Bezrobocie. Jeszcze go nie widać, a już jest

Choć oficjalnie bezrobocie wciąż jest niskie, gdy zajrzymy do województw i powiatów oddalonych od największych aglomeracji, okaże się, że tam już sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Ludzie z dnia na dzień tracą pracę, a szukanie nowej trwa miesiącami. To może być początek kryzysu – mówią eksperci.
Wielka ręka i ludzik
Wielka ręka i ludzik / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Oficjalna stopa bezrobocia w Polsce pozostaje niska, ale w wielu województwach i powiatach oddalonych od dużych miast problem bezrobocia jest już bardzo poważny.
  • Eksperci alarmują, że rośnie liczba zwolnień w różnych branżach, a jednocześnie drastycznie maleje liczba nowych ofert pracy.
  • Ogólnokrajowe statystyki maskują trudną sytuację mniejszych miejscowości, gdzie zamykane zakłady powodują wyludnienie i pogłębiający się kryzys lokalnych rynków pracy.

 

„Potrzebujemy inwestorów jak deszczu”

Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce w listopadzie 2025 r. wyniosła 5,6 proc. i pozostawała na tym samym poziomie, co w październiku 2025 r. – chociaż resort pracy wcześniej szacował, że może wzrosnąć do 5,7 proc. Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy na koniec listopada wyniosła około 873,0–873,6 tys. osób.

Gdy przyjrzymy się statystykom głębiej, okaże się, że bezrobocie jest już problemem nie tylko w niektórych miejscowościach, ale również powiatach, a nawet województwach. W takich województwach jak podkarpackie czy warmińsko-mazurskie stopa bezrobocia sięgała nawet ok. 9 proc., a w zachodniopomorskim ok. 7,5 proc. W takich zaś powiatach jak szydłowiecki w woj. mazowieckim czy brzozowski w woj. podkarpackim bezrobocie oscyluje wciąż wokół 20 proc.

– Trudno jednoznacznie powiedzieć, dlaczego mamy tak wysoki procent. Na pewno to m.in. zmiany ustrojowe z lat 90., gdy w okolicy funkcjonowały ogromne zakłady, a potem upadły. Choćby szydłowiecki Profel, wierzbicka cementownia czy skarżyskie Mesko. Tam pracowała większość naszych mieszkańców. Potem musieli sobie radzić

– tłumaczył w rozmowie z o2.pl Jarosław Basiak, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy.
Inaczej sprawy mają się z powiatem brzozowskim, gdzie bezrobocie wystrzeliło w ostatnich latach.

– Miejsca pracy u nas ciężko utrzymać. Potrzebujemy inwestorów jak deszczu

– mówił dla portalu o2.pl Józef Kołodziej, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Brzozowie, przekonując, że PUP chętnie wesprze działania nowych pracodawców w powiecie.

 

Niepokojące sygnały

Nie tylko lokalne dane alarmują. Niepokoją także głosy ekspertów i analityków rynku pracy, którzy dostrzegają strukturalne problemy, które nie są od razu widoczne w ogólnym wskaźniku bezrobocia.

– Najbardziej alarmujące jest to, że zwalniają firmy z bardzo różnych sektorów, zlokalizowane w całej Polsce – od IT po produkcję, od dużych korporacji po firmy rodzinne

– powiedziała niedawno Natalia Myskova, prezes Smart Solutions HR, w rozmowie z portalem Bankier.pl, podkreślając, że fala zwolnień grupowych nie dotyczy tylko jednej branży, ale wielu obszarów gospodarki.
Z kolei Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej, w rozmowie z portalem Bankier.pl już w październiku zwrócił uwagę, że problem nie polega jedynie na faktycznym wzroście bezrobocia, ale przede wszystkim na drastycznym spadku nowych ofert pracy:

– Na rynku pracy najbardziej niepokoi nie sam wzrost stopy bezrobocia, ale brak nowych ofert pracy. […] To bardzo niepokojący sygnał

– przekonywał.

Weźmy województwo warmińsko-mazurskie. Jak podawało w październiku RMF, wskaźniki dotyczące dostępności ofert pracy w regionie są alarmujące.

„We wrześniu 2025 roku do urzędów pracy w regionie zgłoszono zaledwie 1,8 tysiąca wolnych miejsc. Oznacza to, że na jedną ofertę przypadało aż 22 bezrobotnych. Szanse na znalezienie pracy są więc niewielkie, a konkurencja – ogromna”

– czytamy.

Prognozy na 2026 rok nie są optymistyczne. Zwiastują to m.in. wysokie bezrobocie wśród młodych, ale również kolejne planowane zwolnienia grupowe. Producent mebli Black Red White już w ubiegłym roku zwolnił ponad 400 osób. W tym ma dobić do 800 zwolnionych. W Fujitsu Tchnology Solutions zwolnienia mają objąć łącznie ponad 830 osób. Zwalniać ma również m.in. Heineken Polska (nawet 700 osób), Ceramika Paradyż czy Zakład Elektroniki Motoryzacyjnej w Ełku. A to tylko kilka przykładów i nawet nie połowa pierwszego miesiąca tego roku.

 

„Z dnia na dzień tracimy miejsca pracy”

Cofnijmy się jednak jeszcze do ubiegłego roku. Już rok 2025 upłynął bowiem pod znakiem narastającej liczby zwolnień grupowych oraz decyzji o likwidacji całych zakładów pracy, zwłaszcza w mniejszych miastach i regionach o słabszej kondycji gospodarczej. Dane zbierane przez urzędy pracy pokazują, że problem miał charakter systemowy, a nie incydentalny. Zwalniane były nie tylko pojedyncze zespoły, ale całe załogi, często w miejscach, gdzie dany zakład był jednym z największych pracodawców w okolicy.

„Z dnia na dzień tracimy miejsca pracy. Kolejne zwolnienia grupowe, upadłości firm i dramatyczne pogarszanie warunków pracy nie są przypadkiem. To skutek lekceważenia prawdziwego głosu ludzi pracy, który od miesięcy przedstawia NSZZ «Solidarność». Rząd odwrócił się plecami do pracowników. Ignorował sygnały z zakładów, nie reagował na dramaty całych załóg, a zamiast dialogu wybrał milczenie i działania pogłębiające chaos w gospodarce”

– pisali w grudniu przedstawiciele zielonogórskiej Solidarności.

Solidarność zwracała uwagę, że szczególnie dotknięte były branże energochłonne, przemysł drzewny, meblarski oraz część przetwórstwa spożywczego, ale problemy są wszędzie, a małe miasta odczuwają je ze zdwojoną siłą. Rosnące koszty energii, presja płacowa oraz niepewność regulacyjna sprawiały, że część firm decydowała się na zamknięcie działalności zamiast na dalsze inwestowanie w Polsce.

 

Statystyki maskują prawdziwy obraz

Zamykane zakłady to zwykle dramat dla lokalnej społeczności. To dlatego kolejarze z PKP Cargo tak ostro protestowali przeciwko zamykaniu zakładów w kilku miejscach w Polsce, a niedawno o zamykanych przedsiębiorstwach alarmowali pracownicy m.in. z Myszkowa czy Namysłowa.

Życie mniejszych miejscowości często toczy się wokół jednego lub kilku zakładów pracy, gdy one znikną, na miejscu nie ma dla zwolnionych innej pracy. Trzeba jechać do większych miast, a to często jest trudne, bo lokalna komunikacja kuleje, albo kosztowne. Młodzi najczęściej przeprowadzają się do większych miast. W ten sposób miejscowości wyludniają się i ubożeją jeszcze bardziej. Upadają.

– Jako NSZZ „Solidarność” podkreślamy to nieustannie – statystyki ogólnopolskie często maskują dramatyczną sytuację w mniejszych miejscowościach i na wsiach. Choć w dużych miastach, takich jak Warszawa, Kraków czy Poznań, problem bezrobocia wydaje się marginalny, to w mniejszych ośrodkach sytuacja jest alarmująca. Średnia krajowa w tym przypadku nie oddaje prawdziwego obrazu – dla setek tysięcy Polaków życie codzienne to walka o utrzymanie pracy i godziwych warunków

– mówił niedawno Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Związkowcy wskazywali również, że wiele procesów zwolnień grupowych było rozciągniętych w czasie i nie zawsze od razu widocznych w oficjalnych danych. Część firm najpierw nie przedłużała umów czasowych, potem redukowała etaty, a dopiero na końcu ogłaszała formalne zwolnienia grupowe. Brak skutecznych programów osłonowych oraz realnej polityki reindustrializacji sprawił, że wiele regionów weszło w 2026 rok w znacznie gorszej kondycji niż rok wcześniej. A to oznacza, że nawet przy pozornie stabilnej stopie bezrobocia sytuacja na rynku pracy poza największymi aglomeracjami pozostaje krucha.

[Sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzi od redakcji]


 

POLECANE
Iran grozi Europie. Reżim zapowiada odwet na kraju NATO gorące
Iran grozi Europie. Reżim zapowiada odwet na kraju NATO

Reżim zapowiada możliwość uderzenia w europejskie państwo, które od lat udziela schronienia jego najgroźniejszym przeciwnikom. W grę wchodzi operacja odwetowa poza Bliskim Wschodem.

Syn Chameneiego nowym przywódcą Iranu. Nieoficjalne doniesienia pilne
Syn Chameneiego nowym przywódcą Iranu. Nieoficjalne doniesienia

Nieoficjalne źródła z Iranu twierdzą, że w Teheranie zapadła decyzja o wyborze następcy po śmierci ajatollaha Alego Chameneiego. Nowym najwyższym przywódcą miał zostać jego syn, Mojtaba Chamenei.

Co z ewakuacją Polaków z Bliskiego Wschodu? MSZ zapowiada komunikat Wiadomości
Co z ewakuacją Polaków z Bliskiego Wschodu? MSZ zapowiada komunikat

Wiceszef MSZ Marcin Bosacki wyraził przekonanie, że w ciągu najbliższych godzin resort będzie gotowy, by zakomunikować możliwość pomocy w wydostaniu się m.in. ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich tym, którzy tam utknęli na skutek działań wojennych w regionie.

Nie żyje znany muzyk, partner artystyczny Lennona i McCartneya Wiadomości
Nie żyje znany muzyk, partner artystyczny Lennona i McCartneya

W wieku 84 lat zmarł Len Garry, angielski muzyk, najbardziej znany jako członek zespołu Quarrymen, który później przekształcił się w legendarnych The Beatles. Garry zmarł 2 marca 2026 roku w domu na zapalenie płuc po przebytej infekcji klatki piersiowej.

Nie żyje znany fotoreporter Adam Chełstowski. Jest komunikat opisujący okoliczności śmierci z ostatniej chwili
Nie żyje znany fotoreporter Adam Chełstowski. Jest komunikat opisujący okoliczności śmierci

Zmarł Adam Chełstowski, ceniony fotoreporter związany z agencją Forum. Wydarzenia z poniedziałkowego wieczoru budzą emocje, a dramatyczna relacja z walki o życie fotografa wywołała burzę w sieci. Opublikowano oświadczenie Związku Polskich Artystów Fotografików.

Migranci z UE rozczarowani Niemcami? Wyniki nowego badania Wiadomości
Migranci z UE rozczarowani Niemcami? Wyniki nowego badania

Ponad jedna trzecia obywateli Unii Europejskiej mieszkających w Niemczech zastanawia się nad opuszczeniem tego kraju – wynika z najnowszego badania przedstawionego przez pełnomocniczkę niemieckiego rządu ds. migracji i integracji, Natalie Pawlik. Ankieta pokazuje, że chociaż obywatele UE formalnie mają takie same prawa jak Niemcy, to ich codzienne doświadczenia często są inne – podkreślono w komunikacie.

Irański koszmar Putina tylko u nas
Irański koszmar Putina

Jak można się było spodziewać, ledwo amerykańskie i izraelskie rakiety walnęły w ajatollahów i ich arsenał, poniosła się szeroko w mediach teza „Rosja na tym korzysta”. Cóż, to samo słyszałem, gdy Amerykanie porwali Maduro z serca Caracas.

Karol Wagner: TDI Panie Premierze! Wiadomości
Karol Wagner: TDI Panie Premierze!

Rzecz o pospolitej, nie w Polsce, koncepcji rozwoju turystyki. Polska osiąga historycznie wysokie wyniki w globalnym Travel & Tourism Development Index (TTDI), rośnie szybciej niż Europa i generuje rekordowy wkład turystyki w PKB. Mimo tego sektor nie ma własnego, autonomicznego resortu, co ogranicza jego dalszy rozwój i zdolność do monetyzacji potencjału. Krótko i merytorycznie prezentuje dane, porównania międzynarodowe i argumenty ekonomiczne, które wskazują, że turystyka powinna otrzymać samodzielne miejsce w rządowej architekturze.

GIF podjął decyzję o wycofaniu popularnego leku Wiadomości
GIF podjął decyzję o wycofaniu popularnego leku

Główny Inspektor Farmaceutyczny zdecydował o natychmiastowym wycofaniu leku Veriflo oraz zakazał jego dalszego wprowadzania do obrotu. Preparat musi niezwłocznie zniknąć z aptek w całym kraju.

Pałac Buckingham: Gest króla Karola III szansą na pojednanie? Wiadomości
Pałac Buckingham: Gest króla Karola III szansą na pojednanie?

Rodzina królewska przechodzi trudny okres. Książę Harry i Meghan Markle od kilku lat mieszkają w Stanach Zjednoczonych i zdystansowali się od monarchii, krytykując ją w mediach i książkach. 

REKLAMA

Bezrobocie. Jeszcze go nie widać, a już jest

Choć oficjalnie bezrobocie wciąż jest niskie, gdy zajrzymy do województw i powiatów oddalonych od największych aglomeracji, okaże się, że tam już sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Ludzie z dnia na dzień tracą pracę, a szukanie nowej trwa miesiącami. To może być początek kryzysu – mówią eksperci.
Wielka ręka i ludzik
Wielka ręka i ludzik / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Oficjalna stopa bezrobocia w Polsce pozostaje niska, ale w wielu województwach i powiatach oddalonych od dużych miast problem bezrobocia jest już bardzo poważny.
  • Eksperci alarmują, że rośnie liczba zwolnień w różnych branżach, a jednocześnie drastycznie maleje liczba nowych ofert pracy.
  • Ogólnokrajowe statystyki maskują trudną sytuację mniejszych miejscowości, gdzie zamykane zakłady powodują wyludnienie i pogłębiający się kryzys lokalnych rynków pracy.

 

„Potrzebujemy inwestorów jak deszczu”

Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce w listopadzie 2025 r. wyniosła 5,6 proc. i pozostawała na tym samym poziomie, co w październiku 2025 r. – chociaż resort pracy wcześniej szacował, że może wzrosnąć do 5,7 proc. Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy na koniec listopada wyniosła około 873,0–873,6 tys. osób.

Gdy przyjrzymy się statystykom głębiej, okaże się, że bezrobocie jest już problemem nie tylko w niektórych miejscowościach, ale również powiatach, a nawet województwach. W takich województwach jak podkarpackie czy warmińsko-mazurskie stopa bezrobocia sięgała nawet ok. 9 proc., a w zachodniopomorskim ok. 7,5 proc. W takich zaś powiatach jak szydłowiecki w woj. mazowieckim czy brzozowski w woj. podkarpackim bezrobocie oscyluje wciąż wokół 20 proc.

– Trudno jednoznacznie powiedzieć, dlaczego mamy tak wysoki procent. Na pewno to m.in. zmiany ustrojowe z lat 90., gdy w okolicy funkcjonowały ogromne zakłady, a potem upadły. Choćby szydłowiecki Profel, wierzbicka cementownia czy skarżyskie Mesko. Tam pracowała większość naszych mieszkańców. Potem musieli sobie radzić

– tłumaczył w rozmowie z o2.pl Jarosław Basiak, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy.
Inaczej sprawy mają się z powiatem brzozowskim, gdzie bezrobocie wystrzeliło w ostatnich latach.

– Miejsca pracy u nas ciężko utrzymać. Potrzebujemy inwestorów jak deszczu

– mówił dla portalu o2.pl Józef Kołodziej, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Brzozowie, przekonując, że PUP chętnie wesprze działania nowych pracodawców w powiecie.

 

Niepokojące sygnały

Nie tylko lokalne dane alarmują. Niepokoją także głosy ekspertów i analityków rynku pracy, którzy dostrzegają strukturalne problemy, które nie są od razu widoczne w ogólnym wskaźniku bezrobocia.

– Najbardziej alarmujące jest to, że zwalniają firmy z bardzo różnych sektorów, zlokalizowane w całej Polsce – od IT po produkcję, od dużych korporacji po firmy rodzinne

– powiedziała niedawno Natalia Myskova, prezes Smart Solutions HR, w rozmowie z portalem Bankier.pl, podkreślając, że fala zwolnień grupowych nie dotyczy tylko jednej branży, ale wielu obszarów gospodarki.
Z kolei Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej, w rozmowie z portalem Bankier.pl już w październiku zwrócił uwagę, że problem nie polega jedynie na faktycznym wzroście bezrobocia, ale przede wszystkim na drastycznym spadku nowych ofert pracy:

– Na rynku pracy najbardziej niepokoi nie sam wzrost stopy bezrobocia, ale brak nowych ofert pracy. […] To bardzo niepokojący sygnał

– przekonywał.

Weźmy województwo warmińsko-mazurskie. Jak podawało w październiku RMF, wskaźniki dotyczące dostępności ofert pracy w regionie są alarmujące.

„We wrześniu 2025 roku do urzędów pracy w regionie zgłoszono zaledwie 1,8 tysiąca wolnych miejsc. Oznacza to, że na jedną ofertę przypadało aż 22 bezrobotnych. Szanse na znalezienie pracy są więc niewielkie, a konkurencja – ogromna”

– czytamy.

Prognozy na 2026 rok nie są optymistyczne. Zwiastują to m.in. wysokie bezrobocie wśród młodych, ale również kolejne planowane zwolnienia grupowe. Producent mebli Black Red White już w ubiegłym roku zwolnił ponad 400 osób. W tym ma dobić do 800 zwolnionych. W Fujitsu Tchnology Solutions zwolnienia mają objąć łącznie ponad 830 osób. Zwalniać ma również m.in. Heineken Polska (nawet 700 osób), Ceramika Paradyż czy Zakład Elektroniki Motoryzacyjnej w Ełku. A to tylko kilka przykładów i nawet nie połowa pierwszego miesiąca tego roku.

 

„Z dnia na dzień tracimy miejsca pracy”

Cofnijmy się jednak jeszcze do ubiegłego roku. Już rok 2025 upłynął bowiem pod znakiem narastającej liczby zwolnień grupowych oraz decyzji o likwidacji całych zakładów pracy, zwłaszcza w mniejszych miastach i regionach o słabszej kondycji gospodarczej. Dane zbierane przez urzędy pracy pokazują, że problem miał charakter systemowy, a nie incydentalny. Zwalniane były nie tylko pojedyncze zespoły, ale całe załogi, często w miejscach, gdzie dany zakład był jednym z największych pracodawców w okolicy.

„Z dnia na dzień tracimy miejsca pracy. Kolejne zwolnienia grupowe, upadłości firm i dramatyczne pogarszanie warunków pracy nie są przypadkiem. To skutek lekceważenia prawdziwego głosu ludzi pracy, który od miesięcy przedstawia NSZZ «Solidarność». Rząd odwrócił się plecami do pracowników. Ignorował sygnały z zakładów, nie reagował na dramaty całych załóg, a zamiast dialogu wybrał milczenie i działania pogłębiające chaos w gospodarce”

– pisali w grudniu przedstawiciele zielonogórskiej Solidarności.

Solidarność zwracała uwagę, że szczególnie dotknięte były branże energochłonne, przemysł drzewny, meblarski oraz część przetwórstwa spożywczego, ale problemy są wszędzie, a małe miasta odczuwają je ze zdwojoną siłą. Rosnące koszty energii, presja płacowa oraz niepewność regulacyjna sprawiały, że część firm decydowała się na zamknięcie działalności zamiast na dalsze inwestowanie w Polsce.

 

Statystyki maskują prawdziwy obraz

Zamykane zakłady to zwykle dramat dla lokalnej społeczności. To dlatego kolejarze z PKP Cargo tak ostro protestowali przeciwko zamykaniu zakładów w kilku miejscach w Polsce, a niedawno o zamykanych przedsiębiorstwach alarmowali pracownicy m.in. z Myszkowa czy Namysłowa.

Życie mniejszych miejscowości często toczy się wokół jednego lub kilku zakładów pracy, gdy one znikną, na miejscu nie ma dla zwolnionych innej pracy. Trzeba jechać do większych miast, a to często jest trudne, bo lokalna komunikacja kuleje, albo kosztowne. Młodzi najczęściej przeprowadzają się do większych miast. W ten sposób miejscowości wyludniają się i ubożeją jeszcze bardziej. Upadają.

– Jako NSZZ „Solidarność” podkreślamy to nieustannie – statystyki ogólnopolskie często maskują dramatyczną sytuację w mniejszych miejscowościach i na wsiach. Choć w dużych miastach, takich jak Warszawa, Kraków czy Poznań, problem bezrobocia wydaje się marginalny, to w mniejszych ośrodkach sytuacja jest alarmująca. Średnia krajowa w tym przypadku nie oddaje prawdziwego obrazu – dla setek tysięcy Polaków życie codzienne to walka o utrzymanie pracy i godziwych warunków

– mówił niedawno Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Związkowcy wskazywali również, że wiele procesów zwolnień grupowych było rozciągniętych w czasie i nie zawsze od razu widocznych w oficjalnych danych. Część firm najpierw nie przedłużała umów czasowych, potem redukowała etaty, a dopiero na końcu ogłaszała formalne zwolnienia grupowe. Brak skutecznych programów osłonowych oraz realnej polityki reindustrializacji sprawił, że wiele regionów weszło w 2026 rok w znacznie gorszej kondycji niż rok wcześniej. A to oznacza, że nawet przy pozornie stabilnej stopie bezrobocia sytuacja na rynku pracy poza największymi aglomeracjami pozostaje krucha.

[Sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzi od redakcji]



 

Polecane