Fiat Money: Liberalne strachy wokół 500 plus — i dlaczego wszystkie okazały się fałszywe

Każdy Polak „wie”, bo słyszał to milion razy w telewizorze, że 500 plus powoduje inflację, bezrobocie i inne koszmary. Jak większość mądrości wyprodukowanych w liberalnej bance, są to bajki.
Ręce i twarz za prześcieradłem
Ręce i twarz za prześcieradłem / Pixabay / fot. Magwood Photography

Co musisz wiedzieć:

  • Zdaniem autora krytyka, że „nie ma pieniędzy” na 500+ czy że wywoła ono gigantyczny deficyt, okazała się błędna.
  • Podobnie nie sprawdziły się obawy o zmniejszenie liczby miejsc pracy oraz podniesienie inflacji, która rosła we wszystkich krajach Europy Wschodniej niezależnie od wprowadzania programów socjalnych.

 

500 plus zmieniło debatę w Polsce 

Gdy PiS zaproponowało 500 plus, liberalni obserwatorzy próbowali znaleźć dziurę w całym: najłatwiej powiedzieć, że nie ma pieniędzy! Niestety to zostało ośmieszone już w następnym roku, pieniądze były. Pamiętamy, że Polska jest emitentem PLN i zawsze może zwiększyć swoje wydatki (nie zawsze jest to jednak wskazane).

Następnym problemem 500 plus miało być to, że zwiększy deficyt państwa. Wyliczenia czyniono, jakby deficyt miał się zwiększyć o cały wydatek 500 plus. Ten argument nie ma sensu na paru poziomach: samo straszenie deficytem emitenta pieniądza powinno wywoływać uśmieszek politowania: to tak jakby się martwić, że bankier w grze „Monopoly” ma deficyt, co po prostu oznacza, że gracze mają nadwyżkę. Emitent pieniądza może mieć deficyt 1000 lat z rzędu i dalej jego możliwości wydatkowe są niezmienione. Po drugie, gospodarka jest obiektem niemalże zamkniętym: jak państwo wpycha do niej pieniądze, to powoduje wzrost aktywności gospodarczej, a więc także wzrost wpływów podatkowych: podatki dochodowe działają jak termostat: jak gospodarka się rozgrzewa, to one ją automatycznie nieco schładzają, odprowadzając pieniądz poza sektor prywatny, do kasy państwa. Tak więc deficyt nigdy nie jest tak duży jak zastrzyk dany gospodarce. Tak więc zamiast przepowiedzianych przez ówczesnego głównego ekonomistę PO „100 mld” deficytu, w roku 2018… deficyt spadł do 10 mld.

 

Bezrobocie i inflacja?

Następnym grzechem 500 plus miało być zmniejszenie zatrudnienia. To kolejny mit oparty na statycznym modelu gospodarki: jak ludzie mają więcej pieniędzy, to nie chce im się pracować! Tymczasem ograniczeniem ilości miejsc pracy w Polsce, w której co szósta osoba kupowała na zeszyt, nie było lenistwo, ale brak miejsc pracy. Skąd on się brał? Ano firmy miały za mało klientów. Dlaczego? Bo Polacy mieli za mało pieniędzy do wydania. 500 plus zmieniło to równanie radykalnie. Czytelniku, pewnie potrafisz zgadnąć, co stało się z zatrudnieniem? Otóż oczywiście: wzrosło ono do rekordowych rozmiarów. I proces ten nie ma nic wspólnego z demografią, która jest ulubioną wymówką liberałów: wzrósł odsetek osób w wieku produkcyjnym, które mają pracę. Podobnie zresztą sprawa ma się z podwyżkami płacy minimalnej: Balcerowicz grzmiał, że to pozbawi młodych szans na rynku pracy. Nie muszę chyba pisać, co mówią na ten temat twarde dane o zatrudnieniu osób w wieku 15–25 lat…

Jaką kolejną wadę 500 plus może wymyślić liberał? Oczywiście: inflacja! To znów wymaga statycznego modelu gospodarki: gdy na rynku przybywa pieniędzy, to przedsiębiorcy wyczuwają to nosem i podnoszą ceny! Każdy, kto pracował w sektorze prywatnym, wie, że to tak nie działa: każda firma się modli o więcej klientów i chętnie poszerzy sprzedaż i produkcję. Gdy gospodarka ma jakiekolwiek wolne moce, jej odpowiedzią na większy popyt jest wzrost podaży, a nie cen. Tak więc inflacja w Polsce podążała identyczną ścieżką jak w całej Europie Wschodniej, także w krajach, gdzie nowego socjalu nie wprowadzano.

 

Podwójne standardy

Śmiesznym epizodem był maj roku 2023, a był to czas wysokiej inflacji, gdy w kampanii wyborczej PiS ogłosiło podwyższenie 500 plus do 800 złotych: liberałowie tłumnie zakrzyknęli, że to oznacza odkotwiczenie oczekiwań inflacyjnych, wlanie benzyny do ogniska, i że czeka nas druga Wenezuela. Wszystko ucichło dosłownie 3 dni później, gdy pomysł podchwycił Donald Tusk, próbując zepchnąć PiS do defensywy. Pewnie wiedział, że inflacja ma źródła daleko poza Polską i to nie 500 czy 800 plus ją powoduje.

Podsumujmy: 500 plus zweryfikowało liberalne gusła na wielu poziomach. Często słyszę głosy, że to był ten moment, kiedy ludzie zaczęli negować naiwne thatcheryzmy, na których ich wychowano: brak pieniędzy, statyczna ekonomia, inflacja powodowana przez państwo i tym podobne. Chylmy czoło przed tymi, którzy wizjonersko mieli odwagę przepchnąć ten pomysł w roku 2016!


 

POLECANE
Gdańskie zoo przekazało radosną nowinę Wiadomości
Gdańskie zoo przekazało radosną nowinę

W Gdańskim Ogrodzie Zoologicznym przyszła na świat samiczka hipopotamka karłowatego – jednego z najrzadszych i najbardziej zagrożonych gatunków ssaków na świecie. To córka 15-letniego Sapo i 9-letniej Maleli.

Czarnek odpowiada Tuskowi: Polacy już wiedzą z ostatniej chwili
Czarnek odpowiada Tuskowi: Polacy już wiedzą

Spór o unijny program SAFE znów się zaostrza. Na sobotni wpis Donalda Tuska zareagował natychmiastowo Przemysław Czarnek.

Bezczelność polskich Żydów i polski antysemityzm. Antypolska propaganda Republiki Weimarskiej tylko u nas
"Bezczelność polskich Żydów" i "polski antysemityzm". Antypolska propaganda Republiki Weimarskiej

Po I wojnie światowej Niemcy prowadziły szeroko zakrojoną kampanię propagandową przeciwko Polsce. Artykuły w zagranicznej prasie, sponsorowane książki, „wycieczki studyjne” dla dziennikarzy i polityków czy filmy wyświetlane w tysiącach kin – wszystko to miało przekonać świat, że granice ustalone po Traktacie Wersalskim są niesprawiedliwe. Jak działała ta propaganda w czasach Republika Weimarska i jak próbowała kształtować międzynarodową opinię o Polsce?

Brutalny napad na Podkarpaciu: Skrępowali, torturowali i polewali wrzątkiem. Ukraińcy trafili do aresztu z ostatniej chwili
Brutalny napad na Podkarpaciu: Skrępowali, torturowali i polewali wrzątkiem. Ukraińcy trafili do aresztu

Brutalny napad w Soninie przez wiele miesięcy pozostawał niewyjaśniony. Teraz policja poinformowała o zatrzymaniu trzech obywateli Ukrainy.

Szwedzka nauczycielka przerażona polskim podręcznikiem do geografii. Przesiąknięty nacjonalizmem z ostatniej chwili
Szwedzka nauczycielka przerażona polskim podręcznikiem do geografii. "Przesiąknięty nacjonalizmem"

Szwedzka nauczycielka po wizycie w Krakowie nie kryła zaskoczenia polskim podręcznikiem do geografii.

Dwie Heleny Wolińskie. Operacja ocieplania wizerunku komunistycznego potwora tylko u nas
Dwie Heleny Wolińskie. Operacja ocieplania wizerunku komunistycznego potwora

Jedna Helena Wolińska to ta, która jest bohaterką – razem z mężem Włodzimierzem Brusem - wydanej właśnie książki „Stygmat”. Osoba ciepła, kochająca, rodzinna, w końcu – co najważniejsze - ofiara komunizmu. Druga Helena Wolińska to stalinowska prokurator wojskowa, potwór w mundurze, inkwizytorka, bestia.

Polacy krytycznie oceniają Tuska. Sondaż nie pozostawia złudzeń z ostatniej chwili
Polacy krytycznie oceniają Tuska. Sondaż nie pozostawia złudzeń

Najnowsze badanie pracowni IBRiS dla Onetu pokazuje wyraźny problem wizerunkowy premiera Donalda Tuska – w ocenie respondentów dominują odpowiedzi krytyczne.

IMGW wydał nowy komunikat. Oto co nas czeka z ostatniej chwili
IMGW wydał nowy komunikat. Oto co nas czeka

Sobota przyniesie dużo słońca i nawet 19 st. C, ale na zachodzie pojawią się opady i możliwe burze. W niedzielę więcej chmur i deszczu – informuje w najnowszym komunikacie Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Ambasada USA ostrzelana. Nad budynkiem unosi się dym z ostatniej chwili
Ambasada USA ostrzelana. Nad budynkiem unosi się dym

Agencja Reutera poinformowała w sobotę, że irański pocisk rakietowy trafił w ambasadę USA w stolicy Iraku, Bagdadzie. Nie wiadomo na razie, czy ktoś ucierpiał w wyniku ataku.

Eksplozja w szkole w Amsterdamie. Władze zabrały głos z ostatniej chwili
Eksplozja w szkole w Amsterdamie. Władze zabrały głos

W Amsterdamie doszło do eksplozji przy żydowskiej szkole w dzielnicy Buitenveldert.

REKLAMA

Fiat Money: Liberalne strachy wokół 500 plus — i dlaczego wszystkie okazały się fałszywe

Każdy Polak „wie”, bo słyszał to milion razy w telewizorze, że 500 plus powoduje inflację, bezrobocie i inne koszmary. Jak większość mądrości wyprodukowanych w liberalnej bance, są to bajki.
Ręce i twarz za prześcieradłem
Ręce i twarz za prześcieradłem / Pixabay / fot. Magwood Photography

Co musisz wiedzieć:

  • Zdaniem autora krytyka, że „nie ma pieniędzy” na 500+ czy że wywoła ono gigantyczny deficyt, okazała się błędna.
  • Podobnie nie sprawdziły się obawy o zmniejszenie liczby miejsc pracy oraz podniesienie inflacji, która rosła we wszystkich krajach Europy Wschodniej niezależnie od wprowadzania programów socjalnych.

 

500 plus zmieniło debatę w Polsce 

Gdy PiS zaproponowało 500 plus, liberalni obserwatorzy próbowali znaleźć dziurę w całym: najłatwiej powiedzieć, że nie ma pieniędzy! Niestety to zostało ośmieszone już w następnym roku, pieniądze były. Pamiętamy, że Polska jest emitentem PLN i zawsze może zwiększyć swoje wydatki (nie zawsze jest to jednak wskazane).

Następnym problemem 500 plus miało być to, że zwiększy deficyt państwa. Wyliczenia czyniono, jakby deficyt miał się zwiększyć o cały wydatek 500 plus. Ten argument nie ma sensu na paru poziomach: samo straszenie deficytem emitenta pieniądza powinno wywoływać uśmieszek politowania: to tak jakby się martwić, że bankier w grze „Monopoly” ma deficyt, co po prostu oznacza, że gracze mają nadwyżkę. Emitent pieniądza może mieć deficyt 1000 lat z rzędu i dalej jego możliwości wydatkowe są niezmienione. Po drugie, gospodarka jest obiektem niemalże zamkniętym: jak państwo wpycha do niej pieniądze, to powoduje wzrost aktywności gospodarczej, a więc także wzrost wpływów podatkowych: podatki dochodowe działają jak termostat: jak gospodarka się rozgrzewa, to one ją automatycznie nieco schładzają, odprowadzając pieniądz poza sektor prywatny, do kasy państwa. Tak więc deficyt nigdy nie jest tak duży jak zastrzyk dany gospodarce. Tak więc zamiast przepowiedzianych przez ówczesnego głównego ekonomistę PO „100 mld” deficytu, w roku 2018… deficyt spadł do 10 mld.

 

Bezrobocie i inflacja?

Następnym grzechem 500 plus miało być zmniejszenie zatrudnienia. To kolejny mit oparty na statycznym modelu gospodarki: jak ludzie mają więcej pieniędzy, to nie chce im się pracować! Tymczasem ograniczeniem ilości miejsc pracy w Polsce, w której co szósta osoba kupowała na zeszyt, nie było lenistwo, ale brak miejsc pracy. Skąd on się brał? Ano firmy miały za mało klientów. Dlaczego? Bo Polacy mieli za mało pieniędzy do wydania. 500 plus zmieniło to równanie radykalnie. Czytelniku, pewnie potrafisz zgadnąć, co stało się z zatrudnieniem? Otóż oczywiście: wzrosło ono do rekordowych rozmiarów. I proces ten nie ma nic wspólnego z demografią, która jest ulubioną wymówką liberałów: wzrósł odsetek osób w wieku produkcyjnym, które mają pracę. Podobnie zresztą sprawa ma się z podwyżkami płacy minimalnej: Balcerowicz grzmiał, że to pozbawi młodych szans na rynku pracy. Nie muszę chyba pisać, co mówią na ten temat twarde dane o zatrudnieniu osób w wieku 15–25 lat…

Jaką kolejną wadę 500 plus może wymyślić liberał? Oczywiście: inflacja! To znów wymaga statycznego modelu gospodarki: gdy na rynku przybywa pieniędzy, to przedsiębiorcy wyczuwają to nosem i podnoszą ceny! Każdy, kto pracował w sektorze prywatnym, wie, że to tak nie działa: każda firma się modli o więcej klientów i chętnie poszerzy sprzedaż i produkcję. Gdy gospodarka ma jakiekolwiek wolne moce, jej odpowiedzią na większy popyt jest wzrost podaży, a nie cen. Tak więc inflacja w Polsce podążała identyczną ścieżką jak w całej Europie Wschodniej, także w krajach, gdzie nowego socjalu nie wprowadzano.

 

Podwójne standardy

Śmiesznym epizodem był maj roku 2023, a był to czas wysokiej inflacji, gdy w kampanii wyborczej PiS ogłosiło podwyższenie 500 plus do 800 złotych: liberałowie tłumnie zakrzyknęli, że to oznacza odkotwiczenie oczekiwań inflacyjnych, wlanie benzyny do ogniska, i że czeka nas druga Wenezuela. Wszystko ucichło dosłownie 3 dni później, gdy pomysł podchwycił Donald Tusk, próbując zepchnąć PiS do defensywy. Pewnie wiedział, że inflacja ma źródła daleko poza Polską i to nie 500 czy 800 plus ją powoduje.

Podsumujmy: 500 plus zweryfikowało liberalne gusła na wielu poziomach. Często słyszę głosy, że to był ten moment, kiedy ludzie zaczęli negować naiwne thatcheryzmy, na których ich wychowano: brak pieniędzy, statyczna ekonomia, inflacja powodowana przez państwo i tym podobne. Chylmy czoło przed tymi, którzy wizjonersko mieli odwagę przepchnąć ten pomysł w roku 2016!



 

Polecane