Airbus Poland: ukryty gigant polskiego lotnictwa, który walczy o wielkie kontrakty

Kiedy myślimy o polskim przemyśle lotniczym, a w szczególności tym zbrojeniowym, pierwsze, co przychodzi nam na myśl, to zapewne PZL „Świdnik” albo PZL „Mielec”. A co z Polskimi Zakładami Lotniczymi w Warszawie? Wszak Okęcie to nie tylko lotnisko. To także przemysł, którym dziś zarządza Airbus Poland. Pojechałem sprawdzić, co i jak produkuje w Warszawie ten europejski koncern.
Fabryka i samolot
Fabryka i samolot / fot. Airbus Poland

Co musisz wiedzieć:

  • Airbus Poland w Warszawie odgrywa kluczową rolę w globalnej produkcji i serwisie samolotów C-295M, odpowiadając m.in. za 60% ich komponentów i 70% wiązek elektrycznych.
  • Zdaniem autora zakład wyróżnia się stabilnymi, propracowniczymi standardami – m.in. wyższymi od inflacji wzrostami płac, ochroną związkowców i odpornymi na kryzysy procesami operacyjnymi.
  • Airbus rywalizuje o kolejne duże kontrakty w Polsce, oferując m.in. samoloty transportowe, tankowce oraz śmigłowce szkolno-bojowe, a część produkcji i serwisu mogłaby być dalej polonizowana.
     

 

La casa de Solidarność

Po wejściu na halę serwisową Airbusa znajdującą się tuż przy lotnisku im. Fryderyka Chopina, pierwsze, przykuły moją uwagę ogromne płaty ogona samolotu z wymalowaną na nim biało-czerwoną szachownicą. Był to sporych rozmiarów samolot transportowy C-295M, czyli popularna CASA, albo „Kasia”, jak zwykli nazywać je pracownicy zakładu. Obok niego stała kolejna, a dalej jeszcze jedna. Były to maszyny należące do Sił Powietrznych RP oraz jedna czeska w bardzo ładnym malowaniu. Polskie CASY mają hiszpański rodowód, bo zostały wyprodukowane w Construcciones Aeronáuticas SA (w skrócie CA SA) – zakładach należących do koncernu Airbus. Polska zakupiła takich 16 w 2001 r., czyli wtedy, gdy europejski holding przejął 77% akcji PZL „Warszawa-Okęcie”. Po hali oprowadzał nas prezes zarządu Airbus Poland S.A. Hiszpan Javier Medina oraz przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Airbusie Rafał Chojecki. Solidarność jest tutaj największym związkiem zawodowym i pilnuje, by pracownicy mieli godne warunki pracy. Tej jest sporo, a przez ambicje Airbusa może być jej jeszcze więcej.

 

Dom Solidarności

Centrum Serwisowe Airbusa w Warszawie obsługuje nie tylko polskie siły powietrzne, ale też floty samolotów z Czech – co widzieliśmy na własne oczy – Kazachstanu, Finlandii, Hiszpanii i Senegalu. Do serwisu jednej maszyny potrzebny jest zespół wysoko wykwalifikowanych pracowników składający się z 6–10 osób, a taka kompleksowa usługa może trwać nawet kilka miesięcy. Nie jest to zatem prosty przegląd u mechanika, a bardzo wyśrubowany proces, przygotowujący samolot do działania w niemal wszystkich warunkach pogodowych na każdej szerokości geograficznej. Z tego słyną CASY – z niezawodności, dlatego służą w tak wielu miejscach na świecie. Z warszawskiego zakładu nie wylatuje żadna nowo wyprodukowana maszyna, ale każda CASA na świecie jest zbudowana w 60% z komponentów produkowanych właśnie tutaj, w Warszawie. Aż 70% wszystkich wiązek elektrycznych w tych samolotach jest wytwarzanych przez pracowników Airbus Poland. Ten zakład to prawdziwy dom C-295M, nad którymi w centrum serwisowym czuwa ponad 60 osób, a w całym zakładzie ponad 600 pracowników, o których z kolei dba Solidarność, mając na uwadze ich interes pracowniczy.


– Mamy bardzo dobre relacje ze stroną pracodawcy, zarówno jeśli chodzi o współpracę z organizacjami związkowymi, jak i o warunki rozwoju dla pracowników. Pracodawca zapewnienia nam szkolenia zawodowe dla członków Związku, co uważam za świetne rozwiązanie, zwłaszcza w kontekście rozwijania umiejętności miękkich

– mówi Rafał Chojecki, którego poprosiłem o szczerą ocenę relacji z pracodawcą.

– Airbus umożliwia nam też oddelegowanie członków Związku na szkolenia, a także zapewnia dodatkową ochronę dla społecznych inspektorów pracy. Dzięki temu nasi inspektorzy mają zapewnioną dwuletnią ochronę po zakończeniu swojej funkcji, co daje im poczucie bezpieczeństwa i swobody w wykonywaniu obowiązków

– wylicza przewodniczący „S” w Airbusie.

 

Problemy

Byłem w różnych zakładach pracy i odzwyczaiłem się od takich pozytywnych opinii, więc pytam, czy zdarzają się sytuacje kryzysowe lub spory. Przecież nie może być tak różowo.

– Oczywiście, jak w każdej firmie zdarzają się konflikty. Menedżerowie mają inne cele niż związki zawodowe. Staramy się jednak szukać wspólnych rozwiązań. Nie zawsze jest łatwo, nie zawsze wszyscy odchodzą od stołu zadowoleni, ale najważniejsze, że pracownicy widzą realne efekty naszej pracy. W ostatnich latach wynagrodzenia w Airbus Poland wyraźnie rosną. Pracodawca zapewnił nam dodatkowe wsparcie finansowe w trudnych okresach, chociażby podczas pandemii COVID-19 czy w czasie wysokiej inflacji. Co ważne, nasze pensje rosną szybciej niż inflacja, więc te podwyżki są realnie odczuwalne. W ostatnich trzech latach zawsze byliśmy powyżej wskaźnika inflacji i to jest duży sukces. Nie są to tylko wyrównania, ale rzeczywiste wzrosty płac. Negocjacje płacowe to zresztą jedno z najważniejszych pól naszej działalności. Zarząd, co naturalne, chce ograniczać koszty, a my pokazujemy, że w obecnych realiach ekonomicznych potrzeby pracowników są coraz większe

– ocenia Rafał Chojecki, a mnie szczerze zdziwił fakt, że w czasie lockdownów koronawirusowych, gdy na świecie załamały się łańcuchy dostaw, pracownicy nie dostali po kieszeni, co odbyło się m.in. w innych zakładach lotniczych.

– Dlaczego mielibyśmy obniżać pensje pracownikom? Przecież to nie ich wina, że była pandemia

– mówi Javier Medina, oprowadzając mnie po kolejnych pomieszczeniach w halach produkcyjnych.

Trzeba przyznać, że to postawa godna uznania, która może wynikać z europejskiej filozofii prowadzenia biznesu i respektowania propracowniczych wartości, ale według mnie głównym czynnikiem wpływającym na rosnące płace i brak polityki zaciskania pasa jest bardzo dobrze ułożony plan biznesowy: procesy operacyjne, łańcuchy dostaw i sieć podwykonawców na terenie Europy. Koncern ma tak zoptymalizowane procesy produkcji, transportu i spójne procesy operacyjne, że stał się bardzo odporny na kryzysy i wahania rynkowe. To stawia go w bardzo dobrej pozycji w ubieganiu się o ważne kontrakty w lotnictwie cywilnym i wojskowym. A Polska ma potrzeby, które Airbus może zaspokoić.

 

Kontrakt dla LOT-u

W czerwcu tego roku Airbus zdobył kontrakt na dostarczenie 40 samolotów pasażerskich A220 dla Polskich Linii Lotniczych LOT. Wartość umowy szacowana jest na 11 miliardów złotych, a dodatkowo polski przewoźnik zawarł opcję zakupu kolejnych 44 maszyn.

– Kontrakt Airbusa z PLL LOT to jest historyczne wydarzenie, absolutnie. I tutaj możemy o tym mówić bez żadnej przesady. Po 25 latach starań w końcu udało nam się przełamać duopol Embraera i Boeinga w segmencie floty regionalnej. Bardzo nas cieszy, że LOT postanowił wybrać nowe rozwiązanie

– mówi Sebastian Magadzio, przedstawiciel Airbusa w Polsce.

Co ciekawe, konkurencyjny Embraer w ramach szerokiej umowy proponował Polsce ulokowanie produkcji nowych samolotów dla LOT-u nad Wisłą, jednak strona polska zdecydowała się na Airbusa, który będzie produkowany w całości za granicą. W zakładach, które odwiedziłem, europejski koncern produkuje wspomniane już komponenty samolotów CASA, ale też elementy konstrukcji lotniczych dla samolotów A330 oraz wiązek elektrycznych dla samolotów pasażerskich z rodziny A320 i A330. Dlaczego więc producent nie chciał zwiększyć swoich szans na wygranie kontraktu, dokładając produkcję choćby niektórych komponentów do samolotów dla LOT-u? Wychodzi na to, że Airbus ma tak zoptymalizowane łańcuchy dostaw, że przemodelowanie całego procesu dla jednego klienta nie jest priorytetem.

– W Polsce w tej chwili nie produkujemy elementów tego konkretnego samolotu. Natomiast ponad 40% całości wartości tego produktu pochodzi z Europy. Dystrybucja tych elementów to program, który trwa już kilkanaście lat. To nie jest coś nowego, co mogłoby być przekazane konkretnemu klientowi. Najważniejsze jest to, że mamy pełną kontrolę nad łańcuchem dostaw

– wyjaśnia przedstawiciel Airbusa w Polsce Sebastian Magadzio.

Co prawda części i podzespoły silników zostaną wyprodukowane w rzeszowskich zakładach Pratt & Whitney, a fotele pasażerów w wielkopolskiej fabryce Recaro, ale chciałoby się, żeby nowe samoloty dla LOT-u były bardziej „polskie”. Produkcja elementów maszyn latających nad Wisłą byłaby niewątpliwie wartością dodaną do tego kontraktu. Może taka znajdzie się przy okazji innych zamówień, bo Airbus ma ambicje na dużo więcej, jeśli chodzi o nasz kraj.

 

Sky is the limit

Polska w zakresie lotnictwa potrzebuje trzech ważnych produktów: dużego samolotu transportowego, który będzie mógł latać dalej z większym ładunkiem niż nasze CASY czy wysłużone Herkulesy. Krytycznie potrzebne są też latające tankowce, które zaopatrują w powietrzu myśliwce wykonujące misję zabezpieczania nieba, gdy nad Ukrainą latają rosyjskie rakiety i drony. Dzięki takim samolotom polskie F-16 mogą operować dłużej w powietrzu bez konieczności lądowania i przerywania misji. Obecnie wspierają nas w tym maszyny naszych europejskich sojuszników z NATO.

– Jeśli chodzi o ciężki samolot transportowy, to Airbus A400M jest właściwie jedyną platformą na rynku w tym segmencie. To samolot, który oferuje ładowność użytkową do 40 ton. Dla porównania CASA ma 11, a Herkulesy do 20 ton. Jeżeli więc zapotrzebowanie polskich Sił Powietrznych na ciężki samolot transportowy jest właśnie w tym segmencie, to wypadałoby, żeby się pochylić nad naszą ofertą

– ocenia Sebastian Magadzio.

A tankowce?

– Samolot A330 MRTT, czyli Multi-Role Tanker Transport, który znajduje się w naszej ofercie, jest samolotem wielozadaniowym. Podczas jednego lotu może wykonywać trzy role: przewozić jednocześnie 240 osób na pokładzie, np. żołnierzy. W tym samym czasie może tankować paliwo dla samolotów bojowych (111 ton), a w luku cargo przewozić 40 ton ładunku. To samolot, do którego już teraz produkujemy u nas duże komponenty lotnicze, dlatego jego zakup wiązałby się ze wzrostem zamówień dla Airbus Poland. Będziemy mogli też sami serwisować ten samolot

– mówi przedstawiciel Airbusa w Polsce.

Do tego dochodzi konieczność pozyskania śmigłowców szkolno-bojowych, których dziś praktycznie nie mamy, a na czymś w końcu przyszli piloci 96 apache'y muszą się szkolić. Agencja Uzbrojenia prowadzi właśnie badania rynkowe na pozyskanie 24 maszyn, które miałyby trafić do Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie. Tutaj z gotowym rozwiązaniem także czeka Airbus.

– Za naszą ofertą przemawia fakt, że podobne systemy szkoleniowe związane z apache'ami są w tej chwili prowadzone w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych na naszych maszynach. W USA przyszli piloci apache'y szkolą się na H145M

– przekonuje Sebastian Magadzio.

 

Wielonarodowy koncern

Oferta Airbusa wydaje się kompleksowa, bo stworzono konsorcjum Airbus, Babcock i CAE, w którym Airbus naturalnie dostarcza śmigłowce, przedsiębiorstwo Babcock systemy szkoleniowe, a kanadyjska firma CAE – symulatory. Na stole negocjacyjnym jest cały system szkoleniowy z polonizacją tego programu. Podpisano wstępne porozumienie o współpracy z Polską Grupą Zbrojeniową, w ramach której Wojskowe Zakłady Lotnicze w Łodzi mają stać się centrum kompetencji śmigłowca H145M, a środki bojowe do nich będą pochodzić z polskich zakładów MESKO.

– Dodatkowo H145 to większy brat H135, czyli śmigłowca, który z sukcesem służy w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym. Jeśli więc chodzi o zapotrzebowanie całego rynku na śmigłowce, to jest ono dużo większe, bo mówimy tu o Policji, Straży Granicznej, Straży Pożarnej i nowych maszynach dla LPR-u

– wylicza Sebastian Magadzio. Czy jest szansa, by ta maszyna była produkowana w Polsce? Przedstawiciel koncernu ją widzi.

Airbus przez wielu postrzegany jest jako firma niemiecka czy francuska, która służy realizacji interesów konkretnych gospodarek narodowych. W istocie koncern jest wielonarodowy – wiele państw europejskich ma w nim swoje aktywa. Warto, by było w nim coraz więcej polskich komponentów.


 

POLECANE
Politico o wojnie w Brukseli. Kallas miała nazwać von der Leyen „dyktatorem” z ostatniej chwili
Politico o wojnie w Brukseli. Kallas miała nazwać von der Leyen „dyktatorem”

Nieoficjalne doniesienia z Brukseli ujawniają narastające napięcia na samym szczycie Unii Europejskiej. Według ustaleń serwisu „Politico” relacje między szefową unijnej dyplomacji Kają Kallas, a przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen są wyjątkowo złe. 

Paweł Jędrzejewski: Wielki Kalifat Europy? z ostatniej chwili
Paweł Jędrzejewski: Wielki Kalifat Europy?

Czy Europa stworzy nowe groźne fanatyzmy i mordercze idee? Nie "gabinetowe", jak klimatyzm, czy multikulturalizm, niszczące Europę dzień po dniu, ale prawdziwie "uliczne" - takie, jakimi były komunizm, faszyzm, nazizm - porywające masy i mordujące otwarcie wrogów (klasowych, rasowych, etnicznych). Pamiętamy z kronik tłumy wiwatujące na cześć Hitlera na niemieckich, nazistowskich parteitagach. Tysiące Włochów pod balkonem Mussoliniego. Falujące morze ludzi na bolszewickich wiecach, gdy przemawiał Lenin, Trocki lub Stalin. Do takiego zjednoczenia i wspólnoty zawsze potrzebny jest wspólny wróg i jednocząca nienawiść. Czy pojawią się ich nowe, współczesne odpowiedniki?

Trump stawia Iran pod presją. „Wysłałem do regionu dużą armadę” z ostatniej chwili
Trump stawia Iran pod presją. „Wysłałem do regionu dużą armadę”

Prezydent USA Donald Trump powiedział w poniedziałek portalowi Axios, że sytuacja wokół Iranu „jest zmienna”, bo wysłał na Bliski Wschód „dużą armadę”. Ocenił jednocześnie, że Teheran chciałby zawrzeć porozumienie.

„Wbrew rządowej propagandzie...”. Mariusz Błaszczak studzi emocje ws. pieniędzy z programu SAFE z ostatniej chwili
„Wbrew rządowej propagandzie...”. Mariusz Błaszczak studzi emocje ws. pieniędzy z programu SAFE

W poniedziałek MON poinformował, że Komisja Europejska pozytywnie zaopiniowała dokumenty złożone przez Polskę, które dotyczą pozyskania funduszy w wysokości blisko 44 mld euro z programu SAFE. Narrację rządu krytycznie skomentował były szef MON, Mariusz Błaszczak.

IMGW wydał pilny komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach z ostatniej chwili
IMGW wydał pilny komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej przedłużył ostrzeżenia pogodowe dla dużej części kraju. W najbliższych godzinach i dniach Polacy muszą liczyć się z marznącymi opadami, gęstą mgłą, oblodzeniem oraz roztopami. Przed niebezpieczną sytuacją na drogach ostrzega także Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

Jest apel do Rzecznika Praw Obywatelskich ws. Adama Borowskiego z ostatniej chwili
Jest apel do Rzecznika Praw Obywatelskich ws. Adama Borowskiego

Byli działacze opozycji demokratycznej z czasów PRL zwrócili się z pilnym apelem do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie prawomocnego wyroku sądu wobec Adama Borowskiego. W liście, podpisanym przez blisko sto osób, domagają się interwencji i podnoszą argumenty dotyczące wolności słowa oraz kontrowersyjnego charakteru przepisów, na podstawie których zapadł wyrok.

Karol Nawrocki: Polska nieustannie wspiera Mołdawię w jej drodze do Unii Europejskiej z ostatniej chwili
Karol Nawrocki: Polska nieustannie wspiera Mołdawię w jej drodze do Unii Europejskiej

Polska nieustannie wspiera Mołdawię w jej drodze do członkostwa w UE – powiedział prezydent Karol Nawrocki po spotkaniu z prezydentką Mołdawii. Maia Sandu, dziękując Polsce za bycie adwokatem Kiszyniowa w Europie, podkreśliła zaś, że jej kraj chce m.in. przyciągać więcej polskich inwestycji.

KE podjęła decyzję ws. środków dla Polski z instrumentu SAFE. Kosiniak-Kamysz zabiera głos z ostatniej chwili
KE podjęła decyzję ws. środków dla Polski z instrumentu SAFE. Kosiniak-Kamysz zabiera głos

Jesteśmy coraz bliżej otrzymania prawie 44 mld euro na inwestycje w bezpieczeństwo - przekazał wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz po decyzji KE ws. środków dla Polski z instrumentu SAFE. Jak wskazał, kolejnym krokiem będzie decyzja wykonawcza Rady Europejskiej i finalne podpisanie umów.

Michael Schumacher wreszcie wstał z łóżka! Nowe informacje po 12 latach z ostatniej chwili
Michael Schumacher wreszcie wstał z łóżka! Nowe informacje po 12 latach

Przez lata panowała cisza i ścisła tajemnica. Teraz brytyjskie media ujawniają nowe szczegóły dotyczące zdrowia Michaela Schumachera. Legenda Formuły 1 nie jest już przykuta do łóżka i porusza się na wózku inwalidzkim w swoim domu nad Jeziorem Genewskim. To pierwsze tak konkretne doniesienia od lat.

KRS odpowiada na wtargnięcie służb do siedziby. Będzie zawiadomienie do prokuratury z ostatniej chwili
KRS odpowiada na wtargnięcie służb do siedziby. Będzie zawiadomienie do prokuratury

Prezydium Krajowej Rady Sądownictwa upoważniło szefową KRS do złożenia zażalenia na niedawne przeszukanie biur w siedzibie Rady. Złożone ma zostać też w prokuraturze zawiadomienie w związku z tym, że według prezydium KRS, działania policji i prokuratury uniemożliwiły członkom Rady podjęcie pracy.

REKLAMA

Airbus Poland: ukryty gigant polskiego lotnictwa, który walczy o wielkie kontrakty

Kiedy myślimy o polskim przemyśle lotniczym, a w szczególności tym zbrojeniowym, pierwsze, co przychodzi nam na myśl, to zapewne PZL „Świdnik” albo PZL „Mielec”. A co z Polskimi Zakładami Lotniczymi w Warszawie? Wszak Okęcie to nie tylko lotnisko. To także przemysł, którym dziś zarządza Airbus Poland. Pojechałem sprawdzić, co i jak produkuje w Warszawie ten europejski koncern.
Fabryka i samolot
Fabryka i samolot / fot. Airbus Poland

Co musisz wiedzieć:

  • Airbus Poland w Warszawie odgrywa kluczową rolę w globalnej produkcji i serwisie samolotów C-295M, odpowiadając m.in. za 60% ich komponentów i 70% wiązek elektrycznych.
  • Zdaniem autora zakład wyróżnia się stabilnymi, propracowniczymi standardami – m.in. wyższymi od inflacji wzrostami płac, ochroną związkowców i odpornymi na kryzysy procesami operacyjnymi.
  • Airbus rywalizuje o kolejne duże kontrakty w Polsce, oferując m.in. samoloty transportowe, tankowce oraz śmigłowce szkolno-bojowe, a część produkcji i serwisu mogłaby być dalej polonizowana.
     

 

La casa de Solidarność

Po wejściu na halę serwisową Airbusa znajdującą się tuż przy lotnisku im. Fryderyka Chopina, pierwsze, przykuły moją uwagę ogromne płaty ogona samolotu z wymalowaną na nim biało-czerwoną szachownicą. Był to sporych rozmiarów samolot transportowy C-295M, czyli popularna CASA, albo „Kasia”, jak zwykli nazywać je pracownicy zakładu. Obok niego stała kolejna, a dalej jeszcze jedna. Były to maszyny należące do Sił Powietrznych RP oraz jedna czeska w bardzo ładnym malowaniu. Polskie CASY mają hiszpański rodowód, bo zostały wyprodukowane w Construcciones Aeronáuticas SA (w skrócie CA SA) – zakładach należących do koncernu Airbus. Polska zakupiła takich 16 w 2001 r., czyli wtedy, gdy europejski holding przejął 77% akcji PZL „Warszawa-Okęcie”. Po hali oprowadzał nas prezes zarządu Airbus Poland S.A. Hiszpan Javier Medina oraz przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Airbusie Rafał Chojecki. Solidarność jest tutaj największym związkiem zawodowym i pilnuje, by pracownicy mieli godne warunki pracy. Tej jest sporo, a przez ambicje Airbusa może być jej jeszcze więcej.

 

Dom Solidarności

Centrum Serwisowe Airbusa w Warszawie obsługuje nie tylko polskie siły powietrzne, ale też floty samolotów z Czech – co widzieliśmy na własne oczy – Kazachstanu, Finlandii, Hiszpanii i Senegalu. Do serwisu jednej maszyny potrzebny jest zespół wysoko wykwalifikowanych pracowników składający się z 6–10 osób, a taka kompleksowa usługa może trwać nawet kilka miesięcy. Nie jest to zatem prosty przegląd u mechanika, a bardzo wyśrubowany proces, przygotowujący samolot do działania w niemal wszystkich warunkach pogodowych na każdej szerokości geograficznej. Z tego słyną CASY – z niezawodności, dlatego służą w tak wielu miejscach na świecie. Z warszawskiego zakładu nie wylatuje żadna nowo wyprodukowana maszyna, ale każda CASA na świecie jest zbudowana w 60% z komponentów produkowanych właśnie tutaj, w Warszawie. Aż 70% wszystkich wiązek elektrycznych w tych samolotach jest wytwarzanych przez pracowników Airbus Poland. Ten zakład to prawdziwy dom C-295M, nad którymi w centrum serwisowym czuwa ponad 60 osób, a w całym zakładzie ponad 600 pracowników, o których z kolei dba Solidarność, mając na uwadze ich interes pracowniczy.


– Mamy bardzo dobre relacje ze stroną pracodawcy, zarówno jeśli chodzi o współpracę z organizacjami związkowymi, jak i o warunki rozwoju dla pracowników. Pracodawca zapewnienia nam szkolenia zawodowe dla członków Związku, co uważam za świetne rozwiązanie, zwłaszcza w kontekście rozwijania umiejętności miękkich

– mówi Rafał Chojecki, którego poprosiłem o szczerą ocenę relacji z pracodawcą.

– Airbus umożliwia nam też oddelegowanie członków Związku na szkolenia, a także zapewnia dodatkową ochronę dla społecznych inspektorów pracy. Dzięki temu nasi inspektorzy mają zapewnioną dwuletnią ochronę po zakończeniu swojej funkcji, co daje im poczucie bezpieczeństwa i swobody w wykonywaniu obowiązków

– wylicza przewodniczący „S” w Airbusie.

 

Problemy

Byłem w różnych zakładach pracy i odzwyczaiłem się od takich pozytywnych opinii, więc pytam, czy zdarzają się sytuacje kryzysowe lub spory. Przecież nie może być tak różowo.

– Oczywiście, jak w każdej firmie zdarzają się konflikty. Menedżerowie mają inne cele niż związki zawodowe. Staramy się jednak szukać wspólnych rozwiązań. Nie zawsze jest łatwo, nie zawsze wszyscy odchodzą od stołu zadowoleni, ale najważniejsze, że pracownicy widzą realne efekty naszej pracy. W ostatnich latach wynagrodzenia w Airbus Poland wyraźnie rosną. Pracodawca zapewnił nam dodatkowe wsparcie finansowe w trudnych okresach, chociażby podczas pandemii COVID-19 czy w czasie wysokiej inflacji. Co ważne, nasze pensje rosną szybciej niż inflacja, więc te podwyżki są realnie odczuwalne. W ostatnich trzech latach zawsze byliśmy powyżej wskaźnika inflacji i to jest duży sukces. Nie są to tylko wyrównania, ale rzeczywiste wzrosty płac. Negocjacje płacowe to zresztą jedno z najważniejszych pól naszej działalności. Zarząd, co naturalne, chce ograniczać koszty, a my pokazujemy, że w obecnych realiach ekonomicznych potrzeby pracowników są coraz większe

– ocenia Rafał Chojecki, a mnie szczerze zdziwił fakt, że w czasie lockdownów koronawirusowych, gdy na świecie załamały się łańcuchy dostaw, pracownicy nie dostali po kieszeni, co odbyło się m.in. w innych zakładach lotniczych.

– Dlaczego mielibyśmy obniżać pensje pracownikom? Przecież to nie ich wina, że była pandemia

– mówi Javier Medina, oprowadzając mnie po kolejnych pomieszczeniach w halach produkcyjnych.

Trzeba przyznać, że to postawa godna uznania, która może wynikać z europejskiej filozofii prowadzenia biznesu i respektowania propracowniczych wartości, ale według mnie głównym czynnikiem wpływającym na rosnące płace i brak polityki zaciskania pasa jest bardzo dobrze ułożony plan biznesowy: procesy operacyjne, łańcuchy dostaw i sieć podwykonawców na terenie Europy. Koncern ma tak zoptymalizowane procesy produkcji, transportu i spójne procesy operacyjne, że stał się bardzo odporny na kryzysy i wahania rynkowe. To stawia go w bardzo dobrej pozycji w ubieganiu się o ważne kontrakty w lotnictwie cywilnym i wojskowym. A Polska ma potrzeby, które Airbus może zaspokoić.

 

Kontrakt dla LOT-u

W czerwcu tego roku Airbus zdobył kontrakt na dostarczenie 40 samolotów pasażerskich A220 dla Polskich Linii Lotniczych LOT. Wartość umowy szacowana jest na 11 miliardów złotych, a dodatkowo polski przewoźnik zawarł opcję zakupu kolejnych 44 maszyn.

– Kontrakt Airbusa z PLL LOT to jest historyczne wydarzenie, absolutnie. I tutaj możemy o tym mówić bez żadnej przesady. Po 25 latach starań w końcu udało nam się przełamać duopol Embraera i Boeinga w segmencie floty regionalnej. Bardzo nas cieszy, że LOT postanowił wybrać nowe rozwiązanie

– mówi Sebastian Magadzio, przedstawiciel Airbusa w Polsce.

Co ciekawe, konkurencyjny Embraer w ramach szerokiej umowy proponował Polsce ulokowanie produkcji nowych samolotów dla LOT-u nad Wisłą, jednak strona polska zdecydowała się na Airbusa, który będzie produkowany w całości za granicą. W zakładach, które odwiedziłem, europejski koncern produkuje wspomniane już komponenty samolotów CASA, ale też elementy konstrukcji lotniczych dla samolotów A330 oraz wiązek elektrycznych dla samolotów pasażerskich z rodziny A320 i A330. Dlaczego więc producent nie chciał zwiększyć swoich szans na wygranie kontraktu, dokładając produkcję choćby niektórych komponentów do samolotów dla LOT-u? Wychodzi na to, że Airbus ma tak zoptymalizowane łańcuchy dostaw, że przemodelowanie całego procesu dla jednego klienta nie jest priorytetem.

– W Polsce w tej chwili nie produkujemy elementów tego konkretnego samolotu. Natomiast ponad 40% całości wartości tego produktu pochodzi z Europy. Dystrybucja tych elementów to program, który trwa już kilkanaście lat. To nie jest coś nowego, co mogłoby być przekazane konkretnemu klientowi. Najważniejsze jest to, że mamy pełną kontrolę nad łańcuchem dostaw

– wyjaśnia przedstawiciel Airbusa w Polsce Sebastian Magadzio.

Co prawda części i podzespoły silników zostaną wyprodukowane w rzeszowskich zakładach Pratt & Whitney, a fotele pasażerów w wielkopolskiej fabryce Recaro, ale chciałoby się, żeby nowe samoloty dla LOT-u były bardziej „polskie”. Produkcja elementów maszyn latających nad Wisłą byłaby niewątpliwie wartością dodaną do tego kontraktu. Może taka znajdzie się przy okazji innych zamówień, bo Airbus ma ambicje na dużo więcej, jeśli chodzi o nasz kraj.

 

Sky is the limit

Polska w zakresie lotnictwa potrzebuje trzech ważnych produktów: dużego samolotu transportowego, który będzie mógł latać dalej z większym ładunkiem niż nasze CASY czy wysłużone Herkulesy. Krytycznie potrzebne są też latające tankowce, które zaopatrują w powietrzu myśliwce wykonujące misję zabezpieczania nieba, gdy nad Ukrainą latają rosyjskie rakiety i drony. Dzięki takim samolotom polskie F-16 mogą operować dłużej w powietrzu bez konieczności lądowania i przerywania misji. Obecnie wspierają nas w tym maszyny naszych europejskich sojuszników z NATO.

– Jeśli chodzi o ciężki samolot transportowy, to Airbus A400M jest właściwie jedyną platformą na rynku w tym segmencie. To samolot, który oferuje ładowność użytkową do 40 ton. Dla porównania CASA ma 11, a Herkulesy do 20 ton. Jeżeli więc zapotrzebowanie polskich Sił Powietrznych na ciężki samolot transportowy jest właśnie w tym segmencie, to wypadałoby, żeby się pochylić nad naszą ofertą

– ocenia Sebastian Magadzio.

A tankowce?

– Samolot A330 MRTT, czyli Multi-Role Tanker Transport, który znajduje się w naszej ofercie, jest samolotem wielozadaniowym. Podczas jednego lotu może wykonywać trzy role: przewozić jednocześnie 240 osób na pokładzie, np. żołnierzy. W tym samym czasie może tankować paliwo dla samolotów bojowych (111 ton), a w luku cargo przewozić 40 ton ładunku. To samolot, do którego już teraz produkujemy u nas duże komponenty lotnicze, dlatego jego zakup wiązałby się ze wzrostem zamówień dla Airbus Poland. Będziemy mogli też sami serwisować ten samolot

– mówi przedstawiciel Airbusa w Polsce.

Do tego dochodzi konieczność pozyskania śmigłowców szkolno-bojowych, których dziś praktycznie nie mamy, a na czymś w końcu przyszli piloci 96 apache'y muszą się szkolić. Agencja Uzbrojenia prowadzi właśnie badania rynkowe na pozyskanie 24 maszyn, które miałyby trafić do Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie. Tutaj z gotowym rozwiązaniem także czeka Airbus.

– Za naszą ofertą przemawia fakt, że podobne systemy szkoleniowe związane z apache'ami są w tej chwili prowadzone w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych na naszych maszynach. W USA przyszli piloci apache'y szkolą się na H145M

– przekonuje Sebastian Magadzio.

 

Wielonarodowy koncern

Oferta Airbusa wydaje się kompleksowa, bo stworzono konsorcjum Airbus, Babcock i CAE, w którym Airbus naturalnie dostarcza śmigłowce, przedsiębiorstwo Babcock systemy szkoleniowe, a kanadyjska firma CAE – symulatory. Na stole negocjacyjnym jest cały system szkoleniowy z polonizacją tego programu. Podpisano wstępne porozumienie o współpracy z Polską Grupą Zbrojeniową, w ramach której Wojskowe Zakłady Lotnicze w Łodzi mają stać się centrum kompetencji śmigłowca H145M, a środki bojowe do nich będą pochodzić z polskich zakładów MESKO.

– Dodatkowo H145 to większy brat H135, czyli śmigłowca, który z sukcesem służy w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym. Jeśli więc chodzi o zapotrzebowanie całego rynku na śmigłowce, to jest ono dużo większe, bo mówimy tu o Policji, Straży Granicznej, Straży Pożarnej i nowych maszynach dla LPR-u

– wylicza Sebastian Magadzio. Czy jest szansa, by ta maszyna była produkowana w Polsce? Przedstawiciel koncernu ją widzi.

Airbus przez wielu postrzegany jest jako firma niemiecka czy francuska, która służy realizacji interesów konkretnych gospodarek narodowych. W istocie koncern jest wielonarodowy – wiele państw europejskich ma w nim swoje aktywa. Warto, by było w nim coraz więcej polskich komponentów.



 

Polecane