Im więcej propagandy, tym mniej wiary
Co musisz wiedzieć:
- Propaganda od zawsze była narzędziem władzy, ale dawniej opierała się na finezji i sztuce narracyjnej, dziś zaś stała się uproszczona i nachalna.
- Nadmiar brutalnej propagandy prowadzi do utraty zaufania i podkopuje wiarygodność władzy.
Sztuka propagandy
Propaganda towarzyszy władzy od momentu, gdy pojawiła się potrzeba rządzenia większą wspólnotą niż rodzina czy plemię. Cesarze rzymscy bili monety z własnym wizerunkiem, średniowieczni władcy fundowali kroniki pisane pod dyktando dworu, a nowożytne monarchie doskonaliły sztukę symbolu, ceremoniału i narracji. Bez tych narzędzi najwięksi tego świata byliby jednymi z wielu. Dopiero propaganda wynosiła ich na szczyt i zapewniła niektórym z nich pamięć na wieki.
Przez długi czas wymagała finezji. Musiała uwzględniać ograniczony dostęp do informacji, szanować inteligencję odbiorcy, a często działać pośrednio: poprzez mit, alegorię czy starannie dobrany język. Nawet najbardziej bezwzględne systemy polityczne wiedziały, że toporna perswazja rodzi opór. Przez długi czas propaganda była więc sztuką – na usługach, pisaną pod dyktando konkretnych, nie zawsze szczytnych interesów – ale sztuką.
- Komunikat dla mieszkańców woj. podkarpackiego
- Gwiazda kanału Zero odchodzi. Mówi wprost
- Komunikat dla mieszkańców woj. mazowieckiego
- Dlaczego rządzący w Warszawie tak bardzo chcą zaszkodzić stosunkom z USA?
- Kompromitacja na igrzyskach Mediolan-Cortina. Medale się rozpadają
- Burza po niedzielnej „Familiadzie”. Widzowie podzieleni
- Szef BBN o RBN: Nie będzie żadnego show ani ataku ze strony prezydenta
Utrata wiarygodności
Dziś obserwujemy wyraźną zmianę. Propaganda stała się masowa, szybka i brutalnie uproszczona. Media społecznościowe premiują krótki przekaz, emocję i konflikt. Zamiast złożonych opowieści dostajemy hasła, zamiast faktów zaś sugestywne obrazy i insynuacje. Co więcej, propaganda coraz częściej nie próbuje nawet udawać obiektywizmu. Jej nachalność bywa tak oczywista, że przestaje przekonywać kogokolwiek poza już przekonanymi.
„Strategia komunikacyjna obecnej partii rządzącej – o ile taka w ogóle istnieje – opiera się na nudnawych konferencjach prasowych oraz bombardowaniu platform społecznościowych dosadnymi, przerysowanymi treściami”
– pisze Mariusz Staniszewski. Ale problem z nieudolną propagandą ma dziś znacznie więcej środowisk. Przez ostatnie lata przyzwyczaiły się, że to działa. W rzeczywistości – jest wręcz odwrotnie.
Wywołuje paradoksalny efekt. Im więcej propagandy, tym mniej jest ona wiarygodna. Ludzie jej nie wierzą. Bombardowanie ich masowo sprzecznymi narracjami sprawia, że przestają ufać komukolwiek. Tym bardziej że w ostatnich latach do tego wyścigu wykorzystuje się także sztuczną inteligencję produkującą fałszywe treści, które niekiedy łatwo pomylić z rzeczywistymi. W konsekwencji uczestnicy debaty publicznej tracą to, co było ich największym kapitałem: wiarygodność. A bez niej nawet najbardziej wyrafinowana władza okazuje się krucha.
[Tytuł, śródtytuły, lead i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




