Mercosur. Wołowina za samochód

Polskie rządy nie były do końca uczciwe wobec polskich rolników i przedsiębiorców, gdy mówiły o tym, że traktat między Unią Europejską a jej odpowiednikiem w Ameryce Łacińskiej, czyli Mercosur, da się zatrzymać czy unieważnić. Dzisiaj – mając przed sobą pełną treść z podpisem Ursuli von der Leyen na ostatniej stronie – widać wyraźnie, o co się toczyła batalia i jaką rolę miała w niej odegrać Polska. Zmienia się również perspektywa, z której możemy oceniać dziwne jeszcze kilkanaście lat temu zachowania premiera Donalda Tuska, który w 2008 roku, w peruwiańskiej czapeczce z nausznikami założonej do garnituru, z dumą oświadczał, że został odznaczony Orderem Słońca Peru.
/ Pixabay

Co musisz wiedzieć?

  • UE podpisała z krajami Mercosur umowę żywnościową, na której mocno skorzysta niemiecki przemysł
  • Już na początku negocjacji Mercosur z Unią Europejską Latynosi wiedzieli, że muszą pilnie znaleźć rynek dla swoich produktów rolnych, mięsa i metali.
  • To, co najbardziej interesuje (i boli) Polaków, to otwarcie unijnego rynku na eksport m.in. wołowiny z Argentyny i Brazylii oraz innych płodów rolnych.

Donald Tusk zareagował nawet – dość nerwowo – na próby ośmieszania tej konkretnej wizyty oraz nazywanie go „słońcem Peru” właśnie. – Z punktu widzenia narodu peruwiańskiego wyśmiewanie się z ich najważniejszego odznaczenia jest nietaktem. My byśmy czuli się dziwnie, gdyby w Peru ktoś uznał, że przyjęcie Orderu Orła Białego jest czymś kompromitującym i śmiesznym – strofował dziennikarzy szef rządu, który podczas wizyty w Peru został przez prezydenta Alana Garcię odznaczony Orderem Słońca Peru (najwyższym peruwiańskim odznaczeniem państwowym).

Misja premiera

 

Wówczas, w 2008 roku, oficjalnym powodem wizyty Tuska w Peru i Chile był udział w poświęconym kwestiom ubóstwa i zmianom klimatycznym szczycie UE – Ameryka Łacińska. To jednak zbyt mało, żeby zasłużyć na order, szczególnie najwyższy order państwowy. Peru, które formalnie nie jest członkiem Mercosur, a jedynie krajem stowarzyszonym, miało uhonorować ówczesnego premiera Polski za przymknięcie oka na wszystkie zagrożenia wynikające dla polskiej gospodarki z negocjowanego już od ośmiu lat traktatu – o którym tam właśnie rozmawiano. W opinii grających pierwsze skrzypce w gospodarczych negocjacjach Niemców uhonorowanie polskiego premiera miało mile połechtać nie tylko samego Tuska, ale również cały naród, który miał się poczuć dumny z takiego wyróżnienia. Nikt w Berlinie i Brukseli nie przewidział, że „Słońce Peru” zamiast wprawić nadwiślańską opinię publiczną w zachwyt, po prostu ją rozśmieszy. Donald Tusk nie odgrywał szczególnej roli ani przy rozmowach o ubóstwie i zmianach klimatu, ani przy stole negocjacyjnym. Zamiast tego korzystał z peruwiańskiej i chilijskiej (Chile to kolejny kraj stowarzyszony i starający się o członkostwo w Mercosur) gościnności, podróżując do Machu Picchu i oglądając Andy z wagonów Kolei Transandyjskiej zbudowanej przez polskiego inżyniera Ernesta Malinowskiego.

Nikt w Berlinie i Brukseli nie przewidział, że „Słońce Peru” zamiast wprawić opinię publiczną w zachwyt, po prostu ją rozśmieszy.

 

Do dzisiaj można znaleźć w internecie zdjęcia z tej szalonej i bogatej we wrażenia eskapady premiera opłaconej hojnie z kieszeni polskich i południowoamerykańskich podatników. Tyle, że ci południowoamerykańscy wiedzieli, o co walczą.

Już na początku negocjacji Mercosur z Unią Europejską Latynosi wiedzieli, że muszą pilnie znaleźć rynek dla swoich produktów rolnych, mięsa i metali. Handel wewnątrz wspólnoty nie załatwiał sprawy rosnącego na początku tysiąclecia ubóstwa mieszkańców byłych hiszpańskich i portugalskich kolonii. Stany Zjednoczone – szczególnie południowe stany – same są wielkim producentem żywności i tamtejsi farmerzy nigdy nie zgodziliby się na obniżenie ceł, nawet jeśli steki z argentyńskiej wołowiny miałyby smakować lepiej w teksańskich barach. Odbiorcą mógł być Meksyk, ale dla tylu producentów również na tamtym rynku nie byłoby miejsca. Pozostawała odległa Europa – obecna wciąż nie tylko w historii, ale także na flagach państw Mercosur. Flaga Wenezueli (kraj tymczasowo zawieszony) to prostokąt podzielony na trzy pasy – żółty, niebieski i czerwony. Żółty i czerwony to pozostałość flagi hiszpańskiej, zaś niebieski pas pomiędzy nimi oznacza ocean dzielący niepodległą dzisiaj Kolumbię od jej byłych kolonizatorów. Podobne znaczenie kolorystyki mają flagi państw stowarzyszonych, czyli Ekwadoru i Kolumbii.

Spichlerz Południa

 

Argentyna, Boliwia, Brazylia, Paragwaj, Urugwaj i Wenezuela to również gargantuiczni producenci zbóż i roślin oleistych, kawy, tytoniu oraz cytrusów. Sama Brazylia określana jest przez ekonomistów mianem „agrogiganta” – głównie ze względu na korzystny klimat i doskonałe grunty. Brazylia bije na głowę Ukrainę, do czasu wojny największego producenta kukurydzy w Europie. Jest gigantem w produkcji soi i hegemonem w uprawie trzciny cukrowej. Jest również czwartym światowym producentem mleka, z którego napoje i przetwory znajdują miejsce na większości rynków świata – jeszcze poza europejskim.

Ale Mercosur to również czołowi wydobywcy i producenci metali na świecie. Argentyna, której nazwa pochodzi od łacińskiej nazwy srebra (argentum), jest czołowym producentem srebra, ale wysyła światu również potężne transporty miedzi, złota, litu, ołowiu i cynku oraz uranu. Brazylia jest największym na świecie producentem niobu – to miękki metal, nietrwały jako pierwiastek, ale niezbędny dodatek stopowy do stali wykorzystywanej w lotnictwie, hutnictwie, przemyśle kosmicznym, implantach medycznych czy reaktorach jądrowych. Miedź, żelazo, złoto i boksyt to kolejne mocne strony nowego partnera Unii Europejskiej. Partnera, dla którego dostęp do tych pierwiastków był jednym z kluczowych argumentów przy ponad 25-letnich negocjacjach. Na zwolnienie metali z ceł i otwarcie dla kopalń i hut z krajów Mercosur unijnego rynku naciskali przede wszystkim Niemcy, Włosi i Francuzi – to ze względu na przemysł samochodowy, który od początku stulecia coraz mocniej odczuwał i odczuwa trudną konkurencję z Chin.

Zachodni przemysł na pierwszym planie

 

Trzeba wiedzieć, że właśnie przemysł ciężki był głównym filarem negocjacyjnym w rozmowach UE - Mercosur. Rolnictwo, na którym zależało polskim producentom, w traktacie stanowi ledwie drobny ułamek całego porozumienia. Niemcy i Francuzi naciskali na otwarcie południowoamerykańskich rynków na samochody i maszyny rolnicze z Europy Zachodniej oraz możliwość tańszego kupienia metali ziem rzadkich, za które coraz więcej trzeba płacić Chinom. Jednak żeby traktat został podpisany, trzeba było zawiesić prawo weta, czyli konieczność podejmowania fundamentalnych decyzji w sprawie polityki unijnej i międzynarodowej wyłącznie jednogłośnie. Dzisiaj głos niezadowolonych zupełnie się nie liczy, bo unijne prawo weta zostało zlikwidowane. A nieograniczone pełnomocnictwa do prowadzenia negocjacji dostała Komisja Europejska. Po podpisaniu traktatu przez Ursulę von der Leyen zostało poparcie go przez rządy krajowe i Parlament Europejski.

Cena niemieckich, francuskich czy włoskich samochodów na południowoamerykańskich rynkach spadnie niemal z dnia na dzień o 35 proc.

Traktat w obecnej postaci mówi o zniesieniu ceł obustronnie na 91 proc. produktów dla importu z Mercosur i 93 proc. dla eksportu unijnego, którymi Mercosur i UE i tak handlowały. Cena niemieckich, francuskich czy włoskich samochodów na południowoamerykańskich rynkach spadnie niemal z dnia na dzień o 35 proc. To ważne, szczególnie dla niemieckich koncernów, którym wciąż jeszcze grozi konieczność zamknięcia sześciu największych zakładów produkcyjnych nad Renem. To także otwarcie bezcłowego rynku dla producentów odzieży i obuwia, dla Włochów i Francuzów na wina i wina musujące (oraz alkohole mocne). Zachodnioeuropejscy producenci w Nowym Świecie będą mogli taniej sprzedawać swój ciężki sprzęt, przede wszystkim rolniczy i górniczy – oczywiście pod warunkiem, że wygrają z Amerykanami i Kanadyjczykami, którzy są tam od dekad. Z czasem będą mogli na miejscu otworzyć także własne fabryki. Komisja Europejska podaje twarde liczby: traktat pozwoli zaoszczędzić zachodnioeuropejskim przedsiębiorstwom ponad 4 miliardy euro rocznie na cłach.

Co w zamian?

 

Mercosur zobowiązuje się do zwiększenia nakładów na ochronę środowiska i promowania społecznej odpowiedzialności biznesu. Do umowy zostało wpisane większość założeń Porozumienia paryskiego. Mało? Umowa zapewnia ochronę 350 oznaczeniom geograficznym – chodzi m.in. o austriacką szynkę Tiroler Speck, belgijski ser Fromage de Herve, niemieckie piwo Münchener, francuski ser Comté, włoską szynkę Prosciutto di Parma czy... polską wódkę Żubrówkę i węgierskie wino Tokaj. Ma nastąpić także liberalizacja handlu usługami i inwestycjami, uproszczenie procedur celnych oraz poprawa dostępu do zamówień publicznych.

To, co najbardziej interesuje (i boli) Polaków, to otwarcie unijnego rynku na eksport m.in. wołowiny z Argentyny i Brazylii oraz innych płodów rolnych. W przypadku wrażliwych sektorów rolno-spożywczych w UE Komisja chwali się wynegocjowaniem pułapu przywozu produktów rolnych, tak aby rynek europejski mógł wchłonąć wszelkie dodatkowe dostawy. Chodzi o kontyngenty, które mają gwarantować, że łączny import rolny z Mercosur nie przekroczy 1 proc. unijnej produkcji. Diabeł jednak tkwi w szczegółach, bo przy tak potężnym partnerze KE musiała prosić o klauzulę chroniącą rolników przed nagłym wzrostem przywozu, a już na miejscu – w Europie – Komisja chce wypracować mechanizmy ochronne dla rolników w przypadku zakłóceń na rynku. Po co, skoro traktat miał być bezpieczny dla europejskich rolników? Przy tak dużym eksporcie, jaki planują dzisiaj rolnicy z Mercosur, wielu europejskich producentów może nie przetrwać pierwszego roku południowoamerykańskiej konkurencji. Odbudowanie gospodarstw może zaś zająć lata.

Demokracja na ołtarzu traktatu

 

Europejski i południowoamerykański kalendarz negocjacji przewidywały zakończenie rozmów najpóźniej w 2025 roku. Gwarancja uznania traktatu wymagała jednak poparcia europejskich rządów i parlamentów, a także promowania umowy w krajach członkowskich UE – w Ameryce Łacińskiej nie trzeba go promować, bo rządy i obywatele zdają sobie sprawę, jak bardzo jest dla nich korzystny. Polska, znaczący producent rolny z niewielkim, ale istotnym (dla Polski) przemysłem wydobywczym oraz praktycznie bez przemysłu ciężkiego na umowie nie zyskuje nic. To dlatego tak intensywnie Komisja Europejska od lat mieszała się w sprawy polskiej polityki – pod pretekstem praworządności, łamania demokracji komisarze publicznie rugowali polskiego premiera i ministrów, równie demonstracyjnie i głośno nie wypłacając środków z KPO. Celem było przekazanie władzy Donaldowi Tuskowi, który doskonale wiedział, jakie jest w tej sprawie jego zadanie. Deklaracje Koalicji Obywatelskiej o blokowaniu umowy z Mercosur były wyłącznie mydleniem oczu. Umowa stała się unijnym priorytetem, kiedy niemieckim przemysłowcom kryzys kazał zamykać zakłady produkcyjne. Inny niż obecny rząd mógłby negocjacje zablokować albo przeciągnąć – nawet doprowadzając do politycznego kryzysu w unijnych strukturach. Na to niemiecki, belgijski, francuski czy włoski przemysł nie mogły sobie pozwolić.


 

POLECANE
Biały Dom: Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji CPAC z ostatniej chwili
Biały Dom: Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji CPAC

Prezydent USA Donald Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji środowisk konserwatywnych CPAC w Teksasie – przekazał w środę Biały Dom. Oznacza to, że Trump nie spotka się w Dallas z prezydentem RP Karolem Nawrockim, który w sobotę wystąpi na konferencji.

Samuel Pereira: Ten proces, to Wasz proces, Koalicjo Obywatelska tylko u nas
Samuel Pereira: Ten proces, to Wasz proces, Koalicjo Obywatelska

Mężczyzna spotykał się z dziewczynkami pod pretekstem badań nad wadami postawy. Miał im kazać się rozbierać, dotykać je oraz fotografować. Twierdził, że zdjęcia są po prostu elementem dokumentacji medycznej. Śledczy zajęli się sprawą po tym, jak matka jednej z ofiar złożyła zawiadomienie. Szefa złotowskiej Platformy Obywatelskiej i działacza sportowego Piotra P. zatrzymano pod zarzutem pedofilii 1 grudnia 2023 roku.

Copa-Cogeca: Ustępstwa poczynione przez KE wobec Australii są nie do przyjęcia z ostatniej chwili
Copa-Cogeca: Ustępstwa poczynione przez KE wobec Australii są nie do przyjęcia

„Ogłoszenie zawarcia umowy o wolnym handlu między UE a Australią w Canberze przez przewodniczącą Komisji Europejskiej von der Leyen i premiera Australii Albanese budzi liczne i poważne obawy dotyczące europejskiego rolnictwa, które jest wyraźnie i po raz kolejny kartą przetargową strategii UE mającej na celu zabezpieczenie szerszych celów handlowych i politycznych” – stwierdzają Copa-Cogeca.

Uzależniła się od mediów internetowych. Meta i YouTube mają jej wypłacić 3 mln dol. z ostatniej chwili
Uzależniła się od mediów internetowych. Meta i YouTube mają jej wypłacić 3 mln dol.

Ława przysięgłych w sądzie w Los Angeles uznała, że Meta i YouTube są odpowiedzialne za szkody dla zdrowia psychicznego 20-letniej kobiety, która oskarżyła je o przyczynienie się do uzależnienia, kiedy była dzieckiem. Firmy mają wypłacić kobiecie 3 mln dol. odszkodowania.

Biały Dom: Trump rozpęta piekło, jeśli Iran nie zawrze porozumienia z ostatniej chwili
Biały Dom: Trump "rozpęta piekło", jeśli Iran nie zawrze porozumienia

– Jeśli Iran nie zawrze porozumienia i nie zrozumie, że został pokonany, prezydent Donald Trump gotowy jest rozpętać piekło – zapowiedziała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Potwierdziła, że doniesienia o 15-punktowej propozycji USA są tylko częściowo prawdziwe.

Warszawa przegrała konkurs na siedzibę Urzędu Celnego UE z ostatniej chwili
Warszawa przegrała konkurs na siedzibę Urzędu Celnego UE

W środę Parlament Europejski i Rada UE podjęły decyzję o utworzeniu przyszłego Urzędu Celnego UE w Lille we Francji. O lokalizację unijnej instytucji ubiegała się Warszawa.

Nawrocki odpowiedział Tuskowi zdjęciem. W sieci zawrzało z ostatniej chwili
Nawrocki odpowiedział Tuskowi zdjęciem. W sieci zawrzało

Węgry zapowiadają zakręcanie kurka z gazem dla Ukrainy. Donald Tusk postanowił powiązać tę decyzję z niedawną wizytą Karola Nawrockiego na Węgrzech. Polski prezydent odpowiedział mu zdjęciem.

Sławomir Nowak złożył zawiadomienie na prokuratora, który wcześniej stawiał mu zarzuty z ostatniej chwili
Sławomir Nowak złożył zawiadomienie na prokuratora, który wcześniej stawiał mu zarzuty

Jak poinformował TVN24, Sławomir Nowak złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia serii przestępstw przez prokuratora Jana Drelewskiego, który prowadził śledztwa przeciwko niemu.

ZUS wydał pilny komunikat z ostatniej chwili
ZUS wydał pilny komunikat

ZUS zapowiada poradnik dla kobiet w ciąży i uruchamia specjalny adres mailowy dla przyszłych mam. Instytucja podkreśla też, że nadal prowadzi kontrole zgodnie z obowiązującymi przepisami.

ONZ: Konflikt USA i Izraela z Iranem wymyka się spod kontroli z ostatniej chwili
ONZ: Konflikt USA i Izraela z Iranem wymyka się spod kontroli

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres oświadczył w środę, że konflikt na Bliskim Wschodzie wymyka się spod kontroli i może się rozwinąć w jeszcze większą wojnę. Wezwał też USA i Izrael do zakończenia tego konfliktu zbrojnego, a Iran - do zaprzestania ataków na inne kraje.

REKLAMA

Mercosur. Wołowina za samochód

Polskie rządy nie były do końca uczciwe wobec polskich rolników i przedsiębiorców, gdy mówiły o tym, że traktat między Unią Europejską a jej odpowiednikiem w Ameryce Łacińskiej, czyli Mercosur, da się zatrzymać czy unieważnić. Dzisiaj – mając przed sobą pełną treść z podpisem Ursuli von der Leyen na ostatniej stronie – widać wyraźnie, o co się toczyła batalia i jaką rolę miała w niej odegrać Polska. Zmienia się również perspektywa, z której możemy oceniać dziwne jeszcze kilkanaście lat temu zachowania premiera Donalda Tuska, który w 2008 roku, w peruwiańskiej czapeczce z nausznikami założonej do garnituru, z dumą oświadczał, że został odznaczony Orderem Słońca Peru.
/ Pixabay

Co musisz wiedzieć?

  • UE podpisała z krajami Mercosur umowę żywnościową, na której mocno skorzysta niemiecki przemysł
  • Już na początku negocjacji Mercosur z Unią Europejską Latynosi wiedzieli, że muszą pilnie znaleźć rynek dla swoich produktów rolnych, mięsa i metali.
  • To, co najbardziej interesuje (i boli) Polaków, to otwarcie unijnego rynku na eksport m.in. wołowiny z Argentyny i Brazylii oraz innych płodów rolnych.

Donald Tusk zareagował nawet – dość nerwowo – na próby ośmieszania tej konkretnej wizyty oraz nazywanie go „słońcem Peru” właśnie. – Z punktu widzenia narodu peruwiańskiego wyśmiewanie się z ich najważniejszego odznaczenia jest nietaktem. My byśmy czuli się dziwnie, gdyby w Peru ktoś uznał, że przyjęcie Orderu Orła Białego jest czymś kompromitującym i śmiesznym – strofował dziennikarzy szef rządu, który podczas wizyty w Peru został przez prezydenta Alana Garcię odznaczony Orderem Słońca Peru (najwyższym peruwiańskim odznaczeniem państwowym).

Misja premiera

 

Wówczas, w 2008 roku, oficjalnym powodem wizyty Tuska w Peru i Chile był udział w poświęconym kwestiom ubóstwa i zmianom klimatycznym szczycie UE – Ameryka Łacińska. To jednak zbyt mało, żeby zasłużyć na order, szczególnie najwyższy order państwowy. Peru, które formalnie nie jest członkiem Mercosur, a jedynie krajem stowarzyszonym, miało uhonorować ówczesnego premiera Polski za przymknięcie oka na wszystkie zagrożenia wynikające dla polskiej gospodarki z negocjowanego już od ośmiu lat traktatu – o którym tam właśnie rozmawiano. W opinii grających pierwsze skrzypce w gospodarczych negocjacjach Niemców uhonorowanie polskiego premiera miało mile połechtać nie tylko samego Tuska, ale również cały naród, który miał się poczuć dumny z takiego wyróżnienia. Nikt w Berlinie i Brukseli nie przewidział, że „Słońce Peru” zamiast wprawić nadwiślańską opinię publiczną w zachwyt, po prostu ją rozśmieszy. Donald Tusk nie odgrywał szczególnej roli ani przy rozmowach o ubóstwie i zmianach klimatu, ani przy stole negocjacyjnym. Zamiast tego korzystał z peruwiańskiej i chilijskiej (Chile to kolejny kraj stowarzyszony i starający się o członkostwo w Mercosur) gościnności, podróżując do Machu Picchu i oglądając Andy z wagonów Kolei Transandyjskiej zbudowanej przez polskiego inżyniera Ernesta Malinowskiego.

Nikt w Berlinie i Brukseli nie przewidział, że „Słońce Peru” zamiast wprawić opinię publiczną w zachwyt, po prostu ją rozśmieszy.

 

Do dzisiaj można znaleźć w internecie zdjęcia z tej szalonej i bogatej we wrażenia eskapady premiera opłaconej hojnie z kieszeni polskich i południowoamerykańskich podatników. Tyle, że ci południowoamerykańscy wiedzieli, o co walczą.

Już na początku negocjacji Mercosur z Unią Europejską Latynosi wiedzieli, że muszą pilnie znaleźć rynek dla swoich produktów rolnych, mięsa i metali. Handel wewnątrz wspólnoty nie załatwiał sprawy rosnącego na początku tysiąclecia ubóstwa mieszkańców byłych hiszpańskich i portugalskich kolonii. Stany Zjednoczone – szczególnie południowe stany – same są wielkim producentem żywności i tamtejsi farmerzy nigdy nie zgodziliby się na obniżenie ceł, nawet jeśli steki z argentyńskiej wołowiny miałyby smakować lepiej w teksańskich barach. Odbiorcą mógł być Meksyk, ale dla tylu producentów również na tamtym rynku nie byłoby miejsca. Pozostawała odległa Europa – obecna wciąż nie tylko w historii, ale także na flagach państw Mercosur. Flaga Wenezueli (kraj tymczasowo zawieszony) to prostokąt podzielony na trzy pasy – żółty, niebieski i czerwony. Żółty i czerwony to pozostałość flagi hiszpańskiej, zaś niebieski pas pomiędzy nimi oznacza ocean dzielący niepodległą dzisiaj Kolumbię od jej byłych kolonizatorów. Podobne znaczenie kolorystyki mają flagi państw stowarzyszonych, czyli Ekwadoru i Kolumbii.

Spichlerz Południa

 

Argentyna, Boliwia, Brazylia, Paragwaj, Urugwaj i Wenezuela to również gargantuiczni producenci zbóż i roślin oleistych, kawy, tytoniu oraz cytrusów. Sama Brazylia określana jest przez ekonomistów mianem „agrogiganta” – głównie ze względu na korzystny klimat i doskonałe grunty. Brazylia bije na głowę Ukrainę, do czasu wojny największego producenta kukurydzy w Europie. Jest gigantem w produkcji soi i hegemonem w uprawie trzciny cukrowej. Jest również czwartym światowym producentem mleka, z którego napoje i przetwory znajdują miejsce na większości rynków świata – jeszcze poza europejskim.

Ale Mercosur to również czołowi wydobywcy i producenci metali na świecie. Argentyna, której nazwa pochodzi od łacińskiej nazwy srebra (argentum), jest czołowym producentem srebra, ale wysyła światu również potężne transporty miedzi, złota, litu, ołowiu i cynku oraz uranu. Brazylia jest największym na świecie producentem niobu – to miękki metal, nietrwały jako pierwiastek, ale niezbędny dodatek stopowy do stali wykorzystywanej w lotnictwie, hutnictwie, przemyśle kosmicznym, implantach medycznych czy reaktorach jądrowych. Miedź, żelazo, złoto i boksyt to kolejne mocne strony nowego partnera Unii Europejskiej. Partnera, dla którego dostęp do tych pierwiastków był jednym z kluczowych argumentów przy ponad 25-letnich negocjacjach. Na zwolnienie metali z ceł i otwarcie dla kopalń i hut z krajów Mercosur unijnego rynku naciskali przede wszystkim Niemcy, Włosi i Francuzi – to ze względu na przemysł samochodowy, który od początku stulecia coraz mocniej odczuwał i odczuwa trudną konkurencję z Chin.

Zachodni przemysł na pierwszym planie

 

Trzeba wiedzieć, że właśnie przemysł ciężki był głównym filarem negocjacyjnym w rozmowach UE - Mercosur. Rolnictwo, na którym zależało polskim producentom, w traktacie stanowi ledwie drobny ułamek całego porozumienia. Niemcy i Francuzi naciskali na otwarcie południowoamerykańskich rynków na samochody i maszyny rolnicze z Europy Zachodniej oraz możliwość tańszego kupienia metali ziem rzadkich, za które coraz więcej trzeba płacić Chinom. Jednak żeby traktat został podpisany, trzeba było zawiesić prawo weta, czyli konieczność podejmowania fundamentalnych decyzji w sprawie polityki unijnej i międzynarodowej wyłącznie jednogłośnie. Dzisiaj głos niezadowolonych zupełnie się nie liczy, bo unijne prawo weta zostało zlikwidowane. A nieograniczone pełnomocnictwa do prowadzenia negocjacji dostała Komisja Europejska. Po podpisaniu traktatu przez Ursulę von der Leyen zostało poparcie go przez rządy krajowe i Parlament Europejski.

Cena niemieckich, francuskich czy włoskich samochodów na południowoamerykańskich rynkach spadnie niemal z dnia na dzień o 35 proc.

Traktat w obecnej postaci mówi o zniesieniu ceł obustronnie na 91 proc. produktów dla importu z Mercosur i 93 proc. dla eksportu unijnego, którymi Mercosur i UE i tak handlowały. Cena niemieckich, francuskich czy włoskich samochodów na południowoamerykańskich rynkach spadnie niemal z dnia na dzień o 35 proc. To ważne, szczególnie dla niemieckich koncernów, którym wciąż jeszcze grozi konieczność zamknięcia sześciu największych zakładów produkcyjnych nad Renem. To także otwarcie bezcłowego rynku dla producentów odzieży i obuwia, dla Włochów i Francuzów na wina i wina musujące (oraz alkohole mocne). Zachodnioeuropejscy producenci w Nowym Świecie będą mogli taniej sprzedawać swój ciężki sprzęt, przede wszystkim rolniczy i górniczy – oczywiście pod warunkiem, że wygrają z Amerykanami i Kanadyjczykami, którzy są tam od dekad. Z czasem będą mogli na miejscu otworzyć także własne fabryki. Komisja Europejska podaje twarde liczby: traktat pozwoli zaoszczędzić zachodnioeuropejskim przedsiębiorstwom ponad 4 miliardy euro rocznie na cłach.

Co w zamian?

 

Mercosur zobowiązuje się do zwiększenia nakładów na ochronę środowiska i promowania społecznej odpowiedzialności biznesu. Do umowy zostało wpisane większość założeń Porozumienia paryskiego. Mało? Umowa zapewnia ochronę 350 oznaczeniom geograficznym – chodzi m.in. o austriacką szynkę Tiroler Speck, belgijski ser Fromage de Herve, niemieckie piwo Münchener, francuski ser Comté, włoską szynkę Prosciutto di Parma czy... polską wódkę Żubrówkę i węgierskie wino Tokaj. Ma nastąpić także liberalizacja handlu usługami i inwestycjami, uproszczenie procedur celnych oraz poprawa dostępu do zamówień publicznych.

To, co najbardziej interesuje (i boli) Polaków, to otwarcie unijnego rynku na eksport m.in. wołowiny z Argentyny i Brazylii oraz innych płodów rolnych. W przypadku wrażliwych sektorów rolno-spożywczych w UE Komisja chwali się wynegocjowaniem pułapu przywozu produktów rolnych, tak aby rynek europejski mógł wchłonąć wszelkie dodatkowe dostawy. Chodzi o kontyngenty, które mają gwarantować, że łączny import rolny z Mercosur nie przekroczy 1 proc. unijnej produkcji. Diabeł jednak tkwi w szczegółach, bo przy tak potężnym partnerze KE musiała prosić o klauzulę chroniącą rolników przed nagłym wzrostem przywozu, a już na miejscu – w Europie – Komisja chce wypracować mechanizmy ochronne dla rolników w przypadku zakłóceń na rynku. Po co, skoro traktat miał być bezpieczny dla europejskich rolników? Przy tak dużym eksporcie, jaki planują dzisiaj rolnicy z Mercosur, wielu europejskich producentów może nie przetrwać pierwszego roku południowoamerykańskiej konkurencji. Odbudowanie gospodarstw może zaś zająć lata.

Demokracja na ołtarzu traktatu

 

Europejski i południowoamerykański kalendarz negocjacji przewidywały zakończenie rozmów najpóźniej w 2025 roku. Gwarancja uznania traktatu wymagała jednak poparcia europejskich rządów i parlamentów, a także promowania umowy w krajach członkowskich UE – w Ameryce Łacińskiej nie trzeba go promować, bo rządy i obywatele zdają sobie sprawę, jak bardzo jest dla nich korzystny. Polska, znaczący producent rolny z niewielkim, ale istotnym (dla Polski) przemysłem wydobywczym oraz praktycznie bez przemysłu ciężkiego na umowie nie zyskuje nic. To dlatego tak intensywnie Komisja Europejska od lat mieszała się w sprawy polskiej polityki – pod pretekstem praworządności, łamania demokracji komisarze publicznie rugowali polskiego premiera i ministrów, równie demonstracyjnie i głośno nie wypłacając środków z KPO. Celem było przekazanie władzy Donaldowi Tuskowi, który doskonale wiedział, jakie jest w tej sprawie jego zadanie. Deklaracje Koalicji Obywatelskiej o blokowaniu umowy z Mercosur były wyłącznie mydleniem oczu. Umowa stała się unijnym priorytetem, kiedy niemieckim przemysłowcom kryzys kazał zamykać zakłady produkcyjne. Inny niż obecny rząd mógłby negocjacje zablokować albo przeciągnąć – nawet doprowadzając do politycznego kryzysu w unijnych strukturach. Na to niemiecki, belgijski, francuski czy włoski przemysł nie mogły sobie pozwolić.



 

Polecane