Prof. Zdzisław Krasnodębski: Polska choruje na uwiąd „woli mocy” w polityce zagranicznej

Utrwalone w świadomości zbiorowej (i kiedyś świadomie produkowane przez mocarstwa ościenne) negatywne stereotypy dotyczące Polski natychmiast są uruchamiane, gdy w naszym kraju dzieje się coś, co bardzo nie odpowiada naszym partnerom lub rywalom.
Zdzisław Krasnodębski
Zdzisław Krasnodębski / Tygodnik Solidarność / rys. Barbara Sadowska

Co musisz wiedzieć:

  • Zdaniem autora Polska bardziej troszczy się o swój wizerunek niż o realną „soft power”.
  • Utrwalone negatywne stereotypy o Polsce oraz brak skutecznych narzędzi komunikacji międzynarodowej osłabiły naszą pozycję w Europie.
  • Odbudowa polskiej „miękkiej siły” wymaga dumy, pewności własnych wartości oraz jasno określonych celów politycznych wobec Zachodu.

 

Miękka bezsiła Polski

Polacy martwią się o wizerunek Polski w świecie. Ostatnio trochę mniej, bo nasz względny dobrobyt został wreszcie zauważony i doceniony, a Donald Tusk, wracając na stanowisko premiera, w magiczny sposób znowu uczynił Polskę liberalną demokracją, choć walczącą.

Ciągle jednak mamy poczucie, że Polska w przeciwieństwie do wielu innych krajów nie jest dostatecznie doceniana, że jej obraz jest gorszy niż jej rzeczywistość. Nasze ostre konflikty polityczne i podziały na pewno nie przyczyniają się do jego poprawy. Mamy skłonność do dramatyzowania i przesady w używaniu czarnych barw w opisie naszej sytuacji. Ale przyczyny są głębsze, historyczne, sięgają czasu zaborów i straconego przez nas XIX wieku.

Nie można przy tym zapominać, że to, jak inni nas postrzegają, zależy nie tylko od nas, ale przede wszystkim od nich – od ich przekonań, skłonności uprzedzeń i interesów. Na przykład alianci zachodni, którzy nas sprzedali Stalinowi w Jałcie, nie mieli powodu, by upamiętniać zasługi Polaków w walce z hitlerowskimi Niemcami, ujawnić sprawców zbrodni w Katyniu i sławić heroiczność Powstania Warszawskiego, nie mówiąc już o oporze żołnierzy niezłomnych przeciw „ludowej władzy”.

 

Stereotypy w służbie innych mocarstw

Utrwalone w świadomości zbiorowej (i kiedyś świadomie produkowane przez mocarstwa ościenne) negatywne stereotypy dotyczące Polski natychmiast są uruchamiane, gdy w naszym kraju dzieje się coś, co bardzo nie odpowiada naszym partnerom lub rywalom.

Wtedy od razu psuje się nasz wizerunek. I tak w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy Polska znowu stała się krajem „postkomunistycznym”, wymagającym nadzoru ze strony „Zachodu”, rzekomo „młodą demokracją”, która właśnie zaczęła się szybko staczać w autorytaryzm, a także nowym członkiem UE, choć członkiem UE Polska jest od 2004 roku, a od upadku komunizmu minęło ponad 35 lat. Polska ciągle także uchodzi za kraj w przeszłości szczególnie dotknięty nacjonalizmem i antysemityzmem, choć doprawdy trudno by nam się było pod tym względem równać z Niemcami czy Francją. Jeśli kierunek, w którym zmierza polska polityka nie odpowiada naszym partnerom lub przeciwnikom, natychmiast wszystkie zdarzenia i fakty, nawet błahe, wtłaczane są w negatywne ramy interpretacyjne i kolportowane przez ich media oraz „naukowców”.

 

Polska soft power

Nie o wizerunek jednak powinniśmy się troszczyć, ale o naszą „soft power”, o naszą miękką siłę. A to nie to samo. Pojęcie „soft power” ukute przez amerykańskiego politologa Josepha Nye’a było skrojone dla Stanów Zjednoczonych jako lidera świata zachodniego. Nye pisał w książce „Soft Power: The Means to Success in World Politics”:

„Kraj może osiągnąć pożądane rezultaty w polityce międzynarodowej, ponieważ inne kraje – podziwiając jego wartości, naśladując jego przykład, dążąc do osiągnięcia jego poziomu dobrobytu i otwartości – chcą podążać za nim. W tym sensie ważne jest również wyznaczanie programu działania i przyciąganie innych podmiotów w polityce międzynarodowej, a nie tylko zmuszanie ich do zmian poprzez groźby użycia siły militarnej lub sankcji gospodarczych. Ta miękka siła – sprawianie, że inni pragną tego samego, co my – raczej przekonuje ludzi, niż ich zmusza”.

„Miękka siła” nie jest możliwa bez „dobrego wizerunku”, ale się do niego nie sprowadza. Nawet więcej – zbytnia uwaga przywiązywana do wizerunku, do tego, jak nas widzą inni, świadczy nie o sile, lecz o słabości, a „dobry wizerunek” może być nagrodą za uległość, za dostosowanie się do czyichś gustów, za uleganie czyimś interesom. „Soft power” jest władzą i musi wynikać z chęci władzy – atrakcyjność służy nam do tego, żeby osiągać inne cele niż tylko podobanie się odbiorcy. Wizerunek jest instrumentem, by realizować cele polityczne, by uzyskać władzę nad innymi, skłonić ich, by działali tak, jak my chcemy. Znamy to z relacji interpersonalnych – wtedy, gdy ktoś czarując urodą, wdziękiem, inteligencją, zyskuje w ten sposób wpływ na innych.

Wystrzegać się przesady

Należy jednak wystrzegać się przesady, gdyż zbyt usilne zabieganie o czyjeś pozytywne nastawienie może przynieść skutki odwrotne, może nawet odstręczać lub budzić podejrzenie o lekkie obyczaje. Spora doza dumy i poczucia własnej godności są konieczne. Nie chodzi o to, by się przypodobać, lecz by innych uwieść, oczarować, by z podziwu dla nas spełniali naszą wolę. Charyzmę, którą mogę mieć jednostki, ale także narody czy kraje. Miała ją kiedyś Ameryka, teraz kryzys światowej władzy Stanów Zjednoczonych polega również na tym, że ją traci. Cechy przynoszące podziw są oczywiście zmienne – w dobie masowej imigracji, wojny i kryzysu nie są już nimi „otwartość” lub „liberalizm”. Stąd także upadek prestiżu krótkotrwałego „mocarstwa moralnego”, czy jak kiedyś mówiono „cywilnego” (Zivilmacht) – Niemiec.

 

Miękka siła w przeszłości

„Miękka siła kraju – pisał Nye – opiera się przede wszystkim na trzech zasobach: jego kulturze (w miejscach, gdzie jest ona atrakcyjna dla innych), wartościach politycznych (gdy kraj realizuje je w kraju i za granicą) oraz polityce zagranicznej (gdy jest ona postrzegana jako uzasadniona i posiadająca autorytet moralny)”.

Czy współczesna Polska miała kiedyś taką siłę? Czy zawsze była „brzydką panną bez posagu”, by zacytować klasyka? Nie, bywały chwile, gdy budziła podziw całego świata – Polska w sensie wspólnoty politycznej, kraju, narodu, a nie państwa. Jedną z takich chwil był początek pontyfikatu Jana Pawła II, kiedy na nowo odkryto w świecie duchowość Polski, jej wiarę. Potem symbolem wielkości Polski, jej wielką siłą przyciągania stała się Solidarność. Także tragiczne sytuacje przypominały o naszych wartościach politycznych. Tak było ze stanem wojennym, który znów uzmysłowił „Zachodowi” tragizm naszej historii i heroizm Polaków. Także rok 1989 był czasem, w którym uwaga świata skupiała się na Polsce, na jej dążeniu do wolności i niepodległości. Szybko jednak to minęło. Zaczęto znowu postrzegać Polskę jako kraj biedny, zależny, uczący się od innych i chcący się uczyć, jako aspiranta; potem zaś jako potulnego, nudnego średniaka z „Mitteleuropa”.

 

Współczesność

A jak jest teraz? Nasze starcie z elitami unijnymi w latach 20015–2023 przegraliśmy nie z powodu braku siły militarnej ani nawet z powodu zbyt małej siły gospodarczej, lecz z powodu braku „siły miękkiej”. Polska długo nie miała żadnych instrumentów komunikowania się na zewnętrz, żadnego medium, którym docierałaby do opinii świata zachodniego, żadnego think tanku na „Zachodzie”, żadnej fundacji, żadnych renomowanych ekspertów prawnych. Nic! Poszliśmy w ten bój bez broni, hu, ha! Nie mieliśmy broni prawnej, gospodarczej, dyplomatycznej.

Co gorsza, nie wiadomo dokładnie, o co się biliśmy, o jaki cel w Europie. Polska choruje na uwiąd „woli mocy” w polityce zagranicznej, jeśli myśli o swojej sile, o swojej władzy, to co najwyżej w regionie. Natomiast jeśli chodzi o „Zachód”, polscy politycy (to znaczy ci, którzy chcą realizować polskie interesy) są często jak sparaliżowani, onieśmieleni. Nie wiemy, co chcemy osiągnąć poza Polską, nie mamy w Europie, na „Zachodzie” celów ofensywnych, które przyciągnęłyby do nas innych.

 

Nasz potencjał

Czy polska kultura, nasze polityczne wartości i nasza polityka zagraniczna mogą kogoś z zewnątrz „uwieść”, czy mogą być atrakcyjne dla innych? Obserwujemy wyraźny zwrot w polityce Zachodu, zarówno USA, jak i państw europejskich. Pod rosnącym naciskiem społeczeństw inaczej się dziś patrzy na masową migrację, na politykę klimatyczną, na miejsce sądownictwa w państwie. To kierunek, w którym do roku 2023 podążała Polska. Polska jest krajem o kulturze i wartościach podziwianych przez ludzi, mających dosyć swoich elit, mających dość unijnej centralizacji i kulturowej dekadencji. Czas, by polska polityka zagraniczna – gdy już minie ten smutny incydent, którym są rządy obecnej koalicji – odkryła i wykorzystała potencjał „miękkiej siły” Polski i sama stała się elementem tej siły jako „uzasadniona i posiadająca autorytet moralny”.

[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Politico o wojnie w Brukseli. Kallas miała nazwać von der Leyen „dyktatorem” z ostatniej chwili
Politico o wojnie w Brukseli. Kallas miała nazwać von der Leyen „dyktatorem”

Nieoficjalne doniesienia z Brukseli ujawniają narastające napięcia na samym szczycie Unii Europejskiej. Według ustaleń serwisu „Politico” relacje między szefową unijnej dyplomacji Kają Kallas, a przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen są wyjątkowo złe. 

Paweł Jędrzejewski: Wielki Kalifat Europy? z ostatniej chwili
Paweł Jędrzejewski: Wielki Kalifat Europy?

Czy Europa stworzy nowe groźne fanatyzmy i mordercze idee? Nie "gabinetowe", jak klimatyzm, czy multikulturalizm, niszczące Europę dzień po dniu, ale prawdziwie "uliczne" - takie, jakimi były komunizm, faszyzm, nazizm - porywające masy i mordujące otwarcie wrogów (klasowych, rasowych, etnicznych). Pamiętamy z kronik tłumy wiwatujące na cześć Hitlera na niemieckich, nazistowskich parteitagach. Tysiące Włochów pod balkonem Mussoliniego. Falujące morze ludzi na bolszewickich wiecach, gdy przemawiał Lenin, Trocki lub Stalin. Do takiego zjednoczenia i wspólnoty zawsze potrzebny jest wspólny wróg i jednocząca nienawiść. Czy pojawią się ich nowe, współczesne odpowiedniki?

Trump stawia Iran pod presją. „Wysłałem do regionu dużą armadę” z ostatniej chwili
Trump stawia Iran pod presją. „Wysłałem do regionu dużą armadę”

Prezydent USA Donald Trump powiedział w poniedziałek portalowi Axios, że sytuacja wokół Iranu „jest zmienna”, bo wysłał na Bliski Wschód „dużą armadę”. Ocenił jednocześnie, że Teheran chciałby zawrzeć porozumienie.

„Wbrew rządowej propagandzie...”. Mariusz Błaszczak studzi emocje ws. pieniędzy z programu SAFE z ostatniej chwili
„Wbrew rządowej propagandzie...”. Mariusz Błaszczak studzi emocje ws. pieniędzy z programu SAFE

W poniedziałek MON poinformował, że Komisja Europejska pozytywnie zaopiniowała dokumenty złożone przez Polskę, które dotyczą pozyskania funduszy w wysokości blisko 44 mld euro z programu SAFE. Narrację rządu krytycznie skomentował były szef MON, Mariusz Błaszczak.

IMGW wydał pilny komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach z ostatniej chwili
IMGW wydał pilny komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej przedłużył ostrzeżenia pogodowe dla dużej części kraju. W najbliższych godzinach i dniach Polacy muszą liczyć się z marznącymi opadami, gęstą mgłą, oblodzeniem oraz roztopami. Przed niebezpieczną sytuacją na drogach ostrzega także Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

Jest apel do Rzecznika Praw Obywatelskich ws. Adama Borowskiego z ostatniej chwili
Jest apel do Rzecznika Praw Obywatelskich ws. Adama Borowskiego

Byli działacze opozycji demokratycznej z czasów PRL zwrócili się z pilnym apelem do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie prawomocnego wyroku sądu wobec Adama Borowskiego. W liście, podpisanym przez blisko sto osób, domagają się interwencji i podnoszą argumenty dotyczące wolności słowa oraz kontrowersyjnego charakteru przepisów, na podstawie których zapadł wyrok.

Karol Nawrocki: Polska nieustannie wspiera Mołdawię w jej drodze do Unii Europejskiej z ostatniej chwili
Karol Nawrocki: Polska nieustannie wspiera Mołdawię w jej drodze do Unii Europejskiej

Polska nieustannie wspiera Mołdawię w jej drodze do członkostwa w UE – powiedział prezydent Karol Nawrocki po spotkaniu z prezydentką Mołdawii. Maia Sandu, dziękując Polsce za bycie adwokatem Kiszyniowa w Europie, podkreśliła zaś, że jej kraj chce m.in. przyciągać więcej polskich inwestycji.

KE podjęła decyzję ws. środków dla Polski z instrumentu SAFE. Kosiniak-Kamysz zabiera głos z ostatniej chwili
KE podjęła decyzję ws. środków dla Polski z instrumentu SAFE. Kosiniak-Kamysz zabiera głos

Jesteśmy coraz bliżej otrzymania prawie 44 mld euro na inwestycje w bezpieczeństwo - przekazał wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz po decyzji KE ws. środków dla Polski z instrumentu SAFE. Jak wskazał, kolejnym krokiem będzie decyzja wykonawcza Rady Europejskiej i finalne podpisanie umów.

Michael Schumacher wreszcie wstał z łóżka! Nowe informacje po 12 latach z ostatniej chwili
Michael Schumacher wreszcie wstał z łóżka! Nowe informacje po 12 latach

Przez lata panowała cisza i ścisła tajemnica. Teraz brytyjskie media ujawniają nowe szczegóły dotyczące zdrowia Michaela Schumachera. Legenda Formuły 1 nie jest już przykuta do łóżka i porusza się na wózku inwalidzkim w swoim domu nad Jeziorem Genewskim. To pierwsze tak konkretne doniesienia od lat.

KRS odpowiada na wtargnięcie służb do siedziby. Będzie zawiadomienie do prokuratury z ostatniej chwili
KRS odpowiada na wtargnięcie służb do siedziby. Będzie zawiadomienie do prokuratury

Prezydium Krajowej Rady Sądownictwa upoważniło szefową KRS do złożenia zażalenia na niedawne przeszukanie biur w siedzibie Rady. Złożone ma zostać też w prokuraturze zawiadomienie w związku z tym, że według prezydium KRS, działania policji i prokuratury uniemożliwiły członkom Rady podjęcie pracy.

REKLAMA

Prof. Zdzisław Krasnodębski: Polska choruje na uwiąd „woli mocy” w polityce zagranicznej

Utrwalone w świadomości zbiorowej (i kiedyś świadomie produkowane przez mocarstwa ościenne) negatywne stereotypy dotyczące Polski natychmiast są uruchamiane, gdy w naszym kraju dzieje się coś, co bardzo nie odpowiada naszym partnerom lub rywalom.
Zdzisław Krasnodębski
Zdzisław Krasnodębski / Tygodnik Solidarność / rys. Barbara Sadowska

Co musisz wiedzieć:

  • Zdaniem autora Polska bardziej troszczy się o swój wizerunek niż o realną „soft power”.
  • Utrwalone negatywne stereotypy o Polsce oraz brak skutecznych narzędzi komunikacji międzynarodowej osłabiły naszą pozycję w Europie.
  • Odbudowa polskiej „miękkiej siły” wymaga dumy, pewności własnych wartości oraz jasno określonych celów politycznych wobec Zachodu.

 

Miękka bezsiła Polski

Polacy martwią się o wizerunek Polski w świecie. Ostatnio trochę mniej, bo nasz względny dobrobyt został wreszcie zauważony i doceniony, a Donald Tusk, wracając na stanowisko premiera, w magiczny sposób znowu uczynił Polskę liberalną demokracją, choć walczącą.

Ciągle jednak mamy poczucie, że Polska w przeciwieństwie do wielu innych krajów nie jest dostatecznie doceniana, że jej obraz jest gorszy niż jej rzeczywistość. Nasze ostre konflikty polityczne i podziały na pewno nie przyczyniają się do jego poprawy. Mamy skłonność do dramatyzowania i przesady w używaniu czarnych barw w opisie naszej sytuacji. Ale przyczyny są głębsze, historyczne, sięgają czasu zaborów i straconego przez nas XIX wieku.

Nie można przy tym zapominać, że to, jak inni nas postrzegają, zależy nie tylko od nas, ale przede wszystkim od nich – od ich przekonań, skłonności uprzedzeń i interesów. Na przykład alianci zachodni, którzy nas sprzedali Stalinowi w Jałcie, nie mieli powodu, by upamiętniać zasługi Polaków w walce z hitlerowskimi Niemcami, ujawnić sprawców zbrodni w Katyniu i sławić heroiczność Powstania Warszawskiego, nie mówiąc już o oporze żołnierzy niezłomnych przeciw „ludowej władzy”.

 

Stereotypy w służbie innych mocarstw

Utrwalone w świadomości zbiorowej (i kiedyś świadomie produkowane przez mocarstwa ościenne) negatywne stereotypy dotyczące Polski natychmiast są uruchamiane, gdy w naszym kraju dzieje się coś, co bardzo nie odpowiada naszym partnerom lub rywalom.

Wtedy od razu psuje się nasz wizerunek. I tak w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy Polska znowu stała się krajem „postkomunistycznym”, wymagającym nadzoru ze strony „Zachodu”, rzekomo „młodą demokracją”, która właśnie zaczęła się szybko staczać w autorytaryzm, a także nowym członkiem UE, choć członkiem UE Polska jest od 2004 roku, a od upadku komunizmu minęło ponad 35 lat. Polska ciągle także uchodzi za kraj w przeszłości szczególnie dotknięty nacjonalizmem i antysemityzmem, choć doprawdy trudno by nam się było pod tym względem równać z Niemcami czy Francją. Jeśli kierunek, w którym zmierza polska polityka nie odpowiada naszym partnerom lub przeciwnikom, natychmiast wszystkie zdarzenia i fakty, nawet błahe, wtłaczane są w negatywne ramy interpretacyjne i kolportowane przez ich media oraz „naukowców”.

 

Polska soft power

Nie o wizerunek jednak powinniśmy się troszczyć, ale o naszą „soft power”, o naszą miękką siłę. A to nie to samo. Pojęcie „soft power” ukute przez amerykańskiego politologa Josepha Nye’a było skrojone dla Stanów Zjednoczonych jako lidera świata zachodniego. Nye pisał w książce „Soft Power: The Means to Success in World Politics”:

„Kraj może osiągnąć pożądane rezultaty w polityce międzynarodowej, ponieważ inne kraje – podziwiając jego wartości, naśladując jego przykład, dążąc do osiągnięcia jego poziomu dobrobytu i otwartości – chcą podążać za nim. W tym sensie ważne jest również wyznaczanie programu działania i przyciąganie innych podmiotów w polityce międzynarodowej, a nie tylko zmuszanie ich do zmian poprzez groźby użycia siły militarnej lub sankcji gospodarczych. Ta miękka siła – sprawianie, że inni pragną tego samego, co my – raczej przekonuje ludzi, niż ich zmusza”.

„Miękka siła” nie jest możliwa bez „dobrego wizerunku”, ale się do niego nie sprowadza. Nawet więcej – zbytnia uwaga przywiązywana do wizerunku, do tego, jak nas widzą inni, świadczy nie o sile, lecz o słabości, a „dobry wizerunek” może być nagrodą za uległość, za dostosowanie się do czyichś gustów, za uleganie czyimś interesom. „Soft power” jest władzą i musi wynikać z chęci władzy – atrakcyjność służy nam do tego, żeby osiągać inne cele niż tylko podobanie się odbiorcy. Wizerunek jest instrumentem, by realizować cele polityczne, by uzyskać władzę nad innymi, skłonić ich, by działali tak, jak my chcemy. Znamy to z relacji interpersonalnych – wtedy, gdy ktoś czarując urodą, wdziękiem, inteligencją, zyskuje w ten sposób wpływ na innych.

Wystrzegać się przesady

Należy jednak wystrzegać się przesady, gdyż zbyt usilne zabieganie o czyjeś pozytywne nastawienie może przynieść skutki odwrotne, może nawet odstręczać lub budzić podejrzenie o lekkie obyczaje. Spora doza dumy i poczucia własnej godności są konieczne. Nie chodzi o to, by się przypodobać, lecz by innych uwieść, oczarować, by z podziwu dla nas spełniali naszą wolę. Charyzmę, którą mogę mieć jednostki, ale także narody czy kraje. Miała ją kiedyś Ameryka, teraz kryzys światowej władzy Stanów Zjednoczonych polega również na tym, że ją traci. Cechy przynoszące podziw są oczywiście zmienne – w dobie masowej imigracji, wojny i kryzysu nie są już nimi „otwartość” lub „liberalizm”. Stąd także upadek prestiżu krótkotrwałego „mocarstwa moralnego”, czy jak kiedyś mówiono „cywilnego” (Zivilmacht) – Niemiec.

 

Miękka siła w przeszłości

„Miękka siła kraju – pisał Nye – opiera się przede wszystkim na trzech zasobach: jego kulturze (w miejscach, gdzie jest ona atrakcyjna dla innych), wartościach politycznych (gdy kraj realizuje je w kraju i za granicą) oraz polityce zagranicznej (gdy jest ona postrzegana jako uzasadniona i posiadająca autorytet moralny)”.

Czy współczesna Polska miała kiedyś taką siłę? Czy zawsze była „brzydką panną bez posagu”, by zacytować klasyka? Nie, bywały chwile, gdy budziła podziw całego świata – Polska w sensie wspólnoty politycznej, kraju, narodu, a nie państwa. Jedną z takich chwil był początek pontyfikatu Jana Pawła II, kiedy na nowo odkryto w świecie duchowość Polski, jej wiarę. Potem symbolem wielkości Polski, jej wielką siłą przyciągania stała się Solidarność. Także tragiczne sytuacje przypominały o naszych wartościach politycznych. Tak było ze stanem wojennym, który znów uzmysłowił „Zachodowi” tragizm naszej historii i heroizm Polaków. Także rok 1989 był czasem, w którym uwaga świata skupiała się na Polsce, na jej dążeniu do wolności i niepodległości. Szybko jednak to minęło. Zaczęto znowu postrzegać Polskę jako kraj biedny, zależny, uczący się od innych i chcący się uczyć, jako aspiranta; potem zaś jako potulnego, nudnego średniaka z „Mitteleuropa”.

 

Współczesność

A jak jest teraz? Nasze starcie z elitami unijnymi w latach 20015–2023 przegraliśmy nie z powodu braku siły militarnej ani nawet z powodu zbyt małej siły gospodarczej, lecz z powodu braku „siły miękkiej”. Polska długo nie miała żadnych instrumentów komunikowania się na zewnętrz, żadnego medium, którym docierałaby do opinii świata zachodniego, żadnego think tanku na „Zachodzie”, żadnej fundacji, żadnych renomowanych ekspertów prawnych. Nic! Poszliśmy w ten bój bez broni, hu, ha! Nie mieliśmy broni prawnej, gospodarczej, dyplomatycznej.

Co gorsza, nie wiadomo dokładnie, o co się biliśmy, o jaki cel w Europie. Polska choruje na uwiąd „woli mocy” w polityce zagranicznej, jeśli myśli o swojej sile, o swojej władzy, to co najwyżej w regionie. Natomiast jeśli chodzi o „Zachód”, polscy politycy (to znaczy ci, którzy chcą realizować polskie interesy) są często jak sparaliżowani, onieśmieleni. Nie wiemy, co chcemy osiągnąć poza Polską, nie mamy w Europie, na „Zachodzie” celów ofensywnych, które przyciągnęłyby do nas innych.

 

Nasz potencjał

Czy polska kultura, nasze polityczne wartości i nasza polityka zagraniczna mogą kogoś z zewnątrz „uwieść”, czy mogą być atrakcyjne dla innych? Obserwujemy wyraźny zwrot w polityce Zachodu, zarówno USA, jak i państw europejskich. Pod rosnącym naciskiem społeczeństw inaczej się dziś patrzy na masową migrację, na politykę klimatyczną, na miejsce sądownictwa w państwie. To kierunek, w którym do roku 2023 podążała Polska. Polska jest krajem o kulturze i wartościach podziwianych przez ludzi, mających dosyć swoich elit, mających dość unijnej centralizacji i kulturowej dekadencji. Czas, by polska polityka zagraniczna – gdy już minie ten smutny incydent, którym są rządy obecnej koalicji – odkryła i wykorzystała potencjał „miękkiej siły” Polski i sama stała się elementem tej siły jako „uzasadniona i posiadająca autorytet moralny”.

[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane