Jacek Perłowski, „Żywy Znak dla PW”: Chcemy oddać Powstańcom hołd

– 1 sierpnia 1944 r. nie był wcale smutnym dniem. To był dzień, kiedy wszyscy mieli nadzieję na odzyskanie niepodległości – mówi Jacek Perłowski, przewodniczący zgromadzenia publicznego „Żywy Znak dla Powstania Warszawskiego” odbywającego się w godzinę „W” na placu Zamkowym, w rozmowie z Rafałem Wosiem.
Rafał Woś i Jacek Perłowski
Rafał Woś i Jacek Perłowski / fot. screen/yt/tysol.pl

Co musisz wiedzieć?

 

"Nasza inicjatywa była i nadal jest oddolna"

– 1 sierpnia w Warszawie na placu Zamkowym odbędzie się wyjątkowy happening „Żywy Znak dla Powstania Warszawskiego”. Zwykli ludzie ustawią się w kształt powstańczej kotwicy i w ten sposób oddadzą hołd bohaterom Powstania Warszawskiego. Jak to będzie w tym roku wyglądało?

– Pewne schematy utrzymujemy od dawna, chcemy oddać Powstańcom hołd przez ustawienie znaku Polski Walczącej. To już dwunasty rok, kiedy układamy kotwicę ku ich czci. Co roku odbywa się to nieco inaczej, ale jak wskazuje nazwa: „Żywy Znak”, kształtują go przychodzący na pl. Zamkowy ludzie. Robimy to trochę spontanicznie, nie jest to jakoś wcześniej ustalane, więc każdy może dołączyć, raz jest więcej, raz mniej ludzi. W tym jest właśnie cały sens, że robimy to na żywo, oddajemy z serca hołd Powstańcom Warszawskim i staramy się wprowadzić atmosferę powstańczą. Dodatkowo, jeśli tylko możemy, śpiewamy też powstańcze piosenki. Od kilku lat wychodzi nam to coraz lepiej, ponieważ dzięki naszym sponsorom mamy nagłośnienie. Dzięki temu wszyscy mogą słyszeć śpiew i jednocześnie włączyć się do wspólnego śpiewania. To jest duży plus. Mamy grono osób, które to prowadzą. Od lat też do naszych prowadzących przyłączają się zupełnie spontanicznie różne osoby, więc repertuar całego wydarzenia ewoluuje, co roku jest troszeczkę inny, co roku jest – moim zdaniem – ciekawszy.

– A jak Pan ocenia z perspektywy tych minionych lat to, co się dzieje wokół Powstania i też wokół Waszej inicjatywy?

– Nasza inicjatywa była i nadal jest oddolna, nie inspirowana przez żadną instytucję. Po prostu zebraliśmy się w kilka osób, chcieliśmy zrobić coś wyjątkowego w centrum Warszawy, i tak się to zaczęło. Wiem, że 1 sierpnia zawsze wyły syreny i kto chciał, stawał na baczność, pragnąc uczcić ten moment. Natomiast główne uroczystości zawsze odbywały się na cmentarzu Powązkowskim i w wielu miejscach, gdzie rozpoczynały się walki. To były miejsca zapomniane, jakby pominięte. Tam się nic nie działo, a właśnie 1 sierpnia tam się działo najwięcej. Powstał więc pomysł, żeby zrobić happening, jakieś spotkanie, jakąś inscenizację, no i padło właśnie na plac Zamkowy. Dziękuję bardzo Gabrysi, że wpadła na pomysł ustawienia znaku Polski Walczącej na pl. Zamkowym.

– Mowa o naszej koleżance z Fundacji Promocji Solidarności, Gabrieli Słowińskiej?

– Tak, to był jej pomysł. Szukałem formuły upamiętnienia Powstańców Warszawskich i ich heroicznego zrywu, a Gabrysia zaproponowała happening w postaci ustawienia powstańczej kotwicy. Bardzo mi się spodobała taka formuła i wtedy zgłosiłem zgromadzenie. Za pierwszym razem przyszło dużo osób. Zresztą w tym miejscu 1 sierpnia jest zawsze dużo ludzi. Do chwili, gdy rozpoczęliśmy organizowanie „Żywego Znaku”, panowała tam inna atmosfera niż obecnie. Początkowo kształt nie do końca nam się udał z racji małych zasobów ludzkich, ale postanowiłem – jako że jestem z rodziny powstańczej, moi rodzice walczyli w Powstaniu – że będziemy to wydarzenie kontynuowali co roku.

 

"Jest zbyt wiele zapomnianych miejsc i faktów"

– Właśnie, bo należy Pan do tych Polaków, dla których Powstanie Warszawskie to nie tylko historia, której uczymy się na lekcjach w szkole, ale część dziejów Pana rodziny. Bardzo ważna, jak widzę, oglądając pamiątki, które Pan przyniósł.

– Jako syn powstańca chciałem upamiętnić w centrum Warszawy bohaterów tego zrywu, ich walkę i chęć odzyskania niepodległości. Mój tata, pseudonim „Brat”, walczył w Powstaniu, był w zgrupowaniu Bartkiewicza, jako 17-latek walczył w Śródmieściu. Mam tu jedną z unikatowych pamiątek po tacie – zaświadczenie z Armii Krajowej, że Jan Perłowski walczył pod pseudonimem „Brat”, był strzelcem w Powstaniu. Jest jeszcze oczywiście oryginalna kenkarta z czasów okupacji oraz legitymacja – po odzyskaniu niepodległości – informująca o wcieleniu w siły zbrojne na Zachodzie: „Perłowski Jan, urodzony w 1926 roku w Warszawie, wyznanie rzymskokatolickie, stopień wojskowy kapral”. Tak, tak, skończył w stopniu kaprala. Jest też z niewoli stalak i numer jeniecki, oryginalnie przydzielony mojemu tacie, więc to są bardzo cenne dla nas pamiątki. Jedna jest wyjątkowa. Mój tata mieszkał na Pradze, ale walczył w Śródmieściu. Jedyne, co z takich osobistych rzeczy zabrał i co przetrwało czas Powstania, to ten obrazek, pamiątka jego rodzinnego domu, którego już później nie było. Moja mama, która w czasie Powstania miała 14 lat i mieszkała na Mokotowie w samotności, bo była oddzielona od rodziny, nie zabrała ze sobą nic. Mieszkanie spłonęło, dlatego pamiątek z tego czasu po mamie niestety nie mamy.

– Czy dzisiejsza Polska w wystarczający sposób dba o pamięć o bohaterach Powstania Warszawskiego?

– Uważam, że w niewystarczający sposób. Myślę, że jest zbyt wiele zapomnianych miejsc i faktów, a powinny być szerzej eksponowane. Powstańcy Warszawscy walczyli o wolną, niepodległą Polskę bez żadnych podstaw ideologicznych, co teraz niektórzy próbują im przypisywać. „Bóg, Honor, Ojczyzna” – to były ich hasła w sercu, z którymi się utożsamiali. Tak jak mój tata, który przekazał mi te wartości jako swego rodzaju spadek. Moim zdaniem można by lepiej wykorzystać ten potencjał patriotyzmu. To, że oficjele świętują na cmentarzu Powązkowskim, to dobrze, ale brakowało mi takiego szerszego świętowania, żeby wszyscy Polacy mogli zastanowić się nad swoim patriotyzmem, żeby czerpali z patriotyzmu tych ludzi, którzy wtedy poświęcili swoje życie. Z takiej potrzeby narodził się pomysł zorganizowania „Żywego Znaku dla Powstania Warszawskiego”.

 

"Czekali na rozkaz"

– „Tygodnik Solidarność” z radością obejmuje patronat medialny nad inicjatywą „Żywy Znak dla Powstania Warszawskiego” i ją promuje, również z tego powodu, że w etosie Solidarności kontynuacja pamięci o Powstaniu Warszawskim zajmuje bardzo ważne miejsce. Zapraszamy naszych Czytelników 1 sierpnia ok. godz. 17.00 na pl. Zamkowy w Warszawie.

– Nawet wcześniej, zaczynamy już o godz. 16.00. Dołączyły do nas młode, pięknie śpiewające osoby, takie jak Błażej Grzegorczyk czy Ola Świerczyńska. Tych dwoje młodych ludzi chce uczcić razem z nami na pl. Zamkowym tę wyjątkową chwilę, mimo że sami nie są warszawiakami. Zaśpiewają podczas naszego happeningu piosenki powstańcze. Serdecznie zapraszamy do wspólnego przeżycia godziny „W” i wejścia w atmosferę Powstania. Dla Powstańców 1 sierpnia 1944 r. nie był smutnym dniem. To był dzień, kiedy wszyscy mieli nadzieję na odzyskanie niepodległości. Po to zdecydowali się na walkę. Oni nie podjęli walki z przymusu. Nawet rozkaz wybuchu Powstania Warszawskiego nie był tego typu rozkazem, który zmuszał niemal wszystkich warszawiaków do stawienia zbrojnego oporu okupantowi. Oni na niego czekali, chcieli podjąć walkę, chcieli walczyć o Polskę i odzyskać niepodległość. Dlatego oddajmy im hołd razem 1 sierpnia na pl. Zamkowym.

 

Jacek Perłowski

Jacek Perłowski – syn powstańca warszawskiego, prezes Stowarzyszenia Polonia Restituta, od 12 lat przewodniczący zgromadzenia publicznego podczas happeningu historycznego „Żywy Znak dla Powstania Warszawskiego” odbywającego się w godzinę „W” na placu Zamkowym.

Cała rozmowa dostępna tutaj:

 

 


 

POLECANE
Karol Nawrocki zaprosił na rozmowy przedstawicieli klubów i kół parlamentarnych. Jest odpowiedź KO z ostatniej chwili
Karol Nawrocki zaprosił na rozmowy przedstawicieli klubów i kół parlamentarnych. Jest odpowiedź KO

Rzecznik rządu Adam Szłapka poinformował, że przewodniczący klubu KO Zbigniew Konwiński nie będzie uczestniczył w spotkaniu prezydenta Karola Nawrockiego z przedstawicielami klubów i kół parlamentarnych.

Organizacje pro-life alarmują po decyzji PE. Chodzi o finansowanie aborcji z budżetu UE z ostatniej chwili
Organizacje pro-life alarmują po decyzji PE. Chodzi o finansowanie aborcji z budżetu UE

„Zmierza ona do narzucenia krajom członkowskim prawa legalizującego zabójstwo dziecka w okresie prenatalnym poprzez utworzenie dobrowolnego, solidarnościowego mechanizmu finansowego (pokrywanego z budżetu Unii Europejskiej). Ma on umożliwiać państwom członkowskim, które wyrażą na to zgodę, zapewnienie dostępu do aborcji dla tych osób, które taki dostęp mają ograniczony lub niemożliwy (bez harmonizacji prawa krajowego)” – jednoznaczną dezaprobatę wobec rezolucji Parlamentu Europejskiego z 17 grudnia 2025 r. „My Voice, My Choice: For Safe and Accessible Abortion” („Mój głos, mój wybór: za bezpieczną i dostępną aborcją”) wyrazili przedstawiciele Europejskiej Federacji dla Życia i Godności ONE OF US i Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia.

Była oficer ABW alarmuje: Białoruś masowo wysyła agentów do Polski z ostatniej chwili
Była oficer ABW alarmuje: Białoruś masowo wysyła agentów do Polski

Władze Białorusi masowo werbują agentów i wysyłają ich do Polski, ale nie jest to dla naszego kraju poważne zagrożenie – oceniła w wywiadzie dla Biełsatu była funkcjonariuszka kontrwywiadu ABW, wykładowczyni Wydziału Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku mjr dr Anna Grabowska-Siwiec.

Ważny komunikat dla mieszkańców Łodzi z ostatniej chwili
Ważny komunikat dla mieszkańców Łodzi

Ważny komunikat dla mieszkańców Łodzi. Miasto wchodzi w kluczową fazę przygotowań do budowy tunelu Kolei Dużych Prędkości. To inwestycja, która ma całkowicie zmienić sposób podróżowania z Łodzi, ale wcześniej przyniesie poważne utrudnienia w ruchu i codziennym funkcjonowaniu miasta. Urząd apeluje o cierpliwość i zapowiada spotkania z mieszkańcami.

Sąd podjął decyzję ws. Jarosława Kaczyńskiego z oskarżenia Krzysztofa Brejzy z ostatniej chwili
Sąd podjął decyzję ws. Jarosława Kaczyńskiego z oskarżenia Krzysztofa Brejzy

Stołeczny sąd rejonowy umorzył we wtorek sprawę prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z oskarżenia europosła KO Krzysztofa Brejzy ze względu na znikomą społeczną szkodliwość czynu. „Dla mnie ten wyrok jest wewnętrznie sprzeczny i niezrozumiały” - ocenił Brejza i zapowiedział złożenie apelacji.

Wylał gnojowicę przed posesją Krajewskiego. Sąd podtrzymał postanowienie o areszcie z ostatniej chwili
Wylał gnojowicę przed posesją Krajewskiego. Sąd podtrzymał postanowienie o areszcie

„Sąd Okręgowy w Łomży utrzymał postanowienie o zastosowaniu tymczasowego aresztu dla rolnika, który wylał gnojowicę przed domem Ministra Rolnictwa” - poinformowała na platformie X mec. Magdalena Majkowska, pełnomocnik oskarżonego.

Szokujące doniesienia z Iranu. W protestach mogło zginąć 36,5 tys. osób z ostatniej chwili
Szokujące doniesienia z Iranu. W protestach mogło zginąć 36,5 tys. osób

W irańskich protestach mogło zginąć 36,5 tys. ludzi; to najkrwawszy od lat konflikt w regionie - napisał we wtorek portal Iran International, jeden z ośrodków starających się ustalić liczbę ofiar. Iran jest objęty blokadą informacyjną, co utrudnia zdobycie pełnych informacji.

W Międzynarodowym Dniu Pamięci o Ofiarach Holokaustu pamiętajmy o Polakach ratujących Żydów tylko u nas
W Międzynarodowym Dniu Pamięci o Ofiarach Holokaustu pamiętajmy o Polakach ratujących Żydów

27 stycznia to dzień, w którym świat obchodzi Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. W tym dniu należy pamiętać nie tylko o mordowanych Żydach, ale i Polakach – ofiarach Auschwitz-Birkenau a także tych, którzy z narażeniem życia swojego i swoich rodzin ratowali swoich żydowskich sąsiadów.

Wpadka drogowa ministra Żurka. Policja wydała oświadczenie z ostatniej chwili
Wpadka drogowa ministra Żurka. Policja wydała oświadczenie

Z uwagi na możliwość zaistnienia wykroczenia, policjanci wydziału ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie podjęli z urzędu czynności wyjaśniające w tej sprawie – brzmi komunikat policji wydany ws. nagrania wideo z ministrem Waldemarem Żurkiem, które w poniedziałek trafiło do sieci. Polityk podczas jazdy samochodem miał nie ustąpić pierwszeństwa pieszej na pasach.

Kto i dlaczego zdjął polskie flagi na moście w Słubicach tylko u nas
Kto i dlaczego zdjął polskie flagi na moście w Słubicach

Na początku stycznia z mostu granicznego w Słubicach zniknęły polskie flagi wywieszone kilka miesięcy wcześniej przez inicjatywę obywatelską. Decyzja o ich usunięciu, uzasadniana przepisami administracyjnymi, wywołała pytania o kompetencje władz po obu stronach granicy oraz o szerszy kontekst napięć w relacjach polsko-niemieckich.

REKLAMA

Jacek Perłowski, „Żywy Znak dla PW”: Chcemy oddać Powstańcom hołd

– 1 sierpnia 1944 r. nie był wcale smutnym dniem. To był dzień, kiedy wszyscy mieli nadzieję na odzyskanie niepodległości – mówi Jacek Perłowski, przewodniczący zgromadzenia publicznego „Żywy Znak dla Powstania Warszawskiego” odbywającego się w godzinę „W” na placu Zamkowym, w rozmowie z Rafałem Wosiem.
Rafał Woś i Jacek Perłowski
Rafał Woś i Jacek Perłowski / fot. screen/yt/tysol.pl

Co musisz wiedzieć?

 

"Nasza inicjatywa była i nadal jest oddolna"

– 1 sierpnia w Warszawie na placu Zamkowym odbędzie się wyjątkowy happening „Żywy Znak dla Powstania Warszawskiego”. Zwykli ludzie ustawią się w kształt powstańczej kotwicy i w ten sposób oddadzą hołd bohaterom Powstania Warszawskiego. Jak to będzie w tym roku wyglądało?

– Pewne schematy utrzymujemy od dawna, chcemy oddać Powstańcom hołd przez ustawienie znaku Polski Walczącej. To już dwunasty rok, kiedy układamy kotwicę ku ich czci. Co roku odbywa się to nieco inaczej, ale jak wskazuje nazwa: „Żywy Znak”, kształtują go przychodzący na pl. Zamkowy ludzie. Robimy to trochę spontanicznie, nie jest to jakoś wcześniej ustalane, więc każdy może dołączyć, raz jest więcej, raz mniej ludzi. W tym jest właśnie cały sens, że robimy to na żywo, oddajemy z serca hołd Powstańcom Warszawskim i staramy się wprowadzić atmosferę powstańczą. Dodatkowo, jeśli tylko możemy, śpiewamy też powstańcze piosenki. Od kilku lat wychodzi nam to coraz lepiej, ponieważ dzięki naszym sponsorom mamy nagłośnienie. Dzięki temu wszyscy mogą słyszeć śpiew i jednocześnie włączyć się do wspólnego śpiewania. To jest duży plus. Mamy grono osób, które to prowadzą. Od lat też do naszych prowadzących przyłączają się zupełnie spontanicznie różne osoby, więc repertuar całego wydarzenia ewoluuje, co roku jest troszeczkę inny, co roku jest – moim zdaniem – ciekawszy.

– A jak Pan ocenia z perspektywy tych minionych lat to, co się dzieje wokół Powstania i też wokół Waszej inicjatywy?

– Nasza inicjatywa była i nadal jest oddolna, nie inspirowana przez żadną instytucję. Po prostu zebraliśmy się w kilka osób, chcieliśmy zrobić coś wyjątkowego w centrum Warszawy, i tak się to zaczęło. Wiem, że 1 sierpnia zawsze wyły syreny i kto chciał, stawał na baczność, pragnąc uczcić ten moment. Natomiast główne uroczystości zawsze odbywały się na cmentarzu Powązkowskim i w wielu miejscach, gdzie rozpoczynały się walki. To były miejsca zapomniane, jakby pominięte. Tam się nic nie działo, a właśnie 1 sierpnia tam się działo najwięcej. Powstał więc pomysł, żeby zrobić happening, jakieś spotkanie, jakąś inscenizację, no i padło właśnie na plac Zamkowy. Dziękuję bardzo Gabrysi, że wpadła na pomysł ustawienia znaku Polski Walczącej na pl. Zamkowym.

– Mowa o naszej koleżance z Fundacji Promocji Solidarności, Gabrieli Słowińskiej?

– Tak, to był jej pomysł. Szukałem formuły upamiętnienia Powstańców Warszawskich i ich heroicznego zrywu, a Gabrysia zaproponowała happening w postaci ustawienia powstańczej kotwicy. Bardzo mi się spodobała taka formuła i wtedy zgłosiłem zgromadzenie. Za pierwszym razem przyszło dużo osób. Zresztą w tym miejscu 1 sierpnia jest zawsze dużo ludzi. Do chwili, gdy rozpoczęliśmy organizowanie „Żywego Znaku”, panowała tam inna atmosfera niż obecnie. Początkowo kształt nie do końca nam się udał z racji małych zasobów ludzkich, ale postanowiłem – jako że jestem z rodziny powstańczej, moi rodzice walczyli w Powstaniu – że będziemy to wydarzenie kontynuowali co roku.

 

"Jest zbyt wiele zapomnianych miejsc i faktów"

– Właśnie, bo należy Pan do tych Polaków, dla których Powstanie Warszawskie to nie tylko historia, której uczymy się na lekcjach w szkole, ale część dziejów Pana rodziny. Bardzo ważna, jak widzę, oglądając pamiątki, które Pan przyniósł.

– Jako syn powstańca chciałem upamiętnić w centrum Warszawy bohaterów tego zrywu, ich walkę i chęć odzyskania niepodległości. Mój tata, pseudonim „Brat”, walczył w Powstaniu, był w zgrupowaniu Bartkiewicza, jako 17-latek walczył w Śródmieściu. Mam tu jedną z unikatowych pamiątek po tacie – zaświadczenie z Armii Krajowej, że Jan Perłowski walczył pod pseudonimem „Brat”, był strzelcem w Powstaniu. Jest jeszcze oczywiście oryginalna kenkarta z czasów okupacji oraz legitymacja – po odzyskaniu niepodległości – informująca o wcieleniu w siły zbrojne na Zachodzie: „Perłowski Jan, urodzony w 1926 roku w Warszawie, wyznanie rzymskokatolickie, stopień wojskowy kapral”. Tak, tak, skończył w stopniu kaprala. Jest też z niewoli stalak i numer jeniecki, oryginalnie przydzielony mojemu tacie, więc to są bardzo cenne dla nas pamiątki. Jedna jest wyjątkowa. Mój tata mieszkał na Pradze, ale walczył w Śródmieściu. Jedyne, co z takich osobistych rzeczy zabrał i co przetrwało czas Powstania, to ten obrazek, pamiątka jego rodzinnego domu, którego już później nie było. Moja mama, która w czasie Powstania miała 14 lat i mieszkała na Mokotowie w samotności, bo była oddzielona od rodziny, nie zabrała ze sobą nic. Mieszkanie spłonęło, dlatego pamiątek z tego czasu po mamie niestety nie mamy.

– Czy dzisiejsza Polska w wystarczający sposób dba o pamięć o bohaterach Powstania Warszawskiego?

– Uważam, że w niewystarczający sposób. Myślę, że jest zbyt wiele zapomnianych miejsc i faktów, a powinny być szerzej eksponowane. Powstańcy Warszawscy walczyli o wolną, niepodległą Polskę bez żadnych podstaw ideologicznych, co teraz niektórzy próbują im przypisywać. „Bóg, Honor, Ojczyzna” – to były ich hasła w sercu, z którymi się utożsamiali. Tak jak mój tata, który przekazał mi te wartości jako swego rodzaju spadek. Moim zdaniem można by lepiej wykorzystać ten potencjał patriotyzmu. To, że oficjele świętują na cmentarzu Powązkowskim, to dobrze, ale brakowało mi takiego szerszego świętowania, żeby wszyscy Polacy mogli zastanowić się nad swoim patriotyzmem, żeby czerpali z patriotyzmu tych ludzi, którzy wtedy poświęcili swoje życie. Z takiej potrzeby narodził się pomysł zorganizowania „Żywego Znaku dla Powstania Warszawskiego”.

 

"Czekali na rozkaz"

– „Tygodnik Solidarność” z radością obejmuje patronat medialny nad inicjatywą „Żywy Znak dla Powstania Warszawskiego” i ją promuje, również z tego powodu, że w etosie Solidarności kontynuacja pamięci o Powstaniu Warszawskim zajmuje bardzo ważne miejsce. Zapraszamy naszych Czytelników 1 sierpnia ok. godz. 17.00 na pl. Zamkowy w Warszawie.

– Nawet wcześniej, zaczynamy już o godz. 16.00. Dołączyły do nas młode, pięknie śpiewające osoby, takie jak Błażej Grzegorczyk czy Ola Świerczyńska. Tych dwoje młodych ludzi chce uczcić razem z nami na pl. Zamkowym tę wyjątkową chwilę, mimo że sami nie są warszawiakami. Zaśpiewają podczas naszego happeningu piosenki powstańcze. Serdecznie zapraszamy do wspólnego przeżycia godziny „W” i wejścia w atmosferę Powstania. Dla Powstańców 1 sierpnia 1944 r. nie był smutnym dniem. To był dzień, kiedy wszyscy mieli nadzieję na odzyskanie niepodległości. Po to zdecydowali się na walkę. Oni nie podjęli walki z przymusu. Nawet rozkaz wybuchu Powstania Warszawskiego nie był tego typu rozkazem, który zmuszał niemal wszystkich warszawiaków do stawienia zbrojnego oporu okupantowi. Oni na niego czekali, chcieli podjąć walkę, chcieli walczyć o Polskę i odzyskać niepodległość. Dlatego oddajmy im hołd razem 1 sierpnia na pl. Zamkowym.

 

Jacek Perłowski

Jacek Perłowski – syn powstańca warszawskiego, prezes Stowarzyszenia Polonia Restituta, od 12 lat przewodniczący zgromadzenia publicznego podczas happeningu historycznego „Żywy Znak dla Powstania Warszawskiego” odbywającego się w godzinę „W” na placu Zamkowym.

Cała rozmowa dostępna tutaj:

 

 



 

Polecane