Jan Paweł II. Dla jednych największy Polak XX w., dla innych obiekt wulgarnych żartów

Szukając stroju na Marsz Papieski 2 kwietnia, wpisałam w wyszukiwarkę hasło: „Jan Paweł II koszulki”. Kiedy wyświetliły mi się wyniki, poczułam smutek i przerażenie.
Marsz po śmierci Jana Pawła II
Marsz po śmierci Jana Pawła II / fot. A. Szymański

Sądziłam, że trafię na oferty ładnych ubrań z wizerunkiem papieża, wyprodukowanych z szacunkiem dla niego. Tymczasem zobaczyłam mnóstwo obrazków rodem z niesławnego „Nie” Urbana. A że walka o dusze młodego pokolenia toczy się niestety głównie w sferze wirtualnej i odbywa się przy użyciu memów, gifów oraz tiktokowych filmików, groźba scalenia obrazu św. Jana Pawła II ze wszystkim, co najgorsze, jest bardzo realna.

Umysł hakowany memami

„Dla jednych największy Polak XX w., dla innych obiekt wulgarnych żartów, którego można oskarżyć o pedofilię w Kościele, zbrodnie wojenne i zamach na WTC. Jan Paweł II umiejętnie wykorzystywał potęgę mediów, ale sam stał się ich ofiarą. […] Sto lat temu postać urzędującego papieża była dla katolików odległa i tajemnicza. Nie było środków masowego przekazu, czarno-białe nagrania ukazujące biskupa Rzymu w lektyce niesionego przez «królewski» orszak docierały do nielicznych. Możliwości radia zaczął w pełni wykorzystywać dopiero Pius XII (pontyfikat 1939-1958), a telewizji – jego następca Jan XXIII” – pisał w 2020 roku na łamach portalu wp.pl Jakub Zagalski.

„Jan Paweł II kontynuował ten trend wykorzystywania mediów do celów ewangelizacyjnych. […] Trudno powiedzieć, kiedy powstał pierwszy mem z papieżem czy prześmiewczy fotomontaż. Kluczowym momentem tego zjawiska był na pewno rok 2009, kiedy w sieci zaczęły zdobywać popularność tzw. cenzopapy. Jak podaje słownik slangu Miejski.pl, «anonimowi użytkownicy forów obrazkowych zaczęli wtedy praktykować umieszczanie charakterystycznej 'żółtej twarzy' Jana Pawła II w wulgarnych kontekstach». Na przykład w kadrach z filmów pornograficznych” – wyjaśniał dziennikarz.

Pięć lat temu w plebiscycie na „młodzieżowe słowo roku” znalazło się wyrażenie „odjaniepawlać” rozumiane jako: „robić rzeczy nonsensowne, niekiedy szkodliwe dla innych, czasem używane w celu wyrażenia zdziwienia, na przykład w formie – co Ty odjaniepawlasz? – a także: Co tu się odjaniepawla?” [cyt. za PWN]. Jak widać, hejt na Jana Pawła II nie musiał mieć żadnych merytorycznych podstaw, aby zaistnieć w przestrzeni publicznej.

Obecne oskarżenia pod adresem Karola Wojtyły wpisują się w długi ciąg ataków na niego, sięgających czasów komuny. „Służba Bezpieczeństwa i KGB zdawały sobie sprawę z ogromnej charyzmy Jana Pawła II na długo zanim został papieżem. W jego otoczeniu umieszczono funkcjonariuszy podających się za duchownych, szczegółowe informacje na temat Wojtyły regularnie przekazywali księża współpracujący z wywiadem i kontrwywiadem państw bloku wschodniego. Byli wśród nich ludzie, którym papież zaufał. Kluczową rolę w rozpracowaniu Jana Pawła II odegrali Polacy. Skalą inwigilacji Watykanu robili wrażenie nawet na KGB” – pisał Marcin Bartnicki w 2014 roku na łamach wp.pl.

Można by zaniechać obrony św. Jana Pawła II, wychodząc z założenia, że prawda i świętość obronią się same, i o ile faktycznie świętemu w Niebie niewiele może po ludzku zaszkodzić, o tyle gra toczy się o dusze ludzkie, szczególnie młodego pokolenia.
Dla tych, którzy mają szczęście pamiętać pontyfikat św. Jana Pawła II i mieć osobiste doświadczenia spotkań z nim, papieskich pielgrzymek do ojczyzny, oskarżenia pod adresem papieża są rzecz jasna bolesne, ale zarazem wydają się groteskowe. Ci jednak, którzy znają papieża jedynie z internetu, mogą potraktować te oskarżenia jako uprawomocnienie „treści” już wcześniej znanych z memów wyśmiewających i hejtujących Karola Wojtyłę. Znakomita większość młodych ludzi ani nie przeczyta książki oskarżającej papieża, ani nie zanalizuje wiarygodności źródeł zawartych w niej tez, nie dowie się, że opierają się one na słowach agentów Służby Bezpieczeństwa, być może część obejrzy film odwołujący się bardziej do emocji niż do faktów. Najwięcej jednak młodzieży zapewne „dowie się” „prawdy” z memów i pospieszy kupować gadżety z napisem „Jan Paweł II wiedział”.

I komu to przeszkadzało?

Trudno winić młodych ludzi zanurzonych po uszy w internet i popkulturę – choć warto jednak, zwracając się do nich, zacytować słowa – nomen omen – Świętego Jana Pawła II: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”. Większą winę ponoszą ci, którzy świadomie od lat „hakowali” umysły młodych ludzi, zaszczepiając w nich szyderstwo i cynizm.

Skutki oderwania od wartości można łatwo przewidzieć. Jeśli Kościół w Polsce pójdzie drogą Kościoła w Irlandii, możemy spodziewać się podobnych procesów społecznych. Skrajnym przykładem tego, do czego może doprowadzić rozchwianie tożsamości, jest choćby prekursorka hejtu na Jana Pawła II (podarła jego fotografię w 1992 roku) Sinéad O’Connor. W 1999 roku została ordynowana na „duchownego Irlandzkiego Ortodoksyjnego Kościoła Katolickiego i Apostolskiego”, w roku 2017 podała do publicznej wiadomości informację o zmianie imienia i nazwiska na Magda Davitt, a w 2018 roku poinformowała o konwersji na islam i zmianie imienia na Shuhada. Deklaruje się jednocześnie jako osoba biseksualna, była czterokrotnie zamężna i ma czworo dzieci.

„I komu to przeszkadzało” – chciałoby się powiedzieć, przypominając sobie papieskie pielgrzymki, z których narodziła się Solidarność, dzięki którym Polacy „podnieśli głowy” i stanęli przeciwko systemowi totalitarnego zniewolenia. Te same pytania można zadać w odniesieniu do tygodnia żałoby narodowej po śmierci papieża, tłumów oddających Mu cześć, ciszy, zadumy, modlitwy, wzajemnej życzliwości, morza zniczy układanych wzdłuż ulic Jana Pawła II, ludzi klęczących na trawnikach, płaczących, przystępujących – nieraz po wielu latach – do sakramentu pokuty. Żałoba zapewne skończyłaby się naturalnie, płynnie przechodząc w poczucie wdzięczności, być może także podjęcie decyzji o zmianie czegoś w życiu na lepsze. Tu jednak pojawiła się „Gazeta Wyborcza”, która postanowiła zadumę przerwać i wmówić ludziom, że to, co przeżywali, jest w gruncie rzeczy powodem do wstydu.
Akcja „Nie płakałem po papieżu” odwoływała się do poczucia wyższości nad tymi, którzy płakali, prezentując tych ostatnich jako bezrozumny i zacofany tłum tkwiący w histerii, a nie w prawdziwej żałobie. Ludzie starsi, bardziej świadomi stosowanych technik manipulacji, mogli na tę próbę zohydzenia doświadczenia duchowej wspólnoty zareagować obojętnością bądź zniesmaczeniem, jednak młodzież – niezwykle czuła na to, „co powiedzą inni”, i z reguły wstydząca się wzruszeń, ukrywająca emocje za maską cynizmu, była łatwym celem akcji „GW”. Działo się to jednak prawie 20 lat temu, kiedy znakomita większość Polaków miała osobiste doświadczenia i refleksje związane z posługą ich rodaka na Stolicy Piotrowej, toteż ziarno hejtu nie padło wówczas na zbyt podatny grunt.

Jeszcze wcześniejszy artykuł Goebbelsa stanu wojennego Jerzego Urbana pt. „Obwoźne sado-maso” z sierpnia 2002 roku, zamieszczony w „Nie” tuż przed pielgrzymką papieża do Polski i zawierający zdania w rodzaju: „Kochany staruszku! Połóż się do łóżka. Przykryj kołderką. [...] Wyrzuć te starcze środki dopingowe, którymi Cię szpikują jak byczków hodowanych na olimpiadę, żebyś mógł przez godzinę ruszać nogą i mniej trząść ręką. [...] Choruj z godnością, gasnący starcze, albo kończ waść, wstydu oszczędź” oraz określającego papieża mianem „Breżniewa Watykanu”, „żywego trupa” i „sędziwego bożka” wywołały powszechne oburzenie, także wśród ludzi niewierzących. Dla wierzących brzmiały wręcz jak manifest demoniczny rodem z obrzędu egzorcyzmów. Wypadł on żałośnie w zestawieniu z potężną siłą duchową papieża odwiedzającego Polskę i z niezwykłym odbiorem tej pielgrzymki przez rodaków. „Ojczyzno moja kochana, Polsko, Bóg Cię wywyższa i wyszczególnia, ale umiej być wdzięczna!” – zacytował wówczas Jan Paweł II słowa z „Dzienniczka św. Faustyny”, jakby w przeczuciu zawirowań, które czekały Polskę po Jego odejściu.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że stoimy na dziejowym wirażu – zarówno jako kraj, jak i jako Kościół i świat. Atak na św. Jana Pawła II jest chwilą próby i koniecznością dania świadectwa. Niezwykle aktualnie brzmią w tym kontekście słowa papieża z pielgrzymki do ojczyzny z roku 1987: „Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować”.

Jan Paweł II podczas swojej ziemskiej posługi nie kierował uwagi na siebie, ale na Chrystusa i na wartości niesione przez jego nauczanie. Mówił: „Każda osoba ludzka jest nieuchronnie ograniczona […] Każda istota ludzka prędzej czy później będzie musiała zawołać wraz z nim: «Do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego». Tylko Jezus z Nazaretu, Syn Boży i Syn Maryi, przedwieczne Słowo Ojca, zrodzone przed dwoma tysiącami lat w Betlejem Judzkim, jest w stanie zaspokoić najgłębsze pragnienia ludzkiego serca”.

„Czyż i wy chcecie odejść?”

Obrona św. Jana Pawła II powinna zatem dotyczyć przede wszystkim sfery wartości – godności, prawdy, wolności, szacunku do drugiego człowieka. Podczas homilii wygłoszonej do młodzieży na Tor Vergata papież cytował ewangeliczne pytanie skierowane przez Chrystusa do Apostołów: „«Czyż i wy chcecie odejść?» (J 6, 67). «Czyż i wy?». Chrystusowe pytanie przekracza wieki i dociera aż do nas, domaga się od nas osobistej odpowiedzi i pobudza do decyzji. Jaka jest nasza odpowiedź? Droga młodzieży! Jeśli jesteśmy tutaj dzisiaj, to dlatego, że utożsamiamy się ze stwierdzeniem Apostoła Piotra: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego» (J 6, 68). Wokół was rozbrzmiewa wiele słów, jednak tylko Chrystus ma słowa, które nie ulegają wytarciu z biegiem czasu, ale pozostają na wieki. Okres, który przeżywacie, narzuca wam pewne rozstrzygające wybory: specjalizację w studiach, ukierunkowanie w pracy, samo zaangażowanie w społeczeństwie i w Kościele. Ważne jest, byście zdali sobie sprawę, że – wśród tak licznych pytań, jakie przed wami stają – rozstrzygające pytania nie dotyczą tego, «co». Zasadnicze pytanie dotyczy tego, «kto»: do «kogo» się udać, za «kim» pójść, «komu» zawierzyć swoje życie”.

I to jest najistotniejsze pytanie wybrzmiewające nie tylko w kontekście obecnej fali ataków na św. Jana Pawła II, ale i w szerszym kontekście wyboru autorytetów, za którymi możemy podążać, systemu wartości, któremu warto być wiernym. „Dziękuję Bogu za drogę Światowych Dni Młodzieży! Dziękuję Bogu za tylu młodych, których objęły one w ciągu tych szesnastu lat! Są to młodzi, którzy teraz, stawszy się dorosłymi, nadal żyją wiarą tam, gdzie mieszkają i pracują. Jestem pewny, że również wy, drodzy przyjaciele, dorównacie tym, którzy was poprzedzili. Będziecie głosili Chrystusa nowemu tysiącleciu. Powracając do domu, nie ulegajcie rozproszeniu. Potwierdzajcie i pogłębiajcie waszą przynależność do wspólnoty chrześcijańskiej, w której skład wchodzicie. Z Rzymu, z Miasta Piotra i Pawła, Papież towarzyszy Wam z miłością i – parafrazując wyrażenie z listu świętej Katarzyny ze Sieny – mówi wam: «Jeśli będziecie tym, czym macie być, zapalicie cały świat!»” (por. List 368) – mówił papież, który do końca życia pokładał ogromną nadzieję w młodych ludziach i gorąco w nich wierzył.

To do nich też skierował jedne ze swoich ostatnich słów chwilę przed śmiercią. Kiedy usłyszał przez okno dobiegające z placu Świętego Piotra głosy gromadzącej się tam na czuwaniu młodzieży, powiedział: „Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie i za to wam dziękuję”. Niech te słowa staną się mottem do osobistego świadectwa dla każdego z nas, kto tylko czuje, że coś papieżowi zawdzięcza.

Tekst pochodzi z 12 (1782) numeru „Tygodnika Solidarność”.


 

POLECANE
Nawrocki pod ostrzałem Giertycha. W tle USA i CPAC gorące
Nawrocki pod ostrzałem Giertycha. W tle USA i CPAC

Romanowi Giertychowi nie spodobało się zaproszenie, jakie do Karola Nawrockiego wystosowali amerykańscy konserwatyści. Doczekał się riposty szefa Kancelarii Prezydenta.

Zbigniew Bogucki: Plan B pana Żurka to plan bezprawia wideo
Zbigniew Bogucki: Plan B pana Żurka to plan bezprawia

„Plan B pana Żurka to plan bezprawia. Mam wrażenie, że pan Żurek staje się specjalistą od planów B.” - napisał na plaftormie X szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki odnosząc się do planów ministra sprawiedliwości zaprzysiężenia sędziów do Trybunału Konstytucyjnego z pominięciem obowiązku złożenia przysięgi przed prezydentem.

Tragiczny pożar w Warszawie. Cztery osoby nie żyją z ostatniej chwili
Tragiczny pożar w Warszawie. Cztery osoby nie żyją

Najpierw zapalił się bus, potem ogień objął remontowaną strzelnicę. Bilans pożaru na warszawskim Ursynowie jest tragiczny: nie żyją cztery osoby.

Reforma szkolnictwa? Barbara Nowak: „Depolonizacja, deprawacja i debilizacja społeczeństwa polskiego” tylko u nas
Reforma szkolnictwa? Barbara Nowak: „Depolonizacja, deprawacja i debilizacja społeczeństwa polskiego”

„Depolonizacja, deprawacja i debilizacja społeczeństwa polskiego” - tymi słowami była małopolska kurator oświaty Barbara Nowak oceniła w rozmowie z portalem Tysol.pl reformę polskiego szkolnictwa dokonywaną przez Barbarę Nowacką i Donalda Tuska.

Prezes PiS: Dziś inwestycje są opóźnione, zamrożone albo porzucone z ostatniej chwili
Prezes PiS: Dziś inwestycje są opóźnione, zamrożone albo porzucone

– Dziś inwestycje należy dzielić na te, które są opóźnione, zamrożone i takie, które są porzucone. Żadnych nowych nie ma, wszystko zostało zaplanowane za naszych czasów – powiedział w sobotę w Łomży prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Unijna polityka klimatyczna wyklucza produkcję uzbrojenia tylko u nas
Unijna polityka klimatyczna wyklucza produkcję uzbrojenia

Prowadzona przez Komisję Europejską polityka dekarbonizacji w ramach Zielonego Ładu stoi w sprzeczności z nawoływaniem przez Ursulę von der Leyen do zbrojeń i do odbudowy przemysłu zbrojeniowego. W co gra szefowa KE?

Rz: Lesko nie tylko bez porodówki. Nie będzie nawet tzw. pokoju narodzin z ostatniej chwili
"Rz": Lesko nie tylko bez porodówki. Nie będzie nawet tzw. pokoju narodzin

Porodówka w Lesku w woj. podkarpackim zniknęła z początkiem 2026 r., a szpital nie planuje nawet utworzenia tzw. pokoju narodzin – informuje w sobotę "Rzeczpospolita". Tymczasem w piątek Donald Tusk przekonywał, że porodówka… nie została zamknięta.

Widzowie prosili o to od miesięcy. Ekipa Warszawski Koks oficjalnie zaprosiła prezydenta Karola Nawrockiego z ostatniej chwili
Widzowie prosili o to od miesięcy. Ekipa "Warszawski Koks" oficjalnie zaprosiła prezydenta Karola Nawrockiego

Znani twórcy z grupy Warszawski Koks wystosowali oficjalne zaproszenie do prezydenta Karola Nawrockiego.

Kongres Polski 2050. Podano nową nazwę partii z ostatniej chwili
Kongres Polski 2050. Podano nową nazwę partii

Polska 2050 Szymona Hołowni zmieniła nazwę na Polska 2050 Rzeczpospolitej Polskiej. O nowej nazwie poinformowała w sobotę przewodnicząca partii Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz podczas Kongresu Nowego Otwarcia w Warszawie.

Wielka awaria w aptekach. Jest pilny komunikat z ostatniej chwili
Wielka awaria w aptekach. Jest pilny komunikat

Europejska awaria systemu weryfikacji leków sparaliżowała w sobotę pracę części aptek i hurtowni farmaceutycznych. Po południu pojawiły się informacje o stopniowym przywracaniu działania.

REKLAMA

Jan Paweł II. Dla jednych największy Polak XX w., dla innych obiekt wulgarnych żartów

Szukając stroju na Marsz Papieski 2 kwietnia, wpisałam w wyszukiwarkę hasło: „Jan Paweł II koszulki”. Kiedy wyświetliły mi się wyniki, poczułam smutek i przerażenie.
Marsz po śmierci Jana Pawła II
Marsz po śmierci Jana Pawła II / fot. A. Szymański

Sądziłam, że trafię na oferty ładnych ubrań z wizerunkiem papieża, wyprodukowanych z szacunkiem dla niego. Tymczasem zobaczyłam mnóstwo obrazków rodem z niesławnego „Nie” Urbana. A że walka o dusze młodego pokolenia toczy się niestety głównie w sferze wirtualnej i odbywa się przy użyciu memów, gifów oraz tiktokowych filmików, groźba scalenia obrazu św. Jana Pawła II ze wszystkim, co najgorsze, jest bardzo realna.

Umysł hakowany memami

„Dla jednych największy Polak XX w., dla innych obiekt wulgarnych żartów, którego można oskarżyć o pedofilię w Kościele, zbrodnie wojenne i zamach na WTC. Jan Paweł II umiejętnie wykorzystywał potęgę mediów, ale sam stał się ich ofiarą. […] Sto lat temu postać urzędującego papieża była dla katolików odległa i tajemnicza. Nie było środków masowego przekazu, czarno-białe nagrania ukazujące biskupa Rzymu w lektyce niesionego przez «królewski» orszak docierały do nielicznych. Możliwości radia zaczął w pełni wykorzystywać dopiero Pius XII (pontyfikat 1939-1958), a telewizji – jego następca Jan XXIII” – pisał w 2020 roku na łamach portalu wp.pl Jakub Zagalski.

„Jan Paweł II kontynuował ten trend wykorzystywania mediów do celów ewangelizacyjnych. […] Trudno powiedzieć, kiedy powstał pierwszy mem z papieżem czy prześmiewczy fotomontaż. Kluczowym momentem tego zjawiska był na pewno rok 2009, kiedy w sieci zaczęły zdobywać popularność tzw. cenzopapy. Jak podaje słownik slangu Miejski.pl, «anonimowi użytkownicy forów obrazkowych zaczęli wtedy praktykować umieszczanie charakterystycznej 'żółtej twarzy' Jana Pawła II w wulgarnych kontekstach». Na przykład w kadrach z filmów pornograficznych” – wyjaśniał dziennikarz.

Pięć lat temu w plebiscycie na „młodzieżowe słowo roku” znalazło się wyrażenie „odjaniepawlać” rozumiane jako: „robić rzeczy nonsensowne, niekiedy szkodliwe dla innych, czasem używane w celu wyrażenia zdziwienia, na przykład w formie – co Ty odjaniepawlasz? – a także: Co tu się odjaniepawla?” [cyt. za PWN]. Jak widać, hejt na Jana Pawła II nie musiał mieć żadnych merytorycznych podstaw, aby zaistnieć w przestrzeni publicznej.

Obecne oskarżenia pod adresem Karola Wojtyły wpisują się w długi ciąg ataków na niego, sięgających czasów komuny. „Służba Bezpieczeństwa i KGB zdawały sobie sprawę z ogromnej charyzmy Jana Pawła II na długo zanim został papieżem. W jego otoczeniu umieszczono funkcjonariuszy podających się za duchownych, szczegółowe informacje na temat Wojtyły regularnie przekazywali księża współpracujący z wywiadem i kontrwywiadem państw bloku wschodniego. Byli wśród nich ludzie, którym papież zaufał. Kluczową rolę w rozpracowaniu Jana Pawła II odegrali Polacy. Skalą inwigilacji Watykanu robili wrażenie nawet na KGB” – pisał Marcin Bartnicki w 2014 roku na łamach wp.pl.

Można by zaniechać obrony św. Jana Pawła II, wychodząc z założenia, że prawda i świętość obronią się same, i o ile faktycznie świętemu w Niebie niewiele może po ludzku zaszkodzić, o tyle gra toczy się o dusze ludzkie, szczególnie młodego pokolenia.
Dla tych, którzy mają szczęście pamiętać pontyfikat św. Jana Pawła II i mieć osobiste doświadczenia spotkań z nim, papieskich pielgrzymek do ojczyzny, oskarżenia pod adresem papieża są rzecz jasna bolesne, ale zarazem wydają się groteskowe. Ci jednak, którzy znają papieża jedynie z internetu, mogą potraktować te oskarżenia jako uprawomocnienie „treści” już wcześniej znanych z memów wyśmiewających i hejtujących Karola Wojtyłę. Znakomita większość młodych ludzi ani nie przeczyta książki oskarżającej papieża, ani nie zanalizuje wiarygodności źródeł zawartych w niej tez, nie dowie się, że opierają się one na słowach agentów Służby Bezpieczeństwa, być może część obejrzy film odwołujący się bardziej do emocji niż do faktów. Najwięcej jednak młodzieży zapewne „dowie się” „prawdy” z memów i pospieszy kupować gadżety z napisem „Jan Paweł II wiedział”.

I komu to przeszkadzało?

Trudno winić młodych ludzi zanurzonych po uszy w internet i popkulturę – choć warto jednak, zwracając się do nich, zacytować słowa – nomen omen – Świętego Jana Pawła II: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”. Większą winę ponoszą ci, którzy świadomie od lat „hakowali” umysły młodych ludzi, zaszczepiając w nich szyderstwo i cynizm.

Skutki oderwania od wartości można łatwo przewidzieć. Jeśli Kościół w Polsce pójdzie drogą Kościoła w Irlandii, możemy spodziewać się podobnych procesów społecznych. Skrajnym przykładem tego, do czego może doprowadzić rozchwianie tożsamości, jest choćby prekursorka hejtu na Jana Pawła II (podarła jego fotografię w 1992 roku) Sinéad O’Connor. W 1999 roku została ordynowana na „duchownego Irlandzkiego Ortodoksyjnego Kościoła Katolickiego i Apostolskiego”, w roku 2017 podała do publicznej wiadomości informację o zmianie imienia i nazwiska na Magda Davitt, a w 2018 roku poinformowała o konwersji na islam i zmianie imienia na Shuhada. Deklaruje się jednocześnie jako osoba biseksualna, była czterokrotnie zamężna i ma czworo dzieci.

„I komu to przeszkadzało” – chciałoby się powiedzieć, przypominając sobie papieskie pielgrzymki, z których narodziła się Solidarność, dzięki którym Polacy „podnieśli głowy” i stanęli przeciwko systemowi totalitarnego zniewolenia. Te same pytania można zadać w odniesieniu do tygodnia żałoby narodowej po śmierci papieża, tłumów oddających Mu cześć, ciszy, zadumy, modlitwy, wzajemnej życzliwości, morza zniczy układanych wzdłuż ulic Jana Pawła II, ludzi klęczących na trawnikach, płaczących, przystępujących – nieraz po wielu latach – do sakramentu pokuty. Żałoba zapewne skończyłaby się naturalnie, płynnie przechodząc w poczucie wdzięczności, być może także podjęcie decyzji o zmianie czegoś w życiu na lepsze. Tu jednak pojawiła się „Gazeta Wyborcza”, która postanowiła zadumę przerwać i wmówić ludziom, że to, co przeżywali, jest w gruncie rzeczy powodem do wstydu.
Akcja „Nie płakałem po papieżu” odwoływała się do poczucia wyższości nad tymi, którzy płakali, prezentując tych ostatnich jako bezrozumny i zacofany tłum tkwiący w histerii, a nie w prawdziwej żałobie. Ludzie starsi, bardziej świadomi stosowanych technik manipulacji, mogli na tę próbę zohydzenia doświadczenia duchowej wspólnoty zareagować obojętnością bądź zniesmaczeniem, jednak młodzież – niezwykle czuła na to, „co powiedzą inni”, i z reguły wstydząca się wzruszeń, ukrywająca emocje za maską cynizmu, była łatwym celem akcji „GW”. Działo się to jednak prawie 20 lat temu, kiedy znakomita większość Polaków miała osobiste doświadczenia i refleksje związane z posługą ich rodaka na Stolicy Piotrowej, toteż ziarno hejtu nie padło wówczas na zbyt podatny grunt.

Jeszcze wcześniejszy artykuł Goebbelsa stanu wojennego Jerzego Urbana pt. „Obwoźne sado-maso” z sierpnia 2002 roku, zamieszczony w „Nie” tuż przed pielgrzymką papieża do Polski i zawierający zdania w rodzaju: „Kochany staruszku! Połóż się do łóżka. Przykryj kołderką. [...] Wyrzuć te starcze środki dopingowe, którymi Cię szpikują jak byczków hodowanych na olimpiadę, żebyś mógł przez godzinę ruszać nogą i mniej trząść ręką. [...] Choruj z godnością, gasnący starcze, albo kończ waść, wstydu oszczędź” oraz określającego papieża mianem „Breżniewa Watykanu”, „żywego trupa” i „sędziwego bożka” wywołały powszechne oburzenie, także wśród ludzi niewierzących. Dla wierzących brzmiały wręcz jak manifest demoniczny rodem z obrzędu egzorcyzmów. Wypadł on żałośnie w zestawieniu z potężną siłą duchową papieża odwiedzającego Polskę i z niezwykłym odbiorem tej pielgrzymki przez rodaków. „Ojczyzno moja kochana, Polsko, Bóg Cię wywyższa i wyszczególnia, ale umiej być wdzięczna!” – zacytował wówczas Jan Paweł II słowa z „Dzienniczka św. Faustyny”, jakby w przeczuciu zawirowań, które czekały Polskę po Jego odejściu.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że stoimy na dziejowym wirażu – zarówno jako kraj, jak i jako Kościół i świat. Atak na św. Jana Pawła II jest chwilą próby i koniecznością dania świadectwa. Niezwykle aktualnie brzmią w tym kontekście słowa papieża z pielgrzymki do ojczyzny z roku 1987: „Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować”.

Jan Paweł II podczas swojej ziemskiej posługi nie kierował uwagi na siebie, ale na Chrystusa i na wartości niesione przez jego nauczanie. Mówił: „Każda osoba ludzka jest nieuchronnie ograniczona […] Każda istota ludzka prędzej czy później będzie musiała zawołać wraz z nim: «Do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego». Tylko Jezus z Nazaretu, Syn Boży i Syn Maryi, przedwieczne Słowo Ojca, zrodzone przed dwoma tysiącami lat w Betlejem Judzkim, jest w stanie zaspokoić najgłębsze pragnienia ludzkiego serca”.

„Czyż i wy chcecie odejść?”

Obrona św. Jana Pawła II powinna zatem dotyczyć przede wszystkim sfery wartości – godności, prawdy, wolności, szacunku do drugiego człowieka. Podczas homilii wygłoszonej do młodzieży na Tor Vergata papież cytował ewangeliczne pytanie skierowane przez Chrystusa do Apostołów: „«Czyż i wy chcecie odejść?» (J 6, 67). «Czyż i wy?». Chrystusowe pytanie przekracza wieki i dociera aż do nas, domaga się od nas osobistej odpowiedzi i pobudza do decyzji. Jaka jest nasza odpowiedź? Droga młodzieży! Jeśli jesteśmy tutaj dzisiaj, to dlatego, że utożsamiamy się ze stwierdzeniem Apostoła Piotra: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego» (J 6, 68). Wokół was rozbrzmiewa wiele słów, jednak tylko Chrystus ma słowa, które nie ulegają wytarciu z biegiem czasu, ale pozostają na wieki. Okres, który przeżywacie, narzuca wam pewne rozstrzygające wybory: specjalizację w studiach, ukierunkowanie w pracy, samo zaangażowanie w społeczeństwie i w Kościele. Ważne jest, byście zdali sobie sprawę, że – wśród tak licznych pytań, jakie przed wami stają – rozstrzygające pytania nie dotyczą tego, «co». Zasadnicze pytanie dotyczy tego, «kto»: do «kogo» się udać, za «kim» pójść, «komu» zawierzyć swoje życie”.

I to jest najistotniejsze pytanie wybrzmiewające nie tylko w kontekście obecnej fali ataków na św. Jana Pawła II, ale i w szerszym kontekście wyboru autorytetów, za którymi możemy podążać, systemu wartości, któremu warto być wiernym. „Dziękuję Bogu za drogę Światowych Dni Młodzieży! Dziękuję Bogu za tylu młodych, których objęły one w ciągu tych szesnastu lat! Są to młodzi, którzy teraz, stawszy się dorosłymi, nadal żyją wiarą tam, gdzie mieszkają i pracują. Jestem pewny, że również wy, drodzy przyjaciele, dorównacie tym, którzy was poprzedzili. Będziecie głosili Chrystusa nowemu tysiącleciu. Powracając do domu, nie ulegajcie rozproszeniu. Potwierdzajcie i pogłębiajcie waszą przynależność do wspólnoty chrześcijańskiej, w której skład wchodzicie. Z Rzymu, z Miasta Piotra i Pawła, Papież towarzyszy Wam z miłością i – parafrazując wyrażenie z listu świętej Katarzyny ze Sieny – mówi wam: «Jeśli będziecie tym, czym macie być, zapalicie cały świat!»” (por. List 368) – mówił papież, który do końca życia pokładał ogromną nadzieję w młodych ludziach i gorąco w nich wierzył.

To do nich też skierował jedne ze swoich ostatnich słów chwilę przed śmiercią. Kiedy usłyszał przez okno dobiegające z placu Świętego Piotra głosy gromadzącej się tam na czuwaniu młodzieży, powiedział: „Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie i za to wam dziękuję”. Niech te słowa staną się mottem do osobistego świadectwa dla każdego z nas, kto tylko czuje, że coś papieżowi zawdzięcza.

Tekst pochodzi z 12 (1782) numeru „Tygodnika Solidarność”.



 

Polecane