Carlo Acutis i tajemnica świętości młodych

Dlaczego właściwie dzieci stają się świętymi? Co takiego sprawia, że według ludzkich miar bez doświadczenia i heroicznych czynów, ze „słabym” CV na świętość dostępują tego zaszczytu? Przez katolicki świat przetacza się właśnie fenomen Carla Acutisa, świętego młodzieńca, który swoją codziennością tak bardzo podbił serce Boga, że Ten szybko go do siebie powołał, a Carlo w niebie ma pełne ręce roboty, bo jako święty Kościoła katolickiego pomaga ludziom w ich ziemskich problemach i zanosi prośby przed tron Boga.
Carlo Acutis
Carlo Acutis / screenshot ze strony acutis.pl

Co musisz wiedzieć:

  • Autor wskazuje, że świętość dzieci i młodych nie wynika z „dokonań”, lecz z wyjątkowej dojrzałości duchowej i głębokiej, świadomej więzi z Bogiem, która nie zależy od wieku.
  • Przykłady Jezusa w świątyni, Carla Acutisa i dzieci z Fatimy pokazują, że Bóg udziela łaski i powołania do świętości poza ludzką logiką czasu, doświadczenia i historycznych okoliczności.

 

Święta młodzież

Przy tego rodzaju rozważaniach zawsze trzeba mieć z tyłu głowy słowa Pana Boga z Księgi Izajasza:

„Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana. „Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi”.

Logika Boża jest zupełnie inna niż ludzka. I pewnie, można próbować to zrozumieć, ale raczej nie da się ukryć Przedwiecznego we własnym umyśle.

Świętość dzieci w największym skrócie polega na tym, że one zakochują się w Bogu, a Bóg zakochuje się w nich. Ale co najważniejsze, święte dzieci mają głęboką świadomość więzi łączącej ich z Bogiem. Bóg jest Panem czasu, panuje nad nim i rozdaje swoje łaski i dojrzałość duchową, jak chce i komu chce, bez względu na jego wiek. Dwunastoletniego Jezusa w świątyni i piętnastoletniego Carla Acutisa łączy jeden wspólny mianownik – rzadko dostępna dojrzałość duchowa. Jest to u nich tak silne, że gotowi są mimo młodzieńczego wieku ponieść osobistą ofiarę, by chronić cześć Boga.

 

Duchowość młodego Jezusa

W Ewangelii św. Łukasza dobrze widać dojrzałość duchową Jezusa:

„Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice […]. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? […] Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?». Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział”.

Ta dojrzałość wyraża się w dwójnasób. Po pierwsze – nauczyciele w świątyni byli zdumieni bystrością Jego umysłu, a więc można zakładać, że głębia zrozumienia prawd wiary była u Jezusa większa niż u niektórych nauczycieli, bo wprawić w zdumienie nauczycieli w ich własnej dziedzinie do dzisiaj jest trudnym wyzwaniem. Po drugie – odpowiedź Jezusa do rodziców wskazuje na bardzo dojrzałą relację z Bogiem. Jezus mówi:

„Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”.

Biorąc pod uwagę stosunki panujące w ówczesnym Izraelu, to odpowiedź wręcz niegrzeczna wobec matki i ojca. Jezus daje jednak bardzo odważną odpowiedź. Jego osobista więź z Bogiem przerasta więzi łączące Go z rodzicami. Udowodnienie rodzicom w taki sposób, ba, pouczenie ich, że Boga trzeba wybierać najpierw, przez dwunastoletnie dziecko jest czymś niebywałym.

Mało wiemy o nastoletnim Jezusie oprócz tego, że w wieku dwunastu lat był nad wyraz dojrzały w wierze oraz był „posłuszny” rodzicom. Modlitwy czy Litanie do Dzieciątka Jezus nie są w Kościele zbyt popularne, zazwyczaj pojawiają się w okresie okołoświątecznym. A szkoda, bo sam Jezus wielu świętym pokazywał się właśnie jako małe dziecko, m.in. św. Franciszkowi z Asyżu czy św. o. Pio. Relacje z takich spotkań opisywała w swoim „Dzienniczku” św. Siostra Faustyna Kowalska. Na szczęście i na tym polu zaczyna się poprawiać i święte dzieci coraz częściej trafiają na ołtarze.

 

Św. Carlo od Java i C++

Równie niebywałe jest stwierdzenie przez nastolatka Carla Acutisa:

„Eucharystia to moja autostrada do nieba”.

Tym bardziej to niezwykłe, że Carlo żył i dorastał w takim momencie historii Europy, gdy aborcja wpisywana jest do konstytucji, program wygaszania Kościoła wydaje się przebiegać bez zakłóceń, a jego rówieśnicy w tzw. starej UE, do której i on należał, jeśli już kojarzą z czymś kościół to ze świątynią przerobioną na bar lub restaurację. Widać zatem, że Bóg nie ma względu na osobę, czas i miejsce. Powołuje do świętości kogo chce i żadne przeszkody, w tym wiek i okoliczności, nie są w stanie Mu przeszkodzić.

Carlo był towarzyski, miał przyjaciół, lubił sport, pasjonował się programowaniem (Java i C++) i lubił gry komputerowe. Internet służył mu zresztą do ewangelizowania. Jednak Carlo był także dzieckiem nie z tego świata, pochodził z sekularyzowanej rodziny, a co dzień się modlił i przyjmował Eucharystię, dawał biednym kieszonkowe i kanapki. Jego mama mówi, że śmiali się nieraz z mężem, że był kosmitą, nigdy się nie skarżył, cieszył z każdej zabawki, którą dostał, częstował dzieci, czym miał, a mówić nauczył się już, gdy miał pięć miesięcy.

– Kanonizacja Carla to ukoronowanie długiego okresu prawie 20 lat, jakie minęły od jego śmierci. My w tym czasie w pewnym sensie przyzwyczailiśmy się do różnych zdarzeń za jego sprawą, do tego, że powstają kolejne grupy modlitewne, że tyle osób zbliżyło się do Boga, tak wielu ludzi wróciło do wiary, zaczęło chodzić do kościoła i przyjmować sakramenty. To według mnie jest największy cud. Ukoronowaniem tego wszystkiego jest właśnie kanonizacja, która pozwoli rozszerzyć kult Carlo w Kościele w wymiarze światowym

– stwierdziła cytowana przez „Wszystko co Najważniejsze” matka przyszłego świętego, Antonia Salzano.

Carlo żył 15 lat. Zmarł na białaczkę w 2006 roku, ofiarowując swoje cierpienie za Ojca Świętego i Kościół. Ta ofiara była na tyle autentyczna, że odmieniła także życie lekarzy i pielęgniarek, którzy towarzyszyli mu w ostatnich dniach życia. W szklanej trumnie ciało młodego fascynata informatyki i Eucharystii się nie rozkłada, a Carlo ubrany jest w... bluzę Adidasa i buty Nike.

 

Dzieci nie z tej ziemi

Święte dzieci, jeszcze młodsze od Carla, żyły nie tak daleko od Włoch, bo w Portugalii. To święci Franciszek i Hiacynta Marto, rodzeństwo dzieci z Fatimy, którym objawiała się Matka Boska. W chwili objawień chłopiec miał dziewięć lat, a dziewczynka siedem. W odróżnieniu od siostry Łucji dos Santos niedługo żyli na ziemi.

Od momentu objawień Franciszek i Hiacynta radykalnie zaczęli wprowadzać umartwienia w dostępny im sposób. Dzieci często pościły, w upalne dni nie przyjmowały napojów, opasywały się pasem pokutnym, nie rozstawały się z różańcem, nieustannie mówiły o nawróceniu grzeszników. Przyszedł też czas próby i publicznego linczu. Środowiska laickie i antyklerykalne wszelkimi sposobami próbowały ośmieszyć objawienia, same dzieci były z kolei zastraszane, grożono im nawet śmiercią.

Zadziwiająca jest jednak ich odwaga w obronie objawień i głębia duchowości. Oboje byli niepiśmienni, jednak Hiacynta potrafiła powiedzieć:

– Nie szukaj luksusu, uciekaj od bogactw. Bądź przyjaciółką świętego ubóstwa i ciszy! Bądź miłosierna, nawet dla tych, którzy są źli. Nie mów źle o nikim i unikaj tych, którzy obmawiają. Bądź bardzo cierpliwa, ponieważ cierpliwość prowadzi do nieba. Umartwianie się i ofiary podobają się bardzo Panu Jezusowi. Spowiedź jest sakramentem miłosierdzia. Dlatego też należy podchodzić do konfesjonału z zaufaniem i radością. Bez spowiedzi nie ma zbawienia.

Kiedy Franciszek umierał na grypę hiszpańską, Hiacynta powiedziała do niego:

– Oddaj całą moją miłość naszemu Panu i Matce Bożej i powiedz im, że będę cierpieć tyle, ile chcą, za nawrócenie grzeszników i w ramach zadośćuczynienia Niepokalanemu Sercu Maryi.

W Adwencie, czasie przeżywania świętego niemowlęctwa Chrystusa, warto sobie uświadomić, że kiedy niebo w ciągu ostatniego stulecia zawieszało „normalny” tryb komunikacji, czyli przez modlitwę i sakramenty, i bezpośrednio ukazywało się wiernym, były to zazwyczaj dzieci. Szczególnie Maryja upodobała sobie dzieci. W La Salette w 1846 roku Maryja ukazała się 15-letniej Melanii Calvat i 11-letniemu Maksyminowi Girard. W Lourdes w roku 1854 widząca Bernadeta Soubirous miała 14 lat. W Pontmain w 1871 roku Eugeniusz i Józef Barbadette mieli 12 i 10 lat. I w końcu nasz Gietrzwałd w 1877 roku, Justyna Szafrańska miała 13 lat, a Barbara Samulowska 12 lat. W Beauring w Belgii w 1932 roku Matka Boża ukazała się dzieciom w wieku od 9 do 15 lat. I w końcu nasze Siekierki w latach 1943–1949, Władzia Papis miała 12 lat, gdy zaczęła jej się objawiać Matka Boża.

 

Zapatrzeni w niemowlę

I last but not least to siostra Leonia Nastał, której ukazywało się Dzieciątko Jezus, a siostra poświęciła mu prawie cały swój „Dziennik duchowy”.

„W maleńkości tkwi doskonałość. A maleńkim można zawsze pozostać, czyniąc to, co Bóg – najlepszy Ojciec – każe, tak jak każe, wtedy, gdy każe”

– pisała siostra. Proponowała, by wybierać drogę duchowego niemowlęctwa, poświęcała temu swoje refleksje, pomagała w odkrywaniu duchowości niemowlęctwa.

Naśladowała w tym zresztą św. Tereskę od Dzieciątka Jezus, która także poszła drogą duchowego dziecięctwa i w tym prostym zaufaniu Bogu zaszła tak daleko, że została ogłoszona Doktorem Kościoła Powszechnego oraz patronką misji, choć nigdy nie wyjechała za zagranicę, żyjąc przez całe swoje życie w klauzurze klasztoru karmelitanek. Tak dużo dla misji wymodliła.

Jan Paweł II w Liście do Dzieci w 1994 roku napisał:

„Prawdą jest, że Pan Jezus oraz Jego Matka wybierają często właśnie dzieci, ażeby powierzać im sprawy wielkiej wagi dla życia Kościoła i ludzkości. […] Postanowiłem prosić was, drogie dzieci, ażebyście wzięły sobie do serca modlitwę o pokój”.

W ten szczególny czas Bożego Narodzenia pójdźmy wszyscy do stajenki po świętość.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Incydent na kolei w Puławach. Zatrzymano mężczyznę z rosyjskimi dokumentami z ostatniej chwili
Incydent na kolei w Puławach. Zatrzymano mężczyznę z rosyjskimi dokumentami

Lubelskie służby zatrzymały 25-letniego obywatela Mołdawii, który uruchomił hamulec ręczny w pociągu towarowym relacji Szczecin–Dorohusk. Mężczyzna miał przy sobie rosyjskie dokumenty.

Epidemia świerzbu w ośrodków dla cudzoziemców w Kętrzynie z ostatniej chwili
Epidemia świerzbu w ośrodków dla cudzoziemców w Kętrzynie

34 cudzoziemców w ośrodku strzeżonym w Kętrzynie w woj. warmińsko-mazurskim choruje na świerzb. Zostali odizolowani i wdrożono leczenie – poinformowała w poniedziałek rzeczniczka Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej ppłk Mirosława Aleksandrowicz. "Kto za to zapłaci?" – pyta poseł PiS Dariusz Matecki.

Atak nożownika w Zakopanem. Trwa policyjna obława z ostatniej chwili
Atak nożownika w Zakopanem. Trwa policyjna obława

W poniedziałek około godz. 18 na zakopiańskiej Olczy nieznany mężczyzna zaatakował nożem kobietę. Trwa obława za napastnikiem.

W USA Demokraci walczą o prawo do wyborczych oszustw tylko u nas
W USA Demokraci walczą o prawo do wyborczych oszustw

W prawie wyborczym w USA panuje bałagan. Wybory podlegają stanom, a każdy stan ma inne przepisy dotyczące wyborów.

Mamy kolejny medal! Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak wicemistrzami olimpijskimi z ostatniej chwili
Mamy kolejny medal! Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak wicemistrzami olimpijskimi

Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek zdobyli srebrny medal w olimpijskim konkursie duetów na dużej skoczni w Predazzo. Wygrali Jan Hoerl i Stephan Embacher z Austrii. Brąz wywalczyli Johann Andre Forfang i Kristoffer Eriksen Sundal z Norwegii.

Francja uderza w OZE i stawia na energię jądrową z ostatniej chwili
Francja uderza w OZE i stawia na energię jądrową

Francja obniża cele dla energii wiatrowej i słonecznej, a jednocześnie wzmacnia energetykę jądrową. Plan francuskiego rządu ocenia krytycznie Greenpeace.

Nie żyje Robert Duvall. Legenda kina miała 95 lat z ostatniej chwili
Nie żyje Robert Duvall. Legenda kina miała 95 lat

W wieku 95 lat zmarł amerykański aktor i reżyser Robert Duvall - poinformowała w poniedziałek żona artysty, Luciana Duvall. Aktor był znany z ról w filmach takich jak „Ojciec chrzestny”, „Czas apokalipsy” i „Pod czułą kontrolą”, za którą w 1983 r. otrzymał Oscara.

Awaria platformy X. Tysiące zgłoszeń z ostatniej chwili
Awaria platformy X. Tysiące zgłoszeń

Coraz więcej użytkowników platformy X (dawniej Twitter) zgłasza problemy z działaniem aplikacji. Na stronie Downdetector od godz. 19 pojawiło się już ponad 1,9 tys. zgłoszeń.

Kolejny polityk odchodzi z Polski 2050 z ostatniej chwili
Kolejny polityk odchodzi z Polski 2050

Była wiceminister spraw zagranicznych Anna Radwan-Röhrenschef poinformowała w poniedziałek, że rezygnuje z członkostwa w Polsce 2050. Wcześniej taką samą decyzję podjął Michał Kobosko.

Tusk i Morawiecki starli się na X. Szczyt bezczelności z ostatniej chwili
Tusk i Morawiecki starli się na X. "Szczyt bezczelności"

Starcie Donalda Tuska i Mateusza Morawieckiego na platformie X. Poszło o konwencję PiS w Stalowej Woli i pieniądze z programu SAFE dla Huty.

REKLAMA

Carlo Acutis i tajemnica świętości młodych

Dlaczego właściwie dzieci stają się świętymi? Co takiego sprawia, że według ludzkich miar bez doświadczenia i heroicznych czynów, ze „słabym” CV na świętość dostępują tego zaszczytu? Przez katolicki świat przetacza się właśnie fenomen Carla Acutisa, świętego młodzieńca, który swoją codziennością tak bardzo podbił serce Boga, że Ten szybko go do siebie powołał, a Carlo w niebie ma pełne ręce roboty, bo jako święty Kościoła katolickiego pomaga ludziom w ich ziemskich problemach i zanosi prośby przed tron Boga.
Carlo Acutis
Carlo Acutis / screenshot ze strony acutis.pl

Co musisz wiedzieć:

  • Autor wskazuje, że świętość dzieci i młodych nie wynika z „dokonań”, lecz z wyjątkowej dojrzałości duchowej i głębokiej, świadomej więzi z Bogiem, która nie zależy od wieku.
  • Przykłady Jezusa w świątyni, Carla Acutisa i dzieci z Fatimy pokazują, że Bóg udziela łaski i powołania do świętości poza ludzką logiką czasu, doświadczenia i historycznych okoliczności.

 

Święta młodzież

Przy tego rodzaju rozważaniach zawsze trzeba mieć z tyłu głowy słowa Pana Boga z Księgi Izajasza:

„Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana. „Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi”.

Logika Boża jest zupełnie inna niż ludzka. I pewnie, można próbować to zrozumieć, ale raczej nie da się ukryć Przedwiecznego we własnym umyśle.

Świętość dzieci w największym skrócie polega na tym, że one zakochują się w Bogu, a Bóg zakochuje się w nich. Ale co najważniejsze, święte dzieci mają głęboką świadomość więzi łączącej ich z Bogiem. Bóg jest Panem czasu, panuje nad nim i rozdaje swoje łaski i dojrzałość duchową, jak chce i komu chce, bez względu na jego wiek. Dwunastoletniego Jezusa w świątyni i piętnastoletniego Carla Acutisa łączy jeden wspólny mianownik – rzadko dostępna dojrzałość duchowa. Jest to u nich tak silne, że gotowi są mimo młodzieńczego wieku ponieść osobistą ofiarę, by chronić cześć Boga.

 

Duchowość młodego Jezusa

W Ewangelii św. Łukasza dobrze widać dojrzałość duchową Jezusa:

„Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice […]. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? […] Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?». Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział”.

Ta dojrzałość wyraża się w dwójnasób. Po pierwsze – nauczyciele w świątyni byli zdumieni bystrością Jego umysłu, a więc można zakładać, że głębia zrozumienia prawd wiary była u Jezusa większa niż u niektórych nauczycieli, bo wprawić w zdumienie nauczycieli w ich własnej dziedzinie do dzisiaj jest trudnym wyzwaniem. Po drugie – odpowiedź Jezusa do rodziców wskazuje na bardzo dojrzałą relację z Bogiem. Jezus mówi:

„Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”.

Biorąc pod uwagę stosunki panujące w ówczesnym Izraelu, to odpowiedź wręcz niegrzeczna wobec matki i ojca. Jezus daje jednak bardzo odważną odpowiedź. Jego osobista więź z Bogiem przerasta więzi łączące Go z rodzicami. Udowodnienie rodzicom w taki sposób, ba, pouczenie ich, że Boga trzeba wybierać najpierw, przez dwunastoletnie dziecko jest czymś niebywałym.

Mało wiemy o nastoletnim Jezusie oprócz tego, że w wieku dwunastu lat był nad wyraz dojrzały w wierze oraz był „posłuszny” rodzicom. Modlitwy czy Litanie do Dzieciątka Jezus nie są w Kościele zbyt popularne, zazwyczaj pojawiają się w okresie okołoświątecznym. A szkoda, bo sam Jezus wielu świętym pokazywał się właśnie jako małe dziecko, m.in. św. Franciszkowi z Asyżu czy św. o. Pio. Relacje z takich spotkań opisywała w swoim „Dzienniczku” św. Siostra Faustyna Kowalska. Na szczęście i na tym polu zaczyna się poprawiać i święte dzieci coraz częściej trafiają na ołtarze.

 

Św. Carlo od Java i C++

Równie niebywałe jest stwierdzenie przez nastolatka Carla Acutisa:

„Eucharystia to moja autostrada do nieba”.

Tym bardziej to niezwykłe, że Carlo żył i dorastał w takim momencie historii Europy, gdy aborcja wpisywana jest do konstytucji, program wygaszania Kościoła wydaje się przebiegać bez zakłóceń, a jego rówieśnicy w tzw. starej UE, do której i on należał, jeśli już kojarzą z czymś kościół to ze świątynią przerobioną na bar lub restaurację. Widać zatem, że Bóg nie ma względu na osobę, czas i miejsce. Powołuje do świętości kogo chce i żadne przeszkody, w tym wiek i okoliczności, nie są w stanie Mu przeszkodzić.

Carlo był towarzyski, miał przyjaciół, lubił sport, pasjonował się programowaniem (Java i C++) i lubił gry komputerowe. Internet służył mu zresztą do ewangelizowania. Jednak Carlo był także dzieckiem nie z tego świata, pochodził z sekularyzowanej rodziny, a co dzień się modlił i przyjmował Eucharystię, dawał biednym kieszonkowe i kanapki. Jego mama mówi, że śmiali się nieraz z mężem, że był kosmitą, nigdy się nie skarżył, cieszył z każdej zabawki, którą dostał, częstował dzieci, czym miał, a mówić nauczył się już, gdy miał pięć miesięcy.

– Kanonizacja Carla to ukoronowanie długiego okresu prawie 20 lat, jakie minęły od jego śmierci. My w tym czasie w pewnym sensie przyzwyczailiśmy się do różnych zdarzeń za jego sprawą, do tego, że powstają kolejne grupy modlitewne, że tyle osób zbliżyło się do Boga, tak wielu ludzi wróciło do wiary, zaczęło chodzić do kościoła i przyjmować sakramenty. To według mnie jest największy cud. Ukoronowaniem tego wszystkiego jest właśnie kanonizacja, która pozwoli rozszerzyć kult Carlo w Kościele w wymiarze światowym

– stwierdziła cytowana przez „Wszystko co Najważniejsze” matka przyszłego świętego, Antonia Salzano.

Carlo żył 15 lat. Zmarł na białaczkę w 2006 roku, ofiarowując swoje cierpienie za Ojca Świętego i Kościół. Ta ofiara była na tyle autentyczna, że odmieniła także życie lekarzy i pielęgniarek, którzy towarzyszyli mu w ostatnich dniach życia. W szklanej trumnie ciało młodego fascynata informatyki i Eucharystii się nie rozkłada, a Carlo ubrany jest w... bluzę Adidasa i buty Nike.

 

Dzieci nie z tej ziemi

Święte dzieci, jeszcze młodsze od Carla, żyły nie tak daleko od Włoch, bo w Portugalii. To święci Franciszek i Hiacynta Marto, rodzeństwo dzieci z Fatimy, którym objawiała się Matka Boska. W chwili objawień chłopiec miał dziewięć lat, a dziewczynka siedem. W odróżnieniu od siostry Łucji dos Santos niedługo żyli na ziemi.

Od momentu objawień Franciszek i Hiacynta radykalnie zaczęli wprowadzać umartwienia w dostępny im sposób. Dzieci często pościły, w upalne dni nie przyjmowały napojów, opasywały się pasem pokutnym, nie rozstawały się z różańcem, nieustannie mówiły o nawróceniu grzeszników. Przyszedł też czas próby i publicznego linczu. Środowiska laickie i antyklerykalne wszelkimi sposobami próbowały ośmieszyć objawienia, same dzieci były z kolei zastraszane, grożono im nawet śmiercią.

Zadziwiająca jest jednak ich odwaga w obronie objawień i głębia duchowości. Oboje byli niepiśmienni, jednak Hiacynta potrafiła powiedzieć:

– Nie szukaj luksusu, uciekaj od bogactw. Bądź przyjaciółką świętego ubóstwa i ciszy! Bądź miłosierna, nawet dla tych, którzy są źli. Nie mów źle o nikim i unikaj tych, którzy obmawiają. Bądź bardzo cierpliwa, ponieważ cierpliwość prowadzi do nieba. Umartwianie się i ofiary podobają się bardzo Panu Jezusowi. Spowiedź jest sakramentem miłosierdzia. Dlatego też należy podchodzić do konfesjonału z zaufaniem i radością. Bez spowiedzi nie ma zbawienia.

Kiedy Franciszek umierał na grypę hiszpańską, Hiacynta powiedziała do niego:

– Oddaj całą moją miłość naszemu Panu i Matce Bożej i powiedz im, że będę cierpieć tyle, ile chcą, za nawrócenie grzeszników i w ramach zadośćuczynienia Niepokalanemu Sercu Maryi.

W Adwencie, czasie przeżywania świętego niemowlęctwa Chrystusa, warto sobie uświadomić, że kiedy niebo w ciągu ostatniego stulecia zawieszało „normalny” tryb komunikacji, czyli przez modlitwę i sakramenty, i bezpośrednio ukazywało się wiernym, były to zazwyczaj dzieci. Szczególnie Maryja upodobała sobie dzieci. W La Salette w 1846 roku Maryja ukazała się 15-letniej Melanii Calvat i 11-letniemu Maksyminowi Girard. W Lourdes w roku 1854 widząca Bernadeta Soubirous miała 14 lat. W Pontmain w 1871 roku Eugeniusz i Józef Barbadette mieli 12 i 10 lat. I w końcu nasz Gietrzwałd w 1877 roku, Justyna Szafrańska miała 13 lat, a Barbara Samulowska 12 lat. W Beauring w Belgii w 1932 roku Matka Boża ukazała się dzieciom w wieku od 9 do 15 lat. I w końcu nasze Siekierki w latach 1943–1949, Władzia Papis miała 12 lat, gdy zaczęła jej się objawiać Matka Boża.

 

Zapatrzeni w niemowlę

I last but not least to siostra Leonia Nastał, której ukazywało się Dzieciątko Jezus, a siostra poświęciła mu prawie cały swój „Dziennik duchowy”.

„W maleńkości tkwi doskonałość. A maleńkim można zawsze pozostać, czyniąc to, co Bóg – najlepszy Ojciec – każe, tak jak każe, wtedy, gdy każe”

– pisała siostra. Proponowała, by wybierać drogę duchowego niemowlęctwa, poświęcała temu swoje refleksje, pomagała w odkrywaniu duchowości niemowlęctwa.

Naśladowała w tym zresztą św. Tereskę od Dzieciątka Jezus, która także poszła drogą duchowego dziecięctwa i w tym prostym zaufaniu Bogu zaszła tak daleko, że została ogłoszona Doktorem Kościoła Powszechnego oraz patronką misji, choć nigdy nie wyjechała za zagranicę, żyjąc przez całe swoje życie w klauzurze klasztoru karmelitanek. Tak dużo dla misji wymodliła.

Jan Paweł II w Liście do Dzieci w 1994 roku napisał:

„Prawdą jest, że Pan Jezus oraz Jego Matka wybierają często właśnie dzieci, ażeby powierzać im sprawy wielkiej wagi dla życia Kościoła i ludzkości. […] Postanowiłem prosić was, drogie dzieci, ażebyście wzięły sobie do serca modlitwę o pokój”.

W ten szczególny czas Bożego Narodzenia pójdźmy wszyscy do stajenki po świętość.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane