Sierpień '80. Wielkie narodowe rekolekcje

Co musisz wiedzieć:
- W Sierpniu '80 szczególne przymierze strajkujących z Kościołem było widoczne w całej Polsce, zarówno w dużych miastach, jak i mniejszych miejscowościach.
- „Przed wyjściem do stoczni w niedzielę rano napisałem testament, który zabrałem ze sobą” – ks. Henryk Jankowski.
- „Czytania o tym, że zła nie da się zwyciężyć złem, ale należy je zwyciężyć dobrem, nakazywały rozluźnić pięści, by ręce składać do modlitwy” – ks. Jerzy Błaszczak.
15 sierpnia wieczorem do kościoła św. Elżbiety w Gdańsku przyszło kilku robotników ze Stoczni Gdańskiej szukając obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej i wizerunku Papieża. – Mieliśmy duży portret Jana Pawła II w holu naszego domu – wspominał pallotyn, ks. Jerzy Błaszczak, rektor kościoła. – Zabrali go nam. I to właśnie on przez cały okres strajku wisiał na bramie stoczniowej. Początkowo nie bardzo chciałem go dać, ale później bardzo się cieszyłem, że to obraz od nas.
Od początku z Bogiem
Zanim jeszcze zdecydowano o kontynuacji strajku, ks. Henryka Jankowskiego, proboszcza stoczniowej parafii św. Brygidy, kilku strajkujących prosiło o odprawienie w niedzielę Mszy Świętej na terenie zakładu. Gdy ksiądz udał się z nimi do stoczni, był świadkiem zawiązania się drugiego komitetu strajkowego i rozpoczęcia przygotowań do sprawowania Eucharystii.
16 sierpnia z podobną prośbą do ks. Hilarego Jastaka, proboszcza kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni, zwrócili się pracownicy ze Stoczni im. Komuny Paryskiej. Ksiądz odesłał ich do stoczniowej parafii redemptorystów. Nie zastali jednak proboszcza i ponownie przyszli do niego po południu. Powiedzieli, że wszystko jest przygotowane, że ludzie czekają. – Nie mogłem odmówić, nie mogłem zawieść tych ludzi – mówił.
Pierwsza Msza Święta
Zarówno w Gdańsku, jak i w Gdyni atmosfera była bardzo napięta. Ludzie wciąż mieli w pamięci wydarzenia sprzed 10 lat. Mogło zdarzyć się wszystko… Księża też byli przygotowani na wszystko. – Przed wyjściem do stoczni w niedzielę rano napisałem testament, który zabrałem ze sobą – przyznawał ks. Jankowski. We Mszy Świętej, która rozpoczęła się o godz. 9.00, uczestniczyło ok. 5–6 tysięcy osób. W homilii usłyszeli o pracy jako o błogosławieństwie i o przekleństwie. – To, co się wtedy wydarzyło, określiłem mianem cudu nad Bałtykiem – wspominał proboszcz stoczniowej parafii.
W spowiadaniu i udzielaniu Komunii pomagali też inni księża, m.in. ks. Jerzy Romanowicz z kościoła św. Elżbiety.
W Stoczni im. Komuny Paryskiej Msza Święta rozpoczęła się o godz. 11.00. – Napięcie było wtedy bardzo duże, bo wspomnienie Grudnia ’70 było wciąż żywe – mówił ks. Jastak. – Udzieliłem generalnej absolucji. Tysiące ludzi przystąpiło do Komunii Świętej. Byliśmy w kłopocie, bo mieliśmy tylko 2 tysiące opłatków – trzeba je było dzielić na małe okruszki.
Zarówno w tamtym czasie, jak i po latach strajkujący są przekonani, że te Msze Święte ogromnie ich podniosły na duchu. A wtedy bardzo potrzeba było im tej siły, którą daje wiara.
Moc Eucharystii
24 sierpnia, kolejna niedziela. Jeszcze wiele niepokoju i niepewności. Przed stoczniową bramą tłumy gdańszczan. – Szpaler i wjazd na teren stoczni jakby do innego świata – mówił ks. Stanisław Dułak, referent duszpasterski Gdańskiej Kurii Biskupiej. – Później pojechaliśmy do Stoczni Północnej i do Stoczni Remontowej. Ksiądz Jankowski odprawiał Msze Święte, ja spowiadałem.
26 sierpnia, uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, choć nie była świętem nakazanym, to biskup Kaczmarek zgodził się na sprawowanie Eucharystii w Stoczni Gdańskiej. Uczestniczyli w niej też pracownicy sąsiednich stoczni. Toczyły się już rozmowy, więc atmosfera była mniej napięta. Ksiądz Dułak, który tego dnia pozostał tam do zmierzchu, podkreślał uspokojenie emocji wśród strajkujących.
31 sierpnia Msza Święta odprawiana była w atmosferze radości i podniecenia. Oczekiwaniu na przyjazd komisji rządowej i podpisanie porozumienia towarzyszyło jednak duże zdenerwowanie. – Msza Święta była odprawiana bardzo szybko i ci, którzy byli zaangażowani w rozmowy, opuszczali plac i spieszyli w kierunku budynku, gdzie miały być ona prowadzone – wspominał ks. Dułak.
Każda z tych Mszy dawała strajkującym nowe umocnienie. Czerpali nadzieję z wiary i przeświadczenia, że Kościół jest po ich stronie. Ksiądz J. Błaszczak zwracał uwagę, że wydarzenia, które wtedy działy się w Gdańsku i w całej Polsce, rzucały nowe światło na odczytywanie Ewangelii. – Te same teksty wielokrotnie w poprzednich latach czytane nie stanowiły takiego wyraźnego drogowskazu, jak właśnie w tamtych sierpniowych dniach – mówił. – Teksty o uczciwym włodarzu, o należnej zapłacie robotnikom za ich pracę, przypowieść o nowym winie i o starych bukłakach nakazywały szukać nowych form życia społecznego. Czytania o tym, że zła nie da się zwyciężyć złem, ale należy je zwyciężyć dobrem, nakazywały rozluźnić pięści, by ręce składać do modlitwy.
Codzienna posługa
Gdy ks. Jankowski zorientował się, jak wiele osób chce przystąpić do sakramentu pokuty, 21 sierpnia udał się do kurii z prośbą o pomoc w sprawowaniu posługi duszpasterskiej w stoczni. Po południu pojechał z nim do Stoczni Gdańskiej ks. S. Dułak. Wspominał to później jako niezwykle przejmujące przeżycie. Podobnie było w kolejnych dniach strajku. Podkreślał rekolekcyjny czy nawet misyjny charakter tych spowiedzi. – Polowe warunki, ludzie się wahają, szarpią, wreszcie nie zważają, że nie ma konfesjonału, nie ma kratek i nie ma tej typowej atmosfery sakramentalnej, klękają i decydują się – mówił.
– Ileż wtedy było powrotów do Kościoła – wspominał ks. Jankowski. – Osób, które po kilka, kilkanaście, a nawet 20, 30 lat stroniły od konfesjonału. Mówiły o swoim życiu w zakłamaniu, różnych zawodach i odnalezieniu drogi do Boga. Właśnie w tych chwilach wielkiego niepokoju przestawali się bać. Z każdym dniem wzrastała liczba udzielanych Komunii Świętych, dochodziło do 3 tysięcy dziennie. To była podstawa. Na tym można było budować gmach ludzkiej solidarności. To były wielkie narodowe rekolekcje. Przez cały okres strajku nie pito alkoholu. Byłem świadkiem, jak wylewano wódkę, jeśli tylko ktoś ośmielił się przynieść. I nikt nie protestował, wszyscy byli zgodni.
Wsparcie prymasa Wyszyńskiego
Księża sprawujący posługę duszpasterską wśród strajkujących zdawali sobie sprawę, jak ważne jest, aby prymas Polski kard. Stefan Wyszyński miał właściwe i prawdziwe naświetlenie tego, co w tych sierpniowych dniach działo się w Gdańsku i Gdyni. – Napisałem do niego w tej sprawie – wspominał ks. H. Jastak. – Opisałem godną postawę robotników, pisałem m.in. „Robotnicy gremialnie udają się do mnie z różnymi zawiłymi sprawami. Szukają bowiem moralnego i duchowego oparcia w Kościele, będącym od wieków ostoją polskości. I pomoc taka musi im być bezwzględnie udzielona”. Delegacja robotników zawiozła to pismo do Warszawy. Opowiadali później, że spotkali się z wielkim zrozumieniem ze strony kardynała Wyszyńskiego.
To zrozumienie dostrzegał też ks. H. Jankowski, który był w stałym kontakcie z Prymasem. – Działałem w myśl jego wskazówek – podkreślał.
Z kolei ks. J. Błaszczak zwracał uwagę, jak ważna była dla prymasa Wyszyńskiego sprawa robotniczych protestów, skoro 31 sierpnia nie przyjechał w swoje rodzinne strony, do Hodyszewa, gdzie miał dokonać koronacji obrazu Matki Bożej Pocieszenia. – Nad przywiązanie do Matki Bożej przedłożył swoją służbę dla całego narodu – uzasadnił tę decyzję rektor kościoła św. Elżbiety, który brał udział w uroczystości. – Koronacji dokonał kardynał Franciszek Macharski. Hodyszewo, które zgromadziło ok. 200 tysięcy osób, gorąco modliło się wtedy w intencji porozumienia. Uroczystości koronacyjne odbyły się właśnie między godziną 12 a 13, gdy tutaj wszystkie sprawy dobiegały końca.
Na pamiątkę Sierpnia
Księża sprawujący posługę duszpasterską wśród strajkujących podkreślali, że na różne sposoby starali się oni zademonstrować swoją przynależność do Kościoła. Na ich piersiach zaczęły się pojawiać krzyżyki i medaliki. Stopniowo, każdego dnia więcej. Wszystkim zależało też, żeby z tych dni zatrzymać jakąś pamiątkę, chętnie więc zgłaszali się po obrazki. – Rozdałem około 60 tysięcy obrazków – relacjonował ks. Jankowski – Przysyłali je prymas Wyszyński i biskup gdański Lech Kaczmarek.
Podczas strajku w Gdyni ks. Jastak rozdał ok. 18 tysięcy obrazków. – Starałem się wszystkie podpisywać – wspominał. – Przekazywałem też specjalne medaliki, a dla Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego przesłałem 14 krzyżyków, które zostały poświęcone przez Jana Pawła II.
Za bramą stoczni
Podczas dwóch tygodni strajku ludzie tłumnie odwiedzali kościoły, zwłaszcza te w pobliżu stoczni, i więcej osób przystępowało do sakramentu pokuty. Dotyczyło to zwłaszcza rodzin stoczniowców. – Pamiętam matkę, które przyszła zamówić Mszę Świętą za swoich synów – pięciu synów miała w stoczni – i za wszystkich strajkujących – wspominał ks. J. Błaszczak. Przychodzili też przedstawiciele różnych grup zawodowych zamawiać Msze w intencji ojczyzny i szczęśliwego zakończenia strajku. Rektorowi kościoła św. Elżbiety najbardziej utkwiła w pamięci grupa kolejarzy, dla których Eucharystia sprawowana była w kolejne dni o godzinie 16.00, poza ustalonym porządkiem, bo tylko ta godzina im odpowiadała. – I stało się tak, że od tamtej pory codziennie ta Msza o tej godzinie jest odprawiana – dodawał.
W tamtych sierpniowych dniach szczególne przymierze strajkujących z Kościołem było widoczne w całej Polsce, zarówno w dużych miastach, jak i mniejszych miejscowościach. Zwracali się do „odważnych” księży z prośbą o posługę duszpasterską w zakładach pracy, tak jak do ks. Stanisława Cieniewicza w Tczewie. Ci księża pełnili też rolę mężów zaufania, tak jak w Płocku, gdzie delegaci Płockiej Petrochemii jadący do Gdańska z poparciem strajkowych postulatów poprosili ks. Tadeusza Łebkowskiego, żeby z nimi pojechał.
*
W tamtych sierpniowych dniach robotnik polski upomniał się nie tylko o chleb, ale i o swoją godność, czerpiąc siłę z Ewangelii, jak mówił dwa lata później Jan Paweł II podczas spotkania z diecezją szczecińską. Ale też bez jego duchowego patronatu ten „cud nad Bałtykiem” nie byłby możliwy. Po 45 latach – znów czerpiąc siłę z Ewangelii – do świętego papieża zwracało się w modlitwie wielu Polaków, prosząc o wstawiennictwo w dramatycznym momencie wyboru przyszłości Polski, wyboru tych wartości, które od wieków budują tożsamość naszego narodu.
Cytowane w tekście wypowiedzi księży (wszyscy już nie żyją) pochodzą z 1984 roku.