Ryszard Czarnecki: Jarosław Kaczyński vs. Ryszard Czarnecki. Rozmowa z Prezesem z 1990 roku...

„Obawiam się, że są tacy, którzy się boją przyszłej konstytucji, przyszłego Sejmu i chcą sobie jak najwięcej zapewnić w obecnym układzie sił. Dlatego gotowi są dogadywać się z komunistami czy ekskomunistami. Widać to wyraźnie po ostatnich dyskusjach w Sejmie w sprawie policji i majątku PZPR” – mówił Jarosław Kaczyński 5 maja 1990 roku.
/ Flickr/CC BY-SA 2.0
Równo 30 lat temu przeprowadziłem wywiad z ówczesnym senatorem i liderem tworzącej się na polskiej scenie politycznej nowej niepodległościowej, centroprawicowej formacji politycznej – Jarosławem Kaczyńskim. Rozmowa ta ukazała się zarówno w londyńskim „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza”, jak i w ukazującym się w Toronto piśmie „Gazeta – aktualności” (wydawanym trzy razy w tygodniu), którego byłem współpracownikiem. Zwracam uwagę na ciągłość widoczną w tym, co głosił Jarosław Kaczyński trzy dekady temu i głosi teraz. Ale też na fakt, że pewne wyzwania i zagrożenia, które stały przed Polską 1990 roku, są aktualne i po trzech dekadach… W czasie rozmowy zepsuł mi się magnetofon – cóż, początki mojej współpracy z prezesem Jarosławem Kaczyńskim nie były więc łatwe…

R. Cz.: Jakie szanse ma Lech Wałęsa jako kandydat na prezydenta Polski? Aleksander Małachowski zgłosił w imieniu OKP kandydaturę premiera Mazowieckiego na to stanowisko…
J. K.: Małachowski nie reprezentuje OKP. Był to jego indywidualny głos. W trakcie II Zjazdu „Solidarności” jego wypowiedź wskazywała, że zdaje się zmienił zdanie.
Szanse Wałęsy wydają się większe dla znających bliżej sytuację niż dla ludzi patrzących z oddali. Jego ewentualni kontrkandydaci są w trudnej sytuacji. Nawet gdyby uzyskali większość w Zgromadzeniu Narodowym, w  społeczeństwie – co wątpliwe – trudno byłoby im rządzić wbrew Wałęsie. Jego więc szanse oceniam jako znaczne, choć nie stuprocentowe.
Nie jest jeszcze znany termin wyborów prezydenckich. Jaruzelski wydawał się być niedawno bliski ustąpienia. Później – gwałtownie się umocnił. Zadaję sobie pytanie: dlaczego? Kto go poparł? Częściowo tak można wytłumaczyć jego wizytę w Moskwie. Ale jeśli to nie było to, to może znaleźli się inni, którzy uznali, że lepszy byłby Jaruzelski niż Wałęsa.

R. Cz.: Dosłownie wczoraj w polskiej telewizji słyszałem wypowiedz prof. Geremka, który twierdził, że obecny skład  Sejmu  jest godzien uchwalić nową polską konstytucję! Takich głosów sankcjonujących aktualny układ sił wyrażający się 35-procentowym „parlamentem”, jest ostatnio sporo…
J. K.: Uważam, że zdania tego typu są lekkomyślne. Nowa konstytucja  musi mieć społeczną legitymację. Taką może dać tylko Sejm wybrany w demokratycznych wyborach. Obecny jego skład  jest niereprezentatywny i widzieliśmy szereg dowodów owej niereprezentatywności. Większość  ma w nim grupa wyłoniona w sposób całkowicie niedemokratyczny. Są wśród niej  zresztą różni ludzie, ale wszyscy oni są pozbawieni właściwiej, tj. demokratycznej legitymacji.
Obawiam się, że są tacy, którzy się boją przyszłej konstytucji, przyszłego Sejmu i chcą sobie  jak najwięcej zapewnić  w obecnym układzie sił. Dlatego gotowi są dogadywać się z komunistami czy ekskomunistami. Widać to wyraźnie po ostatnich dyskusjach w Sejmie w sprawie policji i  majątku PZPR.

R. Cz.: Stara się pan znaleźć formułę polityczną zdolną przeciwstawić się monopolizującym praktykom lewicy laickiej. Ma to być porozumienie sił „centroprawicy”…
J. K.: Ma to dobrą perspektywę. Na razie jesteśmy w fazie wstępnej. Idea sprowadza się do pomysłu, żeby nie operować na alternatywnych płaszczyznach albo komitety obywatelskie, albo partie polityczne , ale żeby działać poprzez jedno i drugie. Najwięcej wnoszą tu KO, ale partie dają tradycję i ludzi „politycznych”. Chodzi  o to, aby znaleźć  taką formułę, która zaczęłaby funkcjonować  w skali ogólnospołecznej, a nie małych środowisk – dlatego rola komitetów obywatelskich musi być w całym przedsięwzięciu decydująca.

R. Cz.: Kto wchodzi w skład porozumienia „Centroprawicy”?
J. K.: PSL „Solidarność”, część Stronnictwa Pracy, działacze orientacji chrześcijańskiej w komitetach obywatelskich, Centrum Demokratyczne, Klub Myśli Politycznej „Dziekania”, centrum Demokratyczne, Grupa „Woli”, kongres Liberałów i inne mniejsze ugrupowania. Odrzucamy natomiast ugrupowanie skrajne, jak Stronnictwo Narodowe, Unię Polityki Realnej Korwina-Mikke, głoszące skrajny nacjonalizm czy skrajną wersję liberalizmu.

R. Cz.: Coraz częściej mówi się, że komitety obywatelskie wygrają także i przyszłoroczne wybory do Sejmu i Senatu. Jaka jest pańska ocena?
J. K.: Uważam, że prawdopodobnie tak będzie, ale określanie tego w kategoriach dobra czy zła nie jest tu uzasadnione. Chodzi natomiast o to, aby komitety obywatelskie nie stały się niebezpieczne dla naszego życia politycznego, aby nie stały się one kamuflażem dla działań lewicy, a tym bardziej do monopolizacji polityki. Chodzi o to, aby wybieranie kandydatów odbywało się w sposób demokratyczny i jawny, aby nie byli oni podporządkowani i lojalni wobec jakiegoś  utajonego  lewicowego centrum. Chodzi o to, aby było jasne czy jesteśmy bardziej na lewo czy na prawo. I aby było jasne kto i jak wysuwa kandydatów.

R. Cz.: Kiedy według Pana, odbędą się wybory do Sejmu?
J. K.: Raczej jednak za rok. Ale dotykamy tu szerszego problemu, do którego odnosi się tworzone przez nas porozumienie centroprawicy: jest to problem przyspieszenia przemian w kraju. Jest to, moim zdaniem, główna oś konfliktu dziejącego się w Polsce, przy czym jedna ze stron konfliktu nie chce się do tego przyznać. Nasze ugrupowanie – mające poparcie Lecha Wałęsy – zadecydowało, że można dokonać przyspieszenia przemian wykorzystując koniunkturę międzynarodową. W momencie  jej ewentualnej zmiany Polska powinna być państwem całkowicie suwerennym, bez jakichkolwiek  przeżytków starego systemu. Tylko to może nam pozwolić utrzymać  niezawisłość. W tym celu trzeba tu przeprowadzić do końca zmiany polityczne. Społeczeństwo musi do końca zrozumieć i uwierzyć, że to już jest inna Polska. Obecny karykaturalny układ – Jaruzelski-Mazowiecki nie jest już zrozumiały, zwłaszcza dla grup mniej wykształconych, czyli dla większości.
Trzeba zahamować wyobcowanie społeczeństwa wobec rodzącej się demokracji. Jeśli to wyobcowanie się utrzyma, z czasem może to być ogromne zagrożenie.
Tworzy to teren dla powstania ruchów populistycznych, antydemokratycznych. Nie chcę nimi straszyć jak lewica to czyni, ale jeśli chcemy ją zminimalizować  trzeba działać. Stan apatii społecznej pogłębia brak szybkiej demonopolizacji, prywatyzacji, wymiany dyrektorów – co szczególnie postrzega się w terenie. Dochodzą do tego pierwsze oznaki niepowodzenia planu Balcerowicza: brak  pozytywnych efektów produkcyjnych, zwiększenie inflacji. Nie da się chronić interesów społeczeństwa chroniąc interesów nomenklatury czy post-nomenklatury.

R. Cz.: Jaki jest Pański stosunek do dyskutowanej  ostatnio gorąco sprawy przejęcia przez skarb Państwa majątku PZPR (inicjatywa posła Jana Łopuszańskiego)? W jego obronie wystąpiła laicka lewica, co wywołało u wielu nieświadomych istoty rzeczy, szok…
J. K.: Bardzo krytycznie oceniam takie załatwienie tej sprawy , ponieważ  pogłębia ono poczucie wyobcowania społeczeństwa, uznania, że „nie ma sprawiedliwości”, że – w wymiarze ziemskim – rację miał komunista, który przedtem i teraz był i jest na wierzchu. Trudno mi wyjaśnić, dlaczego nie-komuniści bronią majątku PZPR. Muszę zacząć podejrzewać, ze funkcjonuje nadal (bo funkcjonował kilka miesięcy temu - tego jestem pewien ) sojusz lewicy z siłami PZPR. Na zdrowy bowiem rozum, trudno powiedzieć  o co innego może chodzić.

R. Cz.: Ale któż mógłby być zainteresowany podtrzymywaniem komunistów?
J. K.: Są tym zainteresowane grupy, które w obecnej sytuacji czują się bardzo dobrze. Nowa sytuacja  jest bowiem  dlań niepewna . Działa groźba przykładu zwycięstw wyborczych centroprawicy: Węgry, Słowenia, Chorwacja, NRD, Wygrali tam często ludzie przedtem nieznani, o zupełnie innej tradycji niż lewicowa. Ten lęk przed tym powoduje, że nie chce się przyspieszenia  zmian w Polsce. To przyspieszenie zabezpieczyć musimy my – centroprawica. Oni wiedzą, że lewica nie da gwarancji, że  w przyszłym Sejmie na czele staną znów ci sami ludzie…

Dziękuję za rozmowę
Warszawa 5 maja 1990 (wywiad autoryzowany)
 
*wywiad ukazał się również w czerwcowym numerze "Nowego Państwa".


 

POLECANE
Karol Nawrocki przybył do Wielkiej Brytanii. Spotka się m.in z premierem Keirem Starmerem z ostatniej chwili
Karol Nawrocki przybył do Wielkiej Brytanii. Spotka się m.in z premierem Keirem Starmerem

Prezydent Karol Nawrocki w poniedziałek przybył z wizytą roboczą do Wielkiej Brytanii, gdzie we wtorek po południu w Londynie spotka się z premierem Keirem Starmerem. Głównym tematem rozmów liderów będzie bezpieczeństwo i współpraca gospodarcza.

W Polsce 2050 wrze. Kobosko miał zostać oskarżony przez Hołownię o zdradę z ostatniej chwili
W Polsce 2050 wrze. Kobosko miał zostać oskarżony przez Hołownię o zdradę

Napięcia w Polsce 2050 osiągnęły punkt krytyczny. Według "Gazety Wyborczej", w trakcie zamkniętego spotkania partyjnego Szymon Hołownia miał oskarżyć europosła Michał Kobosko o zdradę. Wszystko z powodu jego niedawnego spotkania z premierem Donaldem Tuskiem.

Zasadnicze pytanie do ministra Sikorskiego: czy Pan wie co Pan robi? tylko u nas
Zasadnicze pytanie do ministra Sikorskiego: czy Pan wie co Pan robi?

Wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego dotyczące stanowiska USA wobec Grenlandii wywołały dyskusję na temat roli Polski w debacie o bezpieczeństwie Arktyki. Sprawa dotyczy relacji transatlantyckich, znaczenia Grenlandii dla NATO oraz szerszej rywalizacji geopolitycznej w regionie.

Jarosław Kaczyński: Przed wyborami trzeba zjednoczyć obóz patriotyczny z ostatniej chwili
Jarosław Kaczyński: Przed wyborami trzeba zjednoczyć obóz patriotyczny

Trzeba zjednoczyć obóz patriotyczny, który powinien dzisiaj w Polsce wygrać wybory bez specjalnego trudu - ocenił prezes PiS Jarosław Kaczyński na spotkaniu w mieszkańcami w Węgrowie. Dodał, że na wybory parlamentarne w 2027 r. PiS musi przygotować program dla całej patriotycznej Polski.

#CoPoTusku. Mamy dwa lata na odzyskanie cyfrowej niepodległości tylko u nas
#CoPoTusku. Mamy dwa lata na odzyskanie cyfrowej niepodległości

Jakiś czas temu siedziałem na spotkaniu z zespołem programistów omawiając postępy prac w projekcie. W pewnym momencie zapytałem: "Jak zamierzacie wdrożyć środowisko developerskie?"

Polacy coraz bardziej sceptyczni wobec imigracji. Badanie nie pozostawia wątpliwości z ostatniej chwili
Polacy coraz bardziej sceptyczni wobec imigracji. Badanie nie pozostawia wątpliwości

Zdecydowana większość Polaków opowiada się za zmniejszeniem liczby imigrantów przyjmowanych spoza Unii Europejskiej. Takie wnioski płyną z najnowszego badania United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski.

To nieakceptowalne. Żurek wściekły po decyzji węgierskiego rządu z ostatniej chwili
"To nieakceptowalne". Żurek wściekły po decyzji węgierskiego rządu

Minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny Waldemar Żurek ocenił, że postawa Węgier ws. b. szefa MS Zbigniewa Ziobry jest "nieakceptowalna".

Süddeutsche Zeitung: „Na uratowanie UE zostało niespełna dwa lata” z ostatniej chwili
Süddeutsche Zeitung: „Na uratowanie UE zostało niespełna dwa lata”

Unia Europejska może nie przetrwać w obecnym kształcie – ostrzega niemiecki dziennik Süddeutsche Zeitung. Według autora felietonu red. Josefa Kelnbergera kluczowe będą najbliższe dwa lata, a szczególnie wybory we Francji i w Polsce w 2027 roku. Jeśli wygra w nich prawica, liberalny projekt UE może się rozpaść.

Belgijscy rolnicy nie ustają w protestach przeciw Mercosur. Blokady na lotnisku w Ostendzie z ostatniej chwili
Belgijscy rolnicy nie ustają w protestach przeciw Mercosur. Blokady na lotnisku w Ostendzie

Belgijscy rolnicy od poniedziałku rano protestują na lotnisku w Ostendzie przeciwko umowie handlowej UE z blokiem Mercosur. Około 60 traktorów stoi przed budynkiem portu. Rolnicy blokują wjazd oraz wyjazd ciężarówek na lotnisko, z którego transportowane jest cargo - podała agencja Belga.

Polska jako champion wzrostu. Prestiżowy dziennik z Hongkongu o nowym kierunku ekspansji z ostatniej chwili
Polska jako champion wzrostu. Prestiżowy dziennik z Hongkongu o nowym kierunku ekspansji

Polska należy dziś do najszybciej rozwijających się gospodarek świata, puka do bram G20 i coraz śmielej patrzy poza Europę. Jak opisuje w okładkowej publikacji „The Standard” – największy anglojęzyczny dziennik w Hongkongu – kluczową rolę w tej strategii może odegrać Hongkong jako brama do Azji i Chin dla polskich przedsiębiorstw.

REKLAMA

Ryszard Czarnecki: Jarosław Kaczyński vs. Ryszard Czarnecki. Rozmowa z Prezesem z 1990 roku...

„Obawiam się, że są tacy, którzy się boją przyszłej konstytucji, przyszłego Sejmu i chcą sobie jak najwięcej zapewnić w obecnym układzie sił. Dlatego gotowi są dogadywać się z komunistami czy ekskomunistami. Widać to wyraźnie po ostatnich dyskusjach w Sejmie w sprawie policji i majątku PZPR” – mówił Jarosław Kaczyński 5 maja 1990 roku.
/ Flickr/CC BY-SA 2.0
Równo 30 lat temu przeprowadziłem wywiad z ówczesnym senatorem i liderem tworzącej się na polskiej scenie politycznej nowej niepodległościowej, centroprawicowej formacji politycznej – Jarosławem Kaczyńskim. Rozmowa ta ukazała się zarówno w londyńskim „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza”, jak i w ukazującym się w Toronto piśmie „Gazeta – aktualności” (wydawanym trzy razy w tygodniu), którego byłem współpracownikiem. Zwracam uwagę na ciągłość widoczną w tym, co głosił Jarosław Kaczyński trzy dekady temu i głosi teraz. Ale też na fakt, że pewne wyzwania i zagrożenia, które stały przed Polską 1990 roku, są aktualne i po trzech dekadach… W czasie rozmowy zepsuł mi się magnetofon – cóż, początki mojej współpracy z prezesem Jarosławem Kaczyńskim nie były więc łatwe…

R. Cz.: Jakie szanse ma Lech Wałęsa jako kandydat na prezydenta Polski? Aleksander Małachowski zgłosił w imieniu OKP kandydaturę premiera Mazowieckiego na to stanowisko…
J. K.: Małachowski nie reprezentuje OKP. Był to jego indywidualny głos. W trakcie II Zjazdu „Solidarności” jego wypowiedź wskazywała, że zdaje się zmienił zdanie.
Szanse Wałęsy wydają się większe dla znających bliżej sytuację niż dla ludzi patrzących z oddali. Jego ewentualni kontrkandydaci są w trudnej sytuacji. Nawet gdyby uzyskali większość w Zgromadzeniu Narodowym, w  społeczeństwie – co wątpliwe – trudno byłoby im rządzić wbrew Wałęsie. Jego więc szanse oceniam jako znaczne, choć nie stuprocentowe.
Nie jest jeszcze znany termin wyborów prezydenckich. Jaruzelski wydawał się być niedawno bliski ustąpienia. Później – gwałtownie się umocnił. Zadaję sobie pytanie: dlaczego? Kto go poparł? Częściowo tak można wytłumaczyć jego wizytę w Moskwie. Ale jeśli to nie było to, to może znaleźli się inni, którzy uznali, że lepszy byłby Jaruzelski niż Wałęsa.

R. Cz.: Dosłownie wczoraj w polskiej telewizji słyszałem wypowiedz prof. Geremka, który twierdził, że obecny skład  Sejmu  jest godzien uchwalić nową polską konstytucję! Takich głosów sankcjonujących aktualny układ sił wyrażający się 35-procentowym „parlamentem”, jest ostatnio sporo…
J. K.: Uważam, że zdania tego typu są lekkomyślne. Nowa konstytucja  musi mieć społeczną legitymację. Taką może dać tylko Sejm wybrany w demokratycznych wyborach. Obecny jego skład  jest niereprezentatywny i widzieliśmy szereg dowodów owej niereprezentatywności. Większość  ma w nim grupa wyłoniona w sposób całkowicie niedemokratyczny. Są wśród niej  zresztą różni ludzie, ale wszyscy oni są pozbawieni właściwiej, tj. demokratycznej legitymacji.
Obawiam się, że są tacy, którzy się boją przyszłej konstytucji, przyszłego Sejmu i chcą sobie  jak najwięcej zapewnić  w obecnym układzie sił. Dlatego gotowi są dogadywać się z komunistami czy ekskomunistami. Widać to wyraźnie po ostatnich dyskusjach w Sejmie w sprawie policji i  majątku PZPR.

R. Cz.: Stara się pan znaleźć formułę polityczną zdolną przeciwstawić się monopolizującym praktykom lewicy laickiej. Ma to być porozumienie sił „centroprawicy”…
J. K.: Ma to dobrą perspektywę. Na razie jesteśmy w fazie wstępnej. Idea sprowadza się do pomysłu, żeby nie operować na alternatywnych płaszczyznach albo komitety obywatelskie, albo partie polityczne , ale żeby działać poprzez jedno i drugie. Najwięcej wnoszą tu KO, ale partie dają tradycję i ludzi „politycznych”. Chodzi  o to, aby znaleźć  taką formułę, która zaczęłaby funkcjonować  w skali ogólnospołecznej, a nie małych środowisk – dlatego rola komitetów obywatelskich musi być w całym przedsięwzięciu decydująca.

R. Cz.: Kto wchodzi w skład porozumienia „Centroprawicy”?
J. K.: PSL „Solidarność”, część Stronnictwa Pracy, działacze orientacji chrześcijańskiej w komitetach obywatelskich, Centrum Demokratyczne, Klub Myśli Politycznej „Dziekania”, centrum Demokratyczne, Grupa „Woli”, kongres Liberałów i inne mniejsze ugrupowania. Odrzucamy natomiast ugrupowanie skrajne, jak Stronnictwo Narodowe, Unię Polityki Realnej Korwina-Mikke, głoszące skrajny nacjonalizm czy skrajną wersję liberalizmu.

R. Cz.: Coraz częściej mówi się, że komitety obywatelskie wygrają także i przyszłoroczne wybory do Sejmu i Senatu. Jaka jest pańska ocena?
J. K.: Uważam, że prawdopodobnie tak będzie, ale określanie tego w kategoriach dobra czy zła nie jest tu uzasadnione. Chodzi natomiast o to, aby komitety obywatelskie nie stały się niebezpieczne dla naszego życia politycznego, aby nie stały się one kamuflażem dla działań lewicy, a tym bardziej do monopolizacji polityki. Chodzi o to, aby wybieranie kandydatów odbywało się w sposób demokratyczny i jawny, aby nie byli oni podporządkowani i lojalni wobec jakiegoś  utajonego  lewicowego centrum. Chodzi o to, aby było jasne czy jesteśmy bardziej na lewo czy na prawo. I aby było jasne kto i jak wysuwa kandydatów.

R. Cz.: Kiedy według Pana, odbędą się wybory do Sejmu?
J. K.: Raczej jednak za rok. Ale dotykamy tu szerszego problemu, do którego odnosi się tworzone przez nas porozumienie centroprawicy: jest to problem przyspieszenia przemian w kraju. Jest to, moim zdaniem, główna oś konfliktu dziejącego się w Polsce, przy czym jedna ze stron konfliktu nie chce się do tego przyznać. Nasze ugrupowanie – mające poparcie Lecha Wałęsy – zadecydowało, że można dokonać przyspieszenia przemian wykorzystując koniunkturę międzynarodową. W momencie  jej ewentualnej zmiany Polska powinna być państwem całkowicie suwerennym, bez jakichkolwiek  przeżytków starego systemu. Tylko to może nam pozwolić utrzymać  niezawisłość. W tym celu trzeba tu przeprowadzić do końca zmiany polityczne. Społeczeństwo musi do końca zrozumieć i uwierzyć, że to już jest inna Polska. Obecny karykaturalny układ – Jaruzelski-Mazowiecki nie jest już zrozumiały, zwłaszcza dla grup mniej wykształconych, czyli dla większości.
Trzeba zahamować wyobcowanie społeczeństwa wobec rodzącej się demokracji. Jeśli to wyobcowanie się utrzyma, z czasem może to być ogromne zagrożenie.
Tworzy to teren dla powstania ruchów populistycznych, antydemokratycznych. Nie chcę nimi straszyć jak lewica to czyni, ale jeśli chcemy ją zminimalizować  trzeba działać. Stan apatii społecznej pogłębia brak szybkiej demonopolizacji, prywatyzacji, wymiany dyrektorów – co szczególnie postrzega się w terenie. Dochodzą do tego pierwsze oznaki niepowodzenia planu Balcerowicza: brak  pozytywnych efektów produkcyjnych, zwiększenie inflacji. Nie da się chronić interesów społeczeństwa chroniąc interesów nomenklatury czy post-nomenklatury.

R. Cz.: Jaki jest Pański stosunek do dyskutowanej  ostatnio gorąco sprawy przejęcia przez skarb Państwa majątku PZPR (inicjatywa posła Jana Łopuszańskiego)? W jego obronie wystąpiła laicka lewica, co wywołało u wielu nieświadomych istoty rzeczy, szok…
J. K.: Bardzo krytycznie oceniam takie załatwienie tej sprawy , ponieważ  pogłębia ono poczucie wyobcowania społeczeństwa, uznania, że „nie ma sprawiedliwości”, że – w wymiarze ziemskim – rację miał komunista, który przedtem i teraz był i jest na wierzchu. Trudno mi wyjaśnić, dlaczego nie-komuniści bronią majątku PZPR. Muszę zacząć podejrzewać, ze funkcjonuje nadal (bo funkcjonował kilka miesięcy temu - tego jestem pewien ) sojusz lewicy z siłami PZPR. Na zdrowy bowiem rozum, trudno powiedzieć  o co innego może chodzić.

R. Cz.: Ale któż mógłby być zainteresowany podtrzymywaniem komunistów?
J. K.: Są tym zainteresowane grupy, które w obecnej sytuacji czują się bardzo dobrze. Nowa sytuacja  jest bowiem  dlań niepewna . Działa groźba przykładu zwycięstw wyborczych centroprawicy: Węgry, Słowenia, Chorwacja, NRD, Wygrali tam często ludzie przedtem nieznani, o zupełnie innej tradycji niż lewicowa. Ten lęk przed tym powoduje, że nie chce się przyspieszenia  zmian w Polsce. To przyspieszenie zabezpieczyć musimy my – centroprawica. Oni wiedzą, że lewica nie da gwarancji, że  w przyszłym Sejmie na czele staną znów ci sami ludzie…

Dziękuję za rozmowę
Warszawa 5 maja 1990 (wywiad autoryzowany)
 
*wywiad ukazał się również w czerwcowym numerze "Nowego Państwa".



 

Polecane