Rosja szkoli specjalistów od dezinformacji: Władimir Sołowjow i Maria Zacharowa wśród wykładowców

Codziennie media krajów Europy Środkowej i Wschodniej informują o cyberatakach na serwisy administracji rządowych i media – ślady tych ataków jednoznacznie wskazują na Moskwę, Petersburg i Mińsk. Ataki mają zdestabilizować sytuację wewnętrzną w państwach, które od dwóch lat jednoznacznie wspierają Ukrainę w jej wojnie z rosyjskim agresorem. Na razie ich skuteczność jest – z perspektywy rosyjskich planów – znikoma, ale w ciągu najbliższych lat to się może zmienić. Rosja chce się stać supermocarstwem w wojnie hybrydowej – na początku czerwca w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych powstała Katedra Wojny Informacyjnej.
flaga Rosji
flaga Rosji / Pexels photo by Сергей Велов

Oficjalnie nowe studia noszą dumną nazwę „Strategie informacyjnego wpływu w stosunkach międzynarodowych”, a wśród wykładowców można znaleźć nazwisko m.in. Władimira Sołowjowa, znanego i popularnego prezentera z telewizji Rossija 1 i Rossija 24, kremlowskiego propagandzisty, który zasłynął z jednoznacznej oceny wojny na Ukrainie, podpowiadając m.in., co należy robić z ukraińskimi nastolatkami, które nie dadzą się znaturalizować na Rosjan („Należy ich topić, topić!”), oraz z jednoznacznego poparcia użycia w rosyjskiej wojnie broni nuklearnej również po to, aby pokazać „NATO-wcom” poziom determinacji i jednocześnie prawdziwą siłę Rosji.

Czytaj także: Niemieckie media: modele klimatyczne są niepoprawne

Prestiżowy kierunek

Swoje wykłady i ćwiczenia będzie ze studentami prowadzić również Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ, na Ukrainie oraz w krajach najbardziej zagrożonych kolejną rosyjską inwazją – m.in. w Mołdawii, Gruzji czy Rumunii – nazywana przez niesprzyjających rosyjskim wpływom polityków i zwykłych ludzi „suką z Kremla”, która zasłynęła licznymi groźbami kierowanymi do szefów dyplomacji krajów Europy Środkowej, w tym m.in. ministrów spraw zagranicznych z Polski, Czech czy państw bałtyckich oraz Finlandii i Norwegii. 
Bloger Michaił Zwinczuk, prowadzący w rosyjskim serwisie Telegram kanał Rybar, od lat blisko związany z ministerstwem obrony Federacji Rosyjskiej i opłacany przez ten resort, dostał etat wykładowcy w zakresie „wpływu informacyjnego wywieranego na sojuszników, kraje neutralne i przeciwników”. Jeden z byłych pułkowników rosyjskiego GRU ma się na nowej katedrze zajmować „wywiadem strategicznym i psychologią wpływu”.

Już dziś wiadomo, że studiowanie tego kierunku będzie nie tylko prestiżowe – nawet jak na pozycję Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych – ale po prostu… opłacalne. Tytuł uzyskany po jego ukończeniu będzie gwarancją zatrudnienia w rosyjskiej administracji, wojsku bądź jednej z licznych podległych Kremlowi spółek informatycznych i farm trolli. Strateg z dyplomem i wiedzą nie tylko z zakresu programowania czy wykorzystania sztucznej inteligencji, ale także sposobów wpływania na odbiorców czy choćby poszczególnych polityków przy pomocy mediów, internetu i prowokacji, będzie w Rosji naprawdę liczącą się osobą, nawet z szansą na polityczną karierę – przynajmniej dopóki w Rosji wciąż tli się pragnienie odbudowy mocarstwa w granicach byłego Związku Radzieckiego. 

Ten kierunek – wyjątkowo, jak na MGIMO – będzie trudniej dostępny dla studentów z zagranicy. Będą się tu bowiem kształcić fachowcy, co do których lojalności nie może być nawet cienia wątpliwości. Rosjanie już nieraz sprawdzili, jak ważna jest polityka dezinformacyjna. Dobrze przygotowana dezinformacja może zachwiać nie tylko wiarygodnością wrogiego zagranicznego polityka, ale całej partii politycznej, a nawet wpłynąć na wynik wyborów. 

Czytaj także: Zabawka niebezpieczna dla dzieci. Znana sieć handlowa wydała komunikat

Narzędzie rosyjskiego wpływu

Raport amerykańskiego Kongresu dotyczący wyborów prezydenckich w 2017 roku jednoznacznie wskazuje, że na ich wynik próbowała wpływać rosyjska Internet Research Agency z Sankt Petersburga, znana lepiej pod nazwą Fabryki Trolli, której szefowie także znaleźli pracę w MGIMO w związku z utworzeniem nowego kierunku. Rosyjska IRA miała „wykorzystywać stargetowaną reklamę, celowo preparowane artykuły i treści przygotowywane samodzielnie przez agencję oraz narzędzia do obsługi mediów społecznościowych, do interakcji i próby oszukania użytkowników mediów społecznościowych w Stanach Zjednoczonych, wpływając na ich decyzję co do oddania głosu w wyborach”. Zdaniem amerykańskich służb były to działania skuteczne. 
Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych od lat wzbudza na Zachodzie wiele kontrowersji. Jego absolwenci – co roku dostaje się na uczelnię przynajmniej kilkuset obcokrajowców, którzy stają się światowymi specjalistami w zakresie prawa międzynarodowego i dyplomacji (rosyjska służba dyplomatyczna jest uznana za jedną z najlepszych na świecie) – zwykle angażują się w politykę i dyplomację właśnie, choć wciąż pozostają lojalni wobec uczelni. Niemal w każdym kraju, gdzie jest ich choćby kilku, powstaje stowarzyszenie, zwykle działające w ciszy, które dba nie tylko o absolwentów MGIMO (większość z nich robi karierę w polityce lub administracji rządowej swojego kraju), ale również o pozycję i dobre imię Alma Mater. 

Wśród nich znaleźli się m.in. byli i obecni prezydenci i szefowie dyplomacji Azerbejdżanu, Bułgarii, Gruzji czy Kazachstanu. 

MGIMO dekorowane przez Komorowskiego

Również w Polsce niemało absolwentów kremlowskiej kuźni kadr znalazło zatrudnienie w budynku MSZ przy al. Szucha, a wielu z nich za rządów Unii Wolności, PSL, SLD i PO zostało polskimi ambasadorami. 

Ministrowie spraw zagranicznych za rządów Zjednoczonej Prawicy próbowali uporządkować kwestie obecności absolwentów „rosyjskiego Harwardu” w polskiej administracji i polityce, odwołując ich i odsuwając od pracy. To, co opozycyjna wówczas Platforma Obywatelska nazywała czystką, rozpoczęła była szefowa MSZ Anna Fotyga, a dokończył jej następca minister Zbigniew Rau, tłumacząc w mediach, że „Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych był inwestycją w funkcjonowanie rosyjskiego imperializmu. To element sowieckiej soft power. Absolwenci mieli służyć racji stanu tego imperium”.
Po wyborach w październiku 2023 r. i przejęciu władzy Koalicja Obywatelska przywróciła większość z nich do pracy.

Słabość do rosyjskiego MGIMO w środowiskach Platformy Obywatelskiej była znana już od dawna. Stowarzyszenie Polskich Absolwentów Instytutu Stosunków Międzynarodowych w Moskwie z siedzibą w Warszawie, które w statucie ma m.in. „dbałość o dobre imię absolwentów instytutu, wymianę informacji i doświadczeń pomiędzy członkami stowarzyszenia, budowę więzów solidarności koleżeńskiej i zawodowej, organizację wspólnych przedsięwzięć towarzyskich, kulturalnych i rekreacyjnych, działania na rzecz rozwoju zawodowego członków stowarzyszenia, i wzajemną pomoc w sytuacjach życiowych i zawodowych”, chętnie było przyjmowane nie tylko w ministerstwach czy kancelarii premiera Donalda Tuska i premier Ewy Kopacz, ale również w Pałacu Prezydenckim. 

W 2010 roku, pięć miesięcy po katastrofie smoleńskiej, prezydent Bronisław Komorowski odznaczył Instytut Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. Trzy lata później MGIMO został wybrany na członka zagranicznego Polskiej Akademii Nauk. 

Polska nieprzygotowana

Na ile poprawi się i tak nie najgorsza (z perspektywy rosyjskich interesów strategicznych) jakość cyberataków i dezinformacji prowadzonych w Polsce, po wykształceniu wysoko wyspecjalizowanej kadry moskiewskiej uczelni?

Rosja od dekad próbuje mieszać w polskiej polityce. Niedawny atak na Polską Agencję Prasową, w wyniku którego PAP opublikowała nieprawdziwy komunikat o planowanym przymusowym poborze do wojska w związku z sytuacją na Ukrainie i polsko-białoruskiej granicy, był wrzuconą do serwisów agencyjnych fałszywką. Miał wywołać panikę i zdestabilizować sytuację przed wyborami do europarlamentu. Wiadomość jednak dała się wyłapać i można ją było usunąć, zanim przeciętni obywatele zorientowali się, że w ogóle się pojawiła. Pokazała jedynie słabość mediów publicznych przejętych przez Koalicję Obywatelską oraz brak zabezpieczeń w instytucjach publicznych i administracji rządowej. Szybko przeprowadzone postępowanie wyjaśniające pokazało, że w celu włamania się do systemu publikacji PAP wykorzystano złośliwe oprogramowanie typu malware, którym zainfekowano konto jednego z pracowników agencji prasowej. 

To jeden z kilku dużych ataków przeprowadzonych przeciwko Polsce przez rosyjskich specjalistów. Wszystkie pokazują, że nasz kraj nie jest przygotowany do wojny hybrydowej z tak dużym graczem. Szczególnie że podnosi on swoje kwalifikacje, podczas kiedy polskim urzędnikom wciąż zdarza się ściągać złośliwe oprogramowanie pisane cyrylicą na swoje służbowe komputery.


 

POLECANE
ONZ grozi bankructwo z ostatniej chwili
ONZ grozi bankructwo

Cytowany przez BBC szef organu ostrzegł, że Organizacji Narodów Zjednoczonych grozi „bezpośrednie załamanie finansowe" z powodu niepłacenia przez państwa członkowskie składek.

Premier Belgii wezwał przywódców UE do “rozprawienia się” z Komisją Europejską z ostatniej chwili
Premier Belgii wezwał przywódców UE do “rozprawienia się” z Komisją Europejską

Jak poinformował portal brusselsreport.eu. przemawiając na noworocznym wydarzeniu „Przyszłość Europy” belgijskiego dziennika De Tijd, premier Belgii Bart De Wever oświadczył, że europejscy przywódcy muszą podjąć „represje” wobec Komisji Europejskiej.

Tragedia w Hamburgu. Imigrant z Sudanu wciągnął pod pociąg metra przypadkową dziewczynę z ostatniej chwili
Tragedia w Hamburgu. Imigrant z Sudanu wciągnął pod pociąg metra przypadkową dziewczynę

W czwartek wieczorem na stacji metra Wandsbek Markt w Hamburgu imigrant z Sudanu wciągnął pod nadjeżdżający pociąg przypadkową dziewczynę. Zginęli oboje. Wydział zabójstw (LKA 41) przejął śledztwo w sprawie podejrzenia zabójstwa.

Tȟašúŋke Witkó: O Europie bez Europy tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: O Europie bez Europy

Czy ja kiedykolwiek pisałem Państwu, że Europa jest rządzona przez osobników, których charakteryzuje skrajny infantylizm? Pewnie pisałem i to wielokrotnie, ale dopiero wtedy, kiedy człowiek uświadomi sobie, że taka Francja – kraj zamieszkiwany przez niemalże 70 mln ludzi – kierowana jest batutą Emmanuela Macrona, człeka o intelekcie pośledniejszym, niż rozum Ewy Kopacz, może ogarnąć autentyczne przerażenie.

Zmarła znana hollywoodzka aktorka z ostatniej chwili
Zmarła znana hollywoodzka aktorka

Aktorka Catherine O'Hara zmarła w piątek w swoim domu w Los Angeles - poinformowała agencja reprezentująca artystkę. Urodzona w Kanadzie O'Hara miała 71 lat. Była znana m.in. z roli w filmie „Kevin sam w domu”, gdzie wcieliła się w matkę tytułowego chłopca czy kreacji w „Soku z żuka”.

Zdrowe państwo strzela do najeźdźców. Upadające – atakuje obrońców granic tylko u nas
Zdrowe państwo strzela do najeźdźców. Upadające – atakuje obrońców granic

Prokuratura postawiła żołnierzowi broniącemu granic zarzuty, a nielegalny imigrant domaga się odszkodowania. Agresor jest chroniony, a obrońca granic atakowany z urzędu. Ten scenariusz znamy z krajów Zachodu, a jest on elementem głębokiej inżynierii społecznej mającej na celu uczynienie wojska i obywateli niezdolnymi do obrony granic.

Rada Europy nie uderza w terapie konwersyjne tylko w wolność tylko u nas
Rada Europy nie uderza w "terapie konwersyjne" tylko w wolność

Rada Europy przyjęła właśnie rezolucję, która zakazuje „terapii konwersyjnych”. Nawet na Zachodzie Europy, gdzie było to częstą praktyką nie stosuje się od dawna niebezpiecznych praktyk "konwersyjnych", za to Rada Europy wrzuca nieszkodliwe praktyki religijne do jednego worka z torturami. Nowa rezolucja wspiera też ideologię gender, zaprzeczając ludzkiej biologii.

Sąd Najwyższy: legitymowanie nie jest dowolną władzą Policji tylko u nas
Sąd Najwyższy: legitymowanie nie jest dowolną władzą Policji

Czy obywatel ma obowiązek podać swoje dane osobowe zawsze, gdy funkcjonariusz tego zażąda? Sąd Najwyższy w wyroku z 17 grudnia 2025 r. (II KK 473/25) odpowiada jednoznacznie: nie.

Byłem na obchodach wyzwolenia Auschwitz. Karol Nawrocki stanął na wysokości zadania tylko u nas
Byłem na obchodach "wyzwolenia" Auschwitz. Karol Nawrocki stanął na wysokości zadania

Jak co roku 27 stycznia, pragniemy uczcić pamięć naszych Przodków w Muzeum Auschwitz-Birkenau. Jak co roku, towarzyszą nam te same procedury. Nikt bez zgody muzeum nie zostaje wpuszczony, by oddać hołd wszystkim ofiarom niemieckich zbrodni, w tym także Polakom. Świadczy temu szereg procedur, które działają tam od dłuższego już czasu. Procedur, które w żadnym innym byłym obozie czy to w Polsce czy na zachodzie, nie są praktykowane.

Mjr Rocco Spencer o zarzutach dla żołnierza: Wojsko musi stanąć i dać tym kretynom znać, że to oni dowodzą tylko u nas
Mjr Rocco Spencer o zarzutach dla żołnierza: Wojsko musi stanąć i dać tym kretynom znać, że to oni dowodzą

„Jeśli podążał za ROE (zasady użycia siły), to potknięcie się nie ma z tym nic wspólnego. Jeśli takie ściganie zostanie dopuszczone, podważy to morale żołnierzy i poczucie obowiązku” - skomentował mjr Rocco Spencer, były oficer US Army, zarzuty wobec broniącego granicy żołnierza, który od prokuratury Waldemara Żurka usłyszał zarzuty.

REKLAMA

Rosja szkoli specjalistów od dezinformacji: Władimir Sołowjow i Maria Zacharowa wśród wykładowców

Codziennie media krajów Europy Środkowej i Wschodniej informują o cyberatakach na serwisy administracji rządowych i media – ślady tych ataków jednoznacznie wskazują na Moskwę, Petersburg i Mińsk. Ataki mają zdestabilizować sytuację wewnętrzną w państwach, które od dwóch lat jednoznacznie wspierają Ukrainę w jej wojnie z rosyjskim agresorem. Na razie ich skuteczność jest – z perspektywy rosyjskich planów – znikoma, ale w ciągu najbliższych lat to się może zmienić. Rosja chce się stać supermocarstwem w wojnie hybrydowej – na początku czerwca w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych powstała Katedra Wojny Informacyjnej.
flaga Rosji
flaga Rosji / Pexels photo by Сергей Велов

Oficjalnie nowe studia noszą dumną nazwę „Strategie informacyjnego wpływu w stosunkach międzynarodowych”, a wśród wykładowców można znaleźć nazwisko m.in. Władimira Sołowjowa, znanego i popularnego prezentera z telewizji Rossija 1 i Rossija 24, kremlowskiego propagandzisty, który zasłynął z jednoznacznej oceny wojny na Ukrainie, podpowiadając m.in., co należy robić z ukraińskimi nastolatkami, które nie dadzą się znaturalizować na Rosjan („Należy ich topić, topić!”), oraz z jednoznacznego poparcia użycia w rosyjskiej wojnie broni nuklearnej również po to, aby pokazać „NATO-wcom” poziom determinacji i jednocześnie prawdziwą siłę Rosji.

Czytaj także: Niemieckie media: modele klimatyczne są niepoprawne

Prestiżowy kierunek

Swoje wykłady i ćwiczenia będzie ze studentami prowadzić również Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ, na Ukrainie oraz w krajach najbardziej zagrożonych kolejną rosyjską inwazją – m.in. w Mołdawii, Gruzji czy Rumunii – nazywana przez niesprzyjających rosyjskim wpływom polityków i zwykłych ludzi „suką z Kremla”, która zasłynęła licznymi groźbami kierowanymi do szefów dyplomacji krajów Europy Środkowej, w tym m.in. ministrów spraw zagranicznych z Polski, Czech czy państw bałtyckich oraz Finlandii i Norwegii. 
Bloger Michaił Zwinczuk, prowadzący w rosyjskim serwisie Telegram kanał Rybar, od lat blisko związany z ministerstwem obrony Federacji Rosyjskiej i opłacany przez ten resort, dostał etat wykładowcy w zakresie „wpływu informacyjnego wywieranego na sojuszników, kraje neutralne i przeciwników”. Jeden z byłych pułkowników rosyjskiego GRU ma się na nowej katedrze zajmować „wywiadem strategicznym i psychologią wpływu”.

Już dziś wiadomo, że studiowanie tego kierunku będzie nie tylko prestiżowe – nawet jak na pozycję Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych – ale po prostu… opłacalne. Tytuł uzyskany po jego ukończeniu będzie gwarancją zatrudnienia w rosyjskiej administracji, wojsku bądź jednej z licznych podległych Kremlowi spółek informatycznych i farm trolli. Strateg z dyplomem i wiedzą nie tylko z zakresu programowania czy wykorzystania sztucznej inteligencji, ale także sposobów wpływania na odbiorców czy choćby poszczególnych polityków przy pomocy mediów, internetu i prowokacji, będzie w Rosji naprawdę liczącą się osobą, nawet z szansą na polityczną karierę – przynajmniej dopóki w Rosji wciąż tli się pragnienie odbudowy mocarstwa w granicach byłego Związku Radzieckiego. 

Ten kierunek – wyjątkowo, jak na MGIMO – będzie trudniej dostępny dla studentów z zagranicy. Będą się tu bowiem kształcić fachowcy, co do których lojalności nie może być nawet cienia wątpliwości. Rosjanie już nieraz sprawdzili, jak ważna jest polityka dezinformacyjna. Dobrze przygotowana dezinformacja może zachwiać nie tylko wiarygodnością wrogiego zagranicznego polityka, ale całej partii politycznej, a nawet wpłynąć na wynik wyborów. 

Czytaj także: Zabawka niebezpieczna dla dzieci. Znana sieć handlowa wydała komunikat

Narzędzie rosyjskiego wpływu

Raport amerykańskiego Kongresu dotyczący wyborów prezydenckich w 2017 roku jednoznacznie wskazuje, że na ich wynik próbowała wpływać rosyjska Internet Research Agency z Sankt Petersburga, znana lepiej pod nazwą Fabryki Trolli, której szefowie także znaleźli pracę w MGIMO w związku z utworzeniem nowego kierunku. Rosyjska IRA miała „wykorzystywać stargetowaną reklamę, celowo preparowane artykuły i treści przygotowywane samodzielnie przez agencję oraz narzędzia do obsługi mediów społecznościowych, do interakcji i próby oszukania użytkowników mediów społecznościowych w Stanach Zjednoczonych, wpływając na ich decyzję co do oddania głosu w wyborach”. Zdaniem amerykańskich służb były to działania skuteczne. 
Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych od lat wzbudza na Zachodzie wiele kontrowersji. Jego absolwenci – co roku dostaje się na uczelnię przynajmniej kilkuset obcokrajowców, którzy stają się światowymi specjalistami w zakresie prawa międzynarodowego i dyplomacji (rosyjska służba dyplomatyczna jest uznana za jedną z najlepszych na świecie) – zwykle angażują się w politykę i dyplomację właśnie, choć wciąż pozostają lojalni wobec uczelni. Niemal w każdym kraju, gdzie jest ich choćby kilku, powstaje stowarzyszenie, zwykle działające w ciszy, które dba nie tylko o absolwentów MGIMO (większość z nich robi karierę w polityce lub administracji rządowej swojego kraju), ale również o pozycję i dobre imię Alma Mater. 

Wśród nich znaleźli się m.in. byli i obecni prezydenci i szefowie dyplomacji Azerbejdżanu, Bułgarii, Gruzji czy Kazachstanu. 

MGIMO dekorowane przez Komorowskiego

Również w Polsce niemało absolwentów kremlowskiej kuźni kadr znalazło zatrudnienie w budynku MSZ przy al. Szucha, a wielu z nich za rządów Unii Wolności, PSL, SLD i PO zostało polskimi ambasadorami. 

Ministrowie spraw zagranicznych za rządów Zjednoczonej Prawicy próbowali uporządkować kwestie obecności absolwentów „rosyjskiego Harwardu” w polskiej administracji i polityce, odwołując ich i odsuwając od pracy. To, co opozycyjna wówczas Platforma Obywatelska nazywała czystką, rozpoczęła była szefowa MSZ Anna Fotyga, a dokończył jej następca minister Zbigniew Rau, tłumacząc w mediach, że „Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych był inwestycją w funkcjonowanie rosyjskiego imperializmu. To element sowieckiej soft power. Absolwenci mieli służyć racji stanu tego imperium”.
Po wyborach w październiku 2023 r. i przejęciu władzy Koalicja Obywatelska przywróciła większość z nich do pracy.

Słabość do rosyjskiego MGIMO w środowiskach Platformy Obywatelskiej była znana już od dawna. Stowarzyszenie Polskich Absolwentów Instytutu Stosunków Międzynarodowych w Moskwie z siedzibą w Warszawie, które w statucie ma m.in. „dbałość o dobre imię absolwentów instytutu, wymianę informacji i doświadczeń pomiędzy członkami stowarzyszenia, budowę więzów solidarności koleżeńskiej i zawodowej, organizację wspólnych przedsięwzięć towarzyskich, kulturalnych i rekreacyjnych, działania na rzecz rozwoju zawodowego członków stowarzyszenia, i wzajemną pomoc w sytuacjach życiowych i zawodowych”, chętnie było przyjmowane nie tylko w ministerstwach czy kancelarii premiera Donalda Tuska i premier Ewy Kopacz, ale również w Pałacu Prezydenckim. 

W 2010 roku, pięć miesięcy po katastrofie smoleńskiej, prezydent Bronisław Komorowski odznaczył Instytut Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. Trzy lata później MGIMO został wybrany na członka zagranicznego Polskiej Akademii Nauk. 

Polska nieprzygotowana

Na ile poprawi się i tak nie najgorsza (z perspektywy rosyjskich interesów strategicznych) jakość cyberataków i dezinformacji prowadzonych w Polsce, po wykształceniu wysoko wyspecjalizowanej kadry moskiewskiej uczelni?

Rosja od dekad próbuje mieszać w polskiej polityce. Niedawny atak na Polską Agencję Prasową, w wyniku którego PAP opublikowała nieprawdziwy komunikat o planowanym przymusowym poborze do wojska w związku z sytuacją na Ukrainie i polsko-białoruskiej granicy, był wrzuconą do serwisów agencyjnych fałszywką. Miał wywołać panikę i zdestabilizować sytuację przed wyborami do europarlamentu. Wiadomość jednak dała się wyłapać i można ją było usunąć, zanim przeciętni obywatele zorientowali się, że w ogóle się pojawiła. Pokazała jedynie słabość mediów publicznych przejętych przez Koalicję Obywatelską oraz brak zabezpieczeń w instytucjach publicznych i administracji rządowej. Szybko przeprowadzone postępowanie wyjaśniające pokazało, że w celu włamania się do systemu publikacji PAP wykorzystano złośliwe oprogramowanie typu malware, którym zainfekowano konto jednego z pracowników agencji prasowej. 

To jeden z kilku dużych ataków przeprowadzonych przeciwko Polsce przez rosyjskich specjalistów. Wszystkie pokazują, że nasz kraj nie jest przygotowany do wojny hybrydowej z tak dużym graczem. Szczególnie że podnosi on swoje kwalifikacje, podczas kiedy polskim urzędnikom wciąż zdarza się ściągać złośliwe oprogramowanie pisane cyrylicą na swoje służbowe komputery.



 

Polecane