Jak ETS zadusił polskie hutnictwo

– „Zielona” stal wymaga produkcji „zielonego” wodoru. Jego transport, magazynowanie wymagają zmiany całej infrastruktury, zgromadzenia ogromnych mocy energii elektrycznej, której już dzisiaj zaczyna brakować dla całego sektora hutniczego. Teraz zużywamy ok. 6 terawatogodzin, „zielona” stal będzie zużywała około 40. Skąd wziąć taką ilość energii, jeśli rezygnujemy z węgla? – mówi Andrzej Karol w rozmowie z Jakubem Pacanem.
/ arch. Andrzej Karol

Co musisz wiedzieć?

  • ETS dobija krajową produkcję stali i de facto wygasza przemysł ciężki w Polsce
  • W Europie zaczyna pojawiać się refleksja nad skutkami tzw. polityki klimatycznej i Zielonego Ładu
  • NSZZ „Solidarność” opracowała raport na temat skutków wprowadzenia zapisów ETS

Pełne hipokryzji Komisji Europejskiej

– Jak wygląda funkcjonowanie naszej branży hutniczej w realiach realizowania tzw. Zielonego Ładu?
– Branża jest w fatalnej formie. Potwierdza to największy producent stali nie tylko w Polsce, ale i Europie, czyli ArcelorMittal, który ostatnio zrezygnował zresztą ze starania się o pozyskanie środków na technologie wodorowe mające dawać tzw. zieloną stal. Proces technologiczny produkcji stali opiera się głównie na wielkich piecach tzw. BOF, gdzie spalany jest koks. Produkcja tony stali generuje 2 tony emisji CO2, które kosztują ogromne pieniądze w ramach ETS. Uprawnienia do emisji dwutlenku węgla to dodatkowe koszty, które sprawią, że polskie i europejskie hutnictwo nie będzie w stanie konkurować z produkcją z innych krajów. Drugi aspekt konkurencyjności spowodowany jest wewnętrznymi cenami energii. UE nie ma jednolitej stawki energii dla wszystkich krajów, a Polska ma jedną z najwyższych cen energii.

– Cena energii to znowu wynik polityki klimatycznej.
– Oczywiście, weźmy choćby obciążenia wynikające ze śladu węglowego i ETS. Przy energochłonnej produkcji hutniczej musimy ceny energii wliczać do ceny gotowego produktu. Jesteśmy obciążeni potężnymi parapodatkami wymyślonymi przez UE. Do tego dochodzą tzw. Zielony Ład i ETS2. To sprowadzi kolejne załamanie produkcji przemysłowej.

Uprawnienia do emisji CO2 to dodatkowe koszty, które sprawią, że polskie i europejskie hutnictwo nie jest w stanie konkurować z produkcją z innych krajów.

– O ile ceny energii kształtują poszczególne kraje UE, o tyle cena stali na rynku jest globalna. Truciciele wygrywają konkurencję z Europą.
– To kolejny problem. To pełne hipokryzji ze strony KE, że wpuściła do Europy bez limitu stal ukraińską, która nie jest obarczona żadnymi ograniczeniami, nawet w obszarze gatunkowości czy ilościowości. W przedłużonym trzyletnim okresie Ukraińcy mogą wprowadzać na rynek europejski tyle stali, ile chcą. W ubiegłym roku na nasz rynek wpłynął milion ton stali ukraińskiej z 3 milionów ton wprowadzonych do Europy, czyli 1/3 ukraińskiej produkcji zalała Polskę. Jak my mamy konkurować ze stalą, która nie jest obarczona ETS? Rozumiemy potrzebę pomocy dla Ukrainy, ale dzielmy się jej kosztami w sposób sprawiedliwy. Poza tym, gdy Polska starała się o wejście do UE, to nasze hutnictwo musiało sprostać wielu rygorom narzuconym przez UE. Do dziś 92% wyrobów płaskich sprowadzamy z zewnątrz. Ukraina nie jest w końcu tak daleko od krajów europejskich, tam wolno truć środowisko, a tutaj nie?

– W Europie chyba pojawia się jakaś refleksja, coraz częściej ludzie dochodzą do wniosku, że to droga ku przepaści?
– Tak, w Europie Zachodniej, szczególnie w Niemczech, zaczyna pojawiać się poważna refleksja nad koniecznością przesunięcia czasowego tych polityk klimatycznych i wymagań czy raczej kagańców narzuconych przez UE przemysłowi. Zaczynają rozumieć, że ta „zbawcza” dla planety polityka zabija po drodze przemysł, który jest głównym dostarczycielem każdego podatku. Pamiętam pierwsze spotkania z przedstawicielami związków zawodowych i związków branżowych z Europy Zachodniej lata temu, kiedy byliśmy osamotnieni w rozmowach na temat szkodliwości ETS i polityki klimatycznej. Mówiliśmy wtedy, że jeśli Europa nie będzie w stanie przekonać całego świata do redukcji CO2, to będziemy podcinać najlepszą gałąź gospodarki europejskiej, na której siedzimy. To się teraz dzieje. Dzisiaj zaczynają patrzeć na to tak jak my. Widzę po niektórych opracowaniach, opiniach i komentarzach, że ta refleksja się pojawia. Doprowadzono do tego, że UE nie może się już równać w żadnym aspekcie z gospodarkami Chin czy USA. To widać.

– Tymczasem pojawia się wielu ekspertów mówiących o dekarbonizacji produkcji stali i przejściu na produkcję ekologiczną.
– Wielu potentatów wycofuje się z wdrażania nowych technologii przy produkcji stali, mówiąc, że nie spina się to finansowo. Produkowanie tzw. zielonej stali wymaga takich nakładów finansowych, takiego zużycia energii, że ta stal będzie musiała być dotowana. Zatem UE po raz kolejny będzie musiała się zadłużyć, by tę „zieloną” stal produkować. Podstawą ekologicznej stali ma być wodór. Ale wodór też musi być zielony, i żeby go uzyskać, potrzebne są ogromne nakłady i dostęp do znacznych ilości bezemisyjnej energii. Koło się zamyka, sama produkcja „zielonego” wodoru, jego transport, magazynowanie wymagają zmiany całej infrastruktury, zgromadzenia ogromnych mocy energii elektrycznej, której już dzisiaj zaczyna brakować. Dla całego sektora hutniczego już dzisiaj brakuje energii, a szacuje się, że przy technologii wodorowej zapotrzebowanie na energię elektryczną wzrośnie sześciokrotnie dla przemysłu stalowego. Teraz zużywamy ok. 6 terawatogodzin, „zielona” stal będzie zużywała około 40. Skąd wziąć taką ilość energii, jeśli rezygnujemy z węgla? Energia dla przemysłu musi być stabilna, zatem jakie musiałyby to być magazyny, które gromadziłyby energię z OZE. A nie mamy jeszcze energetyki atomowej na tę chwilę.

– Europa z jednej strony mówi o potrzebie zbrojenia, z drugiej – coraz głębiej brnie w politykę klimatyczną. To sprzeczność.
– Były już pomysły, by przemysł zbrojeniowy zwolnić z odpłatności ETS. Elity europejskie coraz częściej rozumieją, że nie ma innego wyjścia jak rezygnacja z części zapisów ETS i tzw. Zielonego Ładu. Jednak tutaj przestrzegałbym przed zbytnim optymizmem. Polityka klimatyczna w UE ma się dobrze, mimo że Europa jest tak dalece w tyle, jeśli chodzi o gospodarkę, jej ekspansywność, a ratujemy się nawet Mercosur itp., żeby ktokolwiek chciał od nas coś wziąć.

Europejskie elity zaczynają rozumieć, że ta „zbawcza” dla planety polityka zabija po drodze przemysł, który jest głównym dostarczycielem każdego podatku.

 

– Ministerstwo Przemysłu ogłosiło, że do 26 września 2025 roku ma powstać szczegółowy plan działań dla zrównoważonego rozwoju przemysłu stalowego w kraju.
– Ten plan to pokłosie tego, co działo się w Europie. Rząd Niemiec wobec narastających trudności postanowił zacząć szukać wspólnych rozwiązań w zakresie przemysłu hutniczego z branżą metalurgiczną i związkami zawodowymi. W wyniku tego powstały pewne plany działania nie tylko na teraz, ale z perspektywą dalszego rozwoju. W końcu takie plany pojawiły się w KE. Obecnemu rządowi nie wypadało zatem, by w Polsce nie powstało coś podobnego. Od początku jednak nie brano w ogóle pod uwagę konsultacji ze związkami zawodowymi, jeśli już, były one pozorowane. Na nasze apele, by w wykuwaniu wspólnej drogi uczestniczyli nie tylko pracodawcy, ale i związki zawodowe, formułę tak poszerzono, że rozmyto wiele tematów. Efekt jest taki, że odbiorcy stali mają inne interesy ze związkami, ponieważ dla nich liczy się cena, nie produkcja krajowa. Do tego dochodzą sprzedawcy złomu, którzy chcą go sprzedawać na zewnątrz, branża hutnicza zaś chce, by maksymalna ilość złomu zostawała w Polsce.

– Dlaczego złom jest taki ważny?
– Bo nie rośnie na drzewie, a będzie go w Polsce potrzeba coraz więcej. W technologii pieców łukowych, która ma zastąpić tę emisyjną, wielkopiecową, złom jest bardzo istotną częścią wytwarzania stali. Złom będzie drożał coraz bardziej. Praktycznie połowa produkcji stali w Polsce pochodzi z pieców elektrycznych. Do tego potrzeba dużo złomu. Dziś rocznie zużywamy go w ilości około 6 milionów ton. Dlatego branża występuje o umieszczenie złomu na liście surowców wtórnych strategicznych.


 

POLECANE
UE przedłużyła sankcje indywidualne na Rosję Wiadomości
UE przedłużyła sankcje indywidualne na Rosję

Wszystkie 27 państw członkowskich w sobotę po południu zgodziły się przedłużyć sankcje indywidualne na Rosję o kolejne sześć miesięcy, czyli do połowy września tego roku. Przedłużenia sankcji, wbrew zapowiedziom, nie zablokowały Węgry ani Słowacja.

Szczeciński szpital w trybie awaryjnym po ataku hakerów Wiadomości
Szczeciński szpital w trybie awaryjnym po ataku hakerów

W nocy z soboty na niedzielę Szczeciński Szpital Wojewódzki padł ofiarą cyberataku. Hakerzy zaszyfrowali część danych i zażądali kilku milionów dolarów okupu.

Skoki w Oslo: Szwajcar na prowadzeniu, Polacy w środku stawki z ostatniej chwili
Skoki w Oslo: Szwajcar na prowadzeniu, Polacy w środku stawki

Kacper Tomasiak był 22., Maciej Kot - 25., Aleksander Zniszczoł - 32., a Piotr Żyła - 46. w sobotnim konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w Oslo. Wygrał Szwajcar Gregor Deschwanden. Po pierwszej serii odpadł Słoweniec Domen Prevc, który zajął 42. miejsce.

Wypadek podczas pilnej interwencji. Radiowóz zderzył się z autem Wiadomości
Wypadek podczas pilnej interwencji. Radiowóz zderzył się z autem

W sobotę przed południem na drodze wojewódzkiej nr 776 w miejscowości Biórków Mały w Małopolsce doszło do poważnego wypadku z udziałem policyjnego radiowozu i samochodu osobowego. Dwaj funkcjonariusze zostali ranni i trafili do szpitala.

Nowy nanomateriał niszczy komórki raka i oszczędza zdrowe tkanki tylko u nas
Nowy nanomateriał niszczy komórki raka i oszczędza zdrowe tkanki

Naukowcy z Oregon State University opracowali nowy nanomateriał na bazie żelaza, który w testach laboratoryjnych potrafił całkowicie zniszczyć guzy nowotworowe u myszy. Technologia wykorzystuje stres oksydacyjny do atakowania komórek raka, jednocześnie oszczędzając zdrowe tkanki.

Nie żyje były reprezentant Polski i bramkarz znanych klubów Wiadomości
Nie żyje były reprezentant Polski i bramkarz znanych klubów

W wieku 90 lat zmarł Henryk Stroniarz były znakomity bramkarz m.in. Cracovii, Legii Warszawa i Wisły Kraków. Rozegrał jeden mecz w reprezentacji Polski. Po zakończeniu kariery piłkarskiej pracował jako trener.

Iran grozi Ukrainie. Padły mocne słowa z Teheranu z ostatniej chwili
Iran grozi Ukrainie. Padły mocne słowa z Teheranu

Iran uznał Ukrainę za uzasadniony cel swoich ataków, twierdząc, że wspiera ona Izraela, dostarczając mu drony przechwytujące. Groźby pod adresem Kijowa rzucił w sobotę Ebrahim Azizi, przewodniczący irańskiej Komisji Bezpieczeństwa Narodowego.

Generał Iranu o zakończeniu wojny. Wskazał dwa warunki Wiadomości
Generał Iranu o zakończeniu wojny. Wskazał dwa warunki

Generał dywizji irańskiej armii Mohsen Rezaji zabrał głos w sprawie trwającego konfliktu między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. W rozmowie z irańską stacją SNN wskazał, jakie warunki - według władz w Teheranie - muszą zostać spełnione, aby możliwe było zakończenie wojny.

Pożar lasu i łąk pod Wyszkowem. Strażacy walczą z żywiołem Wiadomości
Pożar lasu i łąk pod Wyszkowem. Strażacy walczą z żywiołem

Strażacy od kilku godzin walczą z dużym pożarem w okolicach Wyszkowa (woj. mazowieckie). Ogień pojawił się w sobotę około godziny 10 na łąkach między miejscowościami Lucynów i Podgać, a następnie szybko przeniósł się na pobliski las.

Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Dolnego Śląska z ostatniej chwili
Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Dolnego Śląska

Operator sieci energetycznej Tauron opublikował harmonogram planowanych przerw w dostawie energii elektrycznej w woj. dolnośląskim na najbliższe dni. Wyłączenia obejmą zarówno duże miasta, jak i mniejsze miejscowości. Sprawdź, czy twoja okolica znajduje się na liście.

REKLAMA

Jak ETS zadusił polskie hutnictwo

– „Zielona” stal wymaga produkcji „zielonego” wodoru. Jego transport, magazynowanie wymagają zmiany całej infrastruktury, zgromadzenia ogromnych mocy energii elektrycznej, której już dzisiaj zaczyna brakować dla całego sektora hutniczego. Teraz zużywamy ok. 6 terawatogodzin, „zielona” stal będzie zużywała około 40. Skąd wziąć taką ilość energii, jeśli rezygnujemy z węgla? – mówi Andrzej Karol w rozmowie z Jakubem Pacanem.
/ arch. Andrzej Karol

Co musisz wiedzieć?

  • ETS dobija krajową produkcję stali i de facto wygasza przemysł ciężki w Polsce
  • W Europie zaczyna pojawiać się refleksja nad skutkami tzw. polityki klimatycznej i Zielonego Ładu
  • NSZZ „Solidarność” opracowała raport na temat skutków wprowadzenia zapisów ETS

Pełne hipokryzji Komisji Europejskiej

– Jak wygląda funkcjonowanie naszej branży hutniczej w realiach realizowania tzw. Zielonego Ładu?
– Branża jest w fatalnej formie. Potwierdza to największy producent stali nie tylko w Polsce, ale i Europie, czyli ArcelorMittal, który ostatnio zrezygnował zresztą ze starania się o pozyskanie środków na technologie wodorowe mające dawać tzw. zieloną stal. Proces technologiczny produkcji stali opiera się głównie na wielkich piecach tzw. BOF, gdzie spalany jest koks. Produkcja tony stali generuje 2 tony emisji CO2, które kosztują ogromne pieniądze w ramach ETS. Uprawnienia do emisji dwutlenku węgla to dodatkowe koszty, które sprawią, że polskie i europejskie hutnictwo nie będzie w stanie konkurować z produkcją z innych krajów. Drugi aspekt konkurencyjności spowodowany jest wewnętrznymi cenami energii. UE nie ma jednolitej stawki energii dla wszystkich krajów, a Polska ma jedną z najwyższych cen energii.

– Cena energii to znowu wynik polityki klimatycznej.
– Oczywiście, weźmy choćby obciążenia wynikające ze śladu węglowego i ETS. Przy energochłonnej produkcji hutniczej musimy ceny energii wliczać do ceny gotowego produktu. Jesteśmy obciążeni potężnymi parapodatkami wymyślonymi przez UE. Do tego dochodzą tzw. Zielony Ład i ETS2. To sprowadzi kolejne załamanie produkcji przemysłowej.

Uprawnienia do emisji CO2 to dodatkowe koszty, które sprawią, że polskie i europejskie hutnictwo nie jest w stanie konkurować z produkcją z innych krajów.

– O ile ceny energii kształtują poszczególne kraje UE, o tyle cena stali na rynku jest globalna. Truciciele wygrywają konkurencję z Europą.
– To kolejny problem. To pełne hipokryzji ze strony KE, że wpuściła do Europy bez limitu stal ukraińską, która nie jest obarczona żadnymi ograniczeniami, nawet w obszarze gatunkowości czy ilościowości. W przedłużonym trzyletnim okresie Ukraińcy mogą wprowadzać na rynek europejski tyle stali, ile chcą. W ubiegłym roku na nasz rynek wpłynął milion ton stali ukraińskiej z 3 milionów ton wprowadzonych do Europy, czyli 1/3 ukraińskiej produkcji zalała Polskę. Jak my mamy konkurować ze stalą, która nie jest obarczona ETS? Rozumiemy potrzebę pomocy dla Ukrainy, ale dzielmy się jej kosztami w sposób sprawiedliwy. Poza tym, gdy Polska starała się o wejście do UE, to nasze hutnictwo musiało sprostać wielu rygorom narzuconym przez UE. Do dziś 92% wyrobów płaskich sprowadzamy z zewnątrz. Ukraina nie jest w końcu tak daleko od krajów europejskich, tam wolno truć środowisko, a tutaj nie?

– W Europie chyba pojawia się jakaś refleksja, coraz częściej ludzie dochodzą do wniosku, że to droga ku przepaści?
– Tak, w Europie Zachodniej, szczególnie w Niemczech, zaczyna pojawiać się poważna refleksja nad koniecznością przesunięcia czasowego tych polityk klimatycznych i wymagań czy raczej kagańców narzuconych przez UE przemysłowi. Zaczynają rozumieć, że ta „zbawcza” dla planety polityka zabija po drodze przemysł, który jest głównym dostarczycielem każdego podatku. Pamiętam pierwsze spotkania z przedstawicielami związków zawodowych i związków branżowych z Europy Zachodniej lata temu, kiedy byliśmy osamotnieni w rozmowach na temat szkodliwości ETS i polityki klimatycznej. Mówiliśmy wtedy, że jeśli Europa nie będzie w stanie przekonać całego świata do redukcji CO2, to będziemy podcinać najlepszą gałąź gospodarki europejskiej, na której siedzimy. To się teraz dzieje. Dzisiaj zaczynają patrzeć na to tak jak my. Widzę po niektórych opracowaniach, opiniach i komentarzach, że ta refleksja się pojawia. Doprowadzono do tego, że UE nie może się już równać w żadnym aspekcie z gospodarkami Chin czy USA. To widać.

– Tymczasem pojawia się wielu ekspertów mówiących o dekarbonizacji produkcji stali i przejściu na produkcję ekologiczną.
– Wielu potentatów wycofuje się z wdrażania nowych technologii przy produkcji stali, mówiąc, że nie spina się to finansowo. Produkowanie tzw. zielonej stali wymaga takich nakładów finansowych, takiego zużycia energii, że ta stal będzie musiała być dotowana. Zatem UE po raz kolejny będzie musiała się zadłużyć, by tę „zieloną” stal produkować. Podstawą ekologicznej stali ma być wodór. Ale wodór też musi być zielony, i żeby go uzyskać, potrzebne są ogromne nakłady i dostęp do znacznych ilości bezemisyjnej energii. Koło się zamyka, sama produkcja „zielonego” wodoru, jego transport, magazynowanie wymagają zmiany całej infrastruktury, zgromadzenia ogromnych mocy energii elektrycznej, której już dzisiaj zaczyna brakować. Dla całego sektora hutniczego już dzisiaj brakuje energii, a szacuje się, że przy technologii wodorowej zapotrzebowanie na energię elektryczną wzrośnie sześciokrotnie dla przemysłu stalowego. Teraz zużywamy ok. 6 terawatogodzin, „zielona” stal będzie zużywała około 40. Skąd wziąć taką ilość energii, jeśli rezygnujemy z węgla? Energia dla przemysłu musi być stabilna, zatem jakie musiałyby to być magazyny, które gromadziłyby energię z OZE. A nie mamy jeszcze energetyki atomowej na tę chwilę.

– Europa z jednej strony mówi o potrzebie zbrojenia, z drugiej – coraz głębiej brnie w politykę klimatyczną. To sprzeczność.
– Były już pomysły, by przemysł zbrojeniowy zwolnić z odpłatności ETS. Elity europejskie coraz częściej rozumieją, że nie ma innego wyjścia jak rezygnacja z części zapisów ETS i tzw. Zielonego Ładu. Jednak tutaj przestrzegałbym przed zbytnim optymizmem. Polityka klimatyczna w UE ma się dobrze, mimo że Europa jest tak dalece w tyle, jeśli chodzi o gospodarkę, jej ekspansywność, a ratujemy się nawet Mercosur itp., żeby ktokolwiek chciał od nas coś wziąć.

Europejskie elity zaczynają rozumieć, że ta „zbawcza” dla planety polityka zabija po drodze przemysł, który jest głównym dostarczycielem każdego podatku.

 

– Ministerstwo Przemysłu ogłosiło, że do 26 września 2025 roku ma powstać szczegółowy plan działań dla zrównoważonego rozwoju przemysłu stalowego w kraju.
– Ten plan to pokłosie tego, co działo się w Europie. Rząd Niemiec wobec narastających trudności postanowił zacząć szukać wspólnych rozwiązań w zakresie przemysłu hutniczego z branżą metalurgiczną i związkami zawodowymi. W wyniku tego powstały pewne plany działania nie tylko na teraz, ale z perspektywą dalszego rozwoju. W końcu takie plany pojawiły się w KE. Obecnemu rządowi nie wypadało zatem, by w Polsce nie powstało coś podobnego. Od początku jednak nie brano w ogóle pod uwagę konsultacji ze związkami zawodowymi, jeśli już, były one pozorowane. Na nasze apele, by w wykuwaniu wspólnej drogi uczestniczyli nie tylko pracodawcy, ale i związki zawodowe, formułę tak poszerzono, że rozmyto wiele tematów. Efekt jest taki, że odbiorcy stali mają inne interesy ze związkami, ponieważ dla nich liczy się cena, nie produkcja krajowa. Do tego dochodzą sprzedawcy złomu, którzy chcą go sprzedawać na zewnątrz, branża hutnicza zaś chce, by maksymalna ilość złomu zostawała w Polsce.

– Dlaczego złom jest taki ważny?
– Bo nie rośnie na drzewie, a będzie go w Polsce potrzeba coraz więcej. W technologii pieców łukowych, która ma zastąpić tę emisyjną, wielkopiecową, złom jest bardzo istotną częścią wytwarzania stali. Złom będzie drożał coraz bardziej. Praktycznie połowa produkcji stali w Polsce pochodzi z pieców elektrycznych. Do tego potrzeba dużo złomu. Dziś rocznie zużywamy go w ilości około 6 milionów ton. Dlatego branża występuje o umieszczenie złomu na liście surowców wtórnych strategicznych.



 

Polecane