Afera o zegarek. Szejna: "To replika"
Co musisz wiedzieć:
- Spór wywołał luksusowy zegarek zauważony na ręku byłego ministra Andrzeja Szejny i jego sprzeczne wypowiedzi w tej sprawie.
- Przypomnijmy: posłowie muszą wpisywać do oświadczeń majątkowych ruchomości warte ponad 10 tys. zł.
- Szejna twierdzi teraz, że to nie Omega, tylko… replika kupiona jako pamiątka.
Afera o zegarek Szejny
Przypomnijmy, że niedawno dziennikarz Telewizji wPolsce24 wypatrzył na ręku byłego ministra Andrzeja Szejny luksusowy zegarek. Polityk zapytany o to, czy ma na ręku zegarek marki Omega, najpierw potwierdził, a po chwili – gdy padło pytanie o oświadczenie majątkowe – zaprzeczył, mówiąc, że "to nie jest Omega".
Posłowie są zobowiązani do wpisywania do oświadczeń majątkowych każdą ruchomość o wartości powyżej 10 tys. złotych. Zegarki prestiżowej firmy Omega najczęściej znacznie przekraczają ten limit.
Temat był szeroko komentowany podczas ostatniego posiedzenia klubu Lewicy. Politycy nie kryją irytacji, podkreślając, że problemem nie jest sam fakt posiadania drogiego zegarka, lecz brak jego wykazania w dokumentach.
- Komunikat dla mieszkańców Lublina
- Francja przechwyciła tankowiec rosyjskiej floty cieni na Morzu Śródziemnym
- Komunikat dla mieszkańców woj. kujawsko-pomorskiego
- Sprawa Iwony Wieczorek wciąż budzi emocje. Prokuratura zabiera głos
- IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach
- Coś pękło w Niemczech. Przełomowy raport Fundacji Adenauera ws. multikulturalizmu
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców woj. pomorskiego
- Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy
- Zwróciła się od transseksualisty per "pan". Pielęgniarka zawieszona po incydencie w szpitalu
"To replika"
W piątek dziennik "Super Express" ujawnił zaskakujący zwrot w sprawie. Polityk Lewicy w rozmowie z gazetą stwierdził, że zegarek, który wywołał aferę, to… replika.
– Głupia sprawa. To jest wakacyjna pamiątka prezent, którą kupiłem z myślą o synu. To replika, której koszt nie przekracza kilkuset euro – powiedział w rozmowie z "Super Expressem" Andrzej Szejna.
– Powiem szczerze: powinienem to przyznać od razu. Przepraszam. Byłem wtedy myślami zupełnie gdzie indziej i się poplątałem – dodał.




