Jak Stuhr, Szczepkowska i Żebrowski prowadzą nagonkę na prezydenta Nawrockiego

Artyści, celebryci i samozwańcze elity zjednoczyła nie krytyka polityczna, lecz pogarda klasowa wobec prezydenta, który nie spełnia ich estetycznych i towarzyskich oczekiwań – a im bardziej próbują go upokorzyć, tym wyraźniej obnażają własną pychę i agresję.
Karol Nawrocki
Karol Nawrocki / Screenshot z kanału YT Jana Kanthaka

Co musisz wiedzieć:

  • Autorka opisuje systematyczną kampanię pogardy wobec prezydenta Karola Nawrockiego, prowadzoną przez część środowisk artystycznych i "kulturalnych".
  • Hejt koncentruje się nie na realnych decyzjach politycznych, lecz na pochodzeniu, stylu bycia i symbolicznych gestach prezydenta oraz jego rodziny
  • Tekst stawia tezę, że agresja elit demaskuje ich własne „chamstwo” i klasową pychę, szczególnie widoczną w reakcjach po gali w Operze Narodowej.

 

Kultura buczy na Nawrockiego

Polska jest krajem rozłamów głębokich jak Rów Mariański – a jeden z nich przebiega wzdłuż linii: kto za, a kto przeciw prezydentowi Karolowi Nawrockiemu. W tym przypadku niechęć generuje część narodu uważająca się za sól naszej ziemi.

To elita staje na głowie, żeby… dezawuować głowę państwa. Snusojad i wetoman to najłagodniejsze przydomki, którymi określany bywa Nawrocki. Mimo kubłów pomyj wylewanych na jego głowę poparcie dla prezydenta pozostaje niezmiennie wysokie – a to podkręca nienawistników do rzucania coraz gorszych inwektyw. Gala 200-lecia Opery Narodowej (29 listopada br.), na której honorowymi gośćmi była para prezydencka, wydała wyjątkowo obfity plon internetowych wpisów ze strony… nieobecnych na wydarzeniu. Cel był jeden: upokorzyć parweniusza, który ośmielił się zostać prezydentem.

 

Bęcki za podkoszulek

Nagonka przeciwko Karolowi Nawrockiemu ruszyła natychmiast po tym, kiedy szef IPN został namaszczony na prezydenckiego obywatelskiego kandydata. Jego główny przeciwnik Rafał Trzaskowski w środowisku liberalno-lewicowym uchodził za pewniaka. Jak zwykle, głos w tej sprawie zabrał Maciej Stuhr, który goszcząc w TOK FM u Jacka Żakowskiego, postawił taką oto diagnozę:

„Karol Nawrocki jest bardzo źle dobrany, jemu zrobiona została krzywda. Gdyby to były wybory na ochroniarza Grand Hotelu, może bym rozważał jego kandydaturę”.

To była ledwie rozgrzewka. Od momentu, kiedy „antyfaworyt” elit mimo ich dezaprobaty zasiadł w prezydenckim fotelu, wylewał się na niego hejt przy każdej okazji. Już dwa dni po zaprzysiężeniu media społecznościowe schlastały go za pojawienie się w oknie Belwederu – czyli obecnym domostwie państwa Nawrockich – w „nietypowej stylizacji” (cytat za wpisem z FB), czyli w czarnym podkoszulku. Nic to, że było gorąco i że każdy, nawet prezydent, ma prawo do luzu u siebie w domu. Oburzyzm wywołało to, że Nawrocki w tak „nieprezydenckim” outficie pomachał do ludzi zebranych na zewnątrz, którą to scenę zarejestrował Polsat News. Natychmiast w naród poszedł hyr, że kulturalni ludzie nie życzą sobie takiego prostactwa. To była iskra, która rozpaliła ogień nienawiści podsycany przy każdym publicznym wystąpieniu rodziny Nawrockich. Bo, jak wiadomo, obrywa się wszystkim członkom familii – od siedmioletniej Kasi, poprzez 22-letniego syna Daniela, prowadzącego program w stacji wPolsce24, do żony prezydenta Marty. Oczywiście, najbardziej na celowniku jest sam „Karol, który został prezydentem”, jak niektórzy parafrazują tytuł filmu o polskim papieżu.

 

Najważniejsza rola aktorki

Nastroje „antynawrockie” nakręca kilkoro protagonistów. Prym wśród nich wiedzie aktorka, pisarka i publicystka, jednocześnie persona mocno zaangażowana w sprawy naszego kraju. Była m.in. członkiem honorowego poparcia Bronisława Komorowskiego, który jej zdaniem posiadał przymioty niezbędne, by stanąć na czele państwa. Chodzi o Joannę Szczepkowską, która swoją najsłynniejszą kwestię wygłosiła w „Dzienniku Telewizyjnym” 28 października 1989 roku, kiedy to zakomunikowania rodakom: „Proszę państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”. Lata minęły i Szczepkowska po raz kolejny dała się ponieść patriotycznemu wzmożeniu. Wyszła na ulice jako herold głoszący narodową klęskę. Tym razem nie chodziło o fakty, lecz o ocenę obecnego prezydenta, który jej – i innych kulturalnych – zdaniem przynosi Polsce ujmę. W przeciwieństwie do premiera Donalda Tuska, do którego nie ma zastrzeżeń i którego stawia na piedestale.

„Chamem pan jesteś, panie Nawrocki. Nie żadnym tam człowiekiem z dołów, który poszedł do góry, tylko chamem. Mnie nie obowiązują dyplomatyczne zachowania. Jestem zwykłą obywatelką tego kraju. Cham na stanowisku prezydenta jest nieszczęściem, ale też ujmą dla państwa. Nic nie masz wspólnego z kulturą i tradycją naszej ojczyzny. Jestem pełna podziwu dla premiera. Wybitna lekcja klasy i cierpliwości. Kordian i cham”.

Ta opinia opublikowana na FB Joanny Szczepkowskiej była obficie cytowana w „elitarnych kręgach” i wtłaczana do głów wszystkich, którym marzy się akces do tegoż grona.

 

Podgrzewanie nienawiści

Nie wiadomo dokładnie, na czym pani Joanna opiera swoje skrajnie negatywne zdanie o Karolu Nawrockim, ale nie jest w nim osamotniona, o czym świadczą reakcje na jej słowa. Te powyżej zacytowane nie były pierwszymi, w jakich Szczepkowska dyskredytowała obecnego prezydenta. Po tegorocznym Marszu Niepodległości opublikowała swoje wrażenia, określając manifestację jako „marsz pogan”. Uderza w nich połączenie paskudnych insynuacji z próbą błyśnięcia (ot, tak przy okazji) erudycją; wrzucanie do jednego worka zielonej ideologii i chrześcijaństwa. Pojawia się też wątek, który prosi się o interwencję prawną – równanie prezydenta z führerem. Tematyczno-ideologiczny rollercoaster służący nakręcaniu zbiorowych emocji. Oczywiście, negatywnych wobec Nawrockiego.

„Dlaczego mają nie wrzeszczeć, jeżeli wrzeszczy «ich prezydent»? Hitler też wrzeszczał. To jedyny środek ekspresji, który może wprowadzić ludzi w stan, gdzie emocje zagłuszą myślenie. Wrzeszcząc, zdobywa się władzę poprzez podświadomy strach słuchających. Pisząc o Hitlerze, nie mam wielkich nadziei, że czytający to i hejtujący zwolennicy skrajnej prawicy poczują się dotknięci. To nie jest postać budząca u nich wstręt. Karol Nawrocki czuje się w tym środowisku jak u swoich. Bo jest u swoich. Wrzask i race”.

W finalnej części wpisu Szczepkowska zwraca się bezpośrednio do prezydenta Nawrockiego:

„Ten wasz marsz, panie Nawrocki, to marsz wartości pogan, a nie świata wartości chrześcijańskich. I ty ze swoim dzikim wrzaskiem możesz się powoływać najwyżej na Swarożyca, a nie na to, co ukształtowało Europę, czyli na myśl chrześcijańską, myśl zachodniej Europy. Nie możecie się obyć bez ognia. Jak to poganie. [...] Mam na myśli pogan, którzy udają chrześcijan. Panie wrzeszczący. Nowa myśl wartości chrześcijańskich to choćby troska o planetę. To oszczędzanie tego, co w ziemi, po to, żeby Ziemia istniała”.

Z poglądami aktorki zrymowały się głosy facebookowych potakiwaczy. Wielu komentatorów gratulowało Szczepkowskiej odwagi: „Pani Joanno, robi Pani wspaniałą robotę. Dziękuję za posty i za to, że zawsze kończą się słowami otuchy”; „Pani Joanno dziękuję za ten wpis, bardzo mądry, pouczający i jakże smutny, bo prawdziwy”. Prawda, znaleźli się też tacy, którzy zarzucali autorce posta przesadę – jednak dominowała aprobata.

 

Aktorski suport

Nie tylko Szczepkowska, również wielu innych aktorów uchodzi w Polsce za autorytety moralne i intelektualne. W czasach, gdy celebryci przejęli rząd dusz, ich poglądy mają siłę zasięgów ich internetowych kont. Niektórzy próbują tę pozycję zdyskontować i posterować opinią publiczną. Pamiętacie suport Michała Żebrowskiego dla Rafała Trzaskowskiego? Najpierw aktor przewalił z komplementami dla swego wieloletniego przyjaciela i kandydata na prezydenta; potem zaliczył falstart, zwracając się do Trzaskowskiego: „Panie Prezydencie… zadanie wykonane”. Jak wiadomo, dostarczył głównie inspiracji autorom memów. Po przegranej Trzaskowskiego Żebrowski z komiczną „obywatelską troską” uderzył w Nawrockiego:

„Wybór na Prezydenta mojej Ojczyzny człowieka, który ma niewyjaśnione zarzuty o sutenerstwo oraz o finansowe machlojki, stawia mnie w bardzo niekomfortowej sytuacji. Mój dyskomfort dodatkowo pogłębia wiedza, że Prezydent mojej Ojczyzny przyznał publicznie, że brał udział w bandyckich bójkach zakazanych prawem”.

Choć śmieszy w tym wpisie połączenie patosu z pomówieniami, trzeba przyznać, że pan Michał w porównaniu z panią Joanną zachował powściągliwość.

 

Kto chodzi do opery

Do apogeum nienawiści doszło po spektaklu w Teatrze Wielkim. Na bilety do tej opery nie każdego stać, a zaproszenie na galę dostali tylko wybrani. Oczywiście, bawił tam kwiat kultury, czujący się w gmachu Corazziego jak u siebie w domu, bywający tam na spektaklach z gatunku must see. Postępowcy z ducha, przeciwnicy konserwy, propagatorzy inkluzywności. No, ale bez przesady, kultura ma swoje granice tolerancji – obecny prezydent nie jest tam mile widziany. Dano mu to do zrozumienia nieprzychylnymi odgłosami wydawanymi podczas uroczystości: gwizdami, buczeniem. Tylko… ci, którzy partycypowali w wydarzeniu, jakoś tego nie słyszeli. Za to buczeniem zagrzmiał internet, gdy opublikowano plotki o evencie. I tu wylał się nie tylko hejt na Nawrockiego – przede wszystkim obnażyła się porażająca pycha nowobogackiej elity, która nie krępuje się okazywać wyższości wobec bliźnich. Czując się „wśród swoich”, waląc na oślep w Nawrockiego, obnażają swoje chamstwo.

Żeby nie być gołosłowną – oto kilka postów opublikowanych po operowej gali na stronie Racjonalna Polska: „Do opery uczęszczają ludzie rozumni a nie elektorat pisowski”; „I dobrze im tak, gdzie się pchają”; „Opera to raczej ludzie wyższych lotów a stadion kibole. W tym drugim środowisku powinien poruszać się Batyr” (aluzja do pseudonimu literackiego Nawrockiego Tadeusz Batyr, pod którym opublikował biografię „Nikosia”, trójmiejskiego gangstera); „Za wysokie progi na twoje nogi Karolu. To nie stadion ani ustawka”; „Snusojad w operze… Należało się”; „Ludzie wyedukowani, pokazali mu jego miejsce”; „Polazł do mądrych ludzi i dostał na co zasłużył”; „Tak reagują ludzie z rozumem, widzą jakie zło niesie Nawrocki i mają odwagę to powiedzieć. BRAWO”. Zacytowałam wpisy w oryginalnej pisowni, a to samo już wystarcza, by mieć wątpliwości do wykształcenia, proweniencji i klasy autorów. Poczytajcie sobie te wypociny, wy uważający się za elitę. Toż to jak scena z Gogola:

„Z kogo się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie”.

A wam się wydaje, że rechoczecie z Nawrockiego.


 

POLECANE
Incydent na kolei w Puławach. Zatrzymano mężczyznę z rosyjskimi dokumentami z ostatniej chwili
Incydent na kolei w Puławach. Zatrzymano mężczyznę z rosyjskimi dokumentami

Lubelskie służby zatrzymały 25-letniego obywatela Mołdawii, który uruchomił hamulec ręczny w pociągu towarowym relacji Szczecin–Dorohusk. Mężczyzna miał przy sobie rosyjskie dokumenty.

Epidemia świerzbu w ośrodków dla cudzoziemców w Kętrzynie z ostatniej chwili
Epidemia świerzbu w ośrodków dla cudzoziemców w Kętrzynie

34 cudzoziemców w ośrodku strzeżonym w Kętrzynie w woj. warmińsko-mazurskim choruje na świerzb. Zostali odizolowani i wdrożono leczenie – poinformowała w poniedziałek rzeczniczka Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej ppłk Mirosława Aleksandrowicz. "Kto za to zapłaci?" – pyta poseł PiS Dariusz Matecki.

Atak nożownika w Zakopanem. Trwa policyjna obława z ostatniej chwili
Atak nożownika w Zakopanem. Trwa policyjna obława

W poniedziałek około godz. 18 na zakopiańskiej Olczy nieznany mężczyzna zaatakował nożem kobietę. Trwa obława za napastnikiem.

W USA Demokraci walczą o prawo do wyborczych oszustw tylko u nas
W USA Demokraci walczą o prawo do wyborczych oszustw

W prawie wyborczym w USA panuje bałagan. Wybory podlegają stanom, a każdy stan ma inne przepisy dotyczące wyborów.

Mamy kolejny medal! Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak wicemistrzami olimpijskimi z ostatniej chwili
Mamy kolejny medal! Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak wicemistrzami olimpijskimi

Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek zdobyli srebrny medal w olimpijskim konkursie duetów na dużej skoczni w Predazzo. Wygrali Jan Hoerl i Stephan Embacher z Austrii. Brąz wywalczyli Johann Andre Forfang i Kristoffer Eriksen Sundal z Norwegii.

Francja uderza w OZE i stawia na energię jądrową z ostatniej chwili
Francja uderza w OZE i stawia na energię jądrową

Francja obniża cele dla energii wiatrowej i słonecznej, a jednocześnie wzmacnia energetykę jądrową. Plan francuskiego rządu ocenia krytycznie Greenpeace.

Nie żyje Robert Duvall. Legenda kina miała 95 lat z ostatniej chwili
Nie żyje Robert Duvall. Legenda kina miała 95 lat

W wieku 95 lat zmarł amerykański aktor i reżyser Robert Duvall - poinformowała w poniedziałek żona artysty, Luciana Duvall. Aktor był znany z ról w filmach takich jak „Ojciec chrzestny”, „Czas apokalipsy” i „Pod czułą kontrolą”, za którą w 1983 r. otrzymał Oscara.

Awaria platformy X. Tysiące zgłoszeń z ostatniej chwili
Awaria platformy X. Tysiące zgłoszeń

Coraz więcej użytkowników platformy X (dawniej Twitter) zgłasza problemy z działaniem aplikacji. Na stronie Downdetector od godz. 19 pojawiło się już ponad 1,9 tys. zgłoszeń.

Kolejny polityk odchodzi z Polski 2050 z ostatniej chwili
Kolejny polityk odchodzi z Polski 2050

Była wiceminister spraw zagranicznych Anna Radwan-Röhrenschef poinformowała w poniedziałek, że rezygnuje z członkostwa w Polsce 2050. Wcześniej taką samą decyzję podjął Michał Kobosko.

Tusk i Morawiecki starli się na X. Szczyt bezczelności z ostatniej chwili
Tusk i Morawiecki starli się na X. "Szczyt bezczelności"

Starcie Donalda Tuska i Mateusza Morawieckiego na platformie X. Poszło o konwencję PiS w Stalowej Woli i pieniądze z programu SAFE dla Huty.

REKLAMA

Jak Stuhr, Szczepkowska i Żebrowski prowadzą nagonkę na prezydenta Nawrockiego

Artyści, celebryci i samozwańcze elity zjednoczyła nie krytyka polityczna, lecz pogarda klasowa wobec prezydenta, który nie spełnia ich estetycznych i towarzyskich oczekiwań – a im bardziej próbują go upokorzyć, tym wyraźniej obnażają własną pychę i agresję.
Karol Nawrocki
Karol Nawrocki / Screenshot z kanału YT Jana Kanthaka

Co musisz wiedzieć:

  • Autorka opisuje systematyczną kampanię pogardy wobec prezydenta Karola Nawrockiego, prowadzoną przez część środowisk artystycznych i "kulturalnych".
  • Hejt koncentruje się nie na realnych decyzjach politycznych, lecz na pochodzeniu, stylu bycia i symbolicznych gestach prezydenta oraz jego rodziny
  • Tekst stawia tezę, że agresja elit demaskuje ich własne „chamstwo” i klasową pychę, szczególnie widoczną w reakcjach po gali w Operze Narodowej.

 

Kultura buczy na Nawrockiego

Polska jest krajem rozłamów głębokich jak Rów Mariański – a jeden z nich przebiega wzdłuż linii: kto za, a kto przeciw prezydentowi Karolowi Nawrockiemu. W tym przypadku niechęć generuje część narodu uważająca się za sól naszej ziemi.

To elita staje na głowie, żeby… dezawuować głowę państwa. Snusojad i wetoman to najłagodniejsze przydomki, którymi określany bywa Nawrocki. Mimo kubłów pomyj wylewanych na jego głowę poparcie dla prezydenta pozostaje niezmiennie wysokie – a to podkręca nienawistników do rzucania coraz gorszych inwektyw. Gala 200-lecia Opery Narodowej (29 listopada br.), na której honorowymi gośćmi była para prezydencka, wydała wyjątkowo obfity plon internetowych wpisów ze strony… nieobecnych na wydarzeniu. Cel był jeden: upokorzyć parweniusza, który ośmielił się zostać prezydentem.

 

Bęcki za podkoszulek

Nagonka przeciwko Karolowi Nawrockiemu ruszyła natychmiast po tym, kiedy szef IPN został namaszczony na prezydenckiego obywatelskiego kandydata. Jego główny przeciwnik Rafał Trzaskowski w środowisku liberalno-lewicowym uchodził za pewniaka. Jak zwykle, głos w tej sprawie zabrał Maciej Stuhr, który goszcząc w TOK FM u Jacka Żakowskiego, postawił taką oto diagnozę:

„Karol Nawrocki jest bardzo źle dobrany, jemu zrobiona została krzywda. Gdyby to były wybory na ochroniarza Grand Hotelu, może bym rozważał jego kandydaturę”.

To była ledwie rozgrzewka. Od momentu, kiedy „antyfaworyt” elit mimo ich dezaprobaty zasiadł w prezydenckim fotelu, wylewał się na niego hejt przy każdej okazji. Już dwa dni po zaprzysiężeniu media społecznościowe schlastały go za pojawienie się w oknie Belwederu – czyli obecnym domostwie państwa Nawrockich – w „nietypowej stylizacji” (cytat za wpisem z FB), czyli w czarnym podkoszulku. Nic to, że było gorąco i że każdy, nawet prezydent, ma prawo do luzu u siebie w domu. Oburzyzm wywołało to, że Nawrocki w tak „nieprezydenckim” outficie pomachał do ludzi zebranych na zewnątrz, którą to scenę zarejestrował Polsat News. Natychmiast w naród poszedł hyr, że kulturalni ludzie nie życzą sobie takiego prostactwa. To była iskra, która rozpaliła ogień nienawiści podsycany przy każdym publicznym wystąpieniu rodziny Nawrockich. Bo, jak wiadomo, obrywa się wszystkim członkom familii – od siedmioletniej Kasi, poprzez 22-letniego syna Daniela, prowadzącego program w stacji wPolsce24, do żony prezydenta Marty. Oczywiście, najbardziej na celowniku jest sam „Karol, który został prezydentem”, jak niektórzy parafrazują tytuł filmu o polskim papieżu.

 

Najważniejsza rola aktorki

Nastroje „antynawrockie” nakręca kilkoro protagonistów. Prym wśród nich wiedzie aktorka, pisarka i publicystka, jednocześnie persona mocno zaangażowana w sprawy naszego kraju. Była m.in. członkiem honorowego poparcia Bronisława Komorowskiego, który jej zdaniem posiadał przymioty niezbędne, by stanąć na czele państwa. Chodzi o Joannę Szczepkowską, która swoją najsłynniejszą kwestię wygłosiła w „Dzienniku Telewizyjnym” 28 października 1989 roku, kiedy to zakomunikowania rodakom: „Proszę państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”. Lata minęły i Szczepkowska po raz kolejny dała się ponieść patriotycznemu wzmożeniu. Wyszła na ulice jako herold głoszący narodową klęskę. Tym razem nie chodziło o fakty, lecz o ocenę obecnego prezydenta, który jej – i innych kulturalnych – zdaniem przynosi Polsce ujmę. W przeciwieństwie do premiera Donalda Tuska, do którego nie ma zastrzeżeń i którego stawia na piedestale.

„Chamem pan jesteś, panie Nawrocki. Nie żadnym tam człowiekiem z dołów, który poszedł do góry, tylko chamem. Mnie nie obowiązują dyplomatyczne zachowania. Jestem zwykłą obywatelką tego kraju. Cham na stanowisku prezydenta jest nieszczęściem, ale też ujmą dla państwa. Nic nie masz wspólnego z kulturą i tradycją naszej ojczyzny. Jestem pełna podziwu dla premiera. Wybitna lekcja klasy i cierpliwości. Kordian i cham”.

Ta opinia opublikowana na FB Joanny Szczepkowskiej była obficie cytowana w „elitarnych kręgach” i wtłaczana do głów wszystkich, którym marzy się akces do tegoż grona.

 

Podgrzewanie nienawiści

Nie wiadomo dokładnie, na czym pani Joanna opiera swoje skrajnie negatywne zdanie o Karolu Nawrockim, ale nie jest w nim osamotniona, o czym świadczą reakcje na jej słowa. Te powyżej zacytowane nie były pierwszymi, w jakich Szczepkowska dyskredytowała obecnego prezydenta. Po tegorocznym Marszu Niepodległości opublikowała swoje wrażenia, określając manifestację jako „marsz pogan”. Uderza w nich połączenie paskudnych insynuacji z próbą błyśnięcia (ot, tak przy okazji) erudycją; wrzucanie do jednego worka zielonej ideologii i chrześcijaństwa. Pojawia się też wątek, który prosi się o interwencję prawną – równanie prezydenta z führerem. Tematyczno-ideologiczny rollercoaster służący nakręcaniu zbiorowych emocji. Oczywiście, negatywnych wobec Nawrockiego.

„Dlaczego mają nie wrzeszczeć, jeżeli wrzeszczy «ich prezydent»? Hitler też wrzeszczał. To jedyny środek ekspresji, który może wprowadzić ludzi w stan, gdzie emocje zagłuszą myślenie. Wrzeszcząc, zdobywa się władzę poprzez podświadomy strach słuchających. Pisząc o Hitlerze, nie mam wielkich nadziei, że czytający to i hejtujący zwolennicy skrajnej prawicy poczują się dotknięci. To nie jest postać budząca u nich wstręt. Karol Nawrocki czuje się w tym środowisku jak u swoich. Bo jest u swoich. Wrzask i race”.

W finalnej części wpisu Szczepkowska zwraca się bezpośrednio do prezydenta Nawrockiego:

„Ten wasz marsz, panie Nawrocki, to marsz wartości pogan, a nie świata wartości chrześcijańskich. I ty ze swoim dzikim wrzaskiem możesz się powoływać najwyżej na Swarożyca, a nie na to, co ukształtowało Europę, czyli na myśl chrześcijańską, myśl zachodniej Europy. Nie możecie się obyć bez ognia. Jak to poganie. [...] Mam na myśli pogan, którzy udają chrześcijan. Panie wrzeszczący. Nowa myśl wartości chrześcijańskich to choćby troska o planetę. To oszczędzanie tego, co w ziemi, po to, żeby Ziemia istniała”.

Z poglądami aktorki zrymowały się głosy facebookowych potakiwaczy. Wielu komentatorów gratulowało Szczepkowskiej odwagi: „Pani Joanno, robi Pani wspaniałą robotę. Dziękuję za posty i za to, że zawsze kończą się słowami otuchy”; „Pani Joanno dziękuję za ten wpis, bardzo mądry, pouczający i jakże smutny, bo prawdziwy”. Prawda, znaleźli się też tacy, którzy zarzucali autorce posta przesadę – jednak dominowała aprobata.

 

Aktorski suport

Nie tylko Szczepkowska, również wielu innych aktorów uchodzi w Polsce za autorytety moralne i intelektualne. W czasach, gdy celebryci przejęli rząd dusz, ich poglądy mają siłę zasięgów ich internetowych kont. Niektórzy próbują tę pozycję zdyskontować i posterować opinią publiczną. Pamiętacie suport Michała Żebrowskiego dla Rafała Trzaskowskiego? Najpierw aktor przewalił z komplementami dla swego wieloletniego przyjaciela i kandydata na prezydenta; potem zaliczył falstart, zwracając się do Trzaskowskiego: „Panie Prezydencie… zadanie wykonane”. Jak wiadomo, dostarczył głównie inspiracji autorom memów. Po przegranej Trzaskowskiego Żebrowski z komiczną „obywatelską troską” uderzył w Nawrockiego:

„Wybór na Prezydenta mojej Ojczyzny człowieka, który ma niewyjaśnione zarzuty o sutenerstwo oraz o finansowe machlojki, stawia mnie w bardzo niekomfortowej sytuacji. Mój dyskomfort dodatkowo pogłębia wiedza, że Prezydent mojej Ojczyzny przyznał publicznie, że brał udział w bandyckich bójkach zakazanych prawem”.

Choć śmieszy w tym wpisie połączenie patosu z pomówieniami, trzeba przyznać, że pan Michał w porównaniu z panią Joanną zachował powściągliwość.

 

Kto chodzi do opery

Do apogeum nienawiści doszło po spektaklu w Teatrze Wielkim. Na bilety do tej opery nie każdego stać, a zaproszenie na galę dostali tylko wybrani. Oczywiście, bawił tam kwiat kultury, czujący się w gmachu Corazziego jak u siebie w domu, bywający tam na spektaklach z gatunku must see. Postępowcy z ducha, przeciwnicy konserwy, propagatorzy inkluzywności. No, ale bez przesady, kultura ma swoje granice tolerancji – obecny prezydent nie jest tam mile widziany. Dano mu to do zrozumienia nieprzychylnymi odgłosami wydawanymi podczas uroczystości: gwizdami, buczeniem. Tylko… ci, którzy partycypowali w wydarzeniu, jakoś tego nie słyszeli. Za to buczeniem zagrzmiał internet, gdy opublikowano plotki o evencie. I tu wylał się nie tylko hejt na Nawrockiego – przede wszystkim obnażyła się porażająca pycha nowobogackiej elity, która nie krępuje się okazywać wyższości wobec bliźnich. Czując się „wśród swoich”, waląc na oślep w Nawrockiego, obnażają swoje chamstwo.

Żeby nie być gołosłowną – oto kilka postów opublikowanych po operowej gali na stronie Racjonalna Polska: „Do opery uczęszczają ludzie rozumni a nie elektorat pisowski”; „I dobrze im tak, gdzie się pchają”; „Opera to raczej ludzie wyższych lotów a stadion kibole. W tym drugim środowisku powinien poruszać się Batyr” (aluzja do pseudonimu literackiego Nawrockiego Tadeusz Batyr, pod którym opublikował biografię „Nikosia”, trójmiejskiego gangstera); „Za wysokie progi na twoje nogi Karolu. To nie stadion ani ustawka”; „Snusojad w operze… Należało się”; „Ludzie wyedukowani, pokazali mu jego miejsce”; „Polazł do mądrych ludzi i dostał na co zasłużył”; „Tak reagują ludzie z rozumem, widzą jakie zło niesie Nawrocki i mają odwagę to powiedzieć. BRAWO”. Zacytowałam wpisy w oryginalnej pisowni, a to samo już wystarcza, by mieć wątpliwości do wykształcenia, proweniencji i klasy autorów. Poczytajcie sobie te wypociny, wy uważający się za elitę. Toż to jak scena z Gogola:

„Z kogo się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie”.

A wam się wydaje, że rechoczecie z Nawrockiego.



 

Polecane