwoływać, co de facto oznacza stanięcie po stronie rebelii i upokorzenie nowej liderki Polski 2050.
Kapitulacja czy bolesna prawda?
Co więcej, sama Pełczyńska-Nałęcz zdaje się być w pełni świadoma dealu, jaki zawrzeć mieli „dezerterzy” z samym Donaldem Tuskiem, bo – jak sama poinformowała – nie zamierza się domagać wymiany ministrów ani proponować kogoś z Polski 2050 na te funkcje. Dlaczego? Czy to kapitulacja? Zamiast twardej walki o wymianę ministrów-zdrajców nowa liderka Polski 2050 wydaje się pogodzona z sytuacją.
– Wiemy, że premier nikogo nie odwoła
– mówią jej współpracownicy. I dodają:
– Donald Tusk pokazał, że to on, a nie umowa koalicyjna, decyduje o tym, kto jest ministrem z nadania Polski 2050. Tę rozgrywkę przegraliśmy podobnie, jak sprawę wicepremiera. Premier Tusk wyszedł na politycznego kłamcę i powinien się wstydzić.
Strategia spalonej ziemi
W Polsce 2050 nikt dzisiaj nie ma złudzeń, że gdyby nie „parasol ochronny” samego Donalda Tuska, do rozłamu i podziału w ugrupowaniu by teraz nie doszło. A może wcale by to nie nastąpiło na taką skalę. Choć – jak przyznają zwolennicy Pełczyńskiej-Nałęcz – nie udało się „rozłamowcom” w pełni zrealizować celu, jakim miała być degradacja klubu Polski 2050 do koła poselskiego. Ten plan miał się nie powieść, choć właśnie to miał zakładać podobno plan maksimum.
Wielki Strateg i jego „wypełniacze list”
Warto postawić kluczowe pytanie: kto zyskuje na tym całym chaosie w Polsce 2050? Odpowiedź jest oczywista: najbardziej Donald Tusk. Nie tylko pozbył się zagrożenia ze strony Hołowni czy Pełczyńskiej-Nałęcz, ale też zyskał nową grupę polityków – klub „Centrum” – którzy są mu teraz dłużni wszystko i ich stanowiska w rządzie zależą tylko od niego. Dziś wydaje się, że rzeczywiście będą idealnym „wypełniaczem list” Koalicji Obywatelskiej w 2027 roku, jeśli lider uzna, że są mu za te półtora roku jeszcze do czegoś potrzebni.
Polska 2050 potrzebuje „cudu”
Partia Pełczyńskiej-Nałęcz zaliczyła polityczny nokdaun. Na półtora roku przed wyborami, z sondażami na poziomie błędu statystycznego, wyjście z tego kryzysu graniczyłoby z cudem. Donald Tusk, znany z bezwzględności, prawdopodobnie nie przegapi okazji, by ostatecznie posłać ten projekt w polityczny niebyt i wbić Polsce 2050 nóż w plecy. Być może zgodzi się także na tekę wicepremiera dla liderki „Centrum” Pauliny Henning-Kloski albo na odwołanie z funkcji wicemarszałka Sejmu Szymona Hołowni. Jednocześnie, dążąc do wyciągnięcia jeszcze kogoś z Polski 2050, doprowadzi do zdegradowania tego klubu do poselskiego koła. Dziś szef rządu może być już pewien, że Polska 2050 nie jest w stanie zachwiać większością w koalicji, która mimo tych perturbacji wydaje się niezagrożona aż do wyborów w 2027 roku.
[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




