Strategia USA skrojona dla Polski

Polska ma okazję stać się jednym z kluczowych państw Europy. Amerykanie proponują nam to niemal wprost, Brytyjczycy mówią całkiem otwarcie. Przeszkodą pozostaje polski premier, który nie jest zdolny do prowadzenia ambitnej i samodzielnej polityki.
Mapa Europy z rozświetlonym miejscem, w którym leży Polska
Mapa Europy z rozświetlonym miejscem, w którym leży Polska / Tygodnik Solidarność / Krzysztof Karnkowski

Co musisz wiedzieć:

  • Tekst dowodzi, że zarówno USA, jak i Wielka Brytania widzą w Polsce potencjalnego lidera Europy Środkowo-Wschodniej i partnera współdecydującego o bezpieczeństwie kontynentu.
  • Amerykańska Strategia Bezpieczeństwa Narodowego jest zbieżna z wizją polskiej prawicy: krytykuje dominację Niemiec, federalizację UE, politykę migracyjną i Zielony Ład, jednocześnie promując suwerenność państw narodowych.
  • Autor tezy wskazuje, że obecny premier nie jest zdolny do wykorzystania tej geopolitycznej koniunktury, a rolę naturalnego partnera USA i lidera konserwatywnej zmiany w Europie może odegrać Karol Nawrocki.

 

Szansa dla Polski

W opublikowanym pod koniec grudnia ub.r. raporcie brytyjski think tank Royal United Services Institute uznaje, że Polska powinna zostać dołączona do grupy państw, które decydują o bezpieczeństwie Europy oraz strategii dla regionu. RUSI pisze wprost, że format E3, na który składają się Francja, Niemcy i Wielka Brytania, powinien zostać rozszerzony o Polskę, gdyż rośnie znaczenie militarne naszego kraju, posiadamy ogromne doświadczenie jako państwo przyfrontowe oraz w oczywisty sposób staliśmy się liderem regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Polska miałaby należeć do grupy „czterech mocarstw europejskich” i stać się „częścią grupy przywódczej”. W gronie tych czterech państw miałyby zapadać kluczowe decyzje w sprawie bezpieczeństwa na naszym kontynencie.

Chodzi o przejęcie przez Europę większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo w obliczu agresywnej polityki Moskwy, ale jednocześnie jej malejącego znaczenia. Armia rosyjska okazała się na tyle słaba i niewydolna, że nie była w stanie pokonać mniejszej i słabszej Ukrainy. Konflikt w znacznej mierze nadwątlił potencjał militarny, demograficzny i ekonomiczny państwa Władimira Putina. W tej sytuacji Europa ma szansę znacznie wzmocnić swoją pozycję, a Polska może awansować do grona państw mających kluczowy wpływ na losy kontynentu.

 

Wspólne interesy

Równie dobitnie wybrzmiewa to w opublikowanej kilka tygodni temu Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA. W części dotyczącej Europy czytamy, że celem amerykańskiej dyplomacji będzie m.in.

„umożliwienie Europie stanięcia na własnych nogach i funkcjonowania jako grupa zestrojonych suwerennych państw, w tym poprzez wzięcie przez nie podstawowej odpowiedzialności za własną obronę – bez poddawania się dominacji jakiegokolwiek mocarstwa wrogiego”.

Co prawda autorzy Strategii nie piszą tu wprost o Polsce, ale w innych miejscach sugestia jest oczywista. Zwłaszcza dla obecnego w naszym kraju, ale także w innych, mocnego kursu skierowanego na zachowanie suwerenności wobec niemieckich i brukselskich tendencji do tworzenia europejskiego superpaństwa.

„Amerykańska dyplomacja powinna nadal zdecydowanie bronić autentycznej demokracji, wolności wypowiedzi oraz świętowania bez kompleksów indywidualnego charakteru i historii poszczególnych narodów europejskich. Ameryka zachęca swoich politycznych sojuszników w Europie do wspierania tego odrodzenia ducha, a rosnące wpływy patriotycznych partii europejskich rzeczywiście dają powody do dużego optymizmu”

– czytamy w innym miejscu.

Czy nie brzmi to wprost jak zachęta do współpracy z polską prawicą, a szczególnie z prezydentem Karolem Nawrockim? On sam zresztą jednoznacznie przyznał, że Polska powinna dostosować swoją strategię bezpieczeństwa do amerykańskiej. Lewicowe media uznały to za przejaw serwilizmu, ale w rzeczywistości jest to chęć powiązania interesów Warszawy i Waszyngtonu.

Szczególnie że Amerykanie przyznają, iż szukają nowych liderów regionalnych gotowych odpowiedzieć na nowe wyzwania współczesnego świata, który dzieli się na dwa obozy. Po jednej stronie mają się znaleźć państwa demokratyczne pod przywództwem USA, po drugiej tyranie, na których czele znajdzie się Pekin. Już nie Moskwa, która w wyniku konfliktu na Ukrainie straciła swoją pozycję.

 

Niepewność w Europie

W amerykańskiej strategii znajdujemy jasne wskazanie, że jednym z najbardziej niepewnych ogniw Zachodu są Niemcy.

„Wojna na Ukrainie wywołała paradoksalny skutek w postaci zwiększenia zewnętrznych zależności Europy – zwłaszcza Niemiec. Dziś niemieckie koncerny chemiczne budują jedne z największych zakładów przetwórczych na świecie w Chinach, wykorzystując rosyjski gaz, którego nie mogą pozyskać u siebie w kraju”

– piszą Amerykanie.

To oznacza, że Berlin nie jest zdolny do pełnienia roli przywódczej w Europie, gdyż wspiera wrogie wobec świata zachodniego państwa. Niemcy mimo szumnych deklaracji nadal pragną odnowienia silnych, gospodarczych relacji z Moskwą i Pekinem, ponieważ tylko w ten sposób są w stanie wydobyć się spod amerykańskiej kurateli.

Ambicją kolejnych kanclerzy nie jest rola solisty w orkiestrze pod dyrekcją amerykańskiego prezydenta, ale raczej tworzenie własnego bandu. Niemcy pragnęliby budować swoją pozycję, balansując między USA a Chinami i Rosją. Dla administracji Donalda Trumpa – ale właściwie w ogóle dla Ameryki, bo wcześniej podział na wolny świat demokratyczny i tyranię rysował Joe Biden – taka koncepcja jest nie do przyjęcia. Dlatego Waszyngton szuka nowych, silnych sojuszników. Wyraża się to na przykład w stwierdzeniu o tym, że USA uznają za swój priorytet:

„Wzmacnianie zdrowszych państw Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej poprzez więzi handlowe, sprzedaż uzbrojenia, współpracę polityczną oraz wymianę kulturalną i edukacyjną”.

 

Zbieżne wartości

Jeśli jest mowa o zdrowszych państwach, to które w takim razie są pogrążone w chorobie? Tu znów znajdujemy jasną ofertę skierowaną do Polski, a szczególnie do szeroko pojętej prawicy, która dostrzega zgubne skutki niekontrolowanej emigracji. Polski rząd – oczywiście, gdy funkcje premierów sprawowali Beata Szydło i Mateusz Morawiecki – otwarcie przeciwstawiał się forsowanemu przez Komisję Europejską paktowi migracyjnemu. Dokument został podpisany, gdy na czele rządu stanął Donald Tusk, który za swój sukces uznał możliwość ubiegania się o zawieszenia tych ustaleń na rok.

Z punktu widzenia kulturowego, demograficznego i geostrategicznego sprawa jest jednak bardzo poważna. Amerykanie piszą tak:

„W dłuższej perspektywie jest więcej niż prawdopodobne, że w ciągu najbliższych kilku dekad część członków NATO stanie się krajami o większości nieeuropejskiej. W związku z tym otwartą kwestią pozostaje, czy będą one postrzegać swoją rolę w świecie – oraz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi – w taki sam sposób jak ci, którzy podpisywali Traktat Północnoatlantycki”.

Mowa tu oczywiście o Francji, Holandii, Belgii, Wielkiej Brytanii, ale także Niemczech, czyli o państwach kluczowych z punktu widzenia stabilności politycznej w Europie, ale i na świecie. Już dziś dokładnie widać, jak państwa o licznej mniejszości muzułmańskiej zmieniają swoją politykę wobec USA i Izraela.
Dla dużej części mieszkających w Londynie, Paryżu czy Berlinie Arabów Waszyngton czy Tel Awiw są siedliskami szatana i sojusz z nimi jest hańbą. Wielu z tych ludzi głosuje, więc rządy muszą liczyć się z ich zdaniem.

Na tym tle Polska rysuje się jako państwo wyjątkowo wręcz stabilne oraz przewidywalne. Mniejszości nieeuropejskie są marginalne i nie mają żadnego wpływu na wynik wyborów. Wróg już dawno został jasno zdefiniowany i jest nim Rosja, a Chiny nawet jeśli odgrywają znaczącą rolę gospodarczą, to nie są partnerem dominującym. Nie będą więc w najbliższych latach miały narzędzi do znaczącego wpływania na naszą politykę.

 

Pole do popisu

Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA w znacznej mierze odpowiada temu, jak Unię Europejską widzi polska prawica.

„Kontynentalna Europa traci udział w światowym PKB – z 25 procent w 1990 r. do 14 procent dziś – częściowo z powodu krajowych i ponadnarodowych regulacji, które podważają kreatywność i pracowitość”

– czytamy w dokumencie. I dalej:

„Chcemy, aby Europa pozostała europejska, odzyskała cywilizacyjną pewność siebie i porzuciła swoją błędną koncentrację na dławieniu gospodarki nadmiernymi regulacjami”.

I nie chodzi tu wcale o jakąś ideologiczną krucjatę, ale realne zagrożenie dla naszej gospodarki. Utrzymanie Zielonego Ładu czy polityki energetyczno-klimatycznej w ciągu dekady doprowadzi Polskę do ekonomicznej zapaści. Już dziś wielu inwestorów albo przenosi fabryki z naszego kraju, albo wstrzymuje planowane tu inwestycje. Powodem są absurdalne przepisy dotyczące opodatkowania emisji CO2, czyli de facto najtańszej i najbardziej stabilnej energii z węgla.

Jeśli władze Rzeczpospolitej realnie pragną, by Komisja Europejska zrewidowała, a właściwie zarzuciła niszczycielską i antyprzemysłową politykę klimatyczną, to USA są dziś świetnym sojusznikiem w tej walce. W tym zakresie także amerykańska strategia sprzyja polskim celom.

„Rozszerzenie eksportu netto energii pogłębi relacje z sojusznikami, ograniczy wpływy przeciwników, wzmocni nasze zdolności obrony własnych granic, a tam, gdzie będzie to konieczne – umożliwi projekcję siły. Odrzucamy zgubne ideologie «zmian klimatu» i «net zero», które tak bardzo zaszkodziły Europie, zagrażają Stanom Zjednoczonym i subsydiują naszych przeciwników”.

Korzystając z amerykańskich dostaw, możemy dywersyfikować źródła energii i wzmacniać swoją pozycję w regionie. Tyle tylko że obecny polski premier nie jest zdolny do jakiegokolwiek zwrotu. Nie ma ani politycznej woli, ani zdolności, ani siły, by jakieś nowe rozwiązania przeprowadzić na forum europejskim.
Jeśli ktoś dziś mógłby takie nowe otwarcie zaproponować, to jest to Karol Nawrocki. Nie tylko jako lider polskiej prawicy, ale jeden z przywódców konserwatywnej kontrrewolucji w Europie.

[Niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Biały Dom: Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji CPAC z ostatniej chwili
Biały Dom: Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji CPAC

Prezydent USA Donald Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji środowisk konserwatywnych CPAC w Teksasie – przekazał w środę Biały Dom. Oznacza to, że Trump nie spotka się w Dallas z prezydentem RP Karolem Nawrockim, który w sobotę wystąpi na konferencji.

Samuel Pereira: Ten proces, to Wasz proces, Koalicjo Obywatelska tylko u nas
Samuel Pereira: Ten proces, to Wasz proces, Koalicjo Obywatelska

Mężczyzna spotykał się z dziewczynkami pod pretekstem badań nad wadami postawy. Miał im kazać się rozbierać, dotykać je oraz fotografować. Twierdził, że zdjęcia są po prostu elementem dokumentacji medycznej. Śledczy zajęli się sprawą po tym, jak matka jednej z ofiar złożyła zawiadomienie. Szefa złotowskiej Platformy Obywatelskiej i działacza sportowego Piotra P. zatrzymano pod zarzutem pedofilii 1 grudnia 2023 roku.

Copa-Cogeca: Ustępstwa poczynione przez KE wobec Australii są nie do przyjęcia z ostatniej chwili
Copa-Cogeca: Ustępstwa poczynione przez KE wobec Australii są nie do przyjęcia

„Ogłoszenie zawarcia umowy o wolnym handlu między UE a Australią w Canberze przez przewodniczącą Komisji Europejskiej von der Leyen i premiera Australii Albanese budzi liczne i poważne obawy dotyczące europejskiego rolnictwa, które jest wyraźnie i po raz kolejny kartą przetargową strategii UE mającej na celu zabezpieczenie szerszych celów handlowych i politycznych” – stwierdzają Copa-Cogeca.

Uzależniła się od mediów internetowych. Meta i YouTube mają jej wypłacić 3 mln dol. z ostatniej chwili
Uzależniła się od mediów internetowych. Meta i YouTube mają jej wypłacić 3 mln dol.

Ława przysięgłych w sądzie w Los Angeles uznała, że Meta i YouTube są odpowiedzialne za szkody dla zdrowia psychicznego 20-letniej kobiety, która oskarżyła je o przyczynienie się do uzależnienia, kiedy była dzieckiem. Firmy mają wypłacić kobiecie 3 mln dol. odszkodowania.

Biały Dom: Trump rozpęta piekło, jeśli Iran nie zawrze porozumienia z ostatniej chwili
Biały Dom: Trump "rozpęta piekło", jeśli Iran nie zawrze porozumienia

– Jeśli Iran nie zawrze porozumienia i nie zrozumie, że został pokonany, prezydent Donald Trump gotowy jest rozpętać piekło – zapowiedziała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Potwierdziła, że doniesienia o 15-punktowej propozycji USA są tylko częściowo prawdziwe.

Warszawa przegrała konkurs na siedzibę Urzędu Celnego UE z ostatniej chwili
Warszawa przegrała konkurs na siedzibę Urzędu Celnego UE

W środę Parlament Europejski i Rada UE podjęły decyzję o utworzeniu przyszłego Urzędu Celnego UE w Lille we Francji. O lokalizację unijnej instytucji ubiegała się Warszawa.

Nawrocki odpowiedział Tuskowi zdjęciem. W sieci zawrzało z ostatniej chwili
Nawrocki odpowiedział Tuskowi zdjęciem. W sieci zawrzało

Węgry zapowiadają zakręcanie kurka z gazem dla Ukrainy. Donald Tusk postanowił powiązać tę decyzję z niedawną wizytą Karola Nawrockiego na Węgrzech. Polski prezydent odpowiedział mu zdjęciem.

Sławomir Nowak złożył zawiadomienie na prokuratora, który wcześniej stawiał mu zarzuty z ostatniej chwili
Sławomir Nowak złożył zawiadomienie na prokuratora, który wcześniej stawiał mu zarzuty

Jak poinformował TVN24, Sławomir Nowak złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia serii przestępstw przez prokuratora Jana Drelewskiego, który prowadził śledztwa przeciwko niemu.

ZUS wydał pilny komunikat z ostatniej chwili
ZUS wydał pilny komunikat

ZUS zapowiada poradnik dla kobiet w ciąży i uruchamia specjalny adres mailowy dla przyszłych mam. Instytucja podkreśla też, że nadal prowadzi kontrole zgodnie z obowiązującymi przepisami.

ONZ: Konflikt USA i Izraela z Iranem wymyka się spod kontroli z ostatniej chwili
ONZ: Konflikt USA i Izraela z Iranem wymyka się spod kontroli

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres oświadczył w środę, że konflikt na Bliskim Wschodzie wymyka się spod kontroli i może się rozwinąć w jeszcze większą wojnę. Wezwał też USA i Izrael do zakończenia tego konfliktu zbrojnego, a Iran - do zaprzestania ataków na inne kraje.

REKLAMA

Strategia USA skrojona dla Polski

Polska ma okazję stać się jednym z kluczowych państw Europy. Amerykanie proponują nam to niemal wprost, Brytyjczycy mówią całkiem otwarcie. Przeszkodą pozostaje polski premier, który nie jest zdolny do prowadzenia ambitnej i samodzielnej polityki.
Mapa Europy z rozświetlonym miejscem, w którym leży Polska
Mapa Europy z rozświetlonym miejscem, w którym leży Polska / Tygodnik Solidarność / Krzysztof Karnkowski

Co musisz wiedzieć:

  • Tekst dowodzi, że zarówno USA, jak i Wielka Brytania widzą w Polsce potencjalnego lidera Europy Środkowo-Wschodniej i partnera współdecydującego o bezpieczeństwie kontynentu.
  • Amerykańska Strategia Bezpieczeństwa Narodowego jest zbieżna z wizją polskiej prawicy: krytykuje dominację Niemiec, federalizację UE, politykę migracyjną i Zielony Ład, jednocześnie promując suwerenność państw narodowych.
  • Autor tezy wskazuje, że obecny premier nie jest zdolny do wykorzystania tej geopolitycznej koniunktury, a rolę naturalnego partnera USA i lidera konserwatywnej zmiany w Europie może odegrać Karol Nawrocki.

 

Szansa dla Polski

W opublikowanym pod koniec grudnia ub.r. raporcie brytyjski think tank Royal United Services Institute uznaje, że Polska powinna zostać dołączona do grupy państw, które decydują o bezpieczeństwie Europy oraz strategii dla regionu. RUSI pisze wprost, że format E3, na który składają się Francja, Niemcy i Wielka Brytania, powinien zostać rozszerzony o Polskę, gdyż rośnie znaczenie militarne naszego kraju, posiadamy ogromne doświadczenie jako państwo przyfrontowe oraz w oczywisty sposób staliśmy się liderem regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Polska miałaby należeć do grupy „czterech mocarstw europejskich” i stać się „częścią grupy przywódczej”. W gronie tych czterech państw miałyby zapadać kluczowe decyzje w sprawie bezpieczeństwa na naszym kontynencie.

Chodzi o przejęcie przez Europę większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo w obliczu agresywnej polityki Moskwy, ale jednocześnie jej malejącego znaczenia. Armia rosyjska okazała się na tyle słaba i niewydolna, że nie była w stanie pokonać mniejszej i słabszej Ukrainy. Konflikt w znacznej mierze nadwątlił potencjał militarny, demograficzny i ekonomiczny państwa Władimira Putina. W tej sytuacji Europa ma szansę znacznie wzmocnić swoją pozycję, a Polska może awansować do grona państw mających kluczowy wpływ na losy kontynentu.

 

Wspólne interesy

Równie dobitnie wybrzmiewa to w opublikowanej kilka tygodni temu Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA. W części dotyczącej Europy czytamy, że celem amerykańskiej dyplomacji będzie m.in.

„umożliwienie Europie stanięcia na własnych nogach i funkcjonowania jako grupa zestrojonych suwerennych państw, w tym poprzez wzięcie przez nie podstawowej odpowiedzialności za własną obronę – bez poddawania się dominacji jakiegokolwiek mocarstwa wrogiego”.

Co prawda autorzy Strategii nie piszą tu wprost o Polsce, ale w innych miejscach sugestia jest oczywista. Zwłaszcza dla obecnego w naszym kraju, ale także w innych, mocnego kursu skierowanego na zachowanie suwerenności wobec niemieckich i brukselskich tendencji do tworzenia europejskiego superpaństwa.

„Amerykańska dyplomacja powinna nadal zdecydowanie bronić autentycznej demokracji, wolności wypowiedzi oraz świętowania bez kompleksów indywidualnego charakteru i historii poszczególnych narodów europejskich. Ameryka zachęca swoich politycznych sojuszników w Europie do wspierania tego odrodzenia ducha, a rosnące wpływy patriotycznych partii europejskich rzeczywiście dają powody do dużego optymizmu”

– czytamy w innym miejscu.

Czy nie brzmi to wprost jak zachęta do współpracy z polską prawicą, a szczególnie z prezydentem Karolem Nawrockim? On sam zresztą jednoznacznie przyznał, że Polska powinna dostosować swoją strategię bezpieczeństwa do amerykańskiej. Lewicowe media uznały to za przejaw serwilizmu, ale w rzeczywistości jest to chęć powiązania interesów Warszawy i Waszyngtonu.

Szczególnie że Amerykanie przyznają, iż szukają nowych liderów regionalnych gotowych odpowiedzieć na nowe wyzwania współczesnego świata, który dzieli się na dwa obozy. Po jednej stronie mają się znaleźć państwa demokratyczne pod przywództwem USA, po drugiej tyranie, na których czele znajdzie się Pekin. Już nie Moskwa, która w wyniku konfliktu na Ukrainie straciła swoją pozycję.

 

Niepewność w Europie

W amerykańskiej strategii znajdujemy jasne wskazanie, że jednym z najbardziej niepewnych ogniw Zachodu są Niemcy.

„Wojna na Ukrainie wywołała paradoksalny skutek w postaci zwiększenia zewnętrznych zależności Europy – zwłaszcza Niemiec. Dziś niemieckie koncerny chemiczne budują jedne z największych zakładów przetwórczych na świecie w Chinach, wykorzystując rosyjski gaz, którego nie mogą pozyskać u siebie w kraju”

– piszą Amerykanie.

To oznacza, że Berlin nie jest zdolny do pełnienia roli przywódczej w Europie, gdyż wspiera wrogie wobec świata zachodniego państwa. Niemcy mimo szumnych deklaracji nadal pragną odnowienia silnych, gospodarczych relacji z Moskwą i Pekinem, ponieważ tylko w ten sposób są w stanie wydobyć się spod amerykańskiej kurateli.

Ambicją kolejnych kanclerzy nie jest rola solisty w orkiestrze pod dyrekcją amerykańskiego prezydenta, ale raczej tworzenie własnego bandu. Niemcy pragnęliby budować swoją pozycję, balansując między USA a Chinami i Rosją. Dla administracji Donalda Trumpa – ale właściwie w ogóle dla Ameryki, bo wcześniej podział na wolny świat demokratyczny i tyranię rysował Joe Biden – taka koncepcja jest nie do przyjęcia. Dlatego Waszyngton szuka nowych, silnych sojuszników. Wyraża się to na przykład w stwierdzeniu o tym, że USA uznają za swój priorytet:

„Wzmacnianie zdrowszych państw Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej poprzez więzi handlowe, sprzedaż uzbrojenia, współpracę polityczną oraz wymianę kulturalną i edukacyjną”.

 

Zbieżne wartości

Jeśli jest mowa o zdrowszych państwach, to które w takim razie są pogrążone w chorobie? Tu znów znajdujemy jasną ofertę skierowaną do Polski, a szczególnie do szeroko pojętej prawicy, która dostrzega zgubne skutki niekontrolowanej emigracji. Polski rząd – oczywiście, gdy funkcje premierów sprawowali Beata Szydło i Mateusz Morawiecki – otwarcie przeciwstawiał się forsowanemu przez Komisję Europejską paktowi migracyjnemu. Dokument został podpisany, gdy na czele rządu stanął Donald Tusk, który za swój sukces uznał możliwość ubiegania się o zawieszenia tych ustaleń na rok.

Z punktu widzenia kulturowego, demograficznego i geostrategicznego sprawa jest jednak bardzo poważna. Amerykanie piszą tak:

„W dłuższej perspektywie jest więcej niż prawdopodobne, że w ciągu najbliższych kilku dekad część członków NATO stanie się krajami o większości nieeuropejskiej. W związku z tym otwartą kwestią pozostaje, czy będą one postrzegać swoją rolę w świecie – oraz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi – w taki sam sposób jak ci, którzy podpisywali Traktat Północnoatlantycki”.

Mowa tu oczywiście o Francji, Holandii, Belgii, Wielkiej Brytanii, ale także Niemczech, czyli o państwach kluczowych z punktu widzenia stabilności politycznej w Europie, ale i na świecie. Już dziś dokładnie widać, jak państwa o licznej mniejszości muzułmańskiej zmieniają swoją politykę wobec USA i Izraela.
Dla dużej części mieszkających w Londynie, Paryżu czy Berlinie Arabów Waszyngton czy Tel Awiw są siedliskami szatana i sojusz z nimi jest hańbą. Wielu z tych ludzi głosuje, więc rządy muszą liczyć się z ich zdaniem.

Na tym tle Polska rysuje się jako państwo wyjątkowo wręcz stabilne oraz przewidywalne. Mniejszości nieeuropejskie są marginalne i nie mają żadnego wpływu na wynik wyborów. Wróg już dawno został jasno zdefiniowany i jest nim Rosja, a Chiny nawet jeśli odgrywają znaczącą rolę gospodarczą, to nie są partnerem dominującym. Nie będą więc w najbliższych latach miały narzędzi do znaczącego wpływania na naszą politykę.

 

Pole do popisu

Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA w znacznej mierze odpowiada temu, jak Unię Europejską widzi polska prawica.

„Kontynentalna Europa traci udział w światowym PKB – z 25 procent w 1990 r. do 14 procent dziś – częściowo z powodu krajowych i ponadnarodowych regulacji, które podważają kreatywność i pracowitość”

– czytamy w dokumencie. I dalej:

„Chcemy, aby Europa pozostała europejska, odzyskała cywilizacyjną pewność siebie i porzuciła swoją błędną koncentrację na dławieniu gospodarki nadmiernymi regulacjami”.

I nie chodzi tu wcale o jakąś ideologiczną krucjatę, ale realne zagrożenie dla naszej gospodarki. Utrzymanie Zielonego Ładu czy polityki energetyczno-klimatycznej w ciągu dekady doprowadzi Polskę do ekonomicznej zapaści. Już dziś wielu inwestorów albo przenosi fabryki z naszego kraju, albo wstrzymuje planowane tu inwestycje. Powodem są absurdalne przepisy dotyczące opodatkowania emisji CO2, czyli de facto najtańszej i najbardziej stabilnej energii z węgla.

Jeśli władze Rzeczpospolitej realnie pragną, by Komisja Europejska zrewidowała, a właściwie zarzuciła niszczycielską i antyprzemysłową politykę klimatyczną, to USA są dziś świetnym sojusznikiem w tej walce. W tym zakresie także amerykańska strategia sprzyja polskim celom.

„Rozszerzenie eksportu netto energii pogłębi relacje z sojusznikami, ograniczy wpływy przeciwników, wzmocni nasze zdolności obrony własnych granic, a tam, gdzie będzie to konieczne – umożliwi projekcję siły. Odrzucamy zgubne ideologie «zmian klimatu» i «net zero», które tak bardzo zaszkodziły Europie, zagrażają Stanom Zjednoczonym i subsydiują naszych przeciwników”.

Korzystając z amerykańskich dostaw, możemy dywersyfikować źródła energii i wzmacniać swoją pozycję w regionie. Tyle tylko że obecny polski premier nie jest zdolny do jakiegokolwiek zwrotu. Nie ma ani politycznej woli, ani zdolności, ani siły, by jakieś nowe rozwiązania przeprowadzić na forum europejskim.
Jeśli ktoś dziś mógłby takie nowe otwarcie zaproponować, to jest to Karol Nawrocki. Nie tylko jako lider polskiej prawicy, ale jeden z przywódców konserwatywnej kontrrewolucji w Europie.

[Niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane