Internet zniósł podział na miasto i prowincję

Tradycyjny podział na prowincję i duże miasto już nie istnieje. Rolnicy z małych miejscowości jeżdżą w te same miejsca, co miejska elita. Ludzie z Warszawy tak samo morsują w zimę jak mieszkańcy małych miasteczek i oglądają tego samego Netflixa.
Mężczyzna z laptopem siedzi pod drzewem
Mężczyzna z laptopem siedzi pod drzewem / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Dzięki internetowi i globalizacji zatarły się dawne różnice kulturowe między dużymi miastami a prowincją.
  • Tradycyjny model awansu społecznego oparty na wyjeździe „do wielkiego miasta” stracił znaczenie, a nowe trendy są dostępne niemal jednocześnie dla wszystkich.
  • Mimo wyrównania poziomu życia i aspiracji prowincja nadal się wyludnia, głównie z powodu ograniczonego rynku pracy i oferty kulturalnej dużych ośrodków.

 

Daleko od szosy z laptopem pod pachą

– Ej, panie Dyzma, po próżnicy pan tu bruki zbija, mówiłam panu. Na wsi, na prowincji, o chleb łatwiej

– usłyszał bohater znanej książki Tadeusza Dołęgi-Mostowicza od gospodyni, od której wynajmował pokoik w Warszawie. To zdanie pokazywało, jak bardzo bohater-prowincjusz był bezradny i nieprzystosowany do życia w wielkim mieście. Z kolei lew dziennikarskich lewicowych salonów Tomasz Lis miał powiedzieć o latach 90.:

„Trudniej mi było wyjechać z Zielonej Góry do Warszawy niż potem z Warszawy do Nowego Jorku”.

 

Migracje i kompleksy

Przez lata faktycznie opuszczenie swojej małej ojczyzny i zamieszkanie w wielkim mieście odbierane było jako przekroczenie pewnego rubikonu, ogromny awans społeczny. Człowieka, który powracał potem w odwiedziny w rodzinne strony, otaczał pewien nimb wybraństwa i przekonanie, że mu się udało. Mentalnie rozdźwięk między prowincją a dużym miastem był ogromny.

Dziwne to tym bardziej, że większość polskiego społeczeństwa pochodzi ze wsi, a miasta tworzą ludzie, których rodzice lub dziadkowie często pochodzili ze wsi. Przed wojną ok. 80% społeczeństwa żyło na wsi. Po wojnie, w czasie industrializacji Polski, nastąpiła masowa migracja zarobkowa do dużych miast. – Tu wszyscy się znają, bo na tym osiedlu są cztery wsie z Mazowsza. Ściągali ich tutaj w latach 70., jak był przemysł i budowali Warszawę – usłyszałem kiedyś od rodowitego Warszawiaka o jednym z osiedli na Mokotowie niedaleko dawnej Galerii Mokotów.

Mimo ogromnego przemieszania mieszkańców wsi, miasteczek i miast trwającego już od zakończenia wojny, co było zresztą zjawiskiem na skalę europejską, słowo „prowincja” wciąż gnieździło się w naszych głowach i stanowiło pewną hermeneutykę tworzącą podział na kogoś lepszego z dużego miasta i gorszego z prowincji.

 

Przed globalizacją

Ten podział miał się jeszcze dobrze po 2000 roku. Powszechność internetu i nowe technologie zmieniły jednak wszystko, a rewolucja informacyjna dokonała się na polu nie tylko technologicznym, lecz także w zakresie kulturowym. Globalne wpływy zmieniły lokalne realia. Mieszkańcy mniejszych miejscowości, choć mają ograniczenia w dostępie do wysokich czy specjalistycznych dóbr kultury bądź usług edukacyjnych, uczestniczą w tych samych cyfrowych dobrach co mieszkańcy dużych miast i to nie tylko takich jak Kraków czy Warszawa, lecz także w takim samym stopniu jak Nowy Jork czy Madryt. YouTube, TikTok, Instagram, Facebook, aplikacje zakupowe nie tylko dostarczają rozrywki, lecz także są potężnymi narzędziami skracającymi dystans przestrzenny, czasowy, kulturowy i mentalny między ludźmi.

W epoce przedglobalizacyjnej różnice w zasobach kulturowych i możliwościach awansu między mieszkańcem prowincji i metropolii były duże. Wystarczy porównać dwóch młodych ludzi po szkole średniej, którzy wybierali się na studia. Mieszkaniec Warszawy, Krakowa czy Poznania, a więc człowiek z miasta akademickiego, który być może od dziecka co dzień mijał wyższe uczelnie lub może ktoś z jego otoczenia w nich pracował i w różnych formach był z nimi związany, szedł na tę uczelnię niejako w sposób naturalny, „z marszu”. Dla takiego człowieka uczelnia była konsekwentnym przedłużeniem edukacji. Owszem, wymagało to nakładu pracy i pilności, lecz nie było czymś niezwykłym. A jeśli jeszcze rodzice byli po studiach, to wybór tej drogi wydawał się jeszcze bardziej naturalny. Dla osoby z prowincji wyjazd do dużego miasta na studia to była wyprawa po złote runo. Taki człowiek wyższą uczelnię widział często pierwszy raz w życiu, kiedy zdawał na nią egzaminy. Już sam wyjazd na egzamin to była zazwyczaj wyprawa z noclegiem.

Mieszkańców miast różniły od mieszkańców prowincji styl życia, sposób spędzania wolnego czasu, percepcja rzeczywistości. Wśród warszawskich cwaniaków krążyły dowcipy, jak oszukali „frajera” z prowincji. Owe problemy z przestawianiem się na życie w dużym mieście i trudy przystosowania się do nowych warunków dobrze pokazuje serial „Daleko od szosy” z 1976 roku.

 

Internet zmienia reguły

To już jednak przeszłość. Internet i masowość informacji powodują, że różne mody i nowe trendy w stylu życia nie przemieszczają się według orientacji wertykalnej – z wielkich metropolii do mniejszych miejscowości – lecz horyzontalnie. Nowe trendy podane są natychmiast wszystkim, wszyscy mają do nich dostęp i wszyscy z nich korzystają, różnicą jest tylko zasobność kieszeni. Pattai w Tajlandii w równym stopniu odwiedza rolnik zajmujący się hodowlą trzody chlewnej, co adiunkt uniwersytecki, a jeśli ktoś ma ochotę na naukę japońskiego czy indonezyjskiego, to w równym stopniu może to robić on-line zarówno z Bieszczadów, jak i Katowic. Socjologowie od dawna udowadniają, że konsumpcja tych samych dóbr stała się sposobem wyrażania tożsamości społecznej, także w małych miejscowościach. Marki, technologie i style życia, które niegdyś wydawały się zarezerwowane dla wielkich miast, dziś są obecne w garderobach, domach i umysłach mieszkańców małych miejscowości.

Media społecznościowe sprawiły też, że model awansu społecznego, czynniki psychograficzne, czyli te dotyczące sposobu spędzania wolnego czasu, hobby, wyrażania siebie, realizowania własnych pasji i ambicji, stały się bardzo podobne, niezależnie od miejsca zamieszkania. Wrzucamy selfie z tych samych Tatr, chwalimy się udziałem w tych samych maratonach lub w Marszu Niepodległości. Teraz w czasie zimy mieszkańcy żyjący bliżej natury mają nawet lepiej, ponieważ mają dostęp do miejsc, gdzie mogą morsować lub jeździć na nartach biegowych. Jak bardzo poziom życia w mieście zrównał się z poziomem życia w interiorze, świadczy liczba klubów, klubików, sal sportowych, które w ostatnich latach powstały jak grzyby po deszczu, jak Polska długa i szeroka.

Zmienia się także model rodziny w małych miejscowościach. Dzisiaj w Polsce nie ma już miejsc, w których dominowałyby wspólnoty żyjące według wzorców przedglobalistycznych, opartych na uświęconej tradycji. Od dawna jesteśmy w 100% zeuropeizowani – podobnie jest z naszym katolicyzmem – i czasem wyłaniają się z tego zaskakujące zjawiska. Na pewno problemem nie są już osoby po rozwodach czy żyjący w kolejnych związkach. Pewne formy konserwatywne na prowincji przeważają, lecz są to już raczej świadome wybory. Ludzie chcący żyć według tradycyjnych wartości decydują się na to nie dlatego, że nie załapali się na nowoczesność, ale pomimo niej, a ich wybory w równym stopniu dotyczą mieszkańców miasteczek, jak i miast wojewódzkich.

 

Postępowa prowincja

Bywa nawet tak, że parafie w małych miejscowościach sekularyzują się szybciej niż te w dużych miastach, ponieważ Kościół w mieście musi ciągle się starać o atrakcyjność i uwagę wiernych i pielęgnuje różne inicjatywy ożywiające parafię, czego nie widać często na prowincji. Ale znowu – katolik mający większe wymagania doskonale zna popularnych kaznodziejów mających status gwiazdy na kanale YouTube.

Mimo wszystko mniejsze ośrodki się wyludniają, a młodzi po studiach często już nie wracają. Związane jest to nie tylko z coraz bardziej wyrafinowanymi potrzebami konsumpcyjnymi. Udogodnienia, jakie dzisiaj oferuje prowincja, często są o niebo lepsze od tego, co w ofercie miało pokolenie czy dwa w tył, jednak nie jest to satysfakcjonujące w stosunku do tego, co oferują duże miasta – choćby restauracje z kuchnią z całego świata czy koncerty wielkich gwiazd.

Jest jeszcze coś – dla dużej grupy ludzi po studiach, którzy nie mogą pracować zdalnie, rynek pracy na prowincji jest jednak ograniczony. Niektórzy młodzi znaleźli na to rozwiązanie i mieszkają między rodzinną miejscowością a dużym miastem. Zdarza się też, że mieszkają pomiędzy swoją rodzinną miejscowością a Londynem czy Madrytem. Młode pokolenia nie mają już żadnych kompleksów wobec swoich rówieśników, często też studiowali w ramach wymiany studenckiej za granicą.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Biały Dom: Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji CPAC z ostatniej chwili
Biały Dom: Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji CPAC

Prezydent USA Donald Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji środowisk konserwatywnych CPAC w Teksasie – przekazał w środę Biały Dom. Oznacza to, że Trump nie spotka się w Dallas z prezydentem RP Karolem Nawrockim, który w sobotę wystąpi na konferencji.

Samuel Pereira: Ten proces, to Wasz proces, Koalicjo Obywatelska tylko u nas
Samuel Pereira: Ten proces, to Wasz proces, Koalicjo Obywatelska

Mężczyzna spotykał się z dziewczynkami pod pretekstem badań nad wadami postawy. Miał im kazać się rozbierać, dotykać je oraz fotografować. Twierdził, że zdjęcia są po prostu elementem dokumentacji medycznej. Śledczy zajęli się sprawą po tym, jak matka jednej z ofiar złożyła zawiadomienie. Szefa złotowskiej Platformy Obywatelskiej i działacza sportowego Piotra P. zatrzymano pod zarzutem pedofilii 1 grudnia 2023 roku.

Copa-Cogeca: Ustępstwa poczynione przez KE wobec Australii są nie do przyjęcia z ostatniej chwili
Copa-Cogeca: Ustępstwa poczynione przez KE wobec Australii są nie do przyjęcia

„Ogłoszenie zawarcia umowy o wolnym handlu między UE a Australią w Canberze przez przewodniczącą Komisji Europejskiej von der Leyen i premiera Australii Albanese budzi liczne i poważne obawy dotyczące europejskiego rolnictwa, które jest wyraźnie i po raz kolejny kartą przetargową strategii UE mającej na celu zabezpieczenie szerszych celów handlowych i politycznych” – stwierdzają Copa-Cogeca.

Uzależniła się od mediów internetowych. Meta i YouTube mają jej wypłacić 3 mln dol. z ostatniej chwili
Uzależniła się od mediów internetowych. Meta i YouTube mają jej wypłacić 3 mln dol.

Ława przysięgłych w sądzie w Los Angeles uznała, że Meta i YouTube są odpowiedzialne za szkody dla zdrowia psychicznego 20-letniej kobiety, która oskarżyła je o przyczynienie się do uzależnienia, kiedy była dzieckiem. Firmy mają wypłacić kobiecie 3 mln dol. odszkodowania.

Biały Dom: Trump rozpęta piekło, jeśli Iran nie zawrze porozumienia z ostatniej chwili
Biały Dom: Trump "rozpęta piekło", jeśli Iran nie zawrze porozumienia

– Jeśli Iran nie zawrze porozumienia i nie zrozumie, że został pokonany, prezydent Donald Trump gotowy jest rozpętać piekło – zapowiedziała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Potwierdziła, że doniesienia o 15-punktowej propozycji USA są tylko częściowo prawdziwe.

Warszawa przegrała konkurs na siedzibę Urzędu Celnego UE z ostatniej chwili
Warszawa przegrała konkurs na siedzibę Urzędu Celnego UE

W środę Parlament Europejski i Rada UE podjęły decyzję o utworzeniu przyszłego Urzędu Celnego UE w Lille we Francji. O lokalizację unijnej instytucji ubiegała się Warszawa.

Nawrocki odpowiedział Tuskowi zdjęciem. W sieci zawrzało z ostatniej chwili
Nawrocki odpowiedział Tuskowi zdjęciem. W sieci zawrzało

Węgry zapowiadają zakręcanie kurka z gazem dla Ukrainy. Donald Tusk postanowił powiązać tę decyzję z niedawną wizytą Karola Nawrockiego na Węgrzech. Polski prezydent odpowiedział mu zdjęciem.

Sławomir Nowak złożył zawiadomienie na prokuratora, który wcześniej stawiał mu zarzuty z ostatniej chwili
Sławomir Nowak złożył zawiadomienie na prokuratora, który wcześniej stawiał mu zarzuty

Jak poinformował TVN24, Sławomir Nowak złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia serii przestępstw przez prokuratora Jana Drelewskiego, który prowadził śledztwa przeciwko niemu.

ZUS wydał pilny komunikat z ostatniej chwili
ZUS wydał pilny komunikat

ZUS zapowiada poradnik dla kobiet w ciąży i uruchamia specjalny adres mailowy dla przyszłych mam. Instytucja podkreśla też, że nadal prowadzi kontrole zgodnie z obowiązującymi przepisami.

ONZ: Konflikt USA i Izraela z Iranem wymyka się spod kontroli z ostatniej chwili
ONZ: Konflikt USA i Izraela z Iranem wymyka się spod kontroli

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres oświadczył w środę, że konflikt na Bliskim Wschodzie wymyka się spod kontroli i może się rozwinąć w jeszcze większą wojnę. Wezwał też USA i Izrael do zakończenia tego konfliktu zbrojnego, a Iran - do zaprzestania ataków na inne kraje.

REKLAMA

Internet zniósł podział na miasto i prowincję

Tradycyjny podział na prowincję i duże miasto już nie istnieje. Rolnicy z małych miejscowości jeżdżą w te same miejsca, co miejska elita. Ludzie z Warszawy tak samo morsują w zimę jak mieszkańcy małych miasteczek i oglądają tego samego Netflixa.
Mężczyzna z laptopem siedzi pod drzewem
Mężczyzna z laptopem siedzi pod drzewem / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Dzięki internetowi i globalizacji zatarły się dawne różnice kulturowe między dużymi miastami a prowincją.
  • Tradycyjny model awansu społecznego oparty na wyjeździe „do wielkiego miasta” stracił znaczenie, a nowe trendy są dostępne niemal jednocześnie dla wszystkich.
  • Mimo wyrównania poziomu życia i aspiracji prowincja nadal się wyludnia, głównie z powodu ograniczonego rynku pracy i oferty kulturalnej dużych ośrodków.

 

Daleko od szosy z laptopem pod pachą

– Ej, panie Dyzma, po próżnicy pan tu bruki zbija, mówiłam panu. Na wsi, na prowincji, o chleb łatwiej

– usłyszał bohater znanej książki Tadeusza Dołęgi-Mostowicza od gospodyni, od której wynajmował pokoik w Warszawie. To zdanie pokazywało, jak bardzo bohater-prowincjusz był bezradny i nieprzystosowany do życia w wielkim mieście. Z kolei lew dziennikarskich lewicowych salonów Tomasz Lis miał powiedzieć o latach 90.:

„Trudniej mi było wyjechać z Zielonej Góry do Warszawy niż potem z Warszawy do Nowego Jorku”.

 

Migracje i kompleksy

Przez lata faktycznie opuszczenie swojej małej ojczyzny i zamieszkanie w wielkim mieście odbierane było jako przekroczenie pewnego rubikonu, ogromny awans społeczny. Człowieka, który powracał potem w odwiedziny w rodzinne strony, otaczał pewien nimb wybraństwa i przekonanie, że mu się udało. Mentalnie rozdźwięk między prowincją a dużym miastem był ogromny.

Dziwne to tym bardziej, że większość polskiego społeczeństwa pochodzi ze wsi, a miasta tworzą ludzie, których rodzice lub dziadkowie często pochodzili ze wsi. Przed wojną ok. 80% społeczeństwa żyło na wsi. Po wojnie, w czasie industrializacji Polski, nastąpiła masowa migracja zarobkowa do dużych miast. – Tu wszyscy się znają, bo na tym osiedlu są cztery wsie z Mazowsza. Ściągali ich tutaj w latach 70., jak był przemysł i budowali Warszawę – usłyszałem kiedyś od rodowitego Warszawiaka o jednym z osiedli na Mokotowie niedaleko dawnej Galerii Mokotów.

Mimo ogromnego przemieszania mieszkańców wsi, miasteczek i miast trwającego już od zakończenia wojny, co było zresztą zjawiskiem na skalę europejską, słowo „prowincja” wciąż gnieździło się w naszych głowach i stanowiło pewną hermeneutykę tworzącą podział na kogoś lepszego z dużego miasta i gorszego z prowincji.

 

Przed globalizacją

Ten podział miał się jeszcze dobrze po 2000 roku. Powszechność internetu i nowe technologie zmieniły jednak wszystko, a rewolucja informacyjna dokonała się na polu nie tylko technologicznym, lecz także w zakresie kulturowym. Globalne wpływy zmieniły lokalne realia. Mieszkańcy mniejszych miejscowości, choć mają ograniczenia w dostępie do wysokich czy specjalistycznych dóbr kultury bądź usług edukacyjnych, uczestniczą w tych samych cyfrowych dobrach co mieszkańcy dużych miast i to nie tylko takich jak Kraków czy Warszawa, lecz także w takim samym stopniu jak Nowy Jork czy Madryt. YouTube, TikTok, Instagram, Facebook, aplikacje zakupowe nie tylko dostarczają rozrywki, lecz także są potężnymi narzędziami skracającymi dystans przestrzenny, czasowy, kulturowy i mentalny między ludźmi.

W epoce przedglobalizacyjnej różnice w zasobach kulturowych i możliwościach awansu między mieszkańcem prowincji i metropolii były duże. Wystarczy porównać dwóch młodych ludzi po szkole średniej, którzy wybierali się na studia. Mieszkaniec Warszawy, Krakowa czy Poznania, a więc człowiek z miasta akademickiego, który być może od dziecka co dzień mijał wyższe uczelnie lub może ktoś z jego otoczenia w nich pracował i w różnych formach był z nimi związany, szedł na tę uczelnię niejako w sposób naturalny, „z marszu”. Dla takiego człowieka uczelnia była konsekwentnym przedłużeniem edukacji. Owszem, wymagało to nakładu pracy i pilności, lecz nie było czymś niezwykłym. A jeśli jeszcze rodzice byli po studiach, to wybór tej drogi wydawał się jeszcze bardziej naturalny. Dla osoby z prowincji wyjazd do dużego miasta na studia to była wyprawa po złote runo. Taki człowiek wyższą uczelnię widział często pierwszy raz w życiu, kiedy zdawał na nią egzaminy. Już sam wyjazd na egzamin to była zazwyczaj wyprawa z noclegiem.

Mieszkańców miast różniły od mieszkańców prowincji styl życia, sposób spędzania wolnego czasu, percepcja rzeczywistości. Wśród warszawskich cwaniaków krążyły dowcipy, jak oszukali „frajera” z prowincji. Owe problemy z przestawianiem się na życie w dużym mieście i trudy przystosowania się do nowych warunków dobrze pokazuje serial „Daleko od szosy” z 1976 roku.

 

Internet zmienia reguły

To już jednak przeszłość. Internet i masowość informacji powodują, że różne mody i nowe trendy w stylu życia nie przemieszczają się według orientacji wertykalnej – z wielkich metropolii do mniejszych miejscowości – lecz horyzontalnie. Nowe trendy podane są natychmiast wszystkim, wszyscy mają do nich dostęp i wszyscy z nich korzystają, różnicą jest tylko zasobność kieszeni. Pattai w Tajlandii w równym stopniu odwiedza rolnik zajmujący się hodowlą trzody chlewnej, co adiunkt uniwersytecki, a jeśli ktoś ma ochotę na naukę japońskiego czy indonezyjskiego, to w równym stopniu może to robić on-line zarówno z Bieszczadów, jak i Katowic. Socjologowie od dawna udowadniają, że konsumpcja tych samych dóbr stała się sposobem wyrażania tożsamości społecznej, także w małych miejscowościach. Marki, technologie i style życia, które niegdyś wydawały się zarezerwowane dla wielkich miast, dziś są obecne w garderobach, domach i umysłach mieszkańców małych miejscowości.

Media społecznościowe sprawiły też, że model awansu społecznego, czynniki psychograficzne, czyli te dotyczące sposobu spędzania wolnego czasu, hobby, wyrażania siebie, realizowania własnych pasji i ambicji, stały się bardzo podobne, niezależnie od miejsca zamieszkania. Wrzucamy selfie z tych samych Tatr, chwalimy się udziałem w tych samych maratonach lub w Marszu Niepodległości. Teraz w czasie zimy mieszkańcy żyjący bliżej natury mają nawet lepiej, ponieważ mają dostęp do miejsc, gdzie mogą morsować lub jeździć na nartach biegowych. Jak bardzo poziom życia w mieście zrównał się z poziomem życia w interiorze, świadczy liczba klubów, klubików, sal sportowych, które w ostatnich latach powstały jak grzyby po deszczu, jak Polska długa i szeroka.

Zmienia się także model rodziny w małych miejscowościach. Dzisiaj w Polsce nie ma już miejsc, w których dominowałyby wspólnoty żyjące według wzorców przedglobalistycznych, opartych na uświęconej tradycji. Od dawna jesteśmy w 100% zeuropeizowani – podobnie jest z naszym katolicyzmem – i czasem wyłaniają się z tego zaskakujące zjawiska. Na pewno problemem nie są już osoby po rozwodach czy żyjący w kolejnych związkach. Pewne formy konserwatywne na prowincji przeważają, lecz są to już raczej świadome wybory. Ludzie chcący żyć według tradycyjnych wartości decydują się na to nie dlatego, że nie załapali się na nowoczesność, ale pomimo niej, a ich wybory w równym stopniu dotyczą mieszkańców miasteczek, jak i miast wojewódzkich.

 

Postępowa prowincja

Bywa nawet tak, że parafie w małych miejscowościach sekularyzują się szybciej niż te w dużych miastach, ponieważ Kościół w mieście musi ciągle się starać o atrakcyjność i uwagę wiernych i pielęgnuje różne inicjatywy ożywiające parafię, czego nie widać często na prowincji. Ale znowu – katolik mający większe wymagania doskonale zna popularnych kaznodziejów mających status gwiazdy na kanale YouTube.

Mimo wszystko mniejsze ośrodki się wyludniają, a młodzi po studiach często już nie wracają. Związane jest to nie tylko z coraz bardziej wyrafinowanymi potrzebami konsumpcyjnymi. Udogodnienia, jakie dzisiaj oferuje prowincja, często są o niebo lepsze od tego, co w ofercie miało pokolenie czy dwa w tył, jednak nie jest to satysfakcjonujące w stosunku do tego, co oferują duże miasta – choćby restauracje z kuchnią z całego świata czy koncerty wielkich gwiazd.

Jest jeszcze coś – dla dużej grupy ludzi po studiach, którzy nie mogą pracować zdalnie, rynek pracy na prowincji jest jednak ograniczony. Niektórzy młodzi znaleźli na to rozwiązanie i mieszkają między rodzinną miejscowością a dużym miastem. Zdarza się też, że mieszkają pomiędzy swoją rodzinną miejscowością a Londynem czy Madrytem. Młode pokolenia nie mają już żadnych kompleksów wobec swoich rówieśników, często też studiowali w ramach wymiany studenckiej za granicą.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane