Magdalena Okraska: Liberalne elity uderzają w pierwszą damę za pochodzenie
Co musisz wiedzieć:
- Autorka krytykuje felieton Natalii Waloch o Marcie Nawrockiej, zarzucając mu klasizm i deprecjonowanie pierwszej damy ze względu na pochodzenie oraz styl.
- W tekście pada oskarżenie wobec części feministek, m.in. Magdaleny Środy, Agnieszki Graff i Marty Lempart – że wspierają tylko „właściwe” ideologicznie kobiety, wykluczając inne.
- Autorka wskazuje na podwójne standardy w ocenianiu pierwszych dam, porównując reakcje mediów wobec Anny Komorowskiej i Jolanty Kwaśniewskiej z obecną krytyką żony prezydenta.
„Za wysokie progi” i pochód liberalnego klasizmu
Ostatnio nowych rumieńców nadała mu publicystka „Wysokich Obcasów” Natalia Waloch, która uznała za stosowne poświęcić postaci Marty Nawrockiej nieprzyjemny w tonie i wydźwięku felieton. Omawia w nim wywiad udzielony przez pierwszą damę telewizji TVN24. Waloch „jedzie” po stylu wypowiedzi, poglądach, wykształceniu żony prezydenta, twierdzi, że Pałac Prezydencki to dla państwa Nawrockich „za wysokie progi”, że Marta Nawrocka nie dorosła do swojej roli, bo… pochodzi z blokowiska. Oczywiście według publicystki pierwsza dama ma także mnóstwo innych wad – zapewne największą z nich jest poślubienie tego, kogo poślubiła – zatem nasza feministka doradza jej… milczenie.
Też jestem feministką i o ile dystansuję się od feminizmu liberalnego à la Magdalena Środa, o tyle wydawało mi się, że z feministkami (deklaratywnie) socjalnymi mojego pokolenia mam jednak sporo punktów stycznych. Natalia Waloch podąża jednak, jak widać, drogą Magdaleny Środy i Agnieszki Graff oraz Marty Lempart – „feministek”, dla których prawa innych kobiet zależą od tego, jaka kobieta się o nie „ubiega”. Wpisują się tym samym i w porządek liberalny oraz wolnorynkowy (kobieta znaczy coś tylko, gdy ma wykształcenie, pozycję, pieniądze), i uzależniają jakiekolwiek poparcie innej osoby płci żeńskiej od światopoglądu (tak brutalne analizy nie powstałyby po tej stronie nigdy, gdyby w Pałacu Prezydenckim mieszkała uwielbiana przez liberałów „Gosia, Gosia!”). Wszystkie inne deklaracje to tylko pustosłowie, przy czym, jak widać, i na nie zabrakło już miejsca. W Martę Nawrocką, kobietę wykształconą, można mierzyć i uderzać właściwie na oślep. Można analizować jej wybory życiowe, estetyczne. Można zamykać jej usta, choć poprzednią prezydentową Agatę Dudę oskarżało się o nadmierne wykorzystywanie prawa do milczenia.
- Gen. Wroński: Niemcy budują parasol dla siebie
- Nie żyje 23-letni polski żołnierz. Służby badają sprawę
- Ważny komunikat dla mieszkańców Torunia
- Komunikat dla mieszkańców woj. wielkopolskiego
- PKO BP wydał pilny komunikat
- Burza po niedzielnej „Familiadzie”. Widzowie podzieleni
- Marcin Bąk: Zajdel miał rację. Niestety...
- Weber mówi o wspólnej unijnej armii. "Musimy być gotowi na to, że Kaczyński wróci do władzy"
Peany i pogarda
Owszem, wyśmiewano w przeszłości także Annę Komorowską, głównie za wygląd, choć była już w momencie pełnienia urzędu przez swojego męża po prostu niemłodą kobietą, której ciało urodziło piątkę dzieci. Nie analizowano jednak w tekstach prasowych jej wypowiedzi, stylu, sposobu spędzania czasu – a już na cześć Jolanty Kwaśniewskiej piano jedynie peany. Był czas, gdy żona „Olka” nie schodziła z okładek kolorowych czasopism dla kobiet. Ogromną – w pozytywnym znaczeniu – karierę medialną zrobiła także córka pary Aleksandra Kwaśniewska, która w życiu nie dokonała niczego wielkiego poza byciem potomkinią pewnych osób. Złego słowa o niej nie słyszałam po dziś dzień.
Tak, „klasizm” to termin z repertuaru klasy średniej. Uderzają nim w siebie nawzajem ludzie, którzy chcą pokazać, że ten drugi nie był wystarczająco wyrozumiały dla „maluczkich”. Ofiary klasizmu czują jedynie płynącą z góry pogardę.
[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




