Właściciel pubu wezwał 35 samorządowców miasta do ugody sądowej. Roszczenia wyliczył na 4,5 mln zł

Szykuje się w Zabrzu proces cywilny bez precedensu w historii miasta. Waldemar Lasoń - drobny biznesmen prowadzący dość znany w mieście pub Voyager (nieopodal Urzędu Miejskiego) i organizujący w nim zabawy taneczne, w związku ze swą działalnością czuje się od lat szykanowany przez władze miejskie i urzędników. Jak twierdzi, zupełnie niezasadnie samorządowcy zarzucają mu nielegalną działalność, czego dowodzić ma kilkanaście spraw sądowych wytoczonych mu przez straż miejską, w zdecydowanej większości przez nią przegranych. Dlatego teraz to on zmęczony nieustannymi bojami przystąpił do kontrofensywy prawnej. Oficjalną drogą właśnie zawezwał do ugody sądowej wszystkich wskazanych z imienia i nazwiska radnych miejskich, kilku naczelników wydziałów urzędu miejskiego, prezydent miasta i jej zastępcę – łącznie 35 osób. Zadośćuczynienia i odszkodowania domaga się także od gminy miejskiej jako takiej. Łączna wartość całego zawezwania sądowego opiewa na kwotę ponad 4,5 miliona złotych, z czego od każdego z samorządowców oczekuje zapłacenia po 95 tys. złotych! Jeśli do ugody tej nie dojdzie, następnym krokiem może być już normalny proces cywilny przeciwko wszystkim najważniejszym samorządowcom Zabrza.
/ Głos Zabrza i Rudy Śląskiej
Sprawa bynajmniej nie jest ani „czarno-biała”, ani prosta. Spór pomiędzy gminą, a właścicielem Voyagera trwa od wielu już lat. Mówiąc w pewnym skrócie – gmina zarzuca biznesmenowi, że organizowane przez niego potańcówki zakłócają spokój okolicznych mieszkańców, a alkohol sprzedawano nielegalnie. Odebrano mu także część lokalu stanowiącą własność miasta, a którą on wynajmował. Prosto „wykurzyć” się go jednak nie da, bo zasadnicza część nieruchomości jest jego niezbywalną własnością. Dlatego też Lasoń uważa, że na siłę próbuje się rękami straży miejskiej szukać na niego haków prawnych i dowodzić nielegalności działania w myśl zasady, „dajcie mi człowieka, a znajdę na niego paragraf”. Zwraca też uwagę na to, iż organizowanie imprez rozrywkowych w centrach miast nie jest niczym nadzwyczajnym i wręcz praktykowanym przez wiele samorządów, w tym ten zabrzański. Jego zdaniem jeśli ludzie decydują się na mieszkanie w śródmieściu, to muszą liczyć się czasem z pewnymi dolegliwościami, jak chociażby nieco głośniejsza muzyka „za ścianą” i to bynajmniej nie na co dzień.

Problem jak bumerang
Trudno rozstrzygać, gdzie leży racja w tej wzajemnie wyniszczającej wojnie. Faktem jest, iż aktywność rozrywkowa Voyagera, pod wpływem interwencji mieszkańców była w przeszłości tematem kilku publikacji lokalnej prasy, a sprawa co rusz to wracała - w różnych odsłonach - w samorządzie niczym przysłowiowy bumerang. Można też już tylko podejrzewać, że miastu może być nie w smak fakt, iż niemal za miedzą nowo otwartego pawilonu – wejścia do kluczowej sztolni dziedzicznej – organizowane są potańcówki z głośną muzyką rozrywkową, nie zawsze najwyższych lotów artystycznych. Z drugiej strony warto podkreślić, że teren pubu jest wyraźnie wydzielony estetycznym ogrodzeniem, a zabawy organizowane są pod równie elegancko wyglądającym wielkim namiotem biesiadnym z ławkami i stolikami. Byle kto tu też nie przyjdzie obecnie z ulicy, bo imprezy mają charakter zamknięty – wyłącznie dla umówionych gości. 

Sam Lasoń nie obnosi się publicznie ze swymi zamiarami wobec członków samorządu, nie skarży się też w redakcjach. Wszczęcie odpowiedniej procedury sądowej potwierdziła nam sędzia Agnieszka Kubis – prezes Sądu Rejonowego w Zabrzu.

- Zawezwanie do sądowej próby ugodowej na razie nie oznacza jeszcze procesu sądowego, a wszyscy wymienieni samorządowcy nie mają obowiązku przystąpienia do tej ugody czy stawienia się w sądzie. Jeśli tego nie uczynią, sprawa po prostu zostanie zamknięta i być może wtedy strona powodowa wystąpi już z „normalnym” pozwem cywilnym. Na razie termin posiedzenia w sprawie zawezwania do próby ugodowej wyznaczono na 20 listopada
– wyjaśnia sytuację prawną sędzia Kubis. 

Żąda milionów
Z treści 13-stronicowego, szczegółowego zawezwania wynika, iż Lasoń żąda od gminy Zabrze dla siebie 470 tysięcy złotych odszkodowania oraz 300 tys. złotych zadośćuczynienia, a także kolejne pół miliona na organizację pożytku publicznego. Z kolei od każdego z 35 samorządowców oczekuje zapłacenia po 15 tys. złotych odszkodowania każdy, plus po 30 tys. zł zadośćuczynienia („za wyrządzoną krzywdę poprzez niezgodne z prawem oraz etyką postępowanie funkcjonariuszy publicznych działających w imieniu gminy Zabrze”), a także po 50 tys. złotych od każdego na wskazaną organizację pożytku publicznego. Biznesmen oczekuje także naprawienia szkody poprzez wycofanie wniosku o eksmisję złożonego już w sądzie oraz przywrócenia mu tytułu prawnego do lokalu o powierzchni 72 metrów kw. 

W piśmie kierowanym do sądu Lasoń opisuje także sposób, w jaki jest niszczony przez urzędników i władzę. Chodzi m.in. o używanie w korespondencji urzędowej i wydanych decyzjach pejoratywnych zwrotów i niekorzystnych wobec niego określeń wskazujących, jakoby działał nielegalnie i bez wymaganych pozwoleń. Jego zdaniem to swoiste tworzenie kwitów na niego, wbrew faktom i prawdzie obiektywnej. 

„Podkreślenia wymaga fakt, iż dotychczasowe wnioski kierowane przez straż miejską zakończyły się prawomocnymi wyrokami uniewinniającymi mnie od stawianych zarzutów, a w kilku sprawach sąd rejonowy całkowicie odmówił wszczęcia postępowania z uwagi na całkowity brak podstaw do ukarania – co także świadczy o niekompetencji osób pracujących w straży miejskiej w Zabrzu i celowości tych działań” – to tylko drobny fragment sądowego zawezwania wysłanego samorządowcom. 

Alkohol bez zezwolenia

Dla pełnej jasności sytuacji należy jednak wspomnieć, że w tej urzędowo-biznesowej wojnie także gmina odnotowała pewne celne trafienia.
- W marcu 2016 roku, z naszego oskarżenia właściciel tegoż pubu został prawomocnie skazany przez sąd karny na grzywnę 600 złotych za to, że w okresie od marca do czerwca 2015 roku w lokalu tym sprzedawano napoje alkoholowe bez wymaganego prawem zezwolenia prezydenta miasta. Wyrok został podtrzymany przez sąd apelacyjny
– potwierdza Krzysztof Garbala, szef Prokuratury Rejonowej w Zabrzu.

Jak dodaje, kierownictwo Straży Miejskiej domagało się także wszczęcia postępowania karnego w związku z rzekomym nakłanianiem przez biznesmena do składania fałszach zeznań przez jednego ze strażników miejskich.
– Nie znaleźliśmy jednak żadnych podstaw do wszczęcia takiego dochodzenia. Żadne inne postępowania przeciwko temu panu się u nas nie toczyły  
– podsumowuje prokurator Garbala.

Sam Lasoń w rozmowie z dziennikarzem podkreślał, że tak desperacki krok prawny z jego strony wobec samorządowców to wyraz kategorycznego sprzeciwu wobec próby – jak to określił – zaszczucia go przez urzędników i władzę miejską.
– Łatwo się formułowało wnioski o ukaranie mnie do sądu. Zobaczymy, jak teraz ci wszyscy samorządowcy będą zgodnie z obowiązującym prawem udowadniać przed sądem cywilnym nieprawdziwość moich zarzutów pod ich adresem. A co do wyroku karnego w mojej sprawie, to dla mnie ta sprawa nie jest jeszcze zakończona, ale na razie nie chcę mówić o szczegółach
– podkreślił właściciel Voyagera.
 
A jak sprawa jest odbierana przez samych radnych? Dla wielu z pewnością jest to niemiłe zaskoczenie, bo – jak pokazuje praktyka samorządowa – część z nich ma trochę niezrozumiałe przekonanie o tym, że nie ponoszą indywidualnej odpowiedzialności za kolektywnie podejmowane decyzje. Lasoń przypomniał im swym sądowym wnioskiem, iż tak niekoniecznie musi być. Póki co jednak, raczej nikt z radnych nie zamierza iść na ugodę z biznesmenem i płacić z własnej kieszeni tak ogromnych pieniędzy. 
- Nie przypominam sobie, abyśmy jako Rada Miasta kiedykolwiek podejmowali uchwały w sprawie tego pana czy jego lokalu. Z tego co się orientuję, nikt z radnych nie zamierza zawierać takiej ugody. Zwłaszcza, iż mamy zapewnienie profesora Bogdana Dolnickiego, że w razie pozwu sądowego będzie wraz z całym biurem prawnym urzędu nas reprezentował
– mówi Krystian Jonecko, wiceprzewodniczący Rady Miasta z ramienia rządzących miastem Skutecznych dla Zabrza.

Z kolei w imieniu prezydent Małgorzaty Mańki-Szulik sprawę skomentował Dariusz Krawczyk, naczelnik Wydziału Kontaktów Społecznych:

- Podstawowym zadaniem samorządu jest troska o mieszkańców Zabrza. To ich interesy musi przede wszystkim reprezentować administracja lokalna. W przypadku sporu przedsiębiorcy z mieszkańcami należy więc brać pod uwagę względy społeczne. Zawsze jednak najlepszym rozwiązaniem konfliktu jest wypracowanie kompromisu. Dlatego wciąż jesteśmy otwarci na dialog. Wielokrotnie już komunikowaliśmy się w tej sprawie z zainteresowanymi. I nadal gotowi jesteśmy do rozmów – podkreślił.
PRZEMYSŁAW JARASZ
Głos Zabrza i Rudy Śl.

 

POLECANE
Operacja lądowa w Iranie? Pentagon prowadzi przygotowania z ostatniej chwili
Operacja lądowa w Iranie? Pentagon prowadzi przygotowania

Pentagon prowadzi szczegółowe przygotowania do ewentualnej operacji sił lądowych USA w Iranie – podała w piątek stacja CBS News, powołując się na anonimowe źródła. Omawiano m.in., dokąd skierować zatrzymanych irańskich żołnierzy.

Tusk zarzekał się w TVN24, że porodówka w Lesku nie jest zamknięta. Tymczasem nie działa od 1 stycznia z ostatniej chwili
Tusk zarzekał się w TVN24, że porodówka w Lesku nie jest zamknięta. Tymczasem nie działa od 1 stycznia

Ostatnia działająca w Bieszczadach porodówka w Lesku została zamknięta z końcem 2025 r. Mimo to Donald Tusk stwierdził w TVN24, że oddział nie został zamknięty.

Agencja Moody's dokonała okresowego przeglądu ratingu Polski: perspektywa jest negatywna z ostatniej chwili
Agencja Moody's dokonała okresowego przeglądu ratingu Polski: perspektywa jest negatywna

Agencja Moody’s dokonała okresowego przeglądu ratingu Polski, ale nie podjęła działań względem ratingu (rating action) - podała agencja w komunikacie. Oznacza to, że ocena kredytowa kraju pozostaje na poziomie "A2", a jej perspektywa jest negatywna.

Marcin Warchoł: Jeśli pozwolimy upolitycznionym sędziom układać nam życie, nie poznamy naszego kraju gorące
Marcin Warchoł: Jeśli pozwolimy upolitycznionym sędziom układać nam życie, nie poznamy naszego kraju

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Marcin Warchoł skomentował na platformie X decyzję NSA nakazującą urzędom stanu cywilnego wpisanie do polskiego rejestru aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego za granicą.

Szef FBI: Związani z Rosją hakerzy atakują użytkowników komunikatorów, w tym polityków z ostatniej chwili
Szef FBI: Związani z Rosją hakerzy atakują użytkowników komunikatorów, w tym polityków

Szef FBI Kash Patel poinformował w piątek o zidentyfikowaniu hakerów związanych z Rosją, atakujących użytkowników komunikatorów, w tym byłych i obecnych przedstawicieli władz USA, wojskowych i dziennikarzy.

Tȟašúŋke Witkó: Armia z brukselskiego sufitu tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: Armia z brukselskiego sufitu

Pod koniec stycznia 2026 roku Komisja Europejska zatwierdziła pakiet inwestycyjnych planów zbrojeniowych, zwanych Instrumentem na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy, a w Polsce wdrażanego pod nazwą Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa, określanego potocznie jako „SAFE”. Nasz kraj znalazł się wówczas w grupie państw, którym Bruksela zaaprobowała wzięcie owej pożyczki.

Szefowa KRS: TSUE wykazał się aktywizmem sędziowskim gorące
Szefowa KRS: TSUE wykazał się aktywizmem sędziowskim

„Po pierwsze, NSA zadając pytanie TSUE w sprawie transkrypcji aktu małżeństwa osób jednopłciowych, w świetle traktatu był zoobligowany uwzględnić odpowiedź TSUE, a zatem bezpośrednio to nie NSA wykazał się aktywizmem sędziowskim, ale TSUE” - oceniła na platformie X przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka.

Kosiniak-Kamysz: PSL złoży w Sejmie „poprawioną wersję” projektu prezydenta SAFE 0 proc. z ostatniej chwili
Kosiniak-Kamysz: PSL złoży w Sejmie „poprawioną wersję” projektu prezydenta SAFE 0 proc.

Wicepremier, szef MON i lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział w piątek, że PSL złoży w Sejmie projekt ustawy, która ma być de facto „poprawioną wersją” przedstawionej propozycji prezydenta Karola Nawrockiego o tzw. polskim SAFE 0 proc. Projekt ma trafić do Sejmu w przyszłym tygodniu.

Bosak: Wyrok NSA ws. par tej samej płci jest sprzeczny z Konstytucją gorące
Bosak: Wyrok NSA ws. par tej samej płci jest sprzeczny z Konstytucją

„Wyrok NSA ws. par tej samej płci jest sprzeczny nie tylko z naszą Konstytucją, ale także z utrwalonym orzecznictwem TK, SN i NSA, a przede wszystkim z prawem naturalnym” - napisał na platformie X wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak (Konfederacja).

Metsola wsparła KE: UE sięgnie po oszczędności obywateli tylko u nas
Metsola wsparła KE: UE sięgnie po oszczędności obywateli

Na posiedzeniu Rady Europejskiej przewodnicząca Parlamentu Roberta Metsola poruszyła trzy główne tematy: konkurencyjność, energię i rozwój geopolityczny. Jeżeli ktokolwiek jednak sądził, że UE odejdzie od zielonego szaleństwa, jest w błędzie. Z wypowiedzi przewodniczącej Parlamentu Europejskiego jasno wynika, że UE, oficjalnie dla ratowania gospodarki, sięgnie po oszczędności obywateli.

REKLAMA

Właściciel pubu wezwał 35 samorządowców miasta do ugody sądowej. Roszczenia wyliczył na 4,5 mln zł

Szykuje się w Zabrzu proces cywilny bez precedensu w historii miasta. Waldemar Lasoń - drobny biznesmen prowadzący dość znany w mieście pub Voyager (nieopodal Urzędu Miejskiego) i organizujący w nim zabawy taneczne, w związku ze swą działalnością czuje się od lat szykanowany przez władze miejskie i urzędników. Jak twierdzi, zupełnie niezasadnie samorządowcy zarzucają mu nielegalną działalność, czego dowodzić ma kilkanaście spraw sądowych wytoczonych mu przez straż miejską, w zdecydowanej większości przez nią przegranych. Dlatego teraz to on zmęczony nieustannymi bojami przystąpił do kontrofensywy prawnej. Oficjalną drogą właśnie zawezwał do ugody sądowej wszystkich wskazanych z imienia i nazwiska radnych miejskich, kilku naczelników wydziałów urzędu miejskiego, prezydent miasta i jej zastępcę – łącznie 35 osób. Zadośćuczynienia i odszkodowania domaga się także od gminy miejskiej jako takiej. Łączna wartość całego zawezwania sądowego opiewa na kwotę ponad 4,5 miliona złotych, z czego od każdego z samorządowców oczekuje zapłacenia po 95 tys. złotych! Jeśli do ugody tej nie dojdzie, następnym krokiem może być już normalny proces cywilny przeciwko wszystkim najważniejszym samorządowcom Zabrza.
/ Głos Zabrza i Rudy Śląskiej
Sprawa bynajmniej nie jest ani „czarno-biała”, ani prosta. Spór pomiędzy gminą, a właścicielem Voyagera trwa od wielu już lat. Mówiąc w pewnym skrócie – gmina zarzuca biznesmenowi, że organizowane przez niego potańcówki zakłócają spokój okolicznych mieszkańców, a alkohol sprzedawano nielegalnie. Odebrano mu także część lokalu stanowiącą własność miasta, a którą on wynajmował. Prosto „wykurzyć” się go jednak nie da, bo zasadnicza część nieruchomości jest jego niezbywalną własnością. Dlatego też Lasoń uważa, że na siłę próbuje się rękami straży miejskiej szukać na niego haków prawnych i dowodzić nielegalności działania w myśl zasady, „dajcie mi człowieka, a znajdę na niego paragraf”. Zwraca też uwagę na to, iż organizowanie imprez rozrywkowych w centrach miast nie jest niczym nadzwyczajnym i wręcz praktykowanym przez wiele samorządów, w tym ten zabrzański. Jego zdaniem jeśli ludzie decydują się na mieszkanie w śródmieściu, to muszą liczyć się czasem z pewnymi dolegliwościami, jak chociażby nieco głośniejsza muzyka „za ścianą” i to bynajmniej nie na co dzień.

Problem jak bumerang
Trudno rozstrzygać, gdzie leży racja w tej wzajemnie wyniszczającej wojnie. Faktem jest, iż aktywność rozrywkowa Voyagera, pod wpływem interwencji mieszkańców była w przeszłości tematem kilku publikacji lokalnej prasy, a sprawa co rusz to wracała - w różnych odsłonach - w samorządzie niczym przysłowiowy bumerang. Można też już tylko podejrzewać, że miastu może być nie w smak fakt, iż niemal za miedzą nowo otwartego pawilonu – wejścia do kluczowej sztolni dziedzicznej – organizowane są potańcówki z głośną muzyką rozrywkową, nie zawsze najwyższych lotów artystycznych. Z drugiej strony warto podkreślić, że teren pubu jest wyraźnie wydzielony estetycznym ogrodzeniem, a zabawy organizowane są pod równie elegancko wyglądającym wielkim namiotem biesiadnym z ławkami i stolikami. Byle kto tu też nie przyjdzie obecnie z ulicy, bo imprezy mają charakter zamknięty – wyłącznie dla umówionych gości. 

Sam Lasoń nie obnosi się publicznie ze swymi zamiarami wobec członków samorządu, nie skarży się też w redakcjach. Wszczęcie odpowiedniej procedury sądowej potwierdziła nam sędzia Agnieszka Kubis – prezes Sądu Rejonowego w Zabrzu.

- Zawezwanie do sądowej próby ugodowej na razie nie oznacza jeszcze procesu sądowego, a wszyscy wymienieni samorządowcy nie mają obowiązku przystąpienia do tej ugody czy stawienia się w sądzie. Jeśli tego nie uczynią, sprawa po prostu zostanie zamknięta i być może wtedy strona powodowa wystąpi już z „normalnym” pozwem cywilnym. Na razie termin posiedzenia w sprawie zawezwania do próby ugodowej wyznaczono na 20 listopada
– wyjaśnia sytuację prawną sędzia Kubis. 

Żąda milionów
Z treści 13-stronicowego, szczegółowego zawezwania wynika, iż Lasoń żąda od gminy Zabrze dla siebie 470 tysięcy złotych odszkodowania oraz 300 tys. złotych zadośćuczynienia, a także kolejne pół miliona na organizację pożytku publicznego. Z kolei od każdego z 35 samorządowców oczekuje zapłacenia po 15 tys. złotych odszkodowania każdy, plus po 30 tys. zł zadośćuczynienia („za wyrządzoną krzywdę poprzez niezgodne z prawem oraz etyką postępowanie funkcjonariuszy publicznych działających w imieniu gminy Zabrze”), a także po 50 tys. złotych od każdego na wskazaną organizację pożytku publicznego. Biznesmen oczekuje także naprawienia szkody poprzez wycofanie wniosku o eksmisję złożonego już w sądzie oraz przywrócenia mu tytułu prawnego do lokalu o powierzchni 72 metrów kw. 

W piśmie kierowanym do sądu Lasoń opisuje także sposób, w jaki jest niszczony przez urzędników i władzę. Chodzi m.in. o używanie w korespondencji urzędowej i wydanych decyzjach pejoratywnych zwrotów i niekorzystnych wobec niego określeń wskazujących, jakoby działał nielegalnie i bez wymaganych pozwoleń. Jego zdaniem to swoiste tworzenie kwitów na niego, wbrew faktom i prawdzie obiektywnej. 

„Podkreślenia wymaga fakt, iż dotychczasowe wnioski kierowane przez straż miejską zakończyły się prawomocnymi wyrokami uniewinniającymi mnie od stawianych zarzutów, a w kilku sprawach sąd rejonowy całkowicie odmówił wszczęcia postępowania z uwagi na całkowity brak podstaw do ukarania – co także świadczy o niekompetencji osób pracujących w straży miejskiej w Zabrzu i celowości tych działań” – to tylko drobny fragment sądowego zawezwania wysłanego samorządowcom. 

Alkohol bez zezwolenia

Dla pełnej jasności sytuacji należy jednak wspomnieć, że w tej urzędowo-biznesowej wojnie także gmina odnotowała pewne celne trafienia.
- W marcu 2016 roku, z naszego oskarżenia właściciel tegoż pubu został prawomocnie skazany przez sąd karny na grzywnę 600 złotych za to, że w okresie od marca do czerwca 2015 roku w lokalu tym sprzedawano napoje alkoholowe bez wymaganego prawem zezwolenia prezydenta miasta. Wyrok został podtrzymany przez sąd apelacyjny
– potwierdza Krzysztof Garbala, szef Prokuratury Rejonowej w Zabrzu.

Jak dodaje, kierownictwo Straży Miejskiej domagało się także wszczęcia postępowania karnego w związku z rzekomym nakłanianiem przez biznesmena do składania fałszach zeznań przez jednego ze strażników miejskich.
– Nie znaleźliśmy jednak żadnych podstaw do wszczęcia takiego dochodzenia. Żadne inne postępowania przeciwko temu panu się u nas nie toczyły  
– podsumowuje prokurator Garbala.

Sam Lasoń w rozmowie z dziennikarzem podkreślał, że tak desperacki krok prawny z jego strony wobec samorządowców to wyraz kategorycznego sprzeciwu wobec próby – jak to określił – zaszczucia go przez urzędników i władzę miejską.
– Łatwo się formułowało wnioski o ukaranie mnie do sądu. Zobaczymy, jak teraz ci wszyscy samorządowcy będą zgodnie z obowiązującym prawem udowadniać przed sądem cywilnym nieprawdziwość moich zarzutów pod ich adresem. A co do wyroku karnego w mojej sprawie, to dla mnie ta sprawa nie jest jeszcze zakończona, ale na razie nie chcę mówić o szczegółach
– podkreślił właściciel Voyagera.
 
A jak sprawa jest odbierana przez samych radnych? Dla wielu z pewnością jest to niemiłe zaskoczenie, bo – jak pokazuje praktyka samorządowa – część z nich ma trochę niezrozumiałe przekonanie o tym, że nie ponoszą indywidualnej odpowiedzialności za kolektywnie podejmowane decyzje. Lasoń przypomniał im swym sądowym wnioskiem, iż tak niekoniecznie musi być. Póki co jednak, raczej nikt z radnych nie zamierza iść na ugodę z biznesmenem i płacić z własnej kieszeni tak ogromnych pieniędzy. 
- Nie przypominam sobie, abyśmy jako Rada Miasta kiedykolwiek podejmowali uchwały w sprawie tego pana czy jego lokalu. Z tego co się orientuję, nikt z radnych nie zamierza zawierać takiej ugody. Zwłaszcza, iż mamy zapewnienie profesora Bogdana Dolnickiego, że w razie pozwu sądowego będzie wraz z całym biurem prawnym urzędu nas reprezentował
– mówi Krystian Jonecko, wiceprzewodniczący Rady Miasta z ramienia rządzących miastem Skutecznych dla Zabrza.

Z kolei w imieniu prezydent Małgorzaty Mańki-Szulik sprawę skomentował Dariusz Krawczyk, naczelnik Wydziału Kontaktów Społecznych:

- Podstawowym zadaniem samorządu jest troska o mieszkańców Zabrza. To ich interesy musi przede wszystkim reprezentować administracja lokalna. W przypadku sporu przedsiębiorcy z mieszkańcami należy więc brać pod uwagę względy społeczne. Zawsze jednak najlepszym rozwiązaniem konfliktu jest wypracowanie kompromisu. Dlatego wciąż jesteśmy otwarci na dialog. Wielokrotnie już komunikowaliśmy się w tej sprawie z zainteresowanymi. I nadal gotowi jesteśmy do rozmów – podkreślił.
PRZEMYSŁAW JARASZ
Głos Zabrza i Rudy Śl.


 

Polecane