„Każdy święty ma przeszłość, a każdy grzesznik ma przyszłość”. O nowej książce kardynała Grzegorza Rysia pt. „Błogosławieni, święci, szczęśliwi”

„Każdy święty ma przeszłość, a każdy grzesznik ma przyszłość” – głosi przysłowie. Książka kardynała Grzegorza Rysia pt. „Błogosławieni, święci, szczęśliwi” prezentuje liczne dowody na prawdziwość tej tezy.
Okładka książki pt.  „Błogosławieni, święci, szczęśliwi”
Okładka książki pt. „Błogosławieni, święci, szczęśliwi” / materiały prasowe

Znajdziemy tu przykłady zarówno świętych bardzo popularnych, takich jak choćby św. Faustyna, św. Jadwiga, św. Franciszek czy św. Mikołaj, ale także tych niemal zupełnie nieznanych bądź niedawno wyniesionych na ołtarze.

„Słowo nie nawróciło, nawróci krew”

„Święty to nie jest człowiek bez grzechu. Nie ma takich świętych! Święta bez grzechu jest Maryja i święty bez grzechu jest po trzykroć Święty Bóg objawiony w Jezusie Chrystusie z Nazaretu. Innych świętych bezgrzesznych nie ma. Każdy z tych ludzi dopiero stawał się świętym. Święty to jest ktoś, kto odkrywa, że wiara to jest droga do Boga” – podkreśla kardynał Ryś.

Książka „Błogosławieni, święci, szczęśliwi” wiele uwagi poświęca pierwszemu papieżowi, świętemu Piotrowi, o którym kardynał Ryś nie tylko ujawnia nieznane szerzej fakty w rodzaju informacji, że apostoł ten chorował na reumatyzm, ale przede wszystkim kreśli jego skomplikowaną, pełną zakrętów i zupełnie nie „cukierkową” drogę do świętości, której zwieńczeniem stała się męczeńska śmierć z miłości do Chrystusa.

„W Cezarei Filipowej Jezus obiecał Szymonowi, synowi Jana, że uczyni go skałą, na której wybuduje swój Kościół; tam padła obietnica. A nad jeziorem Genezaret Jezus dotrzymał słowa, czyli rzeczywiście przekazał Piotrowi prymat nad Kościołem. Myślę, że nikt z nas nie przekazałby prymatu Piotrowi, a to ze względu na to, co dokonało się między tą zapowiedzią w Cezarei Filipowej a dniem, kiedy Jezus po zmartwychwstaniu znów spotkał Piotra. Piotr zdążył się go trzy razy zaprzeć. Gdyby się urodził trzy pokolenia później, toby go nie rozgrzeszono w Kościele. Zaparcie się wiary było w starożytnym Kościele grzechem niedopuszczalnym! Gdyby się urodził trzy pokolenia później, miałby przechlapane! Nie byłby żadnym papieżem, do końca życia nie mógłby nawet chodzić do Komunii. Bo taki jest Kościół, który my tworzymy. Jak my byśmy stworzyli Kościół, bylibyście biedni! Na szczęście to Pan Jezus tworzy Kościół” – zaznacza autor „Błogosławionych, świętych, szczęśliwych”.

Równie niełatwa była droga do świętości głównego patrona Polski, świętego Wojciecha. „W tym żywocie jest refren, który powraca; mnie ten refren jest bardzo bliski, bo kiedyś wyczytałem go już w żywotach świętego Franciszka z Asyżu – mianowicie, że Wojciech właściwie co chwilę stawał w życiu przed wyzwaniem, by to, co gorzkie i twarde, stało się dla niego słodkie. Jak się patrzy na te koleje jego życia, na te wszystkie porażki, to zaczyna się rozumieć. Raz po raz był wzywany do tego, żeby radykalnie przewartościować swoje życie, żeby je obrócić do góry nogami, żeby znów, po raz kolejny, zaprzeczyć sobie, żeby się odwiązać od tego, co mu się wydawało: tak, to już wreszcie jest to, tak, tu będzie dobrze. […] Ciągle i ciągle Bóg odwracał mu porządek. Właściwie cokolwiek Wojciech uznał za jakiś ład, Bóg to przewracał i Wojciech musiał od nowa odnajdywać się w tym, że jednak Pan Bóg chce inaczej, że w tym, co znalazł na ten moment, nie może znaleźć zaspokojenia, to nie jest punkt dojścia. To był człowiek wezwany do nieustannego nawracania się, do nieustannego odkrywania, co jest w jego życiu powołaniem. Wojciech jest zaprzeczeniem jakiejkolwiek stabilizacji. Nie wiem, czy chcielibyście mieć takie życie” – zauważa kard. Ryś. Dodaje jednak zarazem, że pełne trudów, porażek i rozczarowań życie świętego Wojciecha ostatecznie wydało wspaniałe owoce. „Wojciech to ktoś, kto buduje w nas głębokie przekonanie, że człowiek może żyć jak Chrystus, i pokazuje nam to. To jest daleko więcej niż żyć bez grzechu; żyć jak Chrystus oznacza mieć w sobie taką zdolność do miłości, jaką miał Chrystus. Ktoś, komu w życiu nic nie wyszło, i ktoś, komu w życiu wyszło wszystko. Wojciech nie odniósł w życiu żadnego sukcesu, ale z jego śmierci narodziły się niebywałe owoce. Przy grobie Wojciecha urodziła się cała struktura polskiego Kościoła, z metropolią w Gnieźnie. Wiecie, ile Czesi czekali na swoją metropolię? Jeszcze cztery wieki dłużej. Myśmy od nich przyjęli wiarę, ale dzięki temu, że Wojciech tu zginął i tu go pochowano, natychmiast mieliśmy arcybiskupa, całą strukturę niezależnego Kościoła. To wszystko się urodziło z jego śmierci. To nie jest logika sukcesu, to jest logika ziarna, które jak obumiera, to przynosi owoce. Mam teraz w głowie pewien passus, który dotyczy nie Wojciecha, ale Stanisława. Napisał go Karol Wojtyła. Papież w poemacie o Stanisławie wkłada w myśli umierającego świętego takie zdanie: «Słowo nie nawróciło, nawróci krew». Są owoce, które mogą się urodzić wyłącznie w ten sposób, że obumierasz. Bo nie chodzi o ciebie. W życiu Wojciecha widać, jak nie chodzi mu o siebie” – czytamy na kartach książki.

Naśladuj, nie kopiuj

Jeden z rozdziałów „Błogosławionych, świętych, szczęśliwych” został poświęcony wyniesionej na ołtarze we wrześniu tego roku rodzinie Ulmów. Autor podejmuje pojawiające się w przestrzeni publicznej pytanie o to, czy Ulmowie mieli prawo narażać życie swoje i własnych dzieci, aby ratować obcych ludzi. „Niektórzy zastanawiają się, czy Józef Ulma miał prawo w ten sposób postąpić, narażać swoją rodzinę dla celu, który mógł się okazać wątpliwy – i ostatecznie takim się okazał. Czy było warto? Oczywiście, że było warto! Są momenty, w których po prostu nie wolno inaczej postąpić. Józef i Wiktoria nie uratowali ośmiorga Żydów, ale uratowali Człowieka. Uratowali człowieczeństwo – również dla nas. Oczywiście to, co zrobili Ulmowie, jest heroizmem i nie każdego na heroizm stać. Ale mówmy w takim razie, że nas na heroizm nie stać, a nie, że on jest bez sensu. Jeśli wtedy ta śmierć – Józefa, jego żony i siódemki dzieci – wydawała się bezowocna, to zadajmy sobie pytanie, czy jest owocna w naszym pokoleniu. Na ile śmierć Ulmów wpływa na moje decyzje, moje wybory, moje postawy? I wtedy będziemy znali odpowiedź na pytanie o sensowność ich ofiary” – stwierdza kardynał Ryś.

Na kartach jego książki znajdziemy wiele przykładów radykalnego ubóstwa, jakie wybierali święci, aby w ten sposób pozostać wolnymi od pokus tego świata i mieć serce dyspozycyjne do służby Bogu i bliźnim. Kapłan wskazuje jednak, że święci nigdy nie oszczędzali na sprawach należących do Boga i dotyczących liturgii. Dotykając tej kwestii, dzieli się z czytelnikami pouczającą historią z własnego życia. „Po drugim roku kapłaństwa pojechałem pierwszy raz do Londynu. W parafii, do której trafiłem, wielu rzeczy nie było. Rozmawiałem z wieloma księżmi, mówiłem: jest taka parafia, możecie tam pojechać – nigdy nie jechali, bo tam się nie dostawało intencji, pieniędzy, niczego tam prawie nie było, parafia była uboga. Ale na jedno proboszcz miał zawsze – wiecie na co? Na to, żeby codziennie, do każdej Eucharystii był czysty korporał. Nigdy nie było tak, żeby ten sam był dwa razy używany – dla prostej przyczyny: bo wino do Eucharystii było zawsze czerwone. I ja oczywiście – ksiądz z Polski z dwuletnim doświadczeniem – mówię: «Księże proboszczu, po co ci to czerwone wino, nie lepiej wziąć białe? Przecież mniej brudzi». A on popatrzył na mnie jak na wariata i mówi: «A Jezus jakie wino wziął na Ostatniej Wieczerzy?». «Uczyli mnie, że czerwone». «No to co? To będę oszczędzał na proszku do prania?». Nie chodzi o to, że oszczędzamy – dobrze jest oszczędzać – ale pytanie, na czym. Na liturgii? To jest rzeczywiście najlepsza okazja do oszczędzania?! Nie przyjmujcie tych słów ode mnie; przyjmijcie je od tego biedaka, którym był Franciszek z Asyżu. Sam chodził w połatanej sukni, ale bardzo uważnie patrzył na to, jak wygląda liturgia” – podkreśla kard. Ryś.

„Błogosławieni, święci, szczęśliwi” to książka napisana lekko, ale nie powierzchownie. Zawiera zarówno mało znane ciekawostki historyczne z żywotów świętych, odkłamuje ich często wyidealizowany i jednowymiarowy wizerunek, a zarazem czyni ich jeszcze bliższymi „zwykłym ludziom”. Kard. Ryś zachęca do naśladowania świętych, inspirowania się ich przykładem, ale jednocześnie poszukiwania własnej drogi i własnego powołania. „Nie kopiujcie nikogo w życiu – ani dawnych świętych, ani całkiem niedawnych. Nie. Trzeba mieć odwagę, aby we wspólnocie, ale po swojemu, każdy na swój sposób, iść do Pana Boga” – podkreśla autor.

Tekst pochodzi z 51/52 (1821/1822) numeru „Tygodnika Solidarność”.


 

POLECANE
Trump podczas spotkania z japońską premier rzucił żart o Pearl Harbour polityka
Trump podczas spotkania z japońską premier rzucił żart o Pearl Harbour

Podczas spotkania z japońską premier prezydent USA tłumaczył, dlaczego nie poinformował sojuszników o planowanej operacji przeciw Iranowi. W trakcie odpowiedzi padło zaskakujące porównanie do historycznego ataku na Pearl Harbor.

Indie wycofują się z ideologii gender. Aktywiści wściekli tylko u nas
Indie wycofują się z ideologii gender. Aktywiści wściekli

Indie wycofują się ze wsparcia dla ideologii gender. Nowe prawo ograniczy tam zmianę płci na życzenie i zacznie chronić dzieci przed przymusową tranzycją. Aktywistom gender się to nie podoba – ich protesty wybuchają właśnie w całym kraju.

Koalicja przeciw ETS się rozszerza. Spór na szczycie UE z ostatniej chwili
Koalicja przeciw ETS się rozszerza. Spór na szczycie UE

Na unijnym szczycie wyraźnie zarysował się podział w sprawie systemu ETS. Coraz więcej państw domaga się jego reformy, wskazując na rosnące koszty energii.

Chuck Norris trafił do szpitala. Nagły incydent na Hawajach z ostatniej chwili
Chuck Norris trafił do szpitala. "Nagły incydent" na Hawajach

Niepokojące informacje napłynęły z Hawajów. Legendarny aktor kina akcji miał zostać hospitalizowany po nagłym "zdarzeniu medycznym", mimo że jeszcze chwilę wcześniej był w znakomitej formie.

Opinia rzecznika TSUE. Ekspert: Problem nie w systemie losowania sędziów, ale w ręcznym sterowaniu składami sądów tylko u nas
Opinia rzecznika TSUE. Ekspert: Problem nie w systemie losowania sędziów, ale w ręcznym sterowaniu składami sądów

Opinia rzecznika Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wskazuje, że sam system losowego przydziału spraw sędziom może być zgodny z prawem UE, ale problemem jest możliwość późniejszej, arbitralnej zmiany składu orzekającego. W kontekście sprawy C-159/25 pojawiają się pytania o rolę decyzji administracyjnych i działania podejmowane m.in. przez Waldemar Żurek.

Sensacja w sklepie. Na półce wśród pluszaków schował się prawdziwy opos [nagranie] Wiadomości
Sensacja w sklepie. Na półce wśród pluszaków schował się prawdziwy opos [nagranie]

Klienci sklepu z pamiątkami na lotnisku w Hobart przecierali oczy ze zdumienia. Wśród pluszowych zwierząt znajdował się żywy opos, którego zdradził dopiero ruch oczu.

Polak zapalił papierosa w parku narodowym w Chile. Dostał mandat o wartości 60 tys. zł z ostatniej chwili
Polak zapalił papierosa w parku narodowym w Chile. Dostał mandat o wartości 60 tys. zł

Polski turysta został ukarany wysoką grzywną po incydencie w jednym z najbardziej znanych parków narodowych w Chile. Oprócz kary finansowej czeka go także zakaz wjazdu do kraju.

Grafzero: Chaos nowej reformy edukacji? z ostatniej chwili
Grafzero: Chaos nowej reformy edukacji?

Grafzero vlog literacki o nowej reformie edukacji - o chaosie proponowanych zmian, ale też o nerwowych komentarzach polskiej prawicy.

NIK zapowiedział bezprecedensową kontrolę w NBP.  W tle projekt SAFE 0 proc. pilne
NIK zapowiedział bezprecedensową kontrolę w NBP. W tle projekt SAFE 0 proc.

Najwyższa Izba Kontroli przygotowuje szeroką analizę działalności Narodowego Banku Polskiego. Sprawdzona ma zostać całość gospodarki finansowej instytucji, a w tle pojawia się kwestia projektu SAFE 0 proc.

Marta Nawrocka poleci do USA. W planie spotkanie z Melanią Trump gorące
Marta Nawrocka poleci do USA. W planie spotkanie z Melanią Trump

Na początku przyszłego tygodnia pierwsza dama uda się do Stanów Zjednoczonych, gdzie weźmie udział w międzynarodowym spotkaniu i inicjatywach charytatywnych.

REKLAMA

„Każdy święty ma przeszłość, a każdy grzesznik ma przyszłość”. O nowej książce kardynała Grzegorza Rysia pt. „Błogosławieni, święci, szczęśliwi”

„Każdy święty ma przeszłość, a każdy grzesznik ma przyszłość” – głosi przysłowie. Książka kardynała Grzegorza Rysia pt. „Błogosławieni, święci, szczęśliwi” prezentuje liczne dowody na prawdziwość tej tezy.
Okładka książki pt.  „Błogosławieni, święci, szczęśliwi”
Okładka książki pt. „Błogosławieni, święci, szczęśliwi” / materiały prasowe

Znajdziemy tu przykłady zarówno świętych bardzo popularnych, takich jak choćby św. Faustyna, św. Jadwiga, św. Franciszek czy św. Mikołaj, ale także tych niemal zupełnie nieznanych bądź niedawno wyniesionych na ołtarze.

„Słowo nie nawróciło, nawróci krew”

„Święty to nie jest człowiek bez grzechu. Nie ma takich świętych! Święta bez grzechu jest Maryja i święty bez grzechu jest po trzykroć Święty Bóg objawiony w Jezusie Chrystusie z Nazaretu. Innych świętych bezgrzesznych nie ma. Każdy z tych ludzi dopiero stawał się świętym. Święty to jest ktoś, kto odkrywa, że wiara to jest droga do Boga” – podkreśla kardynał Ryś.

Książka „Błogosławieni, święci, szczęśliwi” wiele uwagi poświęca pierwszemu papieżowi, świętemu Piotrowi, o którym kardynał Ryś nie tylko ujawnia nieznane szerzej fakty w rodzaju informacji, że apostoł ten chorował na reumatyzm, ale przede wszystkim kreśli jego skomplikowaną, pełną zakrętów i zupełnie nie „cukierkową” drogę do świętości, której zwieńczeniem stała się męczeńska śmierć z miłości do Chrystusa.

„W Cezarei Filipowej Jezus obiecał Szymonowi, synowi Jana, że uczyni go skałą, na której wybuduje swój Kościół; tam padła obietnica. A nad jeziorem Genezaret Jezus dotrzymał słowa, czyli rzeczywiście przekazał Piotrowi prymat nad Kościołem. Myślę, że nikt z nas nie przekazałby prymatu Piotrowi, a to ze względu na to, co dokonało się między tą zapowiedzią w Cezarei Filipowej a dniem, kiedy Jezus po zmartwychwstaniu znów spotkał Piotra. Piotr zdążył się go trzy razy zaprzeć. Gdyby się urodził trzy pokolenia później, toby go nie rozgrzeszono w Kościele. Zaparcie się wiary było w starożytnym Kościele grzechem niedopuszczalnym! Gdyby się urodził trzy pokolenia później, miałby przechlapane! Nie byłby żadnym papieżem, do końca życia nie mógłby nawet chodzić do Komunii. Bo taki jest Kościół, który my tworzymy. Jak my byśmy stworzyli Kościół, bylibyście biedni! Na szczęście to Pan Jezus tworzy Kościół” – zaznacza autor „Błogosławionych, świętych, szczęśliwych”.

Równie niełatwa była droga do świętości głównego patrona Polski, świętego Wojciecha. „W tym żywocie jest refren, który powraca; mnie ten refren jest bardzo bliski, bo kiedyś wyczytałem go już w żywotach świętego Franciszka z Asyżu – mianowicie, że Wojciech właściwie co chwilę stawał w życiu przed wyzwaniem, by to, co gorzkie i twarde, stało się dla niego słodkie. Jak się patrzy na te koleje jego życia, na te wszystkie porażki, to zaczyna się rozumieć. Raz po raz był wzywany do tego, żeby radykalnie przewartościować swoje życie, żeby je obrócić do góry nogami, żeby znów, po raz kolejny, zaprzeczyć sobie, żeby się odwiązać od tego, co mu się wydawało: tak, to już wreszcie jest to, tak, tu będzie dobrze. […] Ciągle i ciągle Bóg odwracał mu porządek. Właściwie cokolwiek Wojciech uznał za jakiś ład, Bóg to przewracał i Wojciech musiał od nowa odnajdywać się w tym, że jednak Pan Bóg chce inaczej, że w tym, co znalazł na ten moment, nie może znaleźć zaspokojenia, to nie jest punkt dojścia. To był człowiek wezwany do nieustannego nawracania się, do nieustannego odkrywania, co jest w jego życiu powołaniem. Wojciech jest zaprzeczeniem jakiejkolwiek stabilizacji. Nie wiem, czy chcielibyście mieć takie życie” – zauważa kard. Ryś. Dodaje jednak zarazem, że pełne trudów, porażek i rozczarowań życie świętego Wojciecha ostatecznie wydało wspaniałe owoce. „Wojciech to ktoś, kto buduje w nas głębokie przekonanie, że człowiek może żyć jak Chrystus, i pokazuje nam to. To jest daleko więcej niż żyć bez grzechu; żyć jak Chrystus oznacza mieć w sobie taką zdolność do miłości, jaką miał Chrystus. Ktoś, komu w życiu nic nie wyszło, i ktoś, komu w życiu wyszło wszystko. Wojciech nie odniósł w życiu żadnego sukcesu, ale z jego śmierci narodziły się niebywałe owoce. Przy grobie Wojciecha urodziła się cała struktura polskiego Kościoła, z metropolią w Gnieźnie. Wiecie, ile Czesi czekali na swoją metropolię? Jeszcze cztery wieki dłużej. Myśmy od nich przyjęli wiarę, ale dzięki temu, że Wojciech tu zginął i tu go pochowano, natychmiast mieliśmy arcybiskupa, całą strukturę niezależnego Kościoła. To wszystko się urodziło z jego śmierci. To nie jest logika sukcesu, to jest logika ziarna, które jak obumiera, to przynosi owoce. Mam teraz w głowie pewien passus, który dotyczy nie Wojciecha, ale Stanisława. Napisał go Karol Wojtyła. Papież w poemacie o Stanisławie wkłada w myśli umierającego świętego takie zdanie: «Słowo nie nawróciło, nawróci krew». Są owoce, które mogą się urodzić wyłącznie w ten sposób, że obumierasz. Bo nie chodzi o ciebie. W życiu Wojciecha widać, jak nie chodzi mu o siebie” – czytamy na kartach książki.

Naśladuj, nie kopiuj

Jeden z rozdziałów „Błogosławionych, świętych, szczęśliwych” został poświęcony wyniesionej na ołtarze we wrześniu tego roku rodzinie Ulmów. Autor podejmuje pojawiające się w przestrzeni publicznej pytanie o to, czy Ulmowie mieli prawo narażać życie swoje i własnych dzieci, aby ratować obcych ludzi. „Niektórzy zastanawiają się, czy Józef Ulma miał prawo w ten sposób postąpić, narażać swoją rodzinę dla celu, który mógł się okazać wątpliwy – i ostatecznie takim się okazał. Czy było warto? Oczywiście, że było warto! Są momenty, w których po prostu nie wolno inaczej postąpić. Józef i Wiktoria nie uratowali ośmiorga Żydów, ale uratowali Człowieka. Uratowali człowieczeństwo – również dla nas. Oczywiście to, co zrobili Ulmowie, jest heroizmem i nie każdego na heroizm stać. Ale mówmy w takim razie, że nas na heroizm nie stać, a nie, że on jest bez sensu. Jeśli wtedy ta śmierć – Józefa, jego żony i siódemki dzieci – wydawała się bezowocna, to zadajmy sobie pytanie, czy jest owocna w naszym pokoleniu. Na ile śmierć Ulmów wpływa na moje decyzje, moje wybory, moje postawy? I wtedy będziemy znali odpowiedź na pytanie o sensowność ich ofiary” – stwierdza kardynał Ryś.

Na kartach jego książki znajdziemy wiele przykładów radykalnego ubóstwa, jakie wybierali święci, aby w ten sposób pozostać wolnymi od pokus tego świata i mieć serce dyspozycyjne do służby Bogu i bliźnim. Kapłan wskazuje jednak, że święci nigdy nie oszczędzali na sprawach należących do Boga i dotyczących liturgii. Dotykając tej kwestii, dzieli się z czytelnikami pouczającą historią z własnego życia. „Po drugim roku kapłaństwa pojechałem pierwszy raz do Londynu. W parafii, do której trafiłem, wielu rzeczy nie było. Rozmawiałem z wieloma księżmi, mówiłem: jest taka parafia, możecie tam pojechać – nigdy nie jechali, bo tam się nie dostawało intencji, pieniędzy, niczego tam prawie nie było, parafia była uboga. Ale na jedno proboszcz miał zawsze – wiecie na co? Na to, żeby codziennie, do każdej Eucharystii był czysty korporał. Nigdy nie było tak, żeby ten sam był dwa razy używany – dla prostej przyczyny: bo wino do Eucharystii było zawsze czerwone. I ja oczywiście – ksiądz z Polski z dwuletnim doświadczeniem – mówię: «Księże proboszczu, po co ci to czerwone wino, nie lepiej wziąć białe? Przecież mniej brudzi». A on popatrzył na mnie jak na wariata i mówi: «A Jezus jakie wino wziął na Ostatniej Wieczerzy?». «Uczyli mnie, że czerwone». «No to co? To będę oszczędzał na proszku do prania?». Nie chodzi o to, że oszczędzamy – dobrze jest oszczędzać – ale pytanie, na czym. Na liturgii? To jest rzeczywiście najlepsza okazja do oszczędzania?! Nie przyjmujcie tych słów ode mnie; przyjmijcie je od tego biedaka, którym był Franciszek z Asyżu. Sam chodził w połatanej sukni, ale bardzo uważnie patrzył na to, jak wygląda liturgia” – podkreśla kard. Ryś.

„Błogosławieni, święci, szczęśliwi” to książka napisana lekko, ale nie powierzchownie. Zawiera zarówno mało znane ciekawostki historyczne z żywotów świętych, odkłamuje ich często wyidealizowany i jednowymiarowy wizerunek, a zarazem czyni ich jeszcze bliższymi „zwykłym ludziom”. Kard. Ryś zachęca do naśladowania świętych, inspirowania się ich przykładem, ale jednocześnie poszukiwania własnej drogi i własnego powołania. „Nie kopiujcie nikogo w życiu – ani dawnych świętych, ani całkiem niedawnych. Nie. Trzeba mieć odwagę, aby we wspólnocie, ale po swojemu, każdy na swój sposób, iść do Pana Boga” – podkreśla autor.

Tekst pochodzi z 51/52 (1821/1822) numeru „Tygodnika Solidarność”.



 

Polecane