Brama nr 2 Stoczni Gdańskiej – symbol walki o wolność i godność pracowników

Co musisz wiedzieć:
- W grudniu 1970 roku, strajkujący stoczniowcy zostali ostrzelani przez wojsko, gdy opuszczali Stocznię przez bramę nr 2. Zabito dwie osoby, a jedenaście zostało rannych.
- Dziesięć lat później, 14 sierpnia 1980 roku, brama nr 2 znów stała się świadkiem historycznych wydarzeń. To przez nią wchodzili pierwsi strajkujący, a Służba Bezpieczeństwa rozpoczęła akcję pod kryptonimem „Brama”, która polegała na obserwacji tego miejsca.
- 31 sierpnia 1980 roku z bramy Stoczni Gdańskiej Lech Wałęsa ogłosił zakończenie strajku i podpisanie porozumienia ze stroną rządową.
Pół godziny – tyle trwało odpiłowywanie z bramy nr 2 Stoczni Gdańskiej za pomocą tarczy elektrycznej liter: „im. Lenina”.
„Lenin nie jest wieczny”
„Nie mogliśmy już na to codziennie patrzeć i przekomarzać się z urzędnikami – że raz zasłaniamy, raz odkrywamy – było to wszystko bez sensu. Jak widać Lenin nie jest wieczny, i mam nadzieję, że już tu nigdy nie powróci” – powiedział wówczas na łamach "Gazety Prawnej" Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Działacze „S” usunęli też metalowy Order Sztandaru Pracy, a następnie odśpiewali hymn narodowy. Wszystko działo się w sierpniu 2012 roku, kilka miesięcy po tym, gdy Miasto Gdańsk postanowiło w miejscu dotychczasowego napisu „Stocznia Gdańska S.A.” powiesić napis „Stocznia Gdańska im. Lenina”, a na bramę wrócił metalowy Order Sztandaru Pracy.
Na takie działania przedstawiciele Solidarności nie mogli się zgodzić. Najpierw kilka razy zasłaniano napis flagą Związku. Ostatecznie po prostu go odpiłowano. Bo brama nr 2 Stoczni Gdańskiej to jeden z symboli historii miasta i walki o wolność. Walki o to, żeby „Lenin” już nigdy na niej nie musiał wisieć.
„Dziękujemy za dobrą pracę”
Na starych planach miasta z początku XX wieku była po prostu „torem wjazdowym do Danziger Werft”. Brama z kilkoma słupami, portiernią i ciężkim zamknięciem. Po wojnie przejęła ją nowa Polska z nową nazwą: Stocznia Gdańska. W 1967 roku dodano tam imię Lenina, a w 1974 – udekorowano ją Orderem Sztandaru Pracy.
Portierzy sprawdzali przepustki, z głośników leciało „Dzień dobry, towarzyszu!”, a na murze zawisło hasło: „Dziękujemy za dobrą pracę”.
W grudniu 1970 roku już nie dziękowano. 16 grudnia, gdy przez bramę wychodzili robotnicy w proteście przeciw podwyżkom cen żywności, z drugiej strony ulicy padły strzały. To milicja i wojsko krwawo usiłowali spacyfikować protest. Zginęły dwie osoby, jedenaście zostało rannych. Na asfalcie została krew. W następnych dniach ludzie zbierali się pod bramą. Byli tam codziennie, składali kwiaty, modlili się. To pierwszy raz, gdy brama nr 2 stała się miejscem pamięci. Jeszcze nie pomnikiem. Jeszcze nie symbolem. Ale już nie zwykłym wejściem.
„Musimy wytrwać”
Dziesięć lat później, 14 sierpnia 1980 roku, brama nr 2 znów stała się świadkiem historycznych wydarzeń.
To przez nią wchodzili pierwsi strajkujący, Służba Bezpieczeństwa rozpoczęła akcję pod kryptonimem „Brama”, która polegała na obserwacji tego miejsca. „Od godz. 7.00 przy bramie nr 2 zaczęły gromadzić się niewielkie grupki stoczniowców. Ich ilość w miarę upływu czasu zwiększała się i jednocześnie koncentrowała na placu przed budynkiem dyrekcji zakładu. Około godz. 8.00 brama wjazdowa do stoczni została zamknięta, a w jej pobliżu pojawiła się grupka około 15 stoczniowców ubranych w kombinezony i kaski. Grupa ta wpuszczała wchodzące osoby, natomiast blokowała wyjście na zewnątrz. Przez głośniki zainstalowane w obrębie placu, na którym zebrali się stoczniowcy, zaczęto nadawać odezwy nawołujące do przerwania pracy i podjęcia strajku okupacyjnego” – donosili w komunikacie opublikowanym po latach przez IPN obserwujący.
Rano bramy nie otwarto dla zmiany roboczej. Ci, którzy chcieli pracować, zostali cofnięci.
„Na teren stoczni bramą nr 2 od godz. 6.00 zaczęły wchodzić kobiety, natomiast mężczyznom – pracownikom stoczni zdążającym do pracy – oznajmiono, że jeżeli wejdą na teren stoczni, już nie będą mogli jej opuścić. O godz. 6.20 przed bramą nr 2 znajdowało się około 200 osób. O godz. 6.30 przez głośniki zainstalowane na terenie stoczni rzucano hasła: „Robotnicy, nie damy się złamać”; „Musimy wytrwać” – informowano. W następnych dniach przy bramie gromadziło się coraz więcej osób, a sam obiekt tonął w kwiatach.
17 sierpnia na bramie zawisły portrety papieża i Matki Boskiej, a nad nimi wianek z kolorowych żarówek. „Przez głośniki podano informację, że w niedzielę, tj. 17 sierpnia 1980 r., przed bramą zostanie postawiony krzyż, przy którym odprawiona zostanie Msza w celu podtrzymania robotników na duchu” – podawali funkcjonariusze SB. To tu powieszono tablice z 21 postulatami strajkujących. Na bramie zawisł także prześmiewczy transparent: „Proletariusze wszystkich zakładów, łączcie się!”.
Przy bramie przekazywano informacje o tym, co dzieje się w Sali BHP. „O godz. 19.50 przed bramą przemawiał «Wół» [Lech Wałęsa – przyp. B.M.], oświadczając, iż podpisze porozumienie dopiero po zwolnieniu więźniów politycznych – nie popuścimy ani milimetra. […] O godz. 21.25 «Wół», przemawiając przed bramą do zgromadzonego tłumu, zaznaczył, że zaczęliśmy z Bogiem i na zakończenie zaproponował odśpiewanie pieśni «Boże, coś Polskę»” – donosili funkcjonariusze SB.
31 sierpnia 1980 roku z bramy Stoczni Gdańskiej Lech Wałęsa ogłosił zakończenie strajku i podpisanie porozumienia ze stroną rządową. „Mamy wreszcie niezależne, samorządne związki zawodowe! Mamy prawo do strajku! A następne prawa ustanowimy już niedługo” – powiedział.
Lustro przemian
Szesnaście miesięcy później, w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku, na teren Stoczni wjechały czołgi. Rozjechały wszystko, co napotkały na swojej drodze, także bramę. Symbol wolności został zmiażdżony gąsienicami.
W następnych latach jednak ją odbudowano i podczas strajków w 1988 roku znów była miejscem, przy którym odprawiano Msze, organizowano koncerty, podtrzymywano na duchu strajkujących i przekazywano informacje.
Sam napis „im. Lenina” został zdemontowany przez pracowników Stoczni Gdańskiej tuż po przemianach ustrojowych, 22 stycznia 1990 r.
Dziewięć lat później obiekt wpisano do rejestru zabytków województwa pomorskiego. Dziś nie otwierają jej już portierzy. Nie słychać gwizdka zmiany. Ale sama brama została. Stała się ikoną i lustrem przemian, a także symbolem niezłomności. „Lenina” już nie przywrócono.
Artykuł ukazał się w nr. 2/2025 wydania specjalnego „TS”, które można kupić na stronie www.solidarnosc.sklep.pl, w Empiku i wybranych salonach prasowych.