Lekcja z Ukrainy. Jak odporne są europejskie sieci przesyłowe?
Co musisz wiedzieć:
- Raport „Battle-tested power systems” opublikowany przez Eurelectric analizuje doświadczenia Ukrainy z ponad trzech lat wojny i wskazuje, jak ataki fizyczne oraz cybernetyczne zmieniły myślenie o bezpieczeństwie energetycznym.
- Ukraińska firma DTEK utrzymała działanie systemu mimo zniszczenia znacznej części mocy wytwórczych – dzięki szybkim naprawom, rozproszeniu źródeł energii i elastycznemu zarządzaniu siecią.
- W UE rośnie liczba incydentów hybrydowych (sabotaż infrastruktury, cyberataki, drony nad obiektami krytycznymi), a poziom przygotowania państw jest zróżnicowany – najwyższy w krajach bałtyckich i nordyckich.
- Raport rekomenduje m.in. tworzenie zapasów kluczowego sprzętu (np. transformatorów), regularne ćwiczenia cywilno-wojskowe oraz szybsze wdrażanie unijnych regulacji dotyczących ochrony infrastruktury krytycznej i cyberbezpieczeństwa.
Atak z opóźnionym zapłonem
Rosyjska inwazja na Ukrainę od samego początku uczyniła infrastrukturę energetyczną jednym z głównych celów. Na początku Rosja oszczędzała ukraińskie sieci, licząc na szybkie zajęcie Kijowa i wykorzystanie istniejących mocy. Gdy plan runął, taktyka Rosji się zmieniła. Najpierw próbowano rozbić system na wyspy energetyczne przez ataki na stacje przesyłowe. Gdy Ukraina nauczyła się szybko naprawiać tę pojedyncze odcinki, Rosjanie przeszli do niszczenia samych źródeł produkcji energii, tzn. elektrociepłowni, elektrowni wodnych, bloków jądrowych i podstacji przy farmach wiatrowych oraz słonecznych.
Od września 2025 roku ataki osiągnęły nowy poziom brutalności, gdy setki dronów Shahed w pierwszej fali, a potem kilka precyzyjnych rakiet, które przebijają nawet najlepsze umocnienia. Nawet jeśli obrona zestrzeli 60–70 procent pocisków, te, które przejdą, wystarczają, by wyłączyć kluczowe elementy zwłaszcza transformatory główne i sprężarki gazowe.
Do tego dochodzą cyberataki, które od początku wojny wzrosły o 30–40 procent i towarzyszą każdemu większemu uderzeniu fizycznemu. Celem nie jest tylko wyłączenie prądu, bo tu chodzi o zmęczenie społeczeństwa, odebranie nadziei, osłabienie zdolności obronnych i zmuszenie ludzi do kapitulacji przez zimno, ciemność i brak komunikacji.
Złota rączka, to prawdziwy skarb
Ukraina przetrwała cztery zimy wojenne dzięki wysiłkowi ekip naprawczych, które w ciągu godzin podłączają na nowo setki tysięcy odbiorców, kanibalizują zniszczony sprzęt i budują nowe, rozproszone moce, czasem są to małe farmy wiatrowe, magazyny energii, które umożliwiają elastyczność po stronie odbiorców. Pokazała, że system da się utrzymać przy życiu nawet wtedy, gdy ponad połowa mocy wytwórczych zostaje zniszczona.
W Unii Europejskiej nie ma pełnoskalowej wojny, ale hybrydowa rzeczywistość jest coraz wyraźniejsza. Sabotaż kabli podmorskich na Bałtyku, tajemnicze drony nad terytoriami NATO, cyberataki na turbiny wiatrowe i elektrociepłownie – to już nie incydenty, tylko testowanie granic. Spółki energetyczne w Europie zaczynają rozumieć powagę sytuacji. Średnia samoocena gotowości wynosi około 6,7 na 10, ale różnice są ogromne. Najlepiej przygotowane są kraje bałtyckie i nordyckie – dzięki bliskiej współpracy z wojskiem, modelowi totalnej obrony i realnym ćwiczeniom. W Europie Środkowej świadomość rośnie szybko, zwłaszcza po ostatnich atakach cybernetycznych na Polskę i Czechy. Najmniej mówią o tym firmy z południa i zachodu kontynentu.
Raport Eurelectric
Raport Eurelectric proponuje konkretne, realistyczne kroki. Na poziomie spółek muszą powstawać zespoły kryzysowe z bezpośrednim kontaktem do wojska i służb, które regularnie ćwiczą scenariusze hybrydowe, gromadzą zapasy krytycznego sprzętu (zwłaszcza transformatorów). Należy także projektować nowe inwestycje z myślą o odporności fizycznej i cybernetycznej, tworzyć sojusze między firmami i utrzymywać wspólne magazyny i zdolności naprawcze. Na poziomie państw i Unii należy przyspieszyć wdrożenie dyrektyw CER i NIS2, przeznaczyć realne pieniądze na utwardzanie infrastruktury (w ramach wydatków obronnych), stworzyć wspólną europejską bazę zagrożeń, jasno rozdzielić, co płaci państwo, np. ochrona przed atakami wojskowymi, a co spółka, oraz organizować duże, wspólne ćwiczenia cywilno-wojskowe.
Eurelectric nie straszy apokalipsą, lecz pokazuje, że lekcje z Ukrainy trzeba odrobić. Energia stała się bronią strategiczną. Ten, kto dziś zainwestuje w odporność, fizyczną, cyfrową i organizacyjną, jutro nie będzie musiał ponosić tak szalonych konsekwencji, z jakimi walczy teraz Ukraina.
[Autor Aleksandra Fedorska jest dziennikarką Tysol.pl oraz licznych polskich i niemieckich mediów]
[Sekcje "Co musisz wiedzieć", "Co to oznacza dla Polski" i niektóre śródtytuły od Redakcji]
Co to oznacza dla Polski
- Energetyka jako element bezpieczeństwa państwa – Polska, jako kraj graniczny NATO i UE oraz zaplecze logistyczne dla Ukrainy, musi traktować sieci przesyłowe i elektrownie jako infrastrukturę strategiczną, potencjalnie narażoną na sabotaż i cyberataki.
- Konieczność inwestycji w odporność fizyczną i cybernetyczną – wzmocnienie ochrony stacji transformatorowych, magazynowanie kluczowych komponentów (np. dużych transformatorów mocy), rozwój magazynów energii i systemów rozproszonych może ograniczyć skutki ewentualnych ataków.
- Ścisła współpraca cywilno-wojskowa – doświadczenia Ukrainy pokazują, że szybkie naprawy i koordynacja z wojskiem są kluczowe. W Polsce oznacza to potrzebę regularnych ćwiczeń z udziałem operatorów sieci, wojska i służb.
- Znaczenie cyberbezpieczeństwa – przy rosnącej liczbie incydentów w regionie Europy Środkowej, ochrona systemów sterowania i infrastruktury IT operatorów energetycznych staje się równie ważna jak fizyczna ochrona obiektów.
- Szansa na przyspieszenie modernizacji – wdrażanie unijnych regulacji dotyczących ochrony infrastruktury krytycznej i cyfryzacji może stać się impulsem do unowocześnienia polskiego systemu elektroenergetycznego i zwiększenia jego elastyczności.




